Archive | Maj 2015

Czy znajdzie się odpowiednia żona dla Jemioła?

Są takie książki dla dzieci, które podobają się także dorosłym. Są również takie, które rozśmieszają jedynie dorosłych, ponieważ dzieci nie posiadają wielu doświadczeń, nie mają pewnych skojarzeń (niekoniecznie tych, o których teraz pomyśleliście, skojarzenia przecież mogą dotyczyć różnych sfer życia :-)) oraz nie rozumieją różnych iluzji i gier słownych, które używa autor, aby tekst był ciekawszy. Myślę, że fajne są książki dla dzieci, które ucieszą całą rodzinę (i nie zanudzą dorosłych, a jest to ważne przy 5, 10 czy 25 czytaniu!) i do których się wraca, bo dają radość i pozwalają na wspólne spędzanie czasu. Przykładem takiej opowieści są Przygody króla Jemioła. Królewski ożenek Michała Pruskiego. Jest to wierszowana bajka z morałem dla dzieci w każdym wieku (także tych 30, 40 czy 50-letnich), opowiadająca historię pewnego króla, który postanowił się ożenić. Jednakże nie tak prosto wybrać odpowiednią małżonkę dla króla! Można sobie zadać pytanie jaką najważniejszą cechę powinna posiadać królewska wybranka? Mądrość, spryt, wytrwałość, a może uczciwość? Wszyscy, którzy przeczytają historię króla Jemioła, na pewno się tego dowiedzą. A zatem sprawdźcie czy znajdzie się odpowiednia żona dla Jemioła? Czy można zwrócić uwagę komuś, kto ma od nas większą władzę i siłę? Jaki fortel wymyśliły zwierzęta, aby zatriumfowała prawdziwa i szczera miłość?

Niewątpliwymi atutami Przygód króla Jemioła jest to, iż jest to rymowana bajka ze swoistym rytmem i melodią, a dzięki temu bardzo dobrze się ją czyta i słucha. Jest ona bardzo ładnie zilustrowana, obrazki są na każdej stronie, co ułatwia zrozumienie tekstu mniejszym dzieciom. Czytałam tę historię dwulatkowi i pomimo, że sama fabuła była dla niego zbyt trudna i nie rozumiał niektórych słów, to świetnie się przy niej bawił. Dlaczego? Ponieważ razem bawiliśmy się tym tekstem (dzieci w każdym wieku uwielbiają takie zabawy), naśladowałam przemawiającego króla Jemioła oraz jego przerażenie na widok ogromu zwierząt, kłótnie i obrażone miny kandydatek na żonę czy radość z wybrania najlepszej królowej. Przygody króla Jemioła niewątpliwie mogą rozweselić całą rodzinę, do czego zachęcam!

Michał Pruski, Przygody króla Jemioła. Królewski ożenek, Wydawnictwo GWP, Gdańsk 2007.20150527_201221

Reklamy

Uwaga! To się nagrywa!!!

Książka, którą teraz mam zamiar zareklamować nie jest literaturą ambitną, ale kto powiedział, że literatura musi być tylko ambitna?! Jest to książka lekka, miła i przyjemna, w sam raz na rozpoczynające się już niedługo wakacje, ale z drugiej strony jest to także powieść z kryminalną historią w tle. Gdzieś w połowie wydarzeń sytuacja bohaterów zamiast powoli się wyjaśniać, aby przejść do szczęśliwego końca, zaczyna się bardzo, ale to bardzo gmatwać. W końcu nie wiadomo o co chodzi i czytelnik może zacząć się zastanawiać czy przypadkiem nie ominął kilku stron, dlatego napięcie gwałtownie wzrasta i już nie można się od niej oderwać. No ale po kolei.

Bardzo serdecznie przedstawiam i zarazem polecam książkę Tomasza Pindla „Czy to się nagrywa?”. Otóż jak obliczyli socjologowie najwięcej samotnych kobiet po 35 roku życia mieszka w dużych miastach, a najwięcej samotnych mężczyzn w podobnym wieku zamieszkuje wieś. Można się zastanawiać co zrobić, aby ulżyć ich niedoli, ale przecież odpowiedź jest prosta – należy ich zeswatać i problem z głowy! Ci bardziej bystrzy na pewno już dostrzegli, że coś tu nie gra, ale spróbować można. Realizacji zadania podejmie się partia rządząca, więc nie udać się nie może! To trochę taki „Rolnik szuka żony” w papierowym wydaniu, jednakże mniej łzawy i dużo bardziej zabawny.

Według mnie niezwykłym atutem tej książki jest różnorodność języka, którym mówią bohaterowie. Pan doktor wypowiada się elokwentnie, mieszkaniec wsi zaciąga, a dresiarz, no cóż, mówi jak dresiarz 🙂 Bohaterów jest w tej opowieści dużo, ale dzięki specyfice ich języka łatwiej jest zorientować się kto jest kto i czy już mieliśmy z tym kimś do czynienia (czy też czytania).

Nie czytajcie tej książki w tramwaju, autobusie, pociągu, na przystanku i innych publicznych miejscach, gdyż wasze niekontrolowane wybuchy śmiechu mogą zwrócić powszechną uwagę i być może zostaniecie uznani za co najmniej dziwaków! Uczcie się na cudzych błędach, w tym przypadku moich, gdyż ja czytałam tę książkę na przystanku i musiałam się nią zakrywać, kiedy wprost wybuchałam ze śmiechu! Zdecydowanie polecam!

CAM00187  Tomasz Pindel, Czy to się nagrywa?, Wydawnictwo Świat Książki: Warszawa 2011.

Czy możemy spotkać swojego Anioła?

Moją przygodę z pisaniem o książkach postanowiłam zacząć od powieści Doroty Terakowskiej Tam gdzie spadają Anioły, gdyż jest ona moją ulubioną 🙂 Mam nadzieję, że jest ona znana większości czytelników, a jeśli nie to, że zechcecie ją poznać.

Pierwszy raz czytałam Tam gdzie spadają Anioły mając 12-13 lat. Pamiętam, że był to czas mojego zauroczenia literaturą, zachłyśnięcia się nią i dziś wiem, że nieprzypadkowo trafiłam na Terakowską!

Z tamtego pierwszego czytania „Aniołów” pamiętam, że bardzo trudno było mi w niej odróżnić fikcję literacką od rzeczywistości. Spotkania Ewy z Avem były tak bardzo realne, Kamienie Życia jakby na wyciągnięcie ręki, a szczeble anielskiej Drabiny czekały na odkrycie. Drugi raz przeczytałam „Anioły” w liceum lub na początku studiów i już zupełnie inaczej na nie patrzyłam, z dystansem, bez dziecięcej (niektórzy mogliby powiedzieć – 12-13 lat – to raczej młodzieżowej!) ufności i wiary w cuda, które pojawiają się na każdym kroku. Pomimo tak jej różnego odbioru, za pierwszym i drugim do niej podejściem, wracam do tej książki przynajmniej raz w roku, czasem częściej, jeśli szczególnie za nią zatęsknię 🙂 Tyle moich wrażeń, a dla tych którzy jeszcze jej nie czytali krótka zachęta poniżej 😉

Tam gdzie spadają Anioły to historia Ewy, małej dziewczynki, która ma normalne, szczęśliwe dzieciństwo. Jednakże nagle coś się dzieje w jej krótkim życiu i do tej pory zdrowa dziewczynka zaczyna ulegać bolesnym wypadkom i coraz częściej przebywać w szpitalu. Czy zapracowani rodzice Ewy przerwą swoje niezwykle pasjonujące zajęcia, aby znaleźć lekarstwo dla swojej córki? Czy dolegliwości dziewczynki mogą mieć coś wspólnego z widzianymi w przeszłości aniołami lecącymi po niebie? Czy sceptyczny naukowiec może uwierzyć w istnienie Aniołów? Czy każdy człowiek ma swojego Anioła Stróża, który go chroni? Czy możemy spotkać swojego Anioła, a jeśli tak, to po czy go poznać? A w reszcie czy to tylko Anioł pomaga człowiekowi czy też człowiek może pomóc swojemu Aniołowi?

Tam gdzie spadają Anioły to niezwykle mądra i wzruszająca książka o tym, że każdy z nas ma wiele do zaoferowania drugiemu człowiekowi. To opowieść o tym, że nie wszystko można wiedzieć, że gdzieś kończy się nasza wiedza i że bardzo ważna jest wiara. To także historia o tym, że warto mieć otwarte serce, ale także oczy i uszy na świat i mieszkające na nim istoty tak jak potrafią to tylko dzieci. Myślę, że bardzo ważnym przesłaniem książki jest przekonanie o tym, że rodzice mogą się wiele nauczyć od swoich dzieci, dlatego trzeba słuchać swoich pociech. Nie wystarczy mieć dziecka, ale trzeba z nim być, spędzać z nim czas, pokazywać mu świat. Czas szybko leci, dzieci dorastają i może już nie być możliwości nadrobienia straconego czasu.

20151115_191225Dorota Terakowska, Tam gdzie spadają Anioły, Wydawnictwo Literackie: Kraków 1998, 2002.

Książki to moja wielka miłość :-)

Najtrudniejszy pierwszy krok… – jak to przepięknie śpiewała Anna Jantar. To prawda, ale myślę, że już ten pierwszy krok mam za sobą, w końcu czytasz (czytasz?) mój blog. W tym miejscu muszę podziękować Tobie, Natalia, za inspirację! Sama chyba bym się nie odważyła! Dziękuję! 🙂
Nazwałam go ksiazkowelove, bo książki to moja miłość, wielka, na zawsze… Jestem pasjonatką literatury. Uwielbiam czytać książki obyczajowe, psychologiczne, historyczne, kryminały, książki dla dzieci i młodzieży, ale także takie, które nie mieszczą się w żadnej z tych kategorii lub mają coś po trochu z każdej. Czytam przed pracą, po pracy, ale także w pracy … dzieciom 🙂 Mój regał pęka w szwach, z kolejnych półek ściągam bibeloty, bo przecież moje książki gdzieś muszą stać! Lista książek, które mam zamiar kupić nie chce się zamknąć, a co rusz wpadają mi w oko i myśli nowe fascynujące tytuły… Biblioteka jest super, ale nie ma to jak moja własna książka, w której mogę zaznaczać (koniecznie kolorowym, aby było dobrze widać :-)) frapujące cytaty, do których często wracam!!!
Będę tu pisała o książkach, które mnie zachwyciły, do których chętnie wracam, ale także do tych, które po prostu były tylko (lub aż) odskocznią od codzienności… Zapraszam więc w podróż po świecie mojej literatury 🙂