Archive | Grudzień 2015

Franklin i samodzielność

Dla Stasia!
Tę recenzję dedykuję Stasiowi, bo to dzięki niemu pokochałam przygody małego i mądrego żółwia – Franklina 😉

Kilka lat temu opiekowałam się trzyletnim wówczas Stasiem i kilka lub nawet kilkanaście (sic!) razy dziennie czytaliśmy różne historie o Franklinie. Pamiętam nawet takie zabawne sytuacje, kiedy czytając piąty raz pod rząd (sic!) tą samą opowieść, przejęzyczałam się, a Stasiu mnie poprawiał, bo znał Franklina niemalże na pamięć! 🙂

Wydawnictwo Debit wydało już mnóstwo książeczek o przygodach Franklina, a każde kolejne są równie ciekawe i mądre, jak poprzednie. Franklin to zdecydowanie fantastyczny przyjaciel każdego przedszkolaka, zarówno chłopców, jak i dziewczynek.

Jedna z nowszych przygód Franklina nosi tytuł Franklin i uroczyste śniadanie. Zawsze w niedzielę w domu Franklina wszyscy wspólnie jedzą uroczyste śniadanie. W tę niedzielę śniadanie miało być jeszcze bardziej wyjątkowe, gdyż w odwiedziny przychodziła cioteczka Emi. Franklin bardzo przejął się wizytą cioci i zapragnął pomóc w przygotowaniach. Jednak szybko się okazało, że bycie pomocnikiem nie wystarcza małemu żółwikowi. Franklin chciał przygotować całe śniadanie całkiem samodzielnie! Rodzice nie mieli nic przeciwko temu i żółwik został szefem kuchni. Jednak bycie samodzielnym kuchmistrzem nie jest takie proste, jakby się wydawało… Jak skończyła się historia Franklina i czy uroczyste śniadanie się udało dowiecie się koniecznie czytając Franklina i uroczyste śniadanie 🙂

Każda z opowieści o Franklinie to fantastyczna zabawa i spora dawka nauki. Przygody, które spotykają małego żółwika i problemy, które przeżywa są bardzo bliskie dzieciom w wieku przedszkolnym. Mali Czytelnicy słuchając o perypetiach Franklina, jego rodziny oraz przyjaciół dowiadują się, że żaden człowiek nie jest na świecie sam i że można liczyć na bliskich, a także, że z każdego kłopotu można wyjść zwycięsko.

Franklin nie zawsze jest grzeczny, nie zawsze słucha rodziców, nie zawsze wszystko mu się udaje, dlatego przedszkolaki łatwo mogą się z nim utożsamić i przepracować emocje, które przeżywa żółwik, a które przecież niejednokrotnie są odczuwane przez dzieci, choć one nie zawsze są w stanie sobie z nimi poradzić.

Przygody Franklina uczą przedszkolaki także szacunku do drugiego człowieka. Pokazują, że ważna jest rodzina, w której się żyje, a przedmioty to rzeczy nabyte, które nie liczą się tak bardzo jak bliscy i przyjaciele. W końcu w towarzystwie rodziny i przyjaciół można zdziałać cuda i wszystko się udaje lub prawie wszystko, a nawet jeśli nie, to jest ktoś, komu zawsze można się wygadać i wypłakać.

Ilustracje namalowane przez Brendy Clark są barwne i bardzo ładne. Świetnie uzupełniają czytany tekst, ale zostawiają również sporo pola dla wyobraźni!

Bardzo serdecznie polecam przygody Franklina, a w szczególności Franklina i uroczyste śniadanie!

20151219_135711Paulette Bourgeois, Franklin i uroczyste śniadanie, Wydawnictwo Debit: Bielsko – Biała 2015.

Wszystkie demony Saszy Załuskiej

Pamiętam jak kilka lat temu (byłam jeszcze wtedy na studiach, a w dodatku na nieszczęście w czasie sesji) czytałam trylogię Stiega Larssona Millenium (jestem jej wielką fanką i sądzę, że Bondę cechuje ten sam geniusz w pisaniu książek kryminalnych, co Larssona!). O ile pierwszy tom mogłam zamknąć uspokojona, o tyle kończąc drugą część, musiałam mieć obok część trzecią! W przypadku drugiego tomu Czterech żywiołów Saszy ZałuskiejOkularnika – chciałoby się tak samo, a tu, o zgrozo!, trzecia część jeszcze nie została napisana!!! No, ale od początku 😉

Zdolna i ambitna profilerka Sasza Załuska chce wrócić do policji, bo praca na własną rękę nie jest taka prosta, jakby się to wydawało. Zanim jednak zda egzaminy wyjeżdża do Hajnówki na Podlasie do szpitala czy też „kliniki” psychiatrycznej, aby spotkać się z Łukaszem. Nie zastaje go, gdyż mężczyzna został określony jako wyleczony i wypuszczony z ośrodka. Sasza nie ma zamiaru wrócić z niczym i postanawia poszukać byłego ukochanego, jednak w międzyczasie zostaje okradziona i wciągnięta w wielką aferę ze zbrodnią w tle.

Piotr Bondaruk to ponad siedemdziesięcioletni lokalny przedsiębiorca, a zarazem pan „młody”. Jego młodziutka żona w dniu ślubu ginie bez śladu, a żeby tego było mało, trzy kobiety, z którymi w przeszłości był związany również zaginęły. Ciał nie odnaleziono, a jemu nigdy nie postawiono zarzutów (podobno skoro nie ma ciała, nie ma zbrodni). Stary model mercedesa, tak zwany okularnik, to auto, które wiąże wszystkie zbrodnie lub jedynie zaginięcia.

Kiedy sytuacja w powieści się zagęszcza, narrator przenosi Czytelnika do 1946 roku do mordów na białoruskich mieszkańców Podlasia. Ta historia powoduje, że jeży się włos na głowie, niewinni giną, a ich oprawcy w przyszłości … Tego już zdradzać nie będę. Nie mogę, bo zepsułabym Wam frajdę składania układanki w całość!

Katarzyna Bonda w pełni zasługuje na miano królowej polskiego kryminału, a ja skłaniałabym się nawet (i nie byłoby to w żadnym wypadku wazeliniarstwo) do nazwania jej królową światowego kryminału! Intryga w Okularniku została bardzo dobrze uknuta, wydarzenia z przeszłości zostały fantastycznie połączone z teraźniejszością. Powieść Bondy czyta się jednym tchem, nie sposób się od niej oderwać.

Książka kończy się nieoczekiwanie, historia jest prawie rozwiązana, ale niestety w kulminacyjnym momencie się urywa! Tak bardzo chciałam mieć wtedy w ręku Lampiony, a przecież Bonda dopiero je pisze!

Fanów innych książek Katarzyny Bondy, a szczególnie trylogii o profilerze Hubercie Meyerze czeka w Okularniku niezła gratka 😉 Do akcji w powieści wkracza… Hubert Meyer, profiler z zupełnie innej historii. Ten zabieg to świetne połączenie dwóch powieści, a Meyer i nadkomisarz Domański sporo w sprawie Saszy namieszają 😉

Aby czytać Okularnika i mieć z niego dużo większe emocje, a przy tym rozumieć sytuację życiową Saszy i jej demony z przeszłości zdecydowanie warto sięgnąć najpierw do pierwszej części opowieści o Saszy – Pochłaniacza!

Bardzo gorąco polecam Okularnika! To zdecydowanie jedna z lepszych powieści roku! 😉

20151227_211158Katarzyna Bonda, Okularnik, Wydawnictwo Muza: Warszawa 2015.

A psik! – kichnął Wilk

Pewna mama świnka miała troje dzieci. Kiedy świnki urosły, mama wysłała je w świat, aby rozpoczęły samodzielne życie. Każdej śwince podarowała trochę pieniędzy, a także paczkę chusteczek higienicznych. Pierwsza ze świnek zbudowała swój dom ze słomy. Druga kupiła drewno i z niego zbudowała swoją chatkę. Trzecia świnka zakupiła wózek pełen cegieł, dlatego jej dom był murowany, a dzięki temu wytrzymały.

Nieopodal domów świnek mieszkał wilk. Był to bardzo przyjazny i miły zwierzak, jednak niektórzy nazwali go Złym Wilkiem i niestety to określenie stało się jego imieniem. Pewnego dnia Zły Wilk bardzo się przeziębił i miał okropny katar. Bardzo potrzebował chusteczek, dlatego wybrał się do sklepu. Osłabiony katarem na swojej drodze zobaczył nowy domek ze słomy, a w nim świnkę, obok której leżało pudełko chusteczek. Zły Wilk poprosił świnkę o chusteczkę, ale świnka nie uwierzyła dobrym intencjom wilka i nie wpuściła go do domu. Wtedy Zły Wilk kichnął i … Dalszą część tej opowieści zapewne znacie, ale nic bardziej mylnego, gdyż historia zakatarzonego wilka okazała się zupełnie inna, niż ta tradycyjna. Przekonacie się sami, jeśli sięgniecie do książki Wilk ma okropny katar. Jak unikać zarazków 😉

Wilk ma okropny katar. Jak unikać zarazków Steve Smallmana to bardzo udana opowieść, która swój początek bierze z historii o Trzech świnkach. W nowej bajce odnajdziemy nawiązania do tradycyjnej baśni, takie jak: trzy świnki, które wybudowały dom ze słomy, drewna i cegieł oraz wilka, który zdmuchnął nietrwałe chatki, ale na tym się kończą podobieństwa do pierwotnej wersji. Nowa opowieść o świnkach jest zupełnie inna, gdyż nie jest to historia, która przestrzega przed brakiem ostrożności, ale radzi, w jaki sposób unikać … zarazków!

Nasz wilczek, niesłusznie nazwany Złym Wilkiem, nie zrobiłby żadnej szkody i nie pozarażał katarem świnek, gdyby małe bohaterki użyczyły mu chusteczek! Tak się jednak nie stało, a dzięki temu mali Czytelnicy mogą się przekonać, że bardzo łatwo zarazić się katarem i co robić, aby uniknąć przenoszenia zarazków.

Steve Smallman napisał bardzo mądrą, zabawną opowieść o przeziębieniu i katarze fantastycznie wykorzystując bajkę o świnkach i wilku. Historia w bardzo ciekawy i przystępny sposób uczy przedszkolaki, bo do dzieci w tym wieku jest skierowana, w jaki sposób zarazki się przemieszczają i jak wystrzegać się kataru.

Historia o zakatarzonym wilku została bardzo pięknie i starannie zilustrowana przez Bruno Merza. Ilustracje są kolorowe, dowcipne, a przy tym bardzo urokliwe.

Bardzo serdecznie polecam książkę Wilk ma okropny katar. Jak unikać zarazków!

Uwaga! Aby podczas lektury nie zarazić się katarem, koniecznie zaopatrzcie się w chusteczki 😉

20151219_135647Steve Smallman, Wilk ma okropny katar. jak unikac zarazków, Wydawnictwo Debit: Bielsko – Biała 2015.

Boże Narodzenie u Basi musi się udać!

Przedszkolaki uwielbiają tę rezolutną dziewczynkę i to nie tylko dziewczynki, ale również chłopcy. Ja również, mimo, że już dawno wyrosłam z przedszkola (choć być może nie, skoro codziennie do niego chodzę 😉 ) też za nią przepadam! O kogo chodzi?! Oczywiście o Basię – bohaterkę książek Zofii Staneckiej. Basia to sympatyczna, charakterna dziewczynka, która wraz ze swoją rodziną przeżywa fantastyczne przygody i wspaniale nadaje się na przyjaciółkę każdego przedszkolaka!

Już za chwilę Boże Narodzenie, dlatego zachęcam sięgnąć po fantastyczną, wydaną już jakiś czas temu książkę Basia i Boże Narodzenie.

Przed świętami Bożego Narodzenia w domu Basi, jak w każdej rodzinie, mnóstwo pracy. Trzeba wysprzątać mieszkanie, zrobić zakupy, przygotować wspaniałe i pyszne jedzenie, a tu poważny problem, gdyż mama złamała bark! Co zrobić w takiej sytuacji?! Kto urządzi święta, skoro mama nie może nic robić, bo powinna odpoczywać i oszczędzać rękę?! Na szczęście tata stanął na wysokości zadania i pognał po zakupy, a także poprosił o pomoc babcię! Uff, Boże Narodzenie w rodzinie Basi jednak się odbędzie 😉 Koniecznie przeczytajcie całą książkę, bo dzięki temu dowiecie się dlaczego u Basi na stole nie zabraknie śledzi i czy domowe jasełka mogą się udać 😉

W trakcie prac w rodzinie Basi toczy się również bardzo ważna rozmowa o tym, czy święty Mikołaj naprawdę istniał! Jedna dziewczynka w przedszkolu twierdzi, że nie, bo czy chciałby nosić śmieszną krasnoludkową czapkę z pomponem?! Mama, ku wielkiemu zaskoczeniu Basi, trochę się z tą koleżanką zgadza! Jak to możliwe? – zdumiewa się Basia! Jeśli i dla Was to powód do zadziwienia, to koniecznie sięgnijcie po bożonarodzeniową przygodę Basi 😉

Basia i Boże Narodzenie to fantastyczna, mądrze opowiedziana historia. Miejscami jest zabawna, a czasem wzruszająca. Znajdziemy w niej to, co przedszkolaki znają ze swoich domów: przedświąteczne porządki, wielkie zakupy, pieczenie pierniczków, ale i czekanie na pierwszą gwiazdkę, przybywanie gości, no i oczywiście prezenty 🙂 Historia Basi dlatego jest taka przyjemna i urokliwa, ponieważ mogłaby zdarzyć się w każdym domu, w którym są dzieci.

Całość historii o Basi dopełniają ilustracje Marianny Oklejak. Są to bardzo specyficzne obrazy, które mogą się podobać lub nie. Dla mnie są urokliwe poprzez swoją niedoskonałość, a przez to normalność. Dom czy członkowie rodziny Basi nie są idealni, to normalna rodzina, która po domu chodzi w skarpetach i rozciągniętych bluzach, a nie w szpilkach 😉 Te ilustracje przypominają mi trochę rysunki przedszkolaków, dlatego są takie urzekające 🙂

Zachęcam do czytania Basi i Bożego Narodzenia, życząc wszystkim Czytelnikom wzruszających, spędzonych w gronie rodziny prawdziwie dobrych Świąt Bożego Narodzenia!

20151130_121016Zofia Stanecka, Marianna Oklejak, Basia i Boże Narodzenie, Wydawnictwo Egmont: Warszawa 2011.

Ciastek sportowcem

Święta Bożego Narodzenia już za kilka dni. W większości domów unoszą się już smakowite zapachy pysznych ciast i ciasteczek. Myślę, że to dobry czas na przeczytanie fantastycznej, zabawnej historii o pewnym Ciastku, który ani myślał być zjedzonym, ale postanowił pokazać ludziom (i zwierzętom), że sport to zdrowie, także w święta 😉 Zatem zapraszam do świata Ciastka 🙂

W pewnym miasteczku czy raczej wiosce mieszkało starsze, okrąglutkie (aby nie powiedzieć grubiutkie 😉 ) małżeństwo. Nie lubili się ruszać, a ich ulubionym sposobem spędzania czasu był telewizor, kanapa, herbata i pierniczki! Zawsze piekli ciasteczka w kształcie gwiazdek i serduszek, ale pewnego razu starsza pani uformowała pierniczkowego chłopca, którego nazwała Ciastkiem. Niespodziewanie upieczony Ciastek zamiast trafić do brzuchów starszych państwa, najzupełniej w świecie uciekł 😉 Jednak pulchniutka pani i pulchniutki pan nie zamierzali się poddawać i pobiegli za Ciastkiem. Nie było to jednak takie proste, kiedy tusza ciąży, a do tego brak wprawy i kondycji! Na smakowicie wyglądające ciastko połasiła się także pasąca się na łące krowa i rozleniwiony koń, ale i im było bardzo trudno dogonić uciekającego Ciastka. Najbardziej wysportowany okazał się chytry lis, więc czy jemu udało się zjeść Ciastka? 😉 Przeczytajcie koniecznie, a na pewno się tego dowiecie 🙂

Książka Biegnij, Ciastku, biegnij! Jak być w dobrej formie stworzona przez Steve Smallman’a to współczesna wersja baśni o piernikowym ludziku. Jest to fantastyczna i zabawna opowieść o wartości jaką daje uprawianie sportu i aktywny tryb życia. Historia o Ciastku w dowcipny sposób neguje rozleniwienie i bierny tryb życia oraz niezdrowe odżywianie, szczególnie nadmierne jedzenie słodyczy, a przy tym chwali zdrowy styl życia, prawidłowe odżywianie i ruch na świeżym powietrzu. Książka ma mądry, interesujący tekst, jest zrozumiała dla dzieci w wieku przedszkolnym, ale myślę, że spodoba się i tym w wieku wczesnoszkolnym.

Opowieść o Ciastku została niebywale starannie zilustrowana przez Neil Price. Obrazki są niezwykle barwne, bardzo ładne, zabawne, a przy tym świetnie uzupełniają tekst.

Na końcu opowieści o Ciastku znajdują się pytania dotyczące tekstu oraz różne zadania, które rodzice i nauczycie mogą wykorzystać w zabawie czy zajęciach z dziećmi. Jest to rewelacyjny pomysł, gdyż przepracowany tekst będzie lepiej zapamiętany 😉

Bardzo serdecznie polecam opowieść Biegnij, Ciastku, biegnij! Jak być w dobrej formie 🙂

20151219_135629Steve Smallman, Biegnij, Ciastku, biegnij! Jak być w dobrej formie, Wydawnictwo Debit: Bielsko – Biała 2015.

Edukacja przyrodnicza krówki Stokrotki

Jest takie ludowe przysłowie, które mówi, że „Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał” i zdecydowanie jest w nim dużo prawdy. Wielu negatywnych nawyków, które mają dorośli, mogłoby nie być, gdyby w dzieciństwie zostali oni ich oduczeni lub nauczeni pożądanych, właściwych zachowań. Dlatego tym bardziej warto wspierać inicjatywy (szczególnie te literackie), które uczą maluchów właściwych zachowań.

Nakładem wydawnictwa Adamada ukazały się książki z serii „Szkółka dobrych manier”, które uczą najmłodszych Czytelników dobrego zachowania.

Jedną z pozycji z tej serii jest opowieść o tym, Jak krówka Stokrotka nauczyła się szanować przyrodę Adrienne Heymans.

Krówka Stokrotka była wesoła, spontaniczna i bardzo towarzyska, ale i bardzo nieuważna. Deptała kwiaty oraz rabatki warzywne, niszczyła korę drzew, była hałaśliwa, marnowała wodę i strasznie śmieciła. W tej swojej spontaniczności i nieuwadze zniszczyła kózce Dorotce wszystkie starannie pielęgnowane warzywa! Tego było dla Dorotki za wiele, gdyż była ona wielką przyjaciółką przyrody, dlatego postanowiła nauczyć Stokrotkę dbania o naturę. Kiedy tłumaczenia nie skutkowały, Dorotka postanowiła dać swej przyjaciółce kilka niemiłych, ale całkiem naturalnych przykładów 😉 Czy Stokrotka nauczyła się dbać o przyrodę? I jakie przykrości ją spotkały? Przeczytajcie sami, koniecznie 😉

Książka o krówce Stokrotce jest zabawna, ale i mądra. Zawiera przykłady dobrych i złych zachowań, a także opisuje (i bardzo podkreśla) konsekwencje niewłaściwych nawyków. Język opowieści jest dostosowany do percepcji przedszkolaków, ale spokojnie może być czytany i starszym dzieciom (dzięki swojej dowcipnej stronie 😉 ).

Ilustracje stworzone przez Pauline Casters są śmieszne, a przy tym dosadne. Świetnie współgrają z tekstem i są doskonałym jego uzupełnieniem, szczególnie dla młodszych przedszkolaków, które zobaczą i poczują, a w konsekwencji zapamiętają.

Książka o krówce Stokrotce porusza takie tematy z edukacji przyrodniczej jak ochrona roślin i zwierząt, segregacja śmieci czy oszczędzanie wody. Może być zabawnym, a przy tym mądrym początkiem nauki szanowania przyrody czy uzupełnieniem zajęć przedszkolnych dotyczących wyżej wymienionych tematów. Już od dzieciństwa warto wpajać dzieciom właściwe zasady poszanowania środowiska naturalnego.

Bardzo serdecznie polecam książkę Jak krówka Stokrotka nauczyła się szanować przyrodę 🙂

20151203_203429Adrienne Heymans, Jak krówka Stokrotka nauczyła się szanować przyrodę, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2015.

Szary Domek Biedronki

Mieć swoje miejsce na ziemi, swój dom, twierdzę, do której zawsze można wrócić to wielka potrzeba każdego człowieka. Taki dom nie musi być wielki, piękny czy nowocześnie lub dizajnersko urządzony! Ważne, aby czuć się w nim jak u siebie i zawsze mieć gdzie wracać 😉 Katarzyna Szestak napisała wspaniałą książkę o takim małym, niepozornym, a jakże wspaniałym domku. Bardzo serdecznie polecam jej książkę Szary Domek!

W Herbatkowym Miastku na ulicy Wietrznej mieszkał tylko Wiatr. Szumiał, gwizdał, latał i kręcił piruety. Jednak pewnego dnia na jego ulicy pojawił się Szary Domek i od tego czasu wiele miało się zmienić 🙂

Szary Domek był dziwny, brzydki, szary, a do tego milczek i nikt nie chciał się do niego wprowadzić. Wiatr również go nie polubił i chciał się go pozbyć. Syczał nieprzyjemnie i wrogo, ale Szary Domek nic nie rozumiał i nie opuszczał ulicy Wietrznej. Zezłoszczony Wiatr wleciał do Szarego Domku przez komin i oniemiał, gdyż Szary Domek w środku był kolorowy i bajecznie przytulny, a na piecu czekał (jakby na niego) czerwony czajnik z pyszną herbatą. Po tym pierwszym wtargnięciu Wiatr kilkakrotnie odwiedzał Szary Domek, przynosił mu stare gazety i różne piękne zapachy, rozmawiał z nim i wypijał filiżankę pysznej deszczowej herbaty, aż wreszcie się z nim zaprzyjaźnił. Wiatr okazał się wspaniałym przyjacielem, ale nie mógł zamieszkać w Szarym Domku. Szary Domek czuł się coraz bardziej samotny i pragnął mieć swojego mieszkańca. Wiatr postanowił poszukać swojemu przyjacielowi domownika i w taki sposób Szary Domek gościł w swoich progach Noc, Srebrnego Wilka, Wiedźmę, Pana Kota, Niszczydoma i Duszka. Jakie przygody przydarzyły się Szaremu Domkowi? Czy Wiatr okazał się dobrym poszukiwaczem lokatora? Kto został mieszkańcem Szarego Domku? Przeczytajcie koniecznie, a poznacie odpowiedzi na te pytania 😉 Warto! 🙂

Szary Domek Katarzyny Szestak to przepiękna, cudna historia o potrzebie przyjaźni, bliskości i radości życia. Przeczytałam ją jednym tchem i zakochałam się w niej. Jest niezwykle ciepła i urocza, zupełnie jak główny bohater. Książka przeznaczona jest dla dzieci powyżej trzeciego roku życia, ale myślę, że skradnie serce niejednemu dorosłemu 😉

Tytułowy Szary Domek jest jak człowiek, który oceniony po wyglądzie nie zachęca do towarzystwa, ale kiedy poznamy go głębiej, nie chcemy przestać się z nim spotykać. Szary Domek zyskuje kilku wiernych przyjaciół, bo sam jest niezwykle przyjacielski, miły i serdeczny. Jego przygody są opowiedziane w bardzo prosty i przystępny sposób, a zarazem język tej opowieści jest piękny i niezwykle literacki.

Historia Szarego Domku nie zawsze jest miła i usłana różami (zupełnie jak w życiu), dlatego nie obejdzie się bez komplikacji i problemów, ale dla pomocnych i wiernych przyjaciół to nie problem.

Większość bohaterów książki o Szarym Domku to przedmioty, zwierzęta czy zjawiska atmosferyczne, ale wszyscy oni zostali spersonifikowani; przeżywają przygody zupełnie jak ludzie i jak oni odczuwają najróżniejsze emocje. Aż chciałoby się z nimi zaprzyjaźnić, a w magicznym Szarym Domku zamieszkać 😉

Ilustracje do Szarego Domku zostały wykonane przez Natalię Jabłońską. Są to przepiękne, radosne i kolorowe ilustracje. Każdy z bohaterów jest wyraziście namalowany, posiada wiele charakterystycznych cech, które można wyczytać z ilustracji. Szary Domek jest naprawdę szary, do momentu, kiedy nie zajrzymy do jego wnętrza i wtedy staje się bajecznie przytulny. Wiedźma jest jak ciepła i pachnąca smakołykami babcia, Noc z maleńkiej i chudej kobietki zmienia się w grubą malarkę, a Niszczydoma nie chciałoby się spotkać w swoim domu, brrr…

Zarówno autorka jak i ilustratorka książki o Szarym Domku są laureatkami konkursu „Piórko 2015” zorganizowanego przez sieć sklepów Biedronka. Poniżej fragment komunikatu prasowego:

Książka „Szary domek” to opowieść napisana i zilustrowana przez laureatki konkursu „Piórko 2015. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci”. Autorką tekstu jest Katarzyna Szestak, 35-letnia nauczycielka z Żor i mama 6-letniego Huberta. (…) „Szary domek” ozdobiły ilustracje Natalii Jabłońskiej, 22-letniej studentki ASP im. Jana Matejki w Krakowie. (…)
„Szary domek” został wydany w nakładzie 50 tys. egzemplarzy przez Wydawnictwo Zielona Sowa. Publikacja będzie dostępna w sprzedaży, od 30 listopada do wyczerpania nakładu, wyłącznie w sklepach sieci Biedronka jako kolejna pozycja z linii produktów edukacyjnych dla najmłodszych – „Elefun books”. Książkę, będącą częścią specjalnej świątecznej oferty sieci, będzie można nabyć w przystępnej cenie 9,99 zł.

Bardzo serdecznie polecam Szary Domek! Nie zawiedziecie się 🙂

okładka_Szary DomekKatarzyna Szestak, Szary Domek, Wydawnictwo Zielona Sowa: Warszawa 2015.