Archive | Sierpień 2015

Nadzieje i trudności adopcji

Pamiętam, że o tej bajce dla adoptowanych dzieci dowiedziałam się od mojej przyjaciółki, kiedy byłam na studiach. Jest ona bardzo krótka, dlatego przeczytałam ją bardzo szybko. Pamiętam, że był już późny piątkowy wieczór, siedziałam w kuchni, czytałam i płakałam, gdyż w swej prostocie jest bardzo wzruszająca. Zaraz po weekendzie dosłownie pobiegłam do księgarni i ją kupiłam i przeczytałam jeszcze raz. Studiowałam pedagogikę, więc temat adopcji i związanych z nią nadziei oraz trudności, był omawiany na kilku przedmiotach, dlatego postanowiłam wziąć tę książkę na uczelnię i pokazać koleżankom. Tego dnia jechałyśmy na jednodniowe praktyki wynajętym busem i zamiast usłyszeć rozmowy, można było zobaczyć zaczytane i wzruszone studentki, pochylone nad cienką bajką dla dzieci!

Tą książką był Jeż Katarzyny Kotowskiej. Tak Jeż – na pierwszy rzut oka dziwny tytuł na historyjkę dla dzieci, ale zaręczam, że nie jest to zwykła opowiastka, ale niezwykła historia chłopca – jeża. Zjawia się on w smutnym, bo bezdzietnym domu i wraz z jego oswajaniem się, nabywaniem poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i miłości pozbywa się kolców, a życie jego i nowych rodziców nabiera barw – dosłownie i w przenośni. Smutek jest widoczny w wyblakłych, wręcz depresyjnych kolorach ilustracji, a radość i miłość mieni się soczystymi kolorami czterech pór roku. Katarzyna Kotowska napisała i zilustrowała Jeża, a wszystko dla swojego adopcyjnego syna Piotra. Jeż jest świetnym pretekstem do rozmowy z adoptowanym dzieckiem, ale także z dziećmi, które mają adoptowanego rówieśnika.

Kiedy przeczytałam Jeża zaczęłam szukać informacji o jego autorce i tak trafiłam na drugą jej książkę, tym razem dla dorosłych czytelników. Pamiętam, że aby ją przeczytać byłam zmuszona wypożyczyć ją z biblioteki, gdyż skończył się nakład, jednak na szczęście za jakiś czas nakład wznowiono i mogłam już sobie ją kupić. Wieża z klocków, bo tak nazywa się ta książka, należy do moich ulubionych, przeczytałam ją już kilka razy i wiem, że na tym się nie skończy. Jest ona swoistym pamiętnikiem czy też luźnymi refleksjami, często niezwykle trafnymi i mocnymi, o braku możliwości posiadania potomstwa, decyzją o adopcji i wreszcie o upragnionym rodzicielstwie. Katarzyna Kotowska pisze o swoich uczuciach, nadziejach i trudnościach, ale także celnie opisuje reakcje ludzi na temat adopcji czy wręcz rozprawia się z niektórymi zaściankowymi i krzywdzącymi opiniami. Myślę, że Wieża z klocków może być ciekawa i wartościowa nie tylko dla ludzi, którzy adoptowali potomstwo lub sami zostali adoptowani, ale także dla wszystkich, którzy lubią dobrą i szczerą literaturę.
Bardzo gorąco polecam Jeża i Wieżę z klocków Katarzyny Kotowskiej!

jeż Katarzyna Kotowska, Jeż, Wydawnictwo Egmont: Warszawa 2004.

wieża z klocków Katarzyna Kotowska, Wieża z klocków, Wydawnictwo Media Rodzina: Poznań 2010.

Przetestowane na dzieciach!

Bardzo lubię zabawną i pouczającą, a przy tym przyjemną dla ucha i oka literaturę dla dzieci! Te dwie książki, o których chcę teraz napisać, posiadają wszystkie te cechy. Serdecznie polecam Robota Roberta Zofii Staneckiej oraz Tadka i spółkę Joanny Olech. Te dwie niewielkie i pięknie ilustrowane książki pochodzą z serii Czytam sobie stworzonej przez wydawnictwo Egmont.

Seria Czytam sobie to książki przeznaczone do nauki samodzielnego czytania lub doskonalenia tej umiejętności przez dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Cykl składa się z trzech poziomów: 1. składam słowa, 2. składam zdania, 3. połykam strony. Twórcami opowieści są znani współcześni polscy autorzy piszący dla najmłodszych czytelników. Więcej o akcji i serii na stronie internetowej http://www.czytamsobie.pl

Jak to zwykle bywa z literaturą, szczególnie tą przeznaczoną dla dzieci, znajdziemy lepiej i gorzej opowiedziane historie. Podobnie jest także w tej serii, gdyż wśród wielu znakomitych pozycji znajdziemy także bardzo średnie. Jednak zarówno przygody małego robota jak i sprytnego Tadka należą do tych bardzo udanych!

Zofia Stanecka wymyśliła ciekawą historię pana Polikarpa – dyrektora fabryki robotów, który męczy się pisaniem doktoratu oraz jego ulubionego robota Roberta, który porzuca swoją pracę i wyrusza … na urlop! Robot Robert to niezwykle przezabawna, pouczająca historia, pełna pięknych ilustracji, ale i … łamańców językowych! Niektóre wyrazy i zwroty są naprawdę trudne i mogą być niezrozumiałe dla przedszkolaków, ale z drugiej strony czytaniu przecież towarzyszą rodzice i opiekunowie, którzy chętnie spieszą z pomocą i zapewne wytłumaczą skomplikowane wyrażenia.

Książka Tadek i spółka opowiedziana przez Joannę Olech to kilka krótkich historyjek o różnych dzieciakach: sprytnym Tadku, pytalskiej Natalce, mądrym Romku, Teresce i jej domowym zwierzyńcu oraz łobuzującym Franku. Przedszkolaki, ale i nieco starsze dzieci chętnie utożsamiają się z bohaterami, słuchając o ciekawych i pouczających przygodach swoich rówieśników.

Obie opisane przeze mnie książki są częścią drugiego poziomu (tj. składam zdania ) serii Czytam sobie. Tak jak wcześniej pisałam mogą one służyć dzieciom w nauce czytania lub mogą być książkami do głośnego czytania małym czytelnikom lub w tym przypadku raczej słuchaczom 🙂 Przetestowałam je na swoich przedszkolakach i z czystym sumieniem napiszę, że dzieci za nimi przepadają. Zarówno historia Roberta jak i Tadka przyciąga uwagę i nie nudzi się przy wielokrotnym czytaniu, mało tego są dzieci, które niektórych fragmentów nauczyły się na pamięć i „czytają” je razem ze mną! Serdecznie polecam!

20150810_132020 Zofia Stanecka, Robot Robert, Wydawnictwo Egmont: Warszawa 2014.

20150810_131848 Joanna Olech, Tadek i spółka, Wydawnictwo Egmont: Warszawa 2014.

Hanka Bielicka – królowa kabaretu w kapeluszu

Być kobietą, być kobietą … Mieć z pół kilo biżuterii, kapelusze takie duże i od stałych wielbicieli wciąż dostawać listy, róże… – ten fragment piosenki Alicji Majewskiej zawsze kojarzył mi się i zawsze będzie mi się kojarzył z królową polskiego kabaretu panią Hanką Bielicką. Jestem stosunkowo młoda, dlatego nie znam większości twórczości pani Hani, a jednak kojarzę starszą panią w nieodłącznym kapeluszu na scenie kabaretowej, gdzie wygłaszała swoje przezabawne monologi. Mam sentyment do dobrego kabaretu, gdyż lubię się śmiać, dlatego kiedy wpadła mi w ręce książka Hanka Bielicka. Umarłam ze śmiechu. Wspomnienia, anegdoty, niepublikowane monologi Zbigniewa Korpolewskiego, postanowiłam zaraz ją przeczytać! Połknęłam ją przez niespełna dwa popołudnia, bo jest to książka, którą czyta się jednym tchem.
Zbigniew Korpolewski ma świetne pióro, dosadne, zabawne i wysmakowane literacko. Nic zresztą dziwnego, gdyż autor wspomnień o Hance Bielickiej jest również autorem … jej monologów! Nie wiem, czy jesteście tym zdziwieni?! Ja byłam, gdyż zawsze mi się wydawało, że są to monologi pisane na gorąco czy też mówione na gorąco! A tu taka niespodzianka.
Autor książki nie uzurpuje sobie prawa do opisywania całego życia artystki, a więc to dzieło nie jest biografią, jednakże z kart opowieści i przeróżnych anegdot możemy dowiedzieć się co nieco o życiu królowej polskiego kabaretu. Poznajemy ją jakby przypadkiem, gdzieś w tle historii o jej scenicznej twórczości. Hanka Bielicka to znakomita aktorka komediowa, która zawsze marzyła o byciu aktorką … dramatyczną! O takich i innych smaczkach i ciekawostkach z życia artystki opowiada nam Korpolewski, a jest przy tym dowcipny i niezwykle taktowny. To dzieło to także niepublikowane monologi, a więc na kartach książki możemy przeczytać wiele tekstów, które na scenie deklamowała aktorka. Niektóre z nich mogą być niezrozumiałe dla młodszego Czytelnika, z powodu nieznajomości kontekstu politycznego, ale większość z nich jest ponadczasowa i ponad politycznymi kontekstami, a dzięki temu nadal aktualna.
Bardzo serdecznie polecam książkę Hanka Bielicka. Umarłam ze śmiechu. Wspomnienia, anegdoty, niepublikowane monologi Zbigniewa Korpolewskiego! Uważajcie – i Wy możecie umrzeć ze śmiechu 😉

umarłam ze śmiechu Zbigniew Korpolewski, Hanka Bielicka. Umarłam ze śmiechu. Wspomnienia, anegdoty, niepublikowane monologi,  Prószyński i Spółka: Warszawa 2011.

Sposób na Twoje dziecko!

Gdyby istniała lista polecanych czy też obowiązkowych (mimo, że to kojarzy się tak szkolnie i negatywnie 😛 ) książek dla świeżo upieczonych rodziców i gdybym mogła dopisać do tej listy choć jedną pozycję to na pewno byłby to Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna Artura Kołakowskiego i Agnieszki Pisuli wydany przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Zanim napiszę co to za lektura i dlaczego tak bardzo ją polecam, muszę podkreślić, że jedynym minusem tej naprawdę rewelacyjnej pozycji jest jej tytuł. Każdy lub prawie każdy rodzic, który zobaczy tytuł zapewne odłoży książkę na półkę i stwierdzi, że jego dziecko przecież nie jest trudne! Ten podręcznik to rzeczywiście świetny sposób na trudne zachowania dzieci, ale jest to także godny polecenia sposób na każde dziecko, to dobry sposób na Twoje dziecko! Ale od początku 🙂
Podręcznik Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna opiera się na psychologii behawioralnej, dlatego w pierwszym rozdziale autorzy piszą czym ona jest i przybliżają jej główne zasady. Następnie opisują wiele technik behawioralnych, które z powodzeniem można stosować w pracy z dziećmi. Tłumaczą między innymi jak wygaszać niepożądane zachowania dzieci, jak sobie radzić z dziecięcymi wybuchami złości, w jaki sposób wprowadzać i przestrzegać zasad, jak wydawać polecenia, aby były one skuteczne. Autorzy pokazują także najbardziej popularne sposoby wymuszania przez dzieci i sposoby radzenia sobie z nimi. Opisują strategie nagradzania, popularny system żetonowy, sposoby na chwalenie dzieci, ale także umiejętne wprowadzanie konsekwencji, czyli kolokwialnie mówiąc kar czy często stosowaną przez rodziców technikę wyliczania, czyli metodę 1-2-3. Wszystkie techniki są jasno i przejrzyście opisane oraz poparte przykładami dla lepszego zrozumienia. W ostatniej części podręcznika znajdują się różne materiały do pracy i ilustracje, które pozwolą na przeniesienie teoretycznej wiedzy wyniesionej z lektury na praktyczną pracę z dzieckiem.
Wielkim atutem tej książki są fantastyczne schematy i rysunki, jako podsumowanie informacji zawartych w rozdziałach, które w prosty sposób pozwolą zapamiętać ważniejsze zasady i ułatwią szybkie przypomnienie danej techniki, jeśli nie mamy czasu na czytanie całego rozdziału.
Bardzo serdecznie polecam Sposób na trudne dziecko. Przyjazną terapię behawioralną wszystkim rodzicom, także tym, którzy są sceptyczni wobec dorobku psychologii behawioralnej. Autorzy podręcznika włożyli ogrom pracy, aby stworzyć naprawdę dobry poradnik, który wesprze rodziców w ich relacjach z dziećmi. Jest to także dobra lektura dla nauczycieli, którzy często są bezsilni w pracy z dziećmi, Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna jest także dla Was! Miłej i owocnej lektury 🙂

Sposob na trudne dziecko_200 A. Kołakowski, A. Pisula, Sposób na trudne dziecko. Przyjazna terapia behawioralna, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne: Sopot 2011.

Pochłaniacz czasu

Na okładce tej książki zamieszczono zdanie Zygmunta Miłoszewskiego: „Zapamiętajcie to nazwisko. Katarzyna Bonda została właśnie królową polskiego kryminału.” Jeśli Miłoszewski – sam autor fantastycznych kryminałów – wyraża taką opinię o innym autorze, to znaczy, że książka musi być dobra, a jej autorka niezwykle zdolna!

Bohaterką Pochłaniacza Katarzyny Bondy – pierwszej z czterech książek w serii Cztery żywioły Saszy Załuskiej – jest Sasza Załuska, była policjantka i profilerka, tworząca portrety psychologiczne przestępców. Sasza wraca do Polski po kilku latach pracy w Wielkiej Brytanii, dokąd wyjechała, aby uciec przed przeszłością i zacząć wszystko od nowa. Jest niezwykle zdolna i świetnie wykonuje swoją pracę, ale aby zapewnić sobie i sześcioletniej córce stabilne życie, decyduje się na pracę w banku. Nie podejmie jej jednak tak szybko, gdyż dostanie propozycję nie do odrzucenia. W jaki sposób niewyjaśniona zbrodnia sprzed lat może wiązać się z morderstwem znanego piosenkarza? Czy jubiler – kaleka, który sam działa w białych rękawiczkach i jedynie pociąga za sznurki, może łączyć obie tragedie? Zdecydowanie warto przeczytać powieść, aby znaleźć odpowiedzi na te pytania.

Katarzyna Bonda ma bardzo dobre pióro, czyta się ją jednym tchem, wciąga, a jej książka to pochłaniacz czasu 🙂 Zaletą powieści jest świetnie skonstruowana fabuła, w której rozwiązanie dwóch zbrodni z przeszłości prowadzi do odkrycia mordercy w teraźniejszości. Bonda opowiada historię przerażającą, jednak nie ze względu na opisywane morderstwa, ale z powodu przestępców w drogich i dobrze skrojonych garniturach. To istna mafia skorumpowanych prokuratorów i adwokatów, złych policjantów i innych jedynie z pozoru praworządnych obywateli. Jest taki moment w książce, w którym nie wiadomo komu ufać, kto przeszedł na złą stronę mocy, a jedynie gra dobrego policjanta czy sędziego.

Pochłaniacz jest pierwszą książką w serii Cztery żywioły Saszy Załuskiej, a więc oprócz głównej akcji dotyczącej morderstwa znanego gwiazdora możemy śledzić losy głównej bohaterki – spinającej wszystkie cztery powieści – Saszy, jej zmagania z przeszłością i bolesny powrót do Polski. Zakończenie książki wskazuje, iż jej problemy dopiero się zaczną, a o tym przeczytać można w dopiero co wydanej drugiej części pt. Okularnik (już sobie zamówiłam, więc niedługo będę mogła z niej zdać relację 🙂 ).

Serdecznie polecam „Pochłaniacza”, ale ostrzegam – wciąga! 😛

pochłaniacz Katarzyna Bonda, Pochłaniacz, Wydawnictwo Muza: Warszawa 2014.

Książka – najlepszy przyjaciel malucha!

Dzieciom należy czytać od niemowlęctwa, dawać im książki i bawić się z nimi literaturą. O tym, ma nadzieję, wiedzą już wszyscy, a przynajmniej ci zainteresowani, czyli posiadający potomstwo. Jeśli są jeszcze tacy (o zgrozo!), którzy nie wiedzą dlaczego dzieciom należy czytać, to odsyłam ich na stronę Fundacji „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”, gdzie mogą uzupełnić swoją wiedzę 😛

Książki, o których chcę teraz napisać, można czytać i bawić się nimi już z półrocznym maluchem. Kupiłam je mojej chrześnicy, kiedy miała pół roku i do teraz, kiedy jest już roczniakiem, uwielbia ich słuchać i je oglądać. Z resztą wszyscy, którzy oglądali zamieszczone poniżej zdjęcia okładek zapewne zobaczyli na nich ślady częstego używania, te książki żyją, a więc się zużywają 🙂

Eric Carle jest autorem, a zarazem ilustratorem Bardzo głodnej gąsienicy oraz Czy chcesz być moim przyjacielem?, które ukazały się nakładem Wydawnictwa Tatarak.

Bardzo głodna gąsienica to zabawna opowieść o gąsienicy, która dopiero co wykluła się z jajka i bardzo zgłodniała. Mijały dni tygodnia, a ona zajadała różne smakołyki. Wreszcie najedzona zawinęła się w kokon i … Ale o tym zachęcam samodzielnie przeczytać 🙂 Oprócz świetnych ilustracji wykonanych techniką kolażu, w książce znajdują się kartki różnej długości oraz kilka małych dziurek idealnych do wsadzania w nie małych paluszków. Niby tak niewiele, ale jaka to frajda dla dzieciaków!

Czy chcesz być moim przyjacielem? to historia małej myszki, która szuka towarzysza i na swojej drodze spotyka różne zwierzęta. Wszystkie po kolei pyta czy będą jej przyjaciółmi, jednak wszystkie jej odmawiają. Na szczęście udaje jej się znaleźć towarzysza i dzięki temu ratuje się przed wielkim niebezpieczeństwem. Ta książka nie ma takich efektów jak Bardzo głodna gąsienica, jednak piękne ilustracje i obrazkowe zagadki o zwierzętach mogą dać zarówno dzieciom, jak i dorosłym wiele powodów do wspólnej wesołej zabawy.

Obie książki są napisane bardzo ładnym językiem, mają niewiele tekstu na stronie, dzięki czemu są idealne dla małych dzieci, które jeszcze nie są w stanie wytrzymać długiego czytania. Są to historie, które bardzo przyjemnie się czyta i co ważne przy 100 czy 500 czytaniu nie znudzą dorosłego 🙂 Bardzo polecam!

11805969_10200704106641237_461837553_n Eric Carle, Bardzo głodna gąsienica, Wydawnictwo Tatarak: Warszawa 2014.

11824189_10200704106681238_13847186_n Eric Carle, Czy chcesz być moim przyjacielem?, Wydawnictwo Tatarak: Warszawa 2014.

Smakowita turecka powieść

Literatura turecka nie jest w Polsce bardzo popularna. Zapewne większość Czytelników zna Orhana Pamuka i jego prozę (mnie niestety nie zachwyciła), gdyż pisarz dostał w 2006 roku Literacką Nagrodę Nobla. No i to by było na tyle. Właśnie z tego powodu postanowiłam napisać o świetnej tureckiej pisarce Elif Shafak i jej bardzo dobrej powieści. Elif Shafak pochodzi i mieszka w Turcji, a więc bardzo dobrze zna jej kulturę i tradycję, ale mieszka również w Stanach Zjednoczonych, dzięki czemu może popatrzeć na swój kraj z dystansu i czasem szczerze aż do bólu o nim pisać.
Bękart ze Stambułu to powieść, której akcja toczy się w Stambule i Stanach Zjednoczonych. Opowiada ona historię współczesnej tureckiej rodziny, jednakże nie zwykłej i przeciętnej, gdyż w tej rodzinie nie ma mężczyzn, którzy z powodu klątwy nie przeżywają więcej niż czterdzieści kilka lat. Skoro nie ma tam mężczyzn, to możemy przeczytać o silnych kobietach, które wspólnie zamieszkują podupadający, ale nadal piękny dom w jednej ze stambulskich dzielnic. Każda z nich ma mocny charakter i swoją własną i jakże ciekawą historię: najmłodsza Asya, cztery siostry Kazanci: Zeliha, Banu, Cevriye oraz Feride, ich groźna matka Gulsum oraz dobroliwa babka Mateńka. Druga część historii toczy się na drugim końcu świata, gdzie mieszka nastoletnia Amy Armanusz amerykanka ormiańskiego pochodzenia i jej skłócona rodzina. Z pozoru te dwie opowieści nic nie łączy, a jednak okazuje się, że jest to tylko czubek góry lodowej. Nie będę zdradzać, co i dlaczego się wydarzyło, ale zapewniam, że niektóre wydarzenia są wprost nieprawdopodobne, a świat jest jednak mały.
Tą powieść zaliczyłabym do uwielbianych przeze mnie powieści szkatułkowych, w których narrator snuje kilka opowieści, które tylko z pozoru wydają się nie połączone, ale które wspaniale się ze sobą łączą i tworzą doskonałą historię. Jestem fanką takich powieści, bo wtedy czuję się tak jakbym czytała jedną książkę, a w gratisie dostawała jeszcze dwie albo trzy 🙂
Bękart ze Stambułu jest przepełniony smakołykami. Na kartach tej powieści ciągle się gotuje i podaje coś pysznego do jedzenia. Jeśli ktoś miał okazję być w Turcji, to zapewne nieobce będą mu opisywane w książce potrawy. Ja niestety jeszcze nie byłam w Turcji, ale miałam szczęście poznać polsko – turecką rodzinę, które często mnie u siebie gości i częstuje wspaniałymi tureckimi potrawami. Właśnie dzięki tej znajomej rodzinie łatwiej było mi czytać powieści Shafak, bo znałam smak tureckiego jedzenia i słyszałam wiele opowieści o tureckich zwyczajach, co znacznie ułatwia odbiór książki. Co prawda, abyśmy się dobrze zrozumieli, nieznajomość tureckiej kuchni nie przeszkadza w zrozumieniu sensu książki! 🙂 Myślę, że jedynie wyostrza chęć spróbowania tych bajecznie i zmysłowo opisywanych potraw.
Bardzo serdecznie polecam książę Elif Shafak Bękart ze Stambułu! Nie będziecie żałowali, a może nabierzecie smaku na kolejne?! 🙂

20150804_204531  Elif Shafak, Bękart ze Stambułu, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2010.