„Ranczo” i jestem zrelaksowana!

Przez ostatnie dwa (trzy?!) tygodnie w czwartkowe weekendówki pisałam o kryminałach. Aby nie być nudną, ani przewidywalną, dzisiaj niespodzianka – książka z zupełnie innej beczki 😉 Dla tych wszystkich, którzy znają mnie prywatnie nie będzie to zaskoczenie, ale pozostali Czytelnicy mogą się trochę zdziwić, gdyż bardzo, ale to bardzo polecam powieść… Ranczo!

Generalnie bardzo rzadko oglądam telewizję (z resztą w domu nawet nie mam telewizora), jedynie dwa wybrane seriale (teraz to nawet jeden, bo na drugi nie mam czasu, za dużo ciekawych książek do przeczytania 😉 ), ale kiedy wyjeżdżam do domu rodzinnego, to godzinami mogę gapić się na mój ukochany serial Ranczo! Zaskoczeni? Pewnie tak, ale jest to dla mnie serial na odstresowanie, przy którym (mimo, że znam go prawie na pamięć) ciągle się śmieję, ale jest w nim także poukrywanych wiele mądrości.

Zarówno serial, jak i powieść (w tej kolejności, gdyż serial był pierwszy) opowiada historię Lucy, Amerykanki o polskich korzeniach, która przyjeżdża do małej rodzinnej wsi Wilkowyje i ku zdumieniu mieszkańców, i przede wszystkim swojemu, postanawia zostać tam na stałe. Wilkowyje to przysłowiowa wieś zabita dechami, w której cywilizacja dopiero raczkuje i wszyscy, którzy mogą, uciekają z niej do miasta. Wpływy w tej niewielkiej wsi są nierównomiernie (gdyż co chwila przechylają się w stronę jednego lub drugiego) rozdzielone pomiędzy wójta i księdza, zażartych wrogów, a prywatnie … braci bliźniaków! Zapewne żaden z mieszkańców Wilkowyj nawet nie przypuszcza, że jedna nowa kobieta może tyle namieszać i tak bardzo zmienić zastaną, skostniałą wieś…

Ranczo jest przede wszystkim opowieścią, która ma na celu dać rozrywkę i odstresować Czytelnika. Kiedy czytam zabawne perypetie mieszkańców Wilkowyj, a jeden jest większym indywiduum od drugiego, to od pierwszej strony czuję, że wszystkie problemy idą w kąt i jest to dla mnie relaks na najwyższym poziomie!

Ranczo to także znakomita parodia (choć czasem, kiedy widzę, co się dzieje w urzędach i na różnych szczeblach władzy, to mam wrażenie, że jednak nie 😦 ) relacji międzyludzkich, sytuacji politycznej w Polsce, przepychanek u władzy, niekompetencji i rozleniwienia w urzędach. To także trochę obraz polskich dorobkiewiczów i urzędników w krzywym zwierciadle. Często rzeczywistość przedstawiona w powieści jest tak nieprawdopodobna, że aż śmieszna, ale z drugiej strony ma w sobie wiele mądrości i pokazuje, że autorzy mają znakomity zmysł obserwacji świata.

Powieść Roberta Bruttera i Jerzego Niemczuka jest pełna znakomitych postaci, rewelacyjnie opisanych bohaterów z krwi i kości. Z niektórymi od razu się zaprzyjaźniamy, inni budzą niepokój, jeszcze inni śmiech, ale wszyscy razem tworzą niepowtarzalny klimat Wilkowyj!

Wieś, jaka by nie była, kojarzy mi się z sielskością, anielskością, wolnością, być może wynika to z tego, że sama pochodzę ze wsi. W Ranczu także, mimo, że bohaterowie kłócą się z sobą i ze światem, często bardzo trudno im żyć, bo nie mają pracy i perspektyw, jest nastrój takiej swojskości czy wręcz raju utraconego, do którego się tęskni 😉

Jeśli lubicie serial Ranczo, książka zdecydowanie się Wam spodoba! Jeśli nie macie zdania lub macie mieszane uczucia, to dajcie szansę powieści, być może to będzie miłość od drugiego wejrzenia 😉

Bardzo polecam!

ranczoRobert Brutter, Jerzy Niemczuk, Ranczo, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2014.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s