Historia, która mogłaby się wydarzyć naprawdę

Powieść obyczajowa to taki typ powieści, który opowiada historię wymyśloną, to z założenia fikcja literacka, ale taka, która mogłaby wydarzyć się naprawdę. Taką powieścią zdecydowanie jest Tysiąc wspaniałych słońc Khaleda Hosseini, afgańskiego pisarza, mieszkającego w Stanach Zjednoczonych.

Tysiąc wspaniałych słońc opowiada historię dwóch kobiet, które pomimo wielu różnic spotykają się w domu jednego mężczyzny i obie zostają jego żonami. Po pierwszym, trudnym dla obu kobiet, kontakcie, wbrew wszystkiemu, zaprzyjaźniają się ze sobą.

Pierwsza z kobiet – Mariam od urodzenia żyje ze stygmatem bycia harami – bękartem, nieślubną córką. Jej matka – Nana – jest nieszczęśliwa, rozżalona, ciągle werbalizuje pretensje w stosunku do ojca dziewczyny – Dżalila. Mariam nie rozumie postawy matki, gdyż ojciec odwiedza ją raz w tygodniu, opowiada jej o świecie i o życiu, podkreśla, że bardzo ją kocha i jest dla niej wspaniałym przyjacielem. Kiedy Mariam kończy 15 lat jej, życie przewraca się do góry nogami, gdyż traci matkę i zostaje zmuszona wyjść za mąż za mężczyznę starszego od siebie o 30 lat. Jej marzenia i wiara w ojca z dnia na dzień pryskają jak bańka mydlana…

Druga kobieta to piękna i jasnowłosa Lajla – „córka rewolucji”. Jest ukochaną córką ojca i ostatnim dzieckiem chorującej na depresję matki, dla której największym szczęściem są dwaj synowie. Niezauważana przez matkę Lajla, pilnie się uczy i zgodnie z marzeniami ojca, pragnie zostać mądrą i wykształconą kobietą. Całe słodko – gorzkie dzieciństwo spędza na wspaniałych zabawach na ulicach Kabulu z najlepszym przyjacielem Tarighem. Kiedy giną jej rodzice, jedyną deską ratunku Lajli jest mieszkający obok szewc Raszid i jego żona Mariam…

Tysiąc wspaniałych słońc to także historia Afganistanu począwszy od 1959 aż do 2005 roku. To historia wojen i najazdów, opowieść o wielkiej nienawiści, ale także sile człowieczeństwa.

Książkę Khaleda Hosseini bardzo dobrze się czyta, jest ciekawa i wciągająca. Trudno przejść obok niej obojętnie, wzrusza i powoduje, że krew w żyłach buzuje, a serce zaczyna szybciej bić. Nie można się od niej oderwać, wymaga od nas bardzo dużo refleksji. Kiedy się ją czyta, trzeba się zatrzymać, pomyśleć, odpowiedzieć na wiele pytań, które zadaje nam narrator, często nie wprost, ale te pytania tam są, zakamuflowane, a tak bardzo czytelne.

Tysiąc wspaniałych słońc to także historia o zupełnie innej kulturze, niż ta, w której żyjemy. Autor porusza w niej całkowicie dla nas, wychowanych w europejskiej tradycji judeochrześcijańskiej, niezrozumiałe i tak strasznie inne (aby nie napisać gorsze!) zwyczaje i sposoby postępowania.

Powieść Khaleda Hosseini kosztowała mnie bardzo dużo emocji i bardzo dużo nerwów. Złościłam się, kiedy ją czytałam, denerwowałam, byłam autentycznie poruszona i przerażona. Po tej lekturze jestem bardzo wdzięczna Bogu, że urodziłam się w Polsce, w kraju, w którym jako kobieta jestem traktowana na równi z mężczyznami, a moja płeć nie jest często jedynym powodem (sic!), aby móc zmieszać mnie z błotem, bo jest ku temu społeczne przyzwolenie!

Bardzo polecam Tysiąc wspaniałych słońc! Jednak ostrzegam, że czytając tę książkę, trzeba mieć mocne nerwy!

20160121_204931
Khaled Hosseini, Tysiąc wspaniałych słońc, Wydawnictwo Albatros: Warszawa 2008.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s