Chwilo trwaj – opowiadania dla przedszkolaka

14 września nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazał się debiut literacki Antoniny Krzysztoń: pieśniarki, kompozytorki i autorki tekstów. Książka nosi tytuł Przeźroczysty chłopiec i jest ona dedykowana dzieciom od około 5 roku życia.

Głównym bohaterem i zarazem narratorem opowieści jest sześcioletni Franek, który uczęszcza do zerówki w przedszkolu. Historyjki są ułożone w sposób chronologiczny od września poprzez cały rok szkolny, kończąc na rozpoczynających się wakacjach. Chłopiec opowiada o pierwszych przyjaźniach (i miłościach) w przedszkolu, o inności i niepełnosprawności, a zarazem pełnowartościowości dzieci, o wycieczkach, wreszcie o codziennych, (nie)zwyczajnych dniach w przedszkolu, o świętach Bożego Narodzenia i Wielkanocy, a także o sytuacji domowej. Franek dzieli się z małymi Czytelnikami małymi-wielkimi i rzeczywiście poważnymi problemami swoimi i innych dzieci, takimi jak: zazdrość o kolegów, rozwód rodziców, wyjazd rodzica za pracą za granicę czy śmierć dziadka.

23770324_1586189634760087_735573040_o

Przeźroczysty chłopiec to mądra książka dla starszych przedszkolaków, ale również… dla rodziców dzieci w wieku przedszkolnym. Jest ona szczególnie wartościowa, gdyż została napisana z perspektywy dziecka, jego wrażliwości, jego potrzeb i, co bardzo ważne, podkreślająca jego specyficzny, często zupełnie różny od dorosłego, odbiór rzeczywistości.

Za bardzo cenne uważam wprowadzenie bezpośrednich zwrotów do małego Czytelnika, tj. koleżko. Stosowanie pytań otwartych po wielu trudnych sytuacjach o uczucia dziecka czy prośba o przypomnienie sobie swoich reakcji w podobnych sytuacjach są kolejnym świetnym zabiegiem autorki.

Opowiadania Franka to proste, zabawne historyjki, uczące dzieci dystansu do świata i poczucia humoru. Z drugiej strony to także poważne opowieści, mówiące o trudnych sytuacjach z życia przedszkolaka i jeszcze trudniejszych emocjach, które targają dziećmi.

Książka Antoniny Krzysztoń jest świetna do czytania i rozmawiania zarówno w grupie przedszkolnej, jak i w domu z rodzicami. Może być kapitalną przedmową do rozmowy o uczuciach dziecka, jego problemach, troskach i radościach, a także tworzeniu zaufania i szczerości pomiędzy dzieckiem, a rodzicem lub innym bliskim dorosłym.

Wszystkie opowiadania pokazują jak w okresie przedszkolnym ważni zaczynają stawać się w życiu dziecka rówieśnicy, ale również jak bardzo ważni są bliscy dorośli (osoby znaczące w życiu dziecka), czyli rodzice, ale także dziadkowie czy w dalszej kolejności nauczyciele i wychowawcy.

23798717_1586189628093421_2113733539_o

Książkę zdobią i uzupełniają proste, jakby dziecięce ilustracje autorki, które zachęcają do wspólnego malowania (w jednym rozdziale jest nawet miejsce na pracę dziecka), a nawet kolorowania tych czarno białych obrazków.

Przeźroczysty chłopiec to rzeczywistość przedszkolaka z odrobiną magii! Polecam 🙂

Przezroczysty chłopiec Antonina Krzysztoń, Przeźroczysty chłopiec, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

Reklamy

Jak jeszcze nigdy, o nowej powieści Miłoszewskiego

Kilka lat temu poszłam do kina na dobrze się zapowiadający film Juliusza Machulskiego o wiele mówiącym i zarazem bardzo tajemniczym tytule Ile waży koń trojański? Ta przewrotna komedia (podobno romantyczna, a dla mnie zdecydowanie bardziej obyczajowa) to historia Zosi, która mając dobrego męża, śliczną córkę i koszmarnego, zjawiającego się w najmniej oczekiwanym momencie i zawsze z wielką potrzebą, byłego męża, budzi się w noworoczny poranek, ale… dwanaście lat wcześniej! Kobieta jest przerażona tym snem na jawie, ale została uwięziona za żelazną kurtyną w komunistycznej Polsce. Ma właściwie tylko dwa wyjścia: wszystko przeżyje jak do tej pory lub bogatsza o dwunastoletnie doświadczenie zmieni wszystko, no, prawie wszystko…

Piszę o tym całkiem zabawnym, wartym obejrzenia filmie, gdyż jego fabuła skojarzyła mi się z najnowszą powieścią Zygmunta Miłoszewskiego, która wczoraj miała swoją premierę.

Grażyna i Ludwik to para staruszków z pięćdziesięcioletnim stażem małżeńskim. Ona to emerytowana nauczycielka, a on nadal czynny zawodowo psycholog. Pomimo różnych przeciwności losu, wciąż są razem, po części dzięki miłości, po części przyzwyczajeniu, ale i wciąż gorącej namiętności. Z okazji każdej rocznicy zjadają kurczaka z rożna i słodkie faworki, a potem kochają się jak zawsze i jak jeszcze nigdy. Generalnie są zadowoleni ze swojego życia, chociaż zdrowie już nie to. Kiedy zapadają sen w styczniu 2013 roku, nawet nie przypuszczają, że ta noc będzie niezwykła! Budzą się w mroźny ranek w 1963 roku, pięćdziesiąt lat wcześniej, pięćdziesiąt lat młodsi, ale z bogactwem wiedzy i doświadczenia osiemdziesięciolatków. Za oknem Warszawa, ale jakaś inna: bez Pałacu Kultury, bez sowieckiej kontroli, ale za to otwarta na Zachód, zsolidaryzowana z Paryżem… Czy ta podróż w czasie to szansa dla Grażyny i Ludwika? Czy będą potrafili z niej skorzystać? A może będzie jak zawsze, bo inaczej być nie może?!

Jak zawsze to najnowsza powieść Zygmunta Miłoszewskiego, która reklamowana jest jako komedia ironiczno – romantyczna. Do tej pory Miłoszewski pisał kryminały, powieści sensacyjne oraz horrory i do swojego trochę gorzkiego, trochę ironicznego, ale przede wszystkim znakomitego pióra przyzwyczaił swoich Czytelników. Jego Bezcenny mnie zachwycił, a Teodora Szackiego – tego sarkastycznego, niepokornego prokuratora wprost uwielbiam. Dlatego z jednej strony bardzo chciałam przeczytać nowe dzieło Miłoszewskiego, a z drugiej bardzo się tego obawiałam! Nowy gatunek i zupełnie inny styl to dla pisarza wyzwanie, któremu czasem podoła znakomicie, a czasami, no cóż… to trochę jak z porywaniem się z motyką na słońce.

Jeszcze do tej pory, kilka dni po lekturze, mam mieszane uczucia wobec tej książki. Z jednej strony to kawał dobrej prozy: świetny styl, ciekawa fabuła, która nie wiadomo do czego doprowadzi i (w tym przypadku dosłownie) zaprowadzi głównych bohaterów oraz bohatera zbiorowego, jakim jest Polska. Ponadto Jak zawsze to komedia i faktycznie wiele dialogów oraz sytuacji przypominało trochę czeski film lub dobry obraz Barei. Bardzo ciekawe były dla mnie, może nie nagłe, ale istotne zwroty akcji, które były wielkim zaskoczeniem, trochę jak w science – fiction. Bardzo mi się podobało wplecenie psychologii do powieści, wykorzystanie ówczesnej wiedzy głównego bohatera i wykorzystanie jej przy leczeniu pacjentów lub po prostu omawianiu realiów lat sześćdziesiątych.

Z drugiej strony powieść jest przesycona polityką i politykowaniem, współczesną propagandą antyklerykalną, skrajnym feminizmem, a to codziennie przecież przekazują nam mass media, dlatego całość robi dosyć ponure wrażenie. Czasem byłam przytłoczona i dosyć zniesmaczona niektórymi opisami jakby wprost wyjętymi z rzeczywistości.

Przyznam szczerze, że sięgając po tą książkę oczekiwałam właśnie komedii ironiczno – romantycznej, trochę gorzkiej, czemu nie, ale dowcipnej, z przymrużeniem oka. W tym przypadku niestety się rozczarowałam.

Kiedy autor przyzwyczai do czegoś swoich wiernych Czytelników, a potem zmieni gatunek, stawia wszystko na jedną kartę. Zygmunt Miłoszewski zaryzykował, to pewne i za to na pewno należą mu się gratulacje. Niektórzy Czytelnicy będą zauroczeni, a inni będą się zastanawiać czy jest możliwy powrót do przeszłości i starych, dobrych kryminałów…

jak-zawsze Zygmunt Miłoszewski, Jak zawsze, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2017.

 

Przygody Wilka po raz ósmy!

Pewien bardzo nietypowy Wilk (bo o bardzo słabych nerwach, ale wspaniałym charakterze) podbił serca przedszkolaków. Wszystkie dzieci, którym czytałam i/lub kupiłam przygody Wilka, były zachwycone jego zabawnymi, a czasami nieprawdopodobnymi perypetiami. Na rynku wydawniczym, za sprawą Wydawnictwa Adamada, ukazało się aż osiem książek z tej serii. Do tej pory polecałam siedem przygód Wilka, dlatego teraz zapraszam na (jak do tej pory) ostatnią część. Opowieść O Wilku, który nie lubił chodzić na pewno przypadnie do gustu wszystkim rodzicom przedszkolaków, którzy kilka razy dziennie słyszą od swoich pociech: nie chce mi się chodzić, bolą mnie nogi itp. Ta zabawna, dowcipna historia pozwoli wszystkim dzieciom docenić ich… nogi!

o-wilku-ktoy-nie-lubil-chodzic.0.3

Wilk wraz z paczką swoich przyjaciół bawił się i dokazywał w lesie. Jednak zabawa okazała się tak intensywna i męcząca, że Wilczek wykorzystał całą swoją energię. Po powrocie do domu stwierdził, że chodzenie na piechotę jest zbyt nużące, dlatego od tej pory przestaje chodzić! Będzie poruszał się za pomocą któregoś ze środków transportu, przecież jest ich tak wiele! I tak od stycznia jeździł na rowerze, na nartach, samochodem, pociągiem, traktorem, a nawet latał samolotem i pływał statkiem. W grudniu stwierdził, że ze wszystkich pojazdów najbardziej pewne i bezpieczne są… jego nogi!

O Wilku, który nie lubił chodzić to kolejna książka o niezwykłym Wilku napisana przez Orianne Lallemand i zilustrowana przez Eleonore Thuillier. Ta seria to świetne opowiastki dla dzieci już od 2-3 roku życia. Są one wesołe, pouczające, pełne dowcipu i fantastycznie namalowane. Ilustracje są barwne, przyciągające wzrok, doskonale uzupełniające tekst i podobnie jak on, zostały stworzone z wielkim poczuciem humoru. Każda z przygód Wilka to opowieść z przymrużeniem oka, która rozwija poczucie humoru u przedszkolaków.

o-wilku-ktoy-nie-lubil-chodzic.0.7

Przygody Wilka to oprócz dobrej zabawy, także znakomita (bo mimowolna) nauka. W jednej z książek dzieci poznają kolory i dni tygodnia, w innej różne państwa i miasta, a historyjka O Wilku, który nie lubił chodzić pozwoli przedszkolakom na utrwalenie środków transportu oraz poznanie nazw miesięcy.

Polecam tę znakomitą serię!

o-wilku-ktoy-nie-lubil-chodzic.1 Orianne Lallemand, Eleonore Thuillier, O Wilku, który nie lubił chodzić, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2017.

Ptasia trylogia Pana Poety w komplecie

Początkiem września na księgarskie półki trafiła trzecia część ptasiej trylogii Pana Poety, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i Spółka. Kruk, co kracze pokrakanie to najnowsza książka, która obok Kury, co tyła na diecie i Wróbla, co oćwierkał sąsiadów stanowi serię opowiastek o samoakceptacji i tolerancji dedykowaną przedszkolakom.

Pewien bardzo czarny kruk wstał w wyśmienitym humorze i od samego rana zaczął gadać, a raczej krakać. Krakał pod prysznicem, przy jedzeniu, na spacerze, przy herbacie, a właściwie to wszędzie. Z pewnością przekazywał same ważne informacje, ale brzmiały one pokracznie, albo raczej POKRAKANIE. Co zrobić, aby zrozumieć kruczą mowę?! Jest wyjście z tej patowej sytuacji! Po pierwsze należy chcieć, a po drugie… uczyć się języków obcych.

22768104_1561358193909898_61298699_o

Kruk, co kracze pokrakanie to zabawny, rymowany wiersz o potrzebie uczenia się języków obcych, ale również o chęci porozumiewania się z innymi ludźmi, z którymi nie jest nam koniecznie po drodze.

Atutem utworów stworzonych przez Pana Poetę jest współczesny język, jasny przekaz, dowcipny styl oraz teraźniejsze, znane dzieciom z własnych domowych podwórek, problemy. Jestem przekonana, że przedszkolaki pokochają tę ptasią trylogię.

22768232_1561358173909900_1678700887_o

Opowiastka o kruku oraz pozostałe książki Pana Poety zostały świetnie zilustrowane przez Joannę Młynarczyk. Obrazki są kolorowe, staranne, pełne szczegółów, stworzone z dużą dozą dystansu do życia i bardzo dowcipne. Wraz z tekstem tworzą zwartą i spójną całość. W książce o kruku na kilku ilustracjach zostały ukryte flagi różnych państw, co można wykorzystać do fantastycznych zabaw z przedszkolakami podczas wspólnej lektury.

Polecam!

krukPan Poeta, Kruk, co kracze pokrakanie, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

Współczesna Antygona

25 października na księgarskie półki trafi powieść Alice Feeney Czasami kłamię. Ta książka to czytelnicza petarda: mocna, mroczna, trudna, frapująca. Po tej lekturze długo będziecie myśleć…

Amber Reynolds ma trzydzieści pięć lat i leży w szpitalu. We wstępie do opowieści o swoim życiu pisze, że Czytelnik przed rozpoczęciem lektury powinien wiedzieć o niej trzy rzeczy: po pierwsze, że jest w śpiączce, po drugie, że mąż już jej nie kocha i wreszcie po trzecie, że czasami kłamie. Tyle wiemy na początku, a później w miarę rozwoju historii poznajemy coraz więcej szczegółów, a obraz powoli się rozjaśnia (lub przynajmniej tak się wydaje z otrzymanych przesłanek). Kobieta jest w śpiączce, dlatego też jest zdana na łaskę i niełaskę służby zdrowia oraz swoich bliskich. Nie jest w stanie nic powiedzieć, nie panuje nad swoim ciałem, ale ma świadomość i słyszy oraz czuje wszystkie bodźce z otoczenia.

Historia opowiadana przez Amber biegnie dwutorowo. Z jednej strony dowiadujemy się o wydarzeniach teraźniejszych, słyszanych przez nią rozmowach i próbach przypomnienia sobie, co się zdarzyło i dlaczego leży w szpitalu. W retrospekcji poznajemy wydarzenia z przeszłości Amber, jej relacje z mężem, siostrą i rodzicami, a także jej sytuację zawodową. Natomiast dzięki pamiętnikowi dowiadujemy się o jej dzieciństwie.

Akcja książki powoli się rozkręca, napięcie wzrasta… Fabuła prowadzi do niespodziewanego, szokującego finału. Główna bohaterka jest jak starożytna Antygona, a jej życie to tragedia antyczna, z której nie ma dobrego, a co ważniejsze pozytywnego wyjścia. Cokolwiek postanowi, będzie to dla niej z którejś strony dramatyczne…

Czasami kłamię to mroczny, niepokojący i mocno trzymający w napięciu thriller. To książka, której nie jest się w stanie odłożyć aż do momentu, kiedy się ją skończy. Czytając ją, miałam poczucie, że koniecznie muszę poznać rozwiązanie i to szybko, bo inaczej nie będę mogła spać spokojnie. Z jednej strony chciałam ją odłożyć (dlaczego? bo momentami bardzo mnie przerażała!), a z drugiej nie byłam w stanie. Napawała mnie smutkiem, szczególnie kiedy czytałam wspomnienia z pamiętnika małej dziewczynki.

To powieść dla ludzi o silnych nerwach! Polecam.

czasami-klamie Alice Feeney, Czasami kłamię, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2017.

Byliśmy szaleńcami, nie bogami…

Otrzymałeś dobro? To podaj je dalej! Tylko taka ludzkość ma sens” (s. 141)

W październiku 2014 roku na ekrany polskich kin wszedł film Bogowie, o którym głośno było jeszcze przed premierą. Obraz Łukasza Palkowskiego osiągnął wielki sukces przynajmniej z kilku powodów, a dla mnie najważniejsze z nich to: przepiękna muzyka Bartosza Chajdeckiego, wspaniała gra aktorska oraz jedyny w swoim rodzaju temat.

Tytułowi bogowie to zespół lekarzy pod kierownictwem profesora Zbigniewa Religii, który dokonał pierwszego udanego przeszczepu serca w Zabrzu i tym samym stworzył Śląskie Centrum Chorób Serca znane w całej Europie. Wielkiemu wizjonerowi, profesorowi Relidze, partnerowali profesorowie Andrzej Bochenek i Marian Zembala.

W ubiegłym tygodniu miałam wielką przyjemność przeczytać znakomitą książkę, która ma swoje źródło właśnie w tamtych wydarzeniach. Dawid Kubiatowski przeprowadził wywiad z profesorem Marianem Zembalą, uczniem, współpracownikiem i kontynuatorem dzieła profesora Religii. Ta książka nosi tytuł Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka i ma w sobie ogromny ładunek pokory, siły, nadziei i właśnie wiary w człowieka, ale również w Boga.

Przedmowę do książki napisał znany aktor Piotr Głowacki, który w filmie wcielił się w postać profesora Zembali.

Profesor Marian Zembala jest kardiochirurgiem i transplantologiem, od lat piastuje stanowisko dyrektora Śląskiego Centrum Chorób Serca, a nawet ma za sobą półroczne doświadczenie bycia Ministrem Zdrowia. Profesor jest szczęśliwym mężem z ponad czterdziestoletnim stażem i ojcem czworga dzieci.

W publikacji Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka znajduje się jedenaście rozdziałów, czyli jedenaście rozmów, w których profesor Zembala podzielił się z Czytelnikami częścią swojego życia rodzinnego, opowiedział o rodzicach, swojej młodości, wyborach, które zaważyły na jego późniejszym życiu, studiach i początkach swojej pracy zawodowej. Snuta przez profesora opowieść dotyczy także współpracy z legendarnym profesorem Religą, powstawania szpitala w Zabrzu, nieznanych szczegółów z ważnej współpracy polskich lekarzy z kardiochirurgami w Holandii w czasie komunizmu oraz późniejszej pomocy lekarzom na Ukrainie.

Jeden z rozdziałów w całości poświęcony jest także filmowi Bogowie oraz współpracy z twórcami obrazu Palkowskiego. Profesor Zembala kilkanaście razy oglądał ten film, gdyż jak stwierdził „(…) ten film najpiękniej pokazuje właśnie wymiar służebny naszej pracy oraz znaczenie bardzo odpowiedzialnej pracy zespołowej, która wobec chorych starszych, trudniejszych staje się symbolem współczesnej medycyny” (s.29). Pomimo udanej kooperacji z filmowcami,  zabrzańscy lekarze protestowali przeciwko tytułowi filmu, gdyż nie chcieli być uznani za pysznych czy lepszych od innych, co profesor Zembala zabawnie skwitował słowami: „Byliśmy szaleńcami, nie bogami” (s. 15).

Wywiad z dyrektorem Śląskiego Centrum Chorób Serca to lektura wciągająca, bardzo ciekawa i porywająca. Z kart książki i opowieści samego profesora wyłania się trudna, bardzo odpowiedzialna, ale również niezwykle owocna i potrzebna praca lekarza, który jest w stanie wiele z siebie poświęcić dla dobra pacjenta. Profesor Zembala to wielka postać, lekarz oddany chorym, wspierający młodych adeptów medycyny oraz dzielący się z nimi swoim doświadczeniem. Po lekturze książki mam przed oczami profesora Zembalę – człowieka światłego, mądrego, ale również głęboko wierzącego, bardzo zajętego i wciąż robiącego dobro, bo, jak wielokrotnie podczas wywiadu powtarzał, „Bóg nie lubi leniwych”.

Bardzo polecam Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka.

P.S. Mottem tej recenzji uczyniłam słowa profesora Mariana Zembali, którymi kieruje się w swoim życiu.

spotkania Dawid Kubiatowski, Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka, Wydawnictwo Editio: Gliwice 2017.

 

O, kupa!

Pracując z dziećmi w przedszkolu ponad cztery lata, mogę śmiało powiedzieć (parafrazując Terencjusza), że wszystko, co ludzkie przestało być mi obce. Etap przedszkolny to czas, w którym dzieci bardzo mocno zaczynają interesować się swoim ciałem i jego budową. Do tego dochodzi również (szczególnie wzmacniająca się w grupie rówieśniczej) koncentracja na kupach, bąkach, moczu itp. Dlatego w życiu każdej nauczycielki przedszkola (i rodziców oczywiście) jest czas, kiedy na okrągło i namolnie słyszy rozmowy o fizjologii, śmiechy i ciągłe powtarzanie wyrazów związanych z wydalaniem.

W takich sytuacjach warto pokazywać dzieciom, że fizjologia, a zatem także i tak bardzo fascynujące wydalanie, jest rzeczą jak najbardziej naturalną i spotykaną przecież w świecie ludzi i zwierząt. Na przedszkolaków najlepszym sposobem jest rozmowa i zaspokojenie ciekawości, a wtedy dzieci uspokojone zdobytą wiedzą, przechodzą z nią do porządku dziennego i ich prowokowanie słownictwem umiera śmiercią naturalną.

Kilka lat temu nakładem Wydawnictwa Hokus-Pokus ukazała się świetna książka o kupie pt. O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę. Pamiętam, że jeden z moich ówczesnych czterolatków nauczył się tej opowieści na pamięć (sic!), bo tak często prosił rodziców, aby mu ją czytali. A to znaczy, że temat jest pilny, naglący i warto w sposób merytoryczny, ale i dowcipny zaspokajać ciekawość przedszkolaków.

Są również dzieci, które mają problem z wypróżnianiem i które z różnych przyczyn powstrzymują wydalanie, dlatego warto czytać im książki, pokazujące, że nie jest to powód do wstydu, gdyż wydalanie to najbardziej naturalna rzecz na świecie.

22219346_1544195152292869_158892529_o

W połowie września nakładem Wydawnictwa Adamada ukazała się dowcipna książka znakomitego Guido van Genechtena. Ta historyjka to Wielki Konkurs Kup opowiadająca o pewnym niesamowitym królestwie, którym rządził lew Król Kupko I.

Król Kupko I jest pasjonatem kup i puszczania bąków. Zafascynowany wydalaniem, raz do roku urządza Wielki Konkurs Kup i z tego powodu wszystkie zwierzęta z całego królestwa chwalą się swoimi „dziełami”. Imię zwycięzcy zostaje wyryte na pamiątkowej tablicy. W tym roku Król Kupko wymyślił dodatkową trudność w konkursie: zwierzęta miały pochwalić się swoimi wytworami kupkowymi, ale miały je pokazać w ciekawych prezentacjach. Zwierzęta prześcigały się w pomysłach, aby wypaść jak najlepiej. Były więc kupki w pudełkach na ciastka, wieże z kupek, konstrukcje z kupek, a nawet prezentacja o śmiesznej nazwie „Kupeczki na kółeczkach” oraz wiele innych ciekawych pomysłów. Śmiechu i podziwiania prac było mnóstwo! Król Kupko miał trudny orzech do zgryzienia, ale wybrał zwycięzcę! Jego imię pojawiło się na pamiątkowej tablicy laureatów!

22279267_1544195142292870_919460591_o

Wielki Konkurs Kup to zabawna i bardzo pomysłowa, a przy tym niezwykle naturalistyczna książka Guido van Genechtena! Jak zwykle sam autor stworzył ilustracje do książki, dlatego moim zdaniem to właśnie obrazki są najwspanialszą częścią tej publikacji!

22219215_1544195135626204_1017860315_o

Dodatkową zaletą takich publikacji jest zdobywanie wiedzy o zwyczajach żywieniowych zwierząt i ich odchodach, po których można rozpoznawać poszczególne gatunki.

Polecam!

22243828_1544195188959532_1784036630_o Guido van Genechten, Wielki Konkurs Kup, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2017.