Lekkie czytadło na wieczór

Każda kobieta (nie wiem, jak to jest z mężczyznami, bo niestety nie znam zbyt wielu zagorzałych Czytelników płci męskiej, a szkoda 😉 ) ma czasem ochotę przeczytać romansidło lub po prostu czytadło. Czytadłem nazywam takie książki, przy których nie trzeba za wiele myśleć, można się oddać lekturze, wyłączyć rozum i po prostu się zrelaksować.

Całkiem niedawno wpadła mi w ręce nowa powieść Emily Giffin (Czytelniczki mogą kojarzyć tę autorkę, bodajże, z jej najbardziej znanej książki pt. Coś pożyczonego lub hollywoodzkiego filmu na jej podstawie pt. Pożyczony narzeczony) nosząca tytuł Ten jedyny. Jest to zdecydowanie czytadło, trochę romansidło, ale przy tej książce momentami trudno wyłączyć myślenie, gdyż sporo akcji dotyczy amerykańskiego futbolu i czasem, aby zrozumieć treść (choć inny sposób, to ominięcie tych fragmentów 😉 ) trzeba trochę pogłówkować!

Shea to młoda kobieta, której życie jest bardzo przeciętne, nie całkiem szczęśliwe, ale powiedzmy, że poukładane. Shea ma pracę, którą lubi, choć nie jest to szczyt jej marzeń i ambicji. Ma chłopaka, z którym jest, ale go nie kocha i nie wiąże z nim przyszłości. Jedyne, co jest pewne i w dodatku bardzo ważne w jej życiu to futbol! Shea może nie iść na zakupy, może nie wiedzieć, co jest najmodniejsze w danym sezonie, ale nie może opuścić meczu!

Od dnia pogrzebu matki najlepszej przyjaciółki Shei, coś zaczyna zgrzytać w jej stabilnym życiu. Odkrywa (choć zajmie jej to sporo czasu), co lub kto tak naprawdę jest dla niej najważniejszy. Aby zdobyć tego jedynego, Shea będzie musiała przewartościować swoje życie i dokonać bardzo trudnego wyboru. Co zdecyduje Shea? Czy jej wybór na pewno będzie najwłaściwszy?

Ten jedyny to dosyć gruba powieść (ponad 500 stron), którą całkiem szybko się czyta. Na początku miałam trochę poczucie, że ta książka mnie nudzi i nie wciąga zbyt szybko, ale później ani się obejrzałam, a już ją przeczytałam! Dla Czytelniczek (- ków 😉 ), które nie są fankami sportów, a w szczególności piłki nożnej czy futbolu, ta część akcji może nie być zbyt ciekawa, ale jest do przeżycia (ja również nie przepadam za grą w piłkę).

Generalnie powieść Emily Giffin jest ciekawa, przyjemnie się ją czyta i zdecydowanie wypełnia swoją rolę czytadła na wieczór, czyli daje przerwę od myślenia i relaksuje.

Jeśli chcecie się oderwać od rzeczywistości i odpocząć przy lekkiej lekturze, to zdecydowanie polecam Tego jedynego 🙂

DSC_0159Emily Giffin, Ten jedyny, Wydawnictwo Otwarte: Kraków 2014.

Reklamy

2 thoughts on “Lekkie czytadło na wieczór

  1. „Sto dni po ślubie” tej autorki zachwyciło mnie i pamiętam to do dziś, chociaż od przeczytania tej książki minęło parę dobrych lat. Za to obiecałam sobie, że poznam całą twórczość Giffin – na razie jeszcze nie dopięłam swego, ale mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s