Kajtek okularnik

Niestety inność bardzo często jest powodem do drwin i żartów, szczególnie wśród dzieci, które nie rozumieją, że swoim zachowaniem mogą zrobić komuś przykrość. Często najpierw krzyczą „Król jest nagi!”, a dopiero potem zdają sobie sprawę, że swoimi słowami mogły kogoś zranić, choćby mówiły najszczerszą prawdę. Wady wymowy, noszenie okularów czy widoczna niepełnosprawność często jest powodem do drwin i żartów. Warto rozmawiać z dziećmi, o tym, że nasze słowa, mogą zranić innych ludzi i że warto najpierw pomyśleć o konsekwencjach, a dopiero potem mówić.

Na początku roku nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazała się ciekawa książka Jennifer Berne pt. Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary, która porusza problem braku akceptacji w grupie rówieśniczej. Jest przeznaczona dla dzieci od 4 roku życia.

Kajtek to mały, ale bardzo zajęty szpak. Kiedy tylko może, udaje się do biblioteki, aby zaszyć się w spokojnym kątku i oddać się swojemu ulubionemu zajęciu, czyli czytaniu książek. Niestety pewnego dnia po przyjściu do czytelni okazało się, że Kajtek ma duży problem… Chociaż miał ochotę poczytać o smokach, zabrał książkę o fokach, a w dodatku zaczął potykać się o różne przedmioty! A wszystko przez to, że zaczął widzieć jakoś niewyraźnie! O nie, przecież molik książkowy powinien mieć sokoli wzrok! Na szczęście bibliotekarka, Pani Zaczytana, poleciła Kajtkowi, aby poszedł do okulisty. Mały szpak szybko udał się na badanie wzroku i okazało się, że faktycznie, jeśli Kajtek chce prawidłowo widzieć, musi nosić okulary. Ale przecież to żaden problem! Ptaszek rozpogodził się, wybrał sobie piękne, kolorowe oprawki, a kiedy założył okulary, świat od razu nabrał wspaniałych barw. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie inne szpaki, które zaczęły wyśmiewać się z kolegi i nazywać go dziwakiem. Czy Kajtek pozbędzie się kolorowych okularów, kosztem niemożliwości czytania? A może będzie asertywny? Przeczytajcie uważnie historię o tym małym mądrali, a przekonacie się sami 🙂

17475130_1357793707599682_1039129351_o

Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary to świetna opowieść dla dzieci, które noszą okulary, zaczęły je nosić lub same nie noszą, ale w swoim otoczeniu mają rówieśników noszących okulary. Jest to prosta, dowcipna, mądra opowieść o zabawnym szpaku i jego ciekawej przygodzie.

Ta historia w kapitalny sposób opowiada o braku akceptacji w grupie rówieśniczej. Może być ciekawym przyczynkiem do rozmowy z dziećmi o wyśmiewaniu rówieśników, które w jakiś widoczny sposób są inne (nie tylko nosząc okulary). To ważne, aby nauczyć przedszkolaki, że inny nie znaczy gorszy. Przygoda Kajtka to także świetna opowieść o wybaczaniu, niesieniu pomocy i przyjaźni.

17500423_1357793677599685_1383311233_o

Opowiadanie o szpaku, moliku książkowym, afirmuje czytanie, korzystanie z biblioteki, ale również samo zdobywanie wiedzy. Przecież każdy, kto zdobywa wiedzę, potrafi ją później wykorzystać w praktyce.

Książka została bardzo ładnie i starannie zilustrowana. Zawiera duże, barwne i uzupełniające tekst obrazki.

Polecam!

Kajtek uwazj Jennifer Berne, Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

Wakacyjna przygoda z historią w tle

Od kilkunastu miesięcy trwa w Polsce dyskusja na temat lektur szkolnych i nowego ich kanonu, który został niedawno stworzony. Nie jestem literaturoznawcą, ani nawet polonistką, ale zdaję sobie sprawę, że wiele książek wskazanych do przeczytania uczniom, zniechęca i odstręcza ich, gdyż są dla nich zbyt trudne na poziomie językowym oraz niezrozumiałe z powodu odległych realiów. Jestem przekonana, że głównym zadaniem szkoły i lekcji języka polskiego (wcześniej oczywiście domu rodzinnego, ale to już temat na zupełnie inną dyskusję) jest zaszczepienie u dzieci miłości do książek i czytania, a dopiero na drugim miejscu zapoznanie ich z kanonem ojczystego i światowego dziedzictwa literatury. Pisałam już o tym, ale powtórzę także w tym miejscu, że sama, świadomie, ze zrozumieniem i wielkim zachwytem oraz w całości przeczytałam Pana Tadeusza dopiero po studiach (sic!) i jestem pewna, ze dopiero taki odbiór tej książki był dla mnie owocny (generalnie grzecznie i bez problemu czytałam wszystkie lektury, aby była jasność 😉 )!

Kilka dni temu miałam ogromną przyjemność przeczytać świetną książkę dla młodzieży pt. Gdzie jest skrzynia z karabinami? i jestem przekonana, że gdyby właśnie tego typu książki były lekturami szkolnymi, dzieci wreszcie zaczęłyby czytać lektury od deski do deski i w dodatku z przyjemnością. Autorem tej opowieści jest Artur Pacuła, a jej premiera odbyła się na początku lutego.

Wyobraźcie sobie wasze najnudniejsze lato lub pomyślcie jakich wakacji najbardziej na świecie nie chcielibyście mieć. Jeśli uruchomiliście wyobraźnię, to wiecie jak czuł się Igor, który właśnie wrócił ze wspaniałego obozu wspinaczkowego (historia została opisana w pierwszej książce Artura Pacuły pt. Gdzie jest korona cara?), a teraz musi pojechać do wujka do Katowic, gdzie oprócz wielkich kopalń i zanieczyszczonego powietrza, nie ma nic ciekawego! Ten dwutygodniowy pobyt wydaje się nastolatkowi złym snem i liczy na to, że szybko się skończy. Na szczęście już pierwszego dnia poznaje Krzyśka i jego niezwykłego dziadka, dzięki którym Katowice okażą się miastem przygody przez duże „p”. Czy to możliwe, aby dwóch młodych chłopaków odnalazło skrzynię z karabinami, którą ukrył pradziadek Krzyśka przed II wojną światową, a której do tej pory nie udało się nikomu odnaleźć? Czy młodzież jest w stanie uratować honor starszego pana? Czy historia może być ciekawa i czy jest sens się jej uczyć?

Gdzie jest skrzynia z karabinami? to literatura dla młodzieży (tej nieco starszej – patrz ja – także 😉 ) na najwyższym poziomie, jest przeznaczona dla dzieci od 10 roku życia, ale myślę, że spodoba się również 14-15-latkom. Jest to wciągająca i bardzo ciekawa, a przy tym zgrabnie opowiedziana historia, również na poziomie językowym. Jest również miejscami bardzo dowcipna i zapewnia świetną rozrywkę. Ta opowieść to po trochu książka przygodowa, detektywistyczna i historyczna. Zbigniew Nienacki ma godnego następcę w osobie Artura Pacuły, stąd, pewnie nieprzypadkowo, Forum Miłośników Pana Samochodzika objęło patronatem tę książkę.

Książka pokazuje współczesne realia i porusza problemy dzisiejszych nastolatków (aczkolwiek nie zagłębia się w nie za bardzo, bo nie to jest jej głównym celem), dzięki czemu jest dla nich bliższa i zdecydowanie bardziej zrozumiała. Ponadto świetnie „przemyca” fakty historyczne, czyniąc z nich coś atrakcyjnego, coś, co warto poznawać, gdyż taka wiedza jest zwyczajnie przydatna. Uczy poszanowania dla tradycji, zabytków i pamiątek z przeszłości, a także pokazuje osoby starsze, nie jako przeszkody, ale jako mądrych przewodników po przeszłości i teraźniejszości, którym z racji wieku i doświadczenia należy się szacunek.

Książka jest świetną lekturą zarówno teraz, kiedy lato coraz bliżej i wszyscy marzą o wakacyjnych przygodach, ale również warto ją zabrać na letnie wojaże. Bardzo serdecznie polecam!

17342460_1353456478033405_1349818215_o Artur Pacuła, Gdzie jest skrzynia z karabinami?, Wydawnictwo Dream Books: Warszawa 2017.

Skłodowska Curie – noblistka i skandalistka

Mam duży problem z powieściami biograficznymi. Zapytacie jaki? Otóż zawsze, ilekroć czytam takie książki (wliczają się w to także powieści historyczne) zastanawiam się, ile jest w nich prawdy, ale ile wyobraźni pisarza. O ile większość informacji o życiu i twórczości danej postaci czy też faktów historycznych z jej życia można sprawdzić w tekstach źródłowych, o tyle nie jesteśmy w stanie przywołać myśli, ani odczuć bohatera (chyba, że pozostawił po sobie pamiętnik). Niemniej jednak, lubię czytać takie historie, gdyż zawsze bliżej im do beletrystyki niż czystej biografii (a za biografiami, jak już pisałam, nie bardzo przepadam).

Kilkanaście dni temu do polskich kin trafił film Maria Skłodowska Cuire, a wraz z nim na księgarskie półki biograficzna powieść o tym samym tytule. Autorką powieści o polskiej noblistce jest Magdalena Niedźwiedzka. Film nie jest ekranizacją książki, a oba dzieła powstały niezależne od siebie i tak też należy je odbierać.

Nie byłam jeszcze w kinie, ale jestem świeżo po lekturze książki i muszę przyznać, że zrobiła ona na mnie ogromne wrażenie i bardzo mi się podobała. Mam chrapkę również na film, dlatego pewnie niedługo się na niego wybiorę 🙂

Główna akcja powieści dzieje się pomiędzy 28 października 1911 a 8 grudnia 1912 roku. Obserwację życia Marii Skłodowskiej – Curie rozpoczynamy od jej udziału w międzynarodowym kongresie fizyków, zorganizowanym przez belgijskiego przemysłowca Ernesta Solvaya. Na tle słynnej konferencji rozgrywa się wielki skandal obyczajowy z udziałem Marii, z powodu którego na włosku wisi jej reputacja oraz ciężko zdobyta pozycja wśród liczących się naukowców…

1911_Solvay_conference Źródło: Wikipedia

Oprócz głównego czasu akcji, oglądamy jak na filmie przeszłość Skłodowskiej: jej dom rodzinny w Warszawie, zmagania, aby móc wyjechać do Paryża na studia (gdyż w Polsce końcem XIX wieku nie przyjmowano kobiet na uniwersytety), pierwszą, nieszczęśliwą miłość, tęsknotę za matką czy biedę, którą musiała znosić w Paryżu. Trochę jak w kalejdoskopie widzimy również poznanie Piotra Curie, ich miłość i krótkie małżeństwo, a także trud wychowywania dzieci, kiedy ciężko jest zrezygnować z tego, co się najbardziej kocha, czyli z nauki i wiążącej się z nią pracy zawodowej.

Maria to była jedyna kobieta w zamkniętym i, chciałoby się rzec, skostniałym środowisku samych mężczyzn – naukowców. Czytając książkę, przyglądamy się niezwykle zdolnej fizyczce, która musiała bardzo ciężko pracować, aby uzyskać dwa noble, ale i tak (szczególnie w kuluarach) wielu mężczyzn próbowało umniejszyć jej rolę w odkryciu pierwiastków i w ogóle skompromitować ją jako kobietę – naukowca. Mężczyznom początku XX wieku bardzo trudno było przyznać, że kobieta może mieć umysł na równi z nimi, a czasami nawet większy.

Książka jest bardzo ciekawa i wciągająca. Było mi bardzo trudno się od niej oderwać. Chciałam usiąść, zapomnieć o rzeczywistości, wyłączyć się i zagłębić się życie Marii Skłodowskiej – Curie. Jestem przekonana, że polska noblistka opisana przez Magdalenę Niedźwiedzką żadnego Czytelnika nie pozostawi obojętnym. Dzięki powieść możemy spojrzeć na Marię jak na kobietę z krwi i kości, która walczyła, kochała, popełniała błędy i upadała. Taką bohaterkę się kocha, nienawidzi, współczuje jej lub dziwi jej wyborom, ale nie można pozostawić obojętnym na jej życie i decyzje, które podejmowała.

Na koniec jeszcze jeden smaczek 🙂 Niewielu Czytelników pewnie wie (ja nie wiedziałam), że Skłodowska – Curie przyjaźniła się z … Einsteinem! I o tej znajomości także garść informacji w książce!

Polecam!

skłodowska Magdalena Niedźwiedzka, Maria Skłodowska Curie, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

Wspólnie czytamy – dzieci wspieramy – bezpłatne warsztaty dla dzieci i dorosłych

Jak rozmawiać z dziećmi o ważnych i trudnych sprawach? Jak stworzyć sprzyjającą temu atmosferę? Czy książki mogą w tym być pomocne?

Czytanie dziecku i z dzieckiem zacieśnia więź emocjonalną między nim a bliskimi, wspiera jego rozwój psychiczny i pomaga w budowaniu poczucia własnej wartości. Motywuje do samodzielnego myślenia, rozwija etycznie, budzi wrażliwość estetyczną, poprawia koncentrację, ćwiczy pamięć, wzbogaca słownictwo oraz poszerza wiedzę o otaczającym świecie.

Komitet Ochrony Praw DzieckaWydawnictwo ADAMADA zapraszają dzieci i dorosłych na cykl wydarzeń Wspólnie czytamy – dzieci wspieramy, które wiosną odbywać się będą w Gdańsku i Warszawie. Pierwszą taką akcję organizujemy już 19 marca w Gdańsku w Europejskim Centrum Solidarności. W programie są spotkania z psychologami i autorami książek dla dzieci, warsztaty i animacje dla dzieci prowadzone przez znanych aktorów, konkursy i zabawy.

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny! Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc prosimy o wcześniejszą rejestrację.

Szczegóły i zapisy: https://www.facebook.com/wspolnieczytamydzieciwspieramy

17192020_1890063901262840_3936507326809715488_o

Nie dajmy się gniewowi!

Do tego, że emocje są niezwykle ważne w naszym życiu, nie należy nikogo specjalnie przekonywać. Chociażby za oknem świeciło słońce, a my jesteśmy sfrustrowani i zagniewani, to mamy wrażenie, że wszyscy sprzymierzyli się przeciwko nam! Jeśli natomiast leje jak z cebra, grzmi i w ogóle jest jakoś tak szaro i buro, ale my jesteśmy szczęśliwi i radośni (z jakiegokolwiek powodu), to mamy poczucie, że bez względu na wszystko, możemy przenosić góry!

Dorośli często nie potrafią radzić sobie z własnym emocjami, szczególnie złością, gniewem czy smutkiem. W jeszcze gorszej sytuacji są dzieci, które po prostu często nie wiedzą, co się z nimi dzieje i dlaczego tak źle się czują. W takich chwilach najłatwiej jest im płakać, krzyczeć z bezsilności, a także bić, kopać czy niszczyć zabawki.

Edukacja emocjonalna jest bardzo ważna już od najmłodszych lat. Warto uczyć dzieci, że wszystkie emocje są ważne, potrzebne, bo niosą dla nas ważny przekaz. Należy tłumaczyć maluchom, co się z nimi dzieje i nazywać ich emocje. Nazwanie emocji pozwala na ich zaakceptowanie, a dzięki temu przepracowanie.

W połowie lutego nakładem Wydawnictwa Adamada ukazała się świetna książka o trudnej emocji, jaką jest gniew. Ta publikacja to Sam i Watson przeganiają gniew stworzona przez Ghislaine Dulier i zilustrowana przez Berenqere Delaporte.

17237079_1347446035301116_1604696751_o

Sam to mały chłopiec, który niedawno musiał coś przeskrobać, gdyż nakrzyczała na niego mama. Teraz siedzi w swoim pokoju, zezłoszczony, sfrustrowany, a wręcz okropnie rozgniewany! Miałby ochotę wrzeszczeć i zniszczyć wszystkie zabawki w swoim pokoju, aby zeszło z niego napięcie, ale zdaje sobie sprawę, że nie jest to najlepszy pomysł, gdyż dopiero wtedy mama byłaby wściekła! Na szczęście Sam ma wspaniałego kota Watsona, który (w końcu jest zwierzęciem) wyczuwa ludzkie emocje, ale także potrafi znaleźć sposób, aby wyładować gniew, zaakceptować go, a dzięki temu pozbyć się go! Jaki to sposób? Koniecznie zajrzyjcie do książki, warto!

Sam i Watson przeganiają gniew to mądra książka, która uczy dzieci, w jaki sposób można zracjonalizować gniew i pokazuje małym Czytelnikom (ci nieco starsi także będą mogli się z niej wiele nauczyć) konstruktywne sposoby, aby się go pozbyć. Poleciłabym ją szczególnie dla dzieci, które często wpadają w gniew, często się złoszczą i nie radzą sobie z tymi emocjami. Jest przeznaczona dla dzieci od 6 roku życia.

17269742_1347445958634457_1347384823_o

Na końcu tej bardzo pouczającej książki znajduje się ciekawy komentarz lekarza psychiatry na temat gniewu do przeczytania dla rodziców i nauczycieli pracujących z dziećmi.

Opowieść o Samie została uzupełniona wielkimi i kolorowymi ilustracjami. Barwy użyte przez ilustratorkę świetnie pokazują emocje, które targają Samem. Szczególnie czerwień gniewu jest mocna. Ilustracje świetnie współgrają z tekstem.

17236853_1347446015301118_2020810405_o

Sam i Watson przeganiają gniew to także książka dla wielbicieli kotów i ich leczniczego mruczenia. Istnieje nawet felinoterapia (jako jedna z form animaloterapii), czyli terapia przy pomocy kota, a szczególnie jego mruczenia. Zwolennicy felinoterapii będą zachwyceni tą publikacją.

Polecam!

17310832_1347474425298277_601338885_oGhislaine Dulier, Sam i Watson przeganiają gniew, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2017.

Aby nie gdybać…

Z czym kojarzy się starość?! Myślę, że z jednej strony to niesamowita wolność, człowiek w wieku emerytalnym nic już nie musi, gdyż praca zawodowa, wychowywanie dzieci i inne obowiązki już go nie dotyczą i teraz wreszcie może robić cokolwiek chce lub o czymkolwiek do tej pory marzył. Z drugiej strony starość nie jawi się tylko w różowych barwach. Starsi ludzie na co dzień muszą borykać się z chorobami, niedołęstwem, samotnością, zależnością od bliskich, rozgoryczeniem czy brakiem perspektyw.

Kilkanaście dni temu dostałam książkę, która opisuje problem starości. Grażyna Kałowska napisała Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach, w której to książce opisała historię kilku siedemdziesięciolatków.

Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach podzieliłabym na dwie części. Główną bohaterką pierwszej części jest Petra – emerytowana nauczycielka plastyki, artystka, spełniona kobieta, aczkolwiek samotna, w młodości zakochana w swoim nauczycielu akademickim. Petra nadal mieszka w swoim rodzinnym miasteczku, całe życie przyjaźni się z Anką i Benkiem Tomkiem, od których otrzymała wiele wsparcia i pomocy. Mimo tego, że Petra nigdy nie wyszła za mąż, jest szczęśliwa i spełniona. Poznajemy Petrę w momencie, kiedy siedemdziesięciolatka dowiaduje się, że cierpi na nieoperacyjnego glejaka mózgu, który bardzo ją wyniszcza i w tym samym czasie po wielu latach ponownie nawiązuje kontakt ze Stefanem, którego kochała w  młodości. Petra i Stefan to ludzie dojrzali, spełnieni i bez zobowiązań, czy odważą się zmienić swoje dotychczasowe życie??

Druga część książki to historia Elizy, Anny, Wali i Olka oraz kilkorga ich znajomych z młodości. Każda z tych postaci ma w książce swoje pięć minut. Bohaterowie na kilkunastu stronach opisują swoją młodość, swoje wybory, ich konsekwencje i teraźniejszość, w której przyszło im żyć. Czy gdyby mogli, cofnęli by czas? Czy gdybanie jest dla nich dobre, a może lepiej po prostu zaakceptować życie, takie, jakie jest?

Opowieść Grażyny Kałowskiej to przede wszystkim historia bardzo różnych ludzi i ich starości. To, jak im się ułożyło życie, nie zawsze zależało od nich samych, ale bardzo często ich obecne poczucie szczęścia wynika z tego, ile z ich marzeń i oczekiwań udało im się zrealizować.

Autorka świetnie pokazuje różne odcienia starości. Opisała chorobę, spełnienie, zawiedzione zaufane, zrealizowane marzenia. W swojej książce prowadzi czytelnika przez poszczególne życiorysy bohaterów i każe mu się nad nimi zastanowić. Daje możliwość popatrzenia na tych ludzi z boku, jakby mówiła ty też kiedyś będziesz stary, albo już taki jesteś, wiele w życiu było niezależne od ciebie, ale to jak patrzysz na swoje osiągnięcia, na swoje decyzje, spełnione bądź niespełnione marzenia zależy tylko i wyłącznie od ciebie. O wiele lepiej żyje się ludziom zadowolonym z życia, pogodnym, umiejącym brać to, co życie daje i nie oczekującym na więcej.

Mnie zdecydowanie najbardziej urzekła historia Petry. Przeczytałam ją jednym tchem, cały czas byłam zaciekawiona, co dalej. Pomimo ciężkiej choroby, to właśnie Petra była szczęśliwa i miała poczucie spełnienia.

Książka Grażyny Kałowskiej jest ciekawa, szczególnie dlatego, że każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. Ta opowieść może pokazać starszym ludziom, że jeszcze wszystko przed nimi, że nic straconego. Natomiast młodym da okazje do refleksji i przemyślenia czy ich obecne wybory i marzenia, za którymi gonią, to te naprawdę ważne. Czy nie warto zwolnić, żyć, aby na starość nie wspominać, nie żałować, nie gdybać…

Polecam 🙂

17200688_1342431745802545_278967074_o Grażyna Kałowska, Opowieść o naszej przyjaźni i perypetiach, Wydawnictwo Literackie Białe Pióro: Warszawa 2016.

„Kto tu jest niepełnosprawny?”

Kiedy studiowałam pedagogikę specjalną, na jednym z zajęć wykładowca zapytał, jak nam się wydaje, jakiego rodzaju niepełnosprawności ludzie boją się najbardziej, w znaczeniu jakiej niepełnosprawności sami nie chcieliby mieć i jakiej nie życzyliby swojemu dziecku? Z sali padały różne odpowiedzi, ale prowadzący skorygował nas, mówiąc, że jeśli zapytamy przeciętną osobę, jaka niepełnosprawność najbardziej komplikuje życie, to ludzie najczęściej wymieniają dysfunkcję narządu wzroku, a konkretnie bycie niewidomym lub posiadanie niewidomego dziecka. Pamiętam, że na tamtych zajęciach dowiedziałam się, że to nieprawda. Jest to mit, który zrodził się z lęku i niewiedzy. Osoby niewidome potrafią świetnie funkcjonować w świecie oraz być samodzielne, a pozostałymi zmysłami (najczęściej dotykiem i słuchem) potrafią sobie zrekompensować ubytek wzroku. Najgorszym podejściem, jakie (tak zwani) pełnosprawni ludzie prezentują względem niewidomych, jest postawa litości i wyręczania. Już od najmłodszych lat warto przekazywać dzieciom, że niepełnosprawny nie znaczy gorszy…

1 marca nakładem Wydawnictwa Adamada ukaże się bardzo interesująca książka o niezwykle intrygującym tytule: O Kamilu, który patrzy rękami. Autorem tej publikacji jest Tomasz Małkowski.

Kamil ma 5 lat, starszą siostrę Zuzię, mamę, tatę i psa Lupiego. Razem tworzą zwykłą rodzinę, choć są także trochę niezwykli przez wyjątkowość Kamila, który jest niewidomy od urodzenia. Chociaż Milek (bo tak nazywają go rodzice i siostra) czasem ma trochę trudniej i potrzebuje pomocy, świetnie sobie radzi i jest bardzo samodzielny. W dodatku robi mnóstwo różnych rzeczy zupełnie jak jego pełnosprawni rówieśnicy: jeździ na rowerze, zjeżdża ze zjeżdżalni oraz gra w piłkę! Niestety często, szczególnie wśród obcych ludzi, spotyka się z litością, nadmiernym i niepotrzebnym współczuciem oraz przezywaniem i wyśmiewaniem! Na szczęście Kamil, choć dopiero przedszkolak, ma wobec swojej osoby mnóstwo dystansu, a w dodatku posiada świetne poczucie humoru, które zjednuje mu przychylność otoczenia, a czasem jest powodem utarcia komuś nosa!

kamil1

Książa ta została napisana ze swadą i wielkim poczuciem humoru. Autor nie koloryzuje sytuacji Kamila, ale prawdziwie pokazuje jego trudności i bariery, które musi pokonać, jednocześnie podkreślając, że niewidomy chłopczyk to zupełnie normalne dziecko, które chce spędzać czas ze swoimi rówieśnikami, ma marzenia i tak po prostu (choć czasem nie całkiem zwyczajnie) je realizuje.

O Kamilu, który patrzy rękami to opowieść przeznaczona dla dzieci od 5 roku życia i tych nieco starszych. Uważam, że ta historia przez swoje poczucie humoru zainteresuje nawet dzieci 9 – 10 – letnie.

Tomasz Małkowski napisał bardzo ciekawą i bardzo potrzebną książkę! Niezwykle ważne jest oswojenie dzieci pełnosprawnych z niepełnosprawnymi rówieśnikami, z którymi mogą zetknąć się na podwórkach, świetlicach czy przedszkolach i szkołach, gdyż w ostatnim czasie coraz bardziej popularna staje się edukacja integracyjna. Dzieci i dorośli z różnymi niepełnosprawnościami to normalni ludzie, o pełni praw obywatelskich, którzy mają swoje potrzeby, marzenia, ale także ograniczenia, wynikające z różnych przyczyn. Zasługują na nasz szacunek, który wynika z ich człowieczeństwa. Takie wnioski płyną z tej zabawnej książki, którą polecam czytać wszystkim dzieciom, bez względu na to czy mają wśród swoich rówieśników dzieci niewidome, niesłyszące, upośledzone umysłowo czy z innymi niepełnosprawnościami. Ta książka pokazuje, że niepełnosprawność nie przeszkadza w prowadzeniu pełnowartościowego  życia!

kamil2

Ilustracje do historii Milka zostały stworzone przez Joannę Rusinek. Jest ich w książce sporo, znajdują się prawie na każdej stronie. Są dowcipne i świetnie uzupełniają tekst.

Serdecznie polecam!

kamil Tomasz Małkowski, O Kamilu, który patrzy rękami, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2017.