Archive | Marzec 2016

Zbrodnie we Fjallbace – odsłona druga

Wszystkim miłośnikom kryminałów (a także tym, którzy nie są fanami, ale chcieliby przeczytać dobrą powieść z wątkami kryminalnymi) polecam drugą część kryminalnej sagi Camilli Lackberg Kaznodzieja. Drugi tom powieści tej znakomitej szwedzkiej pisarki jest równie wciągający i interesujący jak pierwszy 🙂

W Kaznodziei znowu przenosimy się do urokliwej nadmorskiej Fjallbacki. Tym razem jest upalny lipiec, półtora roku po ostatnich wydarzeniach. Nieopodal miasteczka w Wąwozie Królewskim zostają znalezione zwłoki młodej dziewczyny oraz dwa szkielety zaginionych kobiet sprzed 25 laty. Policja zaczyna badać sprawę, ale nikt nic nie wie i nikt nic nie słyszał. Dodatkowo sprawy nie ułatwia zaginięcie pięknej nastolatki. Zaczyna się walka z czasem. Patrik Hedstrom zostaje szefem śledztwa i ma przed sobą niezwykle trudne zadanie.

W prawie wszystkie wydarzenia, zarówno te sprzed laty jak i obecne, zostaje zamieszana rodzina Hultów. Czterdzieści lat wcześniej uzdolniony kaznodzieja Ephraim Hult podróżował po Szwecji i uzdrawiał chorych. Jego dwaj synowie Johannes i Gabriel również posiadali dar uzdrawiania, ale na skutek dorastania stracili go. Po tych wydarzeniach rodzina Hultów powoli zaczęła się rozpadać: Johannes nigdy nie pogodził się z utratą daru, a Gabriel powoli odsuwał się od brata i ojca. Obecnie rodzina Hultów żyje w rozłamie i nienawiści.

Czy wydarzenia sprzed lat są powiązane z nowymi zbrodniami? Kto morduje niewinne kobiety? Co ukrywa rodzina Hultów? Czy Patrik i inni policjanci będą w stanie odnaleźć zaginioną dziewczynę nim będzie za późno?

Drugi tom kryminalnej sagi to także dalszy ciąg losów Eriki i jej najbliższych. Nie będę zdradzać, co się u niej zdarzyło, aby nie psuć niespodzianki tym wszystkim, którzy jeszcze  nie przeczytali pierwszej części, ale pozwolę sobie tylko napisać, że historia Eriki jest równie ciekawa jak kryminał.

Każdą część sagi Lackberg można czytać jako osobną powieść, gdyż historia kryminalna stanowi zamkniętą całość, ale kiedy zależy Wam także na opowieści obyczajowej opowiadającej o Erice, warto czytać po kolei.

Kaznodzieja jest bardzo wciągający i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Bardzo lubię w powieściach kryminalnych łączenie przeszłości z teraźniejszością, starych spraw i zbrodni z nowymi, a u Lackberg tak właśnie jest. Autorka przenosi Czytelnika z jednych wydarzeń do drugich, nieustannie zmusza do myślenia, analizowania i poszukiwania odpowiedzi. Sprytnie podsuwa tropy i ślady, aby po chwili zarzucić nowymi, zupełnie sprzecznymi z pierwotnymi. Zabawa trwa, a Czytelnik nie może już oderwać się od lektury 😉 Bardzo to lubię…

Polecam Kaznodzieję – to bardzo dobra lektura 🙂

DSC_0004Camilla Lackberg, Kaznodzieja, Wydawnictwo Czarna Owca: Warszawa 2012.

Reklamy

O zazdrości, nie tylko dla dzieci

Zazdrość. Każdy z nas zna to uczucie. Jedni odczuwają je częściej, inni rzadziej, ale każdy kiedyś coś komuś zazdrościł. Zwykle przechodzimy nad nią do porządku dziennego, bo potrafimy z nią żyć, ale zdarza się i tak, że zazdrość niszczy życie wielu ludzi.

Dzieciom jest szczególnie trudno nauczyć się nie zazdrościć. Jasnym jest, że nie ma złych emocji i to bezwzględnie trzeba dzieciom wpoić, ale z niektórymi uczuciami po prostu jest trudniej i należy nauczyć się z nimi „obchodzić”. Jak się już zapewne domyślacie, świetne i bardzo pomocne są w tym książki 😉

Khoa Le, według mnie, fantastyczna i absolutnie genialna wietnamska ilustratorka i autorka bajek dla dzieci, stworzyła wspaniałą opowieść o zazdrości pt. Słońce i Księżyc.

Słońce i Księżyc to siostry, które wspólnie rządzą niebem. Niestety, nie zawsze potrafią cieszyć się swoją obecnością i czasem są o siebie zazdrosne. Obie chciałyby wiedzieć, która z nich jest ważniejsza i którą z nich ludzie bardziej kochają! Pewnego razu siostry postanowiły sprawdzić, która z nich jest bardziej potrzebna. Pierwsza eksperymentowała Słońce i pomimo nadchodzącej nocy, nie poszła spać, ale nadal świeciła na niebie. Nie spodobało się to jednak ludziom… Wtedy na niebo wyszła Księżyc i zadomowiła się tam na długo, ale i to nie wyszło mieszkańcom Ziemi na dobre… Co by było, gdyby na niebie świeciła tylko Słońce? Co by się stało z Ziemią, gdyby Księżyc nie zachodził? Czego nauczyły się Słońce i Księżyc? Czy zrozumiały, że nie ma sensu zazdrościć? Opowiadanie Słońce i Księżyc jest tak urocze, że musicie je przeczytać 😉

Do czytania bardzo zachęcam, ale w książce Khoa Le równie udane, jeśli nawet nie piękniejsze, są ilustracje! Mnie absolutnie urzekły i chwyciły za serce! Są one barwne, ciekawe i świetnie komponują się z tekstem, znakomicie go uzupełniając. Brak mi epitetów, aby opisać, ich wyjątkowość i niezwykłą urodę. Jedynym wyjściem jest je po prostu zobaczyć, do czego bardzo zachęcam! 😉

DSC_0008

Opowieść Słońce i Księżyc w bardzo prosty i przystępny, a zarazem znakomicie poetycki sposób tłumaczy dzieciom (ale nie tylko, gdyż dorośli także mogą się z tej książki wiele nauczyć), co to jest zazdrość i dlaczego nie należy zazdrościć. Książka jest naprawdę świetna, pomysłowa, bajeczna i zdecydowanie magiczna! Nie będzie przesady, jeśli napiszę, że to małe dzieło sztuki! 😉

s4

Bardzo serdecznie polecam książkę Khoa Le pt. Słońce i Księżyc zarówno trzylatkom, trzynastolatkom, trzydziestolatkom, jak i stulatkom, gdyż każdy Czytelnik odnajdzie w tej uroczej opowieści coś dla siebie 🙂

DSC_0003Khoa Le, Słońce i Księżyc, Wydawnictwo Olesiejuk: Ożarów Mazowiecki 2015.

O niespełnionych marzeniach…

Dorota Terakowska to jedna z moich ulubionych pisarek. Pisałam już o jej dwóch książkach: Tam, gdzie spadają anioły (to zdecydowanie jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w życiu, dlatego też często do niej wracam) oraz o Poczwarce. Teraz przyszedł czas na Ono – zapraszam!

Główną bohaterką Ono jest Ewa, dziewiętnastolatka, mieszkająca z rodzicami i dużo młodszą siostrą w małym miasteczku. Ewa ma rodzinę, ale czuje się w niej samotna, ma pracę, ale chodzi do niej, bo musi. Jej jedynym marzeniem i celem w życiu jest wyjazd z zaściankowej mieściny i przeprowadzka do dużego miasta. Ewa wierzy, że wraz z wyprowadzką wszystko w jej życiu zmieni się na lepsze, dosłownie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki! Dziewczyna nie robi jednak nic, aby przenieść się do miasta, a wszystkie swoje porażki i brak perspektyw usprawiedliwia miejscem zamieszkania.

Pewnego dnia Ewie przydarza się nieszczęście, a w konsekwencji okazuje się, że jest w ciąży. Jest zrozpaczona, bo jej wszystkie plany i marzenia legły w gruzach, a ona nie chce skończyć tak, jak jej własna matka – niespełniona, wiecznie sfrustrowana kura domowa! Jedynym wyjściem jest aborcja. Ewa udaje się do kliniki, a w jej ręce wpada pewna ulotka…

Czy aborcja to jedyne wyjście? A może lepiej urodzić? Co by było, gdyby Ewa urodziła? A gdyby nie urodziła? Czy życie Ewy może się zmienić? Co zyska? Co straci? Czy można dokonać takiego wyboru?

Dorota Terakowska z wielkim szacunkiem dla każdego człowieka i jego wyborów odpowiada na te bardzo trudne pytania. Czytelnik musi tylko chcieć odczytać sens, często ukryty i niewypowiedziany wprost.

Ono to fantastyczna powieść o życiu, o trudnych wyborach, o skomplikowanych relacjach rodzinnych, o marzeniach i planach każdego człowieka. Zdecydowanie można z niej wiele dla siebie wyciągnąć.

Autorka świetnie odmalowała obraz niespełnionej, pokłóconej i nieszczęśliwej rodziny. Z boku wszystko jest ładne, ale kiedy podejść bliżej, to dostrzeżemy mnóstwo rys i pęknięć. Dużym atutem powieści jest to, iż Terakowska opisała życie rodzinne z perspektywy każdego z jej członków. Obraz jaki się z tego opisu wyłania, jest bardzo smutny. Każdy z członków rodziny miał jakieś plany, tęsknoty, ale je porzucił, bo tak było prościej i wygodniej, a teraz, kiedy życie mija, nic już nie da się zrobić…

Ono kapitalnie pokazuje, że dzieci dźwigają na swoich barkach marzenia rodziców, ich oczekiwania, ich niespełnione nadzieje. Narrator wchodzi z Czytelnikiem w dialog, pyta go czy da się uwolnić z tych więzów, w jaki sposób to zrobić i przede wszystkim czy warto?

Jeśli ktoś oglądał film Małgorzaty Szumowskiej (prywatnie córki Doroty Terakowskiej) o tym samym tytule, co powieść, to bardzo ważna informacja: film nie powstał na podstawie książki. Terakowska i Szumowska zrobiły dwie zupełnie różne historie, opowiadające o dziewczynie, która boryka się z niechcianą ciążą i to w zasadzie koniec podobieństw. Każda z nich poszła w zupełnie innym kierunku, opowiedziała, dostępnymi sobie sposobami: w filmie i powieści, zupełnie odmienną historię, a porównywanie tych dwóch dzieł nie jest wskazane.

Ono to naprawdę fantastyczna powieść, uważam, że bardzo warto ją przeczytać, żeby nie być kategoryczną i nie napisać, że powinno się. Wielu osobom polecałam tę książkę i każda, która ją przeczytała, była zachwycona 😉 Terakowska miała wspaniały dar opisywania ludzkich emocji i przeżyć, szczególnie w trudnych życiowo sytuacjach, często granicznych i robiła to z wielkim wyczuciem i szacunkiem dla ludzi.

Bardzo serdecznie polecam Ono oraz inne dzieła wspaniałej Doroty Terakowskiej!

DSC_0002Dorota Terakowska, Ono, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2003.

Fantastyczne przygody Mellopsów

W ubiegłym tygodniu jedna dziewczynka z grupy starszaków z mojego przedszkola przyniosła fantastyczną książkę: Przygody rodziny Mellopsów, którą napisał, równie fantastyczny jak jego dzieło, pisarz i ilustrator Tomi Ungerer (znam go z innych opowieści, ale to historia na zupełnie inną recenzję 😉 ). Powiedziałam na głos, że ta książka musi być super i że chętnie przeczytałabym ją całą. Dzisiaj rano Maja ponownie przyniosła opowiadania o Mellopsach i powiedziała, że pożyczy mi je na jeden dzień! Skoro tak, to nie pozostało mi nic innego, jak wziąć ją, grzecznie podziękować, szybko przeczytać i jutro oddać 😉

Stan na godzinę 19.46 jest taki, że przeczytałam ją już dwa razy i tak bardzo mi się spodobała, że piszę tę recenzję, bo Wy także, Drodzy Czytelnicy, powinniście poznać tę fantastyczną rodzinkę 🙂 Obym tylko nie zapomniała spakować książki, a jutro oddać Mai 😉

Rodzina Mellopsów to Tata Mellops, Mama Mellops oraz ich czterej synowie: Ferdynand, Izydor, Feliks i Kazik. Ta wielce sympatyczna rodzina świnek przeżywa pięć zupełnie kapitalnych i zabawnych przygód: lecą samolotem, szukają podwodnego skarbu, odkrywają złoże ropy naftowej, badają jaskinię i świętują Boże Narodzenie.

DSC_0003

Każda z opowieści jest niezwykle cudna, mądra, dowcipna, a przy tym wielce intersująca. Urocze jest to, że Tato to bardzo dobra i cierpliwa osoba, która z wielkim zaangażowaniem spędza czas ze swoimi synami, pokazując im świat. Zawsze ma dla nich czas, wymyśla coraz to nowe przygody, zaprasza swoje dzieci do wspólnej pracy i zabawy. Mama Mellops też jest niezwykle ciekawą osóbką 😉 Ze stoickim spokojem obserwuje poczynania swojego męża oraz synów i pomimo, że bardzo się o nich martwi, nie przeszkadza im w zdobywaniu coraz to nowych umiejętności i doświadczeń. Zostawia im wolną rękę, kibicuje im, a po każdej przygodzie piecze wspaniały tort ze  śmietaną 😉

W Przygodach rodziny Mellopsów bardzo mi się podoba to, że pokazuje, iż najważniejsza jest rodzina, wspólna praca i całe mnóstwo dobrej zabawy. Świnki mogą na siebie liczyć, zgodnie ze sobą pracują, nie kłócą się, a w ich przygodach nie interesują ich skarby czy zaszczyty i sława, ale wspólne przeżywanie fantastycznych przygód!

Dodatkowym atutem książki są wspaniałe, zabawne i pełne uroku ilustracje namalowane przez Autora!

DSC_0005

Książkę polecam wszystkim od lat 3 do 103! Gwarantuję, że każdy wyniesie z niej coś dla siebie, a ponadto w czasie lektury będzie się świetnie bawić!

Baaaaaaaaaaaaardzo polecam! 😉

DSC_0001Tomi Ungerer, Przygody rodziny Mellopsów, Wydawnictwo Format: Wrocław 2010.

Przygody Wojtusia

Moje przedszkolaki uwielbiają książkę Pani Elżbiety Pałasz Zosia, Ernest i ktoś jeszcze. Pisałam już o niej (recenzja pt. „Domowe przygody”), ale muszę podkreślić, że jest to naprawdę świetna pozycja dla małych Czytelników. Jakiś czas temu dostałam od Pani Elżbiety wspaniały prezent – książkę Oj, ten Wojtuś! Jest to pozycja obecnie trudno dostępna, ale myślę, że w niejednej bibliotece znajdziecie tę niezwykłą lekturę 😉

Opowiadania o Wojtusiu początkowo były publikowane w miesięczniku „Miś”, dlatego niektórzy Czytelnicy właśnie stamtąd mogą go znać. Ja przedstawiam przygody Wojtusia w wersji książkowej 😉

Wojtuś to mały, rezolutny i bardzo sympatyczny chłopiec. W książce znajduje się dziewięć opowiadań o jego przygodach. Wojtusia poznajemy w momencie, kiedy chłopiec postanowił poszukać sobie przyjaciela, jednak nie było to wcale takie proste. Na szczęście, po wielu trudach, Wojtusiowi się udało!

Oprócz przygody z przyjacielem, możemy przeczytać o Wojtku, który uczył się mówić przepraszam, robił całkiem samodzielnie zakupy, bardzo chciał dostać modną zabawkę, chorował i marudził, a także obchodził urodziny, na które musiał zaprosić nielubianego przez siebie kolegę Piotrusia 😉 W książce znajdują się także opowiadania o Wojtusiu, któremu wypadł ząb oraz o wakacyjnej przygodzie z małym Kajtkiem i fantastyczną orką.

DSC_0014

Wojtuś to niezwykły, a zarazem zwykły chłopiec, którego polubią wszystkie przedszkolaki. Moja grupa czterolatków mogłaby słuchać o Wojtusiu tak często jak o Erneście, czyli kilka razy dziennie 😉

Wielką zaletą opowiadań o Wojtku, ale także o Erneście (za co wielkie brawa należą się Autorce) jest to, że poruszają one tematy bliskie dzieciom, są mądre i można w nich dostrzec duży szacunek dla dzieci i ich małych – dużych spraw. Są krótkie, proste, zabawne i nigdy się nie nudzą (kilkoro dzieci z mojej grupy umie już duże fragmenty opowiadań na pamięć i „czytają” je razem ze mną 😉 ).

DSC_0015

Ilustracje autorstwa Pawła Pawlaka do przygód Wojtusia są ładne, kolorowe, dowcipne i świetnie uzupełniają tekst.

Należy tylko żałować, że już nie można kupić tej książki! Jeśli gdzieś ją znajdziecie, to nie zastanawiajcie się długo, kupcie ją i czytajcie. Polecam 🙂

DSC_0001Elżbieta Pałasz, Oj, ten Wojtuś!, Wydawnictwo OFICYNAJP2: Gdańsk 2005.

Kryminalna saga – część I

Każdy, kto choć czasem zagląda na mój blog, już się zapewne domyślił, że jestem fanką książek dla dzieci i dobrych kryminałów 😉 No cóż, dziwne połączenie, ale bywa 😉 Uwielbiam Agathę Christie i Katarzynę Bondę, a teraz do mojej ulubionej czołówki autorów kryminałów trafia również Camilla Lackberg 🙂 Zapraszam zatem na kolejną czwartkową recenzję dobrej książki w sam raz na weekend!

Niespełniona pisarka Erika Falck po śmierci rodziców wraca do rodzinnej Fjallbacki, aby uporządkować dom i napisać kolejną książkę. Erika marzy, aby stworzyć prawdziwą powieść, czyli, według niej, taką, która powstała w jej wyobraźni, a nie kolejną biografię. Nie zdaje sobie sprawy, że powrót do miasteczka, w którym spędziła dzieciństwo i młodość, zupełnie zmieni jej dotychczasowe życie.

Pewnego dnia, kiedy Erika powinna pracować nad książką, ale decyduje się wyjść odetchnąć świeżym powietrzem, znajduje Alexandrę Wijkner, swoją przyjaciółkę z dzieciństwa, martwą w jej domu. Policja przyjmuje, że Alex popełniła samobójstwo, ale dlaczego młoda, piękna i bogata kobieta, postanawia pozbawić się życia?! Matka Alex jest przekonana, że jej córka nie mogła chcieć się zabić, ale w takim razie kto musiałby jej aż tak nienawidzić, aby ją zamordować?! Pytania zaczynają się mnożyć, a sekcja zwłok wcale nie ułatwia rozwiązania zagadki, ale bardziej komplikuje początkowo prostą sprawę.

Kiedy Erika zostaje przypadkowo wplątana w odnalezienie przyjaciółki, postanawia bliżej przyjrzeć się okolicznościom jej śmierci. Podczas prywatnego śledztwa, Erika zaczyna współpracować z policjantem Patrikiem Hedstromem, kolegą z dzieciństwa. Ta współpraca z pewnością zaowocuje czymś więcej, ale o tym zdecydowanie lepiej przeczytać osobiście …

Księżniczka z lodu to pierwsza część kryminalnej sagi znakomitej szwedzkiej pisarki Camilli Lackberg. Jest to świetna książka przynajmniej z kilku powodów 😉

Po pierwsze Lackberg stworzyła bardzo dobrą historię, trzymającą w napięciu aż do ostatniej strony. Teraźniejszość miesza się z przeszłością. Tajemnice, sekrety, mnóstwo niedopowiedzeń, zawiść, zazdrość, a wreszcie wielkie nieszczęście, które doprowadziło do wielkiej zbrodni. Czy coś mogło zatrzymać błędne koło? Na to pytanie mogą sobie odpowiedzieć tylko sami Czytelnicy, a warto to zrobić…

Po drugie Lackberg świetnie dozuje napięcie. Już, już wydaje się, że znamy odpowiedź na kluczowe pytanie, mamy nadzieję, że wiemy, kto jest mordercą, a tu rozczarowanie! Musimy się sporo nagłowić, a i tak rozwiązanie zagadki nie jest wcale tak proste i oczywiste, jakby to się wydawało z przesłanek.

Po trzecie Lackberg w jednej książce zawarła świetny kryminał i znakomitą powieść obyczajową. Główną bohaterką sagi jest pisarka Erika Falck i jej perypetie życiowe. Z pierwszej części dowiadujemy się co nieco o jej dzieciństwie, przyjaźniach i sytuacji domowej. Poznajemy także jej siostrę Annę i jej niełatwą sytuację.

Kolejny plus to zdecydowanie to, że wszystkie osiem części sagi kryminalnej Lackberg są już w Polsce wydane! Nie musimy czekać, gryząc paznokcie, co się stanie dalej u Eriki, ale spokojnie możemy sięgnąć po kolejny tom. Ja jestem już w połowie drugiej części, do czego i Was zachęcam!

Polecam Księżniczkę z lodu!

DSC_0093Camilla Lackberg, Księżniczka z lodu, Wydawnictwo Czarna Owca: Warszawa 2012.

Pieskie życie z kotem

Na pewno znacie powiedzenie „żyć jak pies z kotem”. Wszakże ogólnie wiadomo, że psy nie przepadają za kotami i vice versa (choć oczywiście bywają wyjątki 😉 ). Taka antypatia to ciekawy motyw, który można w fajny sposób wykorzystać w książce dla dzieci. Dave Whamond i Jennifer Stokes napisali zabawną historyjkę pt. Jak pies z kotem, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Debit.

W pewnym domu, oprócz czworga ludzi, mieszka pies Fart i kotka Lawinia. Pies spędza dzień za dniem polując na wiewiórki, kłócąc się z psem sąsiadów, bawiąc się swoją ulubioną szmacianą rybą Eugenią, spacerując z dziećmi, ale przede wszystkim wzdychając do ukochanej… kotki Lawinii! Niestety kotka nie jest w stanie odwzajemnić uczucia psiaka. Najchętniej spałaby, odpoczywała i ucinała sobie drzemki, ale w tym wszystkim przeszkadza jej… pies Fart!

DSC_0057

Jak pies z kotem to zdecydowanie, dosłownie i w przenośni, przewrotna książka, gdyż, aby poznać całą historię należy… odwrócić książkę i zacząć ją czytać z drugiej strony! Z jednej strony swój pełen różnych aktywności i miły tydzień przedstawia pies, a z drugiej o swoim niefortunnym położeniu i irytującym współlokatorze opowiada kotka. Niby ten sam tydzień, ten sam dom, te same wydarzenia, a dwie zupełnie różne historie!

Książka Dave’a Whamonda i Jennifer Stokes jest ciekawa i bardzo zabawna. Trochę przypomina mi komiks, gdyż tekst jest ściśle skorelowany z ilustracjami i bez nich byłby zdecydowanie niepełny. Ilustracje do opowieści stworzył Dave Whamond. Są one, podobnie jak tekst, komiczne, kolorowe i pełne życia.

DSC_0056

Książka Jak pies z kotem jest przeznaczona dla dzieci od piątego roku życia. Na jej podstawie można z dziećmi porozmawiać o własnym punkcie widzenia i o tym, czy zawsze nasz punkt widzenia musi być tożsamy z cudzym. To także świetna historia do rozmów o tym, w jaki sposób jedno wydarzenie można opowiedzieć w zupełnie różny sposób, w zależności od tego kto i kiedy je opowiada.

Polecam!

DSC_0049 Dave Whamond, Jennifer Stokes, Jak pies z kotem, Wydawnictwo Debit: Bielsko – Biała 2016.

DSC_0051