Moja słabość do Borejków

Wszyscy, którzy czytali moją recenzję Jeżycjada – moja miłość od pierwszego wejrzenia i wiedzą, że 6 listopada została wydana kolejna część Jeżycjady – Feblik, dziwią się zapewne, dlaczego nic o tej książce nie ma napisałam. Feblika przeczytałam już kilka dni temu, ale kompletnie nie miałam czasu o nim napisać, no cóż, czasem życie jest ważniejsze 😉 Kończy się dla mnie długi i miły weekend, dlatego czas podzielić się moimi wrażenia mi po lekturze.

Końcem października przypomniałam sobie Wnuczkę do orzechów, gdyż akcja Feblika dzieje się jakby w środku akcji Wnuczki… od soboty 10 sierpnia 2013 do wtorku 13 sierpnia tegoż roku (a Wnuczki… od niedzieli 28 lipca do wtorku 13 sierpnia 2013).

Główną bohaterką tej części Jeżycjady jest Agnieszka Żyra, studentka malarstwa. Agnieszkę poznajemy w tym samym czasie, w którym Ignaś niesiony na skrzydłach amora pędzi do Poznania, aby złapać pociąg do Wrocławia, gdzie czeka na niego Magdusia. Jak to zwykle w życiu i literaturze bywa los postanowił zadrwić z Ignasia, utrudnić mu wyjazd do ukochanej, ale łaskawie zetknąć go z Agnieszką oraz jej trudną rodziną.

Oprócz czytania o perypetiach Ignasia, możemy zajrzeć do domu Patrycji i odpoczywać razem z resztą Borejków, którzy spędzają u niej wakacje. Zupełną niespodzianką była dla mnie wizyta u Górskich Laury z Adamem, którzy skrócili swój urlop z bardzo ważnego powodu 😉

Skoro Feblik dzieje się jakby we Wnuczce… możemy przeczytać także o Dorocie, Józefie i Idzie, która wreszcie pozna adoratora swojej młodej przyjaciółki;-)

Zupełnie fantastycznie czytało mi się listy pomiędzy Gabrysią, a Idą, w których siostry wymieniały się obserwacjami i relacjami z przeżywanych sierpniowych dni. Jeden z ostatnich listów Idy bardzo mnie ucieszył, ale i wzruszył.

Feblik jest cudną, uroczą książką. Brawo dla Pani Małgorzaty Musierowicz za tą fantastyczną powieść. Bardzo Pani za nią dziękuję, gdyż sprawiła mi ona wielką przyjemność i dała ogromną radość. Czytając Feblika marzyłam, aby przenieść się w okolice Kostrzyna i choć na krótką chwilę usiąść przy stole razem z Borejkami!

Już nie mogę się doczekać kolejnej (już obiecanej 😉 ) części Jeżycjady, która będzie się nazywała Ciotka Zgryzotka.

Bardzo serdecznie polecam Feblika oraz resztę książek z serii Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz. Kończę tą krótką recenzję, gdyż pędzę przeczytać Feblika jeszcze raz!

20151115_191128Małgorzata Musierowicz, Feblik, Wydawnitwo Akapit Press: Łódź 2015.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s