Archive | Czerwiec 2015

Dracula żyje?!

Pierwszy raz czytałam tę książkę ponad dziesięć lat temu, a bardzo dobrze pamiętam, że było wtedy upalne lato. Wieczorami siadałam z nią na łóżku lub fotelu, okno było szeroko otwarte, nocny wiatr delikatnie unosił firanki, a ja musiałam, koniecznie musiałam (!) mieć okno przed sobą, nigdy za sobą, a gdzieś kątem oka musiałam widzieć położoną w pobliżu główkę czosnku! Już zapewne pomyśleliście, że zachowywałam się co najmniej dziwnie, a być może moi domownicy wtedy też tak o mnie myśleli! Jeśli jeszcze nie znacie książki, o której zaraz opowiem, a zechcecie po nią sięgnąć, może się okazać, że i Wy prędko pobiegniecie do najbliższego sklepu po czosnek 🙂

Uwielbiam książki, które są zbudowane z dwóch, trzech historii zazębiających się ze sobą, bo dzięki temu zawierają tajemnicę, którą chce się odkryć, no i są ciekawsze. Wyobraźcie sobie, że jesteście nastolatką, która znajduje stare listy, wiecie, że nie są one skierowane do Was (tajemnica korespondencji itd.), ale trudno Wam się oprzeć i zaczynacie czytać. Odkrywacie dziwną i niebezpieczną historię, w którą jest zamieszany Wasz ojciec, zaczynacie go pytać, a on nie dość, że milczy, to skutecznie ukrywa listy… Tak zaczyna się znakomita książka, którą napisała Elizabeth Kostova pt. Historyk. Im dalej czytelnik zagłębia się w tę opowieść, tym bardziej włos jeży mu się na głowie, pojawia się mroczny i krwiożerczy Vlad Palownik – wszystkim znany jako Dracula, który być może wcale nie umarł, a także inni przedstawiciele rodu wampirów. Wraz z bohaterami zaczynamy podróżować po Rumunii, Węgrzech, Turcji i wielu innych europejskich krajach oraz poznajemy historię okrutnego władcy piętnastowiecznej Wołoszczyzny utkanej z faktów i wyobraźni znakomitej pisarki.

Historyk jest bardzo dobrze napisaną powieścią, która trzyma w napięciu i nie pozwala się oderwać aż do ostatniej strony. To dzięki tej publikacji sięgnęłam po legendarną Draculę Brama Stokera, jednakże z przykrością stwierdziłam, że Historyk jest o wiele lepszy! Zbliża się lipiec, wciąż są długie wieczory, weźcie Historyka, przenieście się do zupełnie innego świata, ale nie zapominajcie o czosnku – być może przyda się i Wam 😉

historyk Elizabeth Kostova, Historyk, Wydawnictwo Świat Książki: Warszawa 2006.

Czy legendarna Arka Noego istniała naprawdę?

W ostatnim czasie, aby skutecznie wydać książkę trzeba wokół niej lub samego autora zrobić dużo szumu, a jeśli w dodatku porusza ona kontrowersyjny temat to bestseller gwarantowany! W ubiegłym roku poznałam właścicielkę jednego z krakowskich wydawnictw, która powiedziała mi, że kupując książkę lub wypożyczając w bibliotece, kolokwialnie mówiąc, w ciemno (tzn. bez polecenia, nie znając danego autora wcześniej) warto skupić się, paradoksalnie, nie na stołach z krzyczącymi napisami: „10 bestsellerów ostatniego tygodnia czy miesiąca”, ale na półki pod ścianą, bo to właśnie tam często odnajdziemy świetne pozycje! Takie książki mówią same za siebie, bo są dla siebie samych najlepszą reklamą!
Książkę, o której chcę teraz napisać, znalazłam gdzieś w wiejskiej bibliotece publicznej. Pierwszy raz przeczytałam ją ponad dziesięć lat temu, później jeszcze kilkakrotnie po nią sięgałam, dlatego teraz stoi także w mojej domowej bibliotece. Bardzo serdecznie przedstawiam dzieło Michaela Phillipsa Na krawędzi czasu!
Według legendy na górze Ararat, wznoszącej się na terytorium Turcji, znajduje się ukryta Arka Noego. Każdy chciałby ją odkryć – jedni, aby potwierdzić biblijną opowieść, ale znaleźliby się pewnie i tacy, którzy chcieliby ją zniszczyć. Młody angielski archeolog odkrywa ogromny statek zamrożony w lodowcu Araratu – czy to może być legendarna Arka Noego? Czy biblijna opowieść naprawdę się wydarzyła, a nie była jedynie bajką mającą przestraszyć grzeszników? A jeśli założymy, że istnieje Arka Noego, to może się okaże, że gdzieś w Afryce, kolebce ludzkości, znajdował się Eden – rajski ogród? Archeolog wyrusza na majestatyczną, ale i niebezpieczną wyprawę. Czy odkrywcy biblijnego Raju może coś zagrażać? Czy ktoś czyha na jego życie, chcąc zagrozić jego badaniom?
Michael Phillips snuje wspaniałą opowieść, znajdzie się w niej miejsce na dobry kryminał, przerażający thriller, a nawet prawdziwą miłość. Autorowi nie można zarzucić (jeśli to oczywiście jest zarzut, bo być może według wielu czytelników nie) bazowaniu na kontrowersji czy też działaniu z pogranicza naruszania uczuć religijnych jak było z Danem Brownem i jego Kodem Leonarda da Vinci. Na krawędzi czasu jest naprawdę godną polecenia i wciągającą książką. Jeśli tworzycie listę książek na urlop (ja tworzę 🙂 ) to koniecznie dopiszcie do niej publikację Michaela Phillipsa! Zapewniam, że warto!

Michael Phillips, Na krawędzi czasu, Instytut Wydawniczy Pax: Warszawa 2001.

na krawędzi czasu

Ostrożnie z życzeniami!

Co byście zrobili, gdyby dobry znajomy zaproponował wam odkupienie zrujnowanego domu do kompletnego remontu gdzieś na końcu świata?! Większość z was (ja zapewne też) powiedziałaby, że oszalał i nie poświęciła takiemu absurdalnemu pomysłowi nawet chwili uwagi! Być może znalazł by się jakiś zainteresowany, ale to byłby tylko wyjątek potwierdzający regułę. Madeleine była takim wyjątkiem, (chociaż nie przypuszczała, że jej życie może się diametralnie zmienić przez taką lekkomyślną decyzję) kupiła zrujnowany dom, wyprowadziła się na prowincję i poznała wielu … mhm … indywidualistów – na czele z panem Mieciem! Kim jest Madeleine? Dlaczego porzuciła duże miasto na rzecz małego miasteczka? Czy znajdzie swój wyśniony dom gdzieś w Malowniczem? I wreszcie czy znajdzie miłość (ale to Drogie Czytelniczki, jak pewnie szybko zauważyłyście, pytanie retoryczne 🙂 )?! Na te i inne pytania (im dalej czytacie tym pojawia się więcej pytań) znajdziecie odpowiedzi w książkach Magdaleny Kordel z serii Malownicze: Wymarzony dom, Wymarzony czas i najnowszej Tajemnica bzów. Warto je czytać po kolei, gdyż kolejne tomy opisują losy Madeleine i poznanych przez nią ludzi (trochę inna jest Tajemnica bzów – jednak warto ją traktować jak wisienkę na torcie, a nie przekąskę!). Czytanie w odwrotnej kolejności może powodować trudności w zrozumieniu fabuły, chociaż znam takich, którym kolejność się pomyliła, ale pomimo tego dali radę 🙂
Książki z serii Malownicze najlepiej smakują z filiżanką herbaty lub kawy i w ulubionym fotelu. Pozwalają na odpoczynek i przeniesienie się do zupełnie innego świata, co prawda nie mniej problemowego niż ten nasz, ale jakiegoś zdecydowanie bardziej magicznego.
Dla mnie mottem całej trylogii jest zdanie, że czasami warto być ostrożnym z wypowiadaniem życzeń. Bo niektóre z marzenia dość nieoczekiwanie mogą się spełnić (M. Kordel, Wymarzony dom, s.6). To przesłanie przewija się przez wszystkie części i pokazuje konsekwencje spełnionych marzeń. Co prawda nie powiedziałabym, że są to konsekwencje negatywne, bo trochę tak może wynikać z tego cytatu, ale na pewno są one nieprzewidywalne. Dlatego ostrożnie z życzeniami! Miłej lektury!

M. Kordel, Wymarzony dom, Wydawnictwo Znak: Kraków 2014.

M. Kordel, Wymarzony czas, Wydawnictwo Znak: Kraków 2014.

malownicze

M. Kordel, Tajemnica bzów, Wydawnictwo Znak: Kraków 2015.

tajemnica bzów

W jaki sposób nauczyć dziecko dobrego wychowania?!

W jaki sposób nauczyć dziecko dobrego wychowania? Jedni z pewnością powiedzą, że najlepszy sposób to dobry przykład rodzica czy innych dorosłych, pozostali będą twierdzić, że należy ciągle powtarzać, powtarzać i powtarzać do znudzenia: proszę, dziękuję i przepraszam, w końcu dziecko zakoduje i będzie używać tych magicznych słów! Myślę, że racja leży gdzieś pośrodku, ale ja mam jeszcze lepszy sposób – dwie znakomite książki!
Pierwsza z nich, przeznaczona dla młodszych dzieci (choć te starsze, także te dużo starsze, też będą się przy niej świetnie bawiły), to przewodnik o dobrym wychowaniu autorstwa Oli Cieślak Co wypanda, a co nie wypanda. Jest to niewielka książeczka z pięknymi ilustracjami autorki i śmiesznymi krótkimi tekstami, mówiąca o tym, co wypada, a czego nie wypada robić. Młodsze przedszkolaki uwielbiają te rymowanki i łatwo uczą się ich na pamięć, a także powtarzają je sobie nawzajem, ku pamięci.
Drugą książką Bon czy ton savoir –vivre dla dzieci na pewno zainteresują się starsze przedszkolaki i dzieci szkolne. Napisał ją znakomity współczesny autor dla najmłodszych Grzegorz Kasdepke. Bon czy ton… są to opowiastki o Kubie i Bubie – sympatycznych bliźniętach, które razem z czytelnikami uczą się, w jaki sposób poprawnie się zachowywać, tak aby rodzice, w czasie wizyty gości, nie musieli chować swoich potomków do szafy (parafraza za: G. Kasdepke, Bon czy ton savoir –vivre dla dzieci, s. 5)! To właśnie od Kuby i Buby dzieci nauczą się dlaczego nie należy bekać, siorbać czy pluć, ale także tego, że ważna jest skromność, dyskrecja i że bezmyślne podążanie za modą nie zawsze wychodzi na dobre! Przygody Kuby i Buby to ponad sto pouczających historii, z których nawet dorosły dowie się ciekawych rzeczy. Dużym atutem Bon czy ton… jest to, że nie nudzi się ona nawet przy piętnastym czy dwudziestym czytaniu, z niektórych opowiadań śmieję się nawet teraz, pisząc tę recenzję, pomimo tego, że czytałam je wiele, wiele razy!
Obie książki są bardzo przyjemną lekturą, uczą pożądanych zachowań i sprytnie wyśmiewają te niewłaściwe. A przy tym, co jest bardzo ważne w książkach dla najmłodszych, są pozbawione dydaktyzmu. Bardzo serdecznie polecam!

20150608_201342 Grzegorz Kasdepke, Bon czy ton savoir – vivre dla dzieci, Wydawnictwo Literatura: Łódź 2013.

20150608_201356Ola Cieślak, Co wypanda, a co nie wypanda, Wydawnictwo Dwie Siostry: Warszawa 2014.

Przewodnik po dobrych książkach

Wszyscy, którzy choć trochę mnie znają, wiedzą, że mam bzika na punkcie książek, a szczególnie książek dla dzieci. Także w pracy każdą wolną chwilę wykorzystuję na czytanie, dlatego nawet moi podopieczni wiedzą, że (tu najświeższy cytat za jedną 5-latką 🙂 ) „ta nasza pani tak bardzo kocha książki!”. Na początku mojej pedagogicznej drogi poszukiwałam jakiegoś przewodnika po dobrych książkach, zastanawiałam się co czytać, jak czytać i dlaczego akurat to czytać dzieciom, aby zaraziły się miłością do literatury, aby czerpały z niej wiedzę i przyjemność. Wbrew pozorom trudno taki „przewodnik” znaleźć! Obecnie, na szczęście, jest dużo łatwiej w wyborze wartościowej literatury dla dzieci. W księgarniach można znaleźć dobre książki dla najmłodszych czytelników, gdyż przez ostatnie kilka lat powstało wiele nowych wydawnictw, a te działające na rynku odświeżyły swoją ofertę, tak, że obecnie sygnują naprawdę dobre i warte polecenia publikacje. Ale z drugiej strony widziałam także, zalegające na księgarskich półkach, koszmarne książki dla dzieci, nie mówię tu tylko o brzydkich ilustracjach, ale przede wszystkim z niemądrym (by nie rzec głupim) tekście. Może niektórych to zszokuje, ale literatura dla dorosłych może być bezwartościowa czy wręcz ograniczająca! Ktoś mądry kiedyś mi opowiadał (na początku się z tym nie zgadzałam, ale coś w tym jest), że pewna bibliotekarka chciała usunąć wszystkie harlequiny z półek w bibliotece, w której pracowała, bo uważała je za bezwartościowe, ale przecież ważne jest, aby książki czytać, jakiekolwiek, ale czytać! Czytelnik jest dorosły, może sam wybierać to, co uważa za intersujące, a jeśli woli harlequiny to jego sprawa, ważne, aby literatura spełniała swoją funkcję, a dla każdego może być ona inna. Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku małych, niedojrzałych jeszcze czytelników! Należy podsuwać im książki wartościowe, napisane poprawną polszczyzną, z pięknymi ilustracjami, aby wychować dojrzałe, mądre pokolenia świadomych ludzi, a co za tym idzie świadomych czytelników 🙂

I tu z pomocą spieszy nam publikacja pań Ireny Koźmińskiej i Elżbiety Olszewskiej Wychowanie przez czytanie. Autorki działają w Fundacji „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom” (jedna z nich jest założycielką i prezesem tejże), polecam stronę internetową fundacji: http://www.calapolskaczytadzieciom.pl/

Mój egzemplarz tej książki jest cały pozakreślany, pełen wykrzykników na marginesach i ponaklejanych karteczek, które mają mi ułatwić korzystanie z niej. Jest to naprawdę świetna pozycja, uważam, że warta uwagi każdego świadomego rodzica i nauczyciela. Zawiera ona mnóstwo informacji dotyczących tego, kiedy zacząć dziecku czytać, w jaki sposób to robić, co czytać, a także dlaczego w ogóle to robić. Wielkim atutem tego „podręcznika” jest przywoływanie przez autorki wielu wyników naukowych badań, które potwierdzają skuteczność czytania. Bardzo sobie cenię jeden z rozdziałów tej książki, w której autorki polecają wartościowe publikacje dla dzieci w różnym wieku, wiele razy korzystałam z tych podpowiedzi, kiedy robiłam prezenty znajomym dzieciom. Wychowanie przez czytanie świetnie się czyta, zaręczam, że nie będziecie się mogli bez tej książki obejść! Polecam!

Irena Koźmińska, Elżbieta Olszewska, Wychowanie przez czytanie, Świat Książki: Warszawa 2010.