Archive | Grudzień 2016

Bożonarodzeniowy cud

Najnowsza książka Magdaleny Kordel pt. Anioł do wynajęcia miała premierę w listopadzie. Kupiłam ją z lekkim opóźnieniem, ale natychmiast przeczytałam! Zaraz potem rozreklamowałam ją wśród koleżanek w pracy i mój egzemplarz jest już bardzo zaczytany. I dobrze! W końcu książka, która jest czytana i przekazywana (lub wręcz wyrywana 😉 ) z rąk do rąk świadczy sama za siebie 🙂 Gdyby jednak ten argument był niewystarczający, przeczytajcie resztę 😉

Już w listopadzie wielkie miasta ogłaszają, że nieubłaganie zbliża się grudzień, a wraz z nim Święta Bożego Narodzenia. Po zmroku zapalane są kolorowe światełka i w ogóle wszędzie czuć świąteczną atmosferę. W takich okolicznościach poznajemy Michalinę, ale jej wcale nie jest do śmiechu. Wręcz przeciwnie, nastolatka czuje się najbardziej samotną osobą na świecie. Jest zziębnięta i głodna, poszukuje schronienia i pomocy. W dodatku w jej sercu panoszy się rozczarowanie i beznadzieja. Kiedy myśli, że już gorzej być nie może, pomaga jej pewna kwiaciarka Gabrysia. Dzięki temu wydarzeniu Michalina wcale nie czuje się mniej nieszczęśliwa, ale okruch dobra ogrzał dziewczynę na zewnątrz i od środka. Wtedy ostatkiem sił udaje się do pobliskiego kościoła, gdzie prosi Boga, bardziej w akcie rozpaczy niż wiary, o cud, anioła stróża, który weźmie ją pod swoje skrzydła i pomoże jej znaleźć sens życia. Po tej modlitwie dzieją się dwie niesamowite rzeczy: na schodach kościoła Michalina spotyka starszą, bardzo zgryźliwą panią Nelę i chcąc, nie chcąc musi jej pomóc. Czy Pan Bóg wysłucha modlitwy Michaliny i pomoże jej stanąć na nogi? Czy modlitwa naprawdę może zdziałać cuda? Czy Michalina otrzyma pomoc anioła, a może to ona zostanie czyimś aniołem?

Magdalena Kordel napisała piękną, wzruszającą, mądrą i bardzo ciekawą powieść. To książka, którą zdecydowanie mogę polecić do czytania w czasie Świąt Bożego Narodzenia, ponieważ świetnie wpisuje się w nastrój i klimat tych szczególnych Świąt, w których tak bardzo są nam potrzebne okruchy dobra i cuda.

Anioł do wynajęcia świetnie pokazuje, że zawsze warto mieć nadzieję i wiarę oraz że cuda naprawdę się zdarzają, szczególnie w Święta. Z kart powieści możemy odczytać przesłanie, ze największym cudem dla człowieka może stać się drugi człowiek, a szczególnie  jego obecność, czas i miłość!

Ta książka nastraja bardzo pozytywnie! To świetny gwiazdkowy prezent! Serdecznie polecam 🙂

15398929_1258076770904710_1639433299_o Magdalena Kordel, Anioł do wynajęcia, Wydawnictwo Znak: Kraków 2016.

Reklamy

Wielki powrót profesorowej Szczupaczyńskiej

Dla Kingi w podziękowaniu za pyszną lekturę 😉

Kiedy w ubiegłą sobotę dowiedziałam się, że wydano drugą powieść o mojej ukochanej profesorowej Zofii Szczupaczyńskiej, doznałam euforii. To było dla mnie wielkie zaskoczenie, więc tym bardziej, bardzo się ucieszyłam! Nie mogłam się doczekać, kiedy zacznę czytać! Na szczęście już nazajutrz, w deszczową niedzielę, mogłam się zaszyć z gorącą herbatą i książką w fotelu i pogrążyć w świecie krakowskiej socjety końca XIX wieku.

Jak zapewne niektórzy Czytelnicy wiedzą (a inni się dowiedzą 😉 ) Zofia Szczupaczyńska jest żoną krakowskiego profesora medycyny, Ignacego Szczupaczyńskiego, stuprocentową mieszczanką, ze szlacheckimi aspiracjami. Jest także idealną panią domu, bardzo inteligentną i (choć nigdy nie przyznałaby się do tego) mającą wielkie pragnienia i aspiracje bycia zauważoną i potrzebną. W pierwszej powieści pt. Tajemnica domu Helclów profesorowa Szczupaczyńska pomaga rozwikłać pewną trudną zagadkę związaną z domem pomocy fundacji Helclów.

W drugiej części Zofię czeka o wiele trudniejsze zadanie. Ktoś ośmielił się zhańbić i podnieść rękę na bezbronne dziewczę. A, jak się później okaże, ta zbrodnia to prawdopodobnie czubek góry lodowej, która może zatrząś w posadach Kraków – miasto kultury i inteligencji…

Aby tego było mało, w przeddzień Wielkiejnocy jedna ze służących profesorostwa Szczupaczyńskich składa wymówienie, a w dodatku nie bezpośrednio na jej, Zofii, ręce, lecz przez drugą służącą, Franciszkę! Co za brak kultury i dobrego smaku!

Rozdarta zasłona to świetna książka, a zarazem dobry, wciągający kryminał. Autorzy z niezwykłą wnikliwością opisali sytuację XIX-wiecznego Krakowa, zarówno miasta bogatych mieszczan, ale i biednych, zdanych na siebie, żyjących w nędzy i beznadziei ludzi.

Bardzo dobrze czytało mi się zwłaszcza opisy sytuacji społecznej i obraz ówczesnego, zamkniętego, mieszczańskiego, krakowskiego środowiska, pełnego zakłamania i dulszczyzny.

Zofia Szczupaczyńska została fantastycznie scharakteryzowana. Wyobrażam ją sobie jako kobietę z krwi i kości, która wiele wie i ma sporo mądrych przemyśleń, ale jako stateczna matrona, żyjąca w środku męskiego świata, nie jest w stanie lub nie może wiele pokazać. Jest dla mnie wzorem kobiety, która jako szyja, która kręci głową domu, decyduje o wszystkim, ale jakby mimochodem, robiąc wrażenie, że przyjmuje wolę męża, pana domu.

Rozdartą zasłonę czytało mi się świetnie także z tego powodu, że na kartach powieści odnajdywałam wiele znakomitych i bardzo zabawnych smaczków o obecnie bardzo znanych i zasłużonych krakowskich osobistościach, którzy po koniec XIX wieku nie spełniali nałożonych na nich oczekiwań, a wręcz byli skandalistami i buntownikami!  Pewien młokos Wyspiański maluje niedawno odbudowany kościół Franciszkanów i w związku z tym na pewno będzie trzeba robić w tej sprawie kwestę! Lucjan Rydel przynosi wstyd ojcu profesorowi medycyny i zamiast, jak porządny człowiek, zająć się medycyną lub prawem, buntuje się i pisze jakieś nic nie warte wiersze! A Włodzimierz Tetmajer żeni się z chłopką, czym do spazmów doprowadza pól Krakowa!

Rozdarta zasłona to bardzo dobra książka! Serdecznie gratuluję autorom niezwykle udanego dubla! Polecam!

15608523_1265650703480650_1626893352_o Maryla Szymiczkowa, Rozdarta zasłona, Wydawnictwo Znak: Kraków 2016.

Zrozumieć matematykę – to proste!

Kilkanaście lat temu, kiedy chodziłam do szkoły, mnie, moim koleżankom oraz kolegom z klasy wydawało się, że matematyka to strata czasu. Ot, tylko przedmiot w szkole, który ma nam utrudnić życie i nie pozwolić spać spokojnie 😉 Nawet na studiach z pedagogiki specjalnej, na zajęciach o metodyce matematyki, rozmawialiśmy o tym, że matematyka w szkole, oprócz oczywiście nabycia umiejętności rachowania, jest przedmiotem głównie rozwijającym inteligencję oraz kształcącym umiejętność logicznego myślenia, niźli przedmiotem, którego znajomość przyda nam się w dorosłym życiu.

Nic bardziej mylnego… Zmieniłam swój pogląd, odkrywając, że matematyka faktycznie jest wszędzie i w wielu sferach życia możemy ją wykorzystywać (i wykorzystujemy, nie wiedząc, że jej używamy sic!), dzięki wspaniałym książkom Anny Cerasoli. O pierwszej z nich Pan Kartezjusz gra w statki, czyli podróże do krainy matematyki pisałam już jakiś czas temu, a teraz chciałabym zachęcić, abyście sięgnęli do drugiej części przygód Filipa i jego dziadka w książce Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie.

W drugiej części przygód Filipa i jego arcysympatycznego dziadka, młody Czytelnik dowie się co to jest arytmetyka zegara, czy opłaca się grać w totolotka, kiedy w czasie liczenia warto skorzystać z matematycznego drzewka, co to jest logarytm, w jaki sposób stworzyć szyfr nie do złamania, dlaczego tak ważna jest logika, jaka jest różnica pomiędzy obwodem równoległym a obwodem szeregowym oraz o wielu innych bardzo ciekawych zagadnieniach, a w dodatku bardzo przydatnych w codziennym życiu.

15322437_1247900011922386_834479158_o

Anna Cerasoli pisząc książki o matematyce zrobiła świetną pracę. Te opowiadania są przede wszystkim bardzo ciekawe, wciągające, zabawne, a w dodatku pouczające. W łatwy i dowcipny sposób uczą wielu naprawdę trudnych matematycznych zagadnień, a przy tym młody Czytelnik wcale nie odczuwa, że się uczy, gdyż to nabywanie wiedzy jest jakby mimochodem, a oto przecież w uczeniu i uczeniu się chodzi!

Książki o podróżach do krainy matematyki są przeznaczone dla dzieci od 10 roku życia. One świetnie pokazują, że nie jest się za małym, aby móc zrozumieć i polubić matematykę.

Gdybym uczyła matematyki, wprowadziłabym lektury obowiązkowe na tym przedmiocie i należałyby do nich książki Anny Cerasoli 😉 Gdybym pracowała w bibliotece, zamówiłabym kilkanaście egzemplarzy tych dwóch książek i polecała każdemu dziecku, które narzekałoby, że musi się uczyć matematyki 😉 Nie jestem ani matematykiem, ani bibliotekarzem, ale pisząc te słowa, chciałabym bardzo polecić te książki. Są niezbędne w domu każdego ucznia szkoły podstawowej 😉

Bardzo polecam!

15303974_1247900048589049_1281507072_o Anna Cerasoli, Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2016.

Podróż za siódmą górę i za siódmą rzekę

Rok temu, krótko przed Bożym Narodzeniem, robiłam świąteczne zakupy i zupełnie przez przypadek na jednej z półek zobaczyłam pięknie zilustrowaną książkę pt. Szary domek. Nie ukrywam, że jestem zbieraczem cudnych książek dla dzieci, dlatego musiałam ją kupić. Ten zakup okazał się dobrą decyzją, a książka była strzałem w dziesiątkę. Później doczytałam, że Szary domek był laureatem pierwszej edycji „Piórka 2015. Nagrody Biedronki za książkę dla dzieci”.

Tak było w ubiegłym roku. Natomiast teraz, bogatsza w doświadczenie, śledziłam drugą edycję konkursu na książkę dla dzieci zorganizowaną przez Biedronkę, a kiedy, w poniedziałek 28 listopada, książka trafiła do sklepów, czym prędzej pobiegłam, aby ją kupić 🙂

Laureatką „Piórka 2016. Nagrody Biedronki za książkę dla dzieci” w kategorii tekst została Monika Radzikowska, a w kategorii ilustracje Monika Biała. Obu paniom Monikom serdecznie gratuluję, bo ich wspólne dzieło Córka bajarza jest cudna!

W pewnej wsi mieszkał bardzo uzdolniony bajarz. Co wieczór w jego domu gromadziło się wielu ludzi, którzy słuchali pięknych, radosnych i dających nadzieję opowieści. Bajarz miał córkę Weronkę, która była przekonana, że nie odziedziczyła daru snucia opowieści.

Pewnego dnia bajarz zachorował. Był już stary, dlatego zaczął przygotowywać córkę na swoje odejście. Weronka nie chciała pogodzić się z nieuchronnym, dlatego udała się do lasu, w którym mieszkała stara wiedźma. Czarownica powiedziała dziewczynie, że uratuje jej ojca, jeśli ta odda jej to, co mają najcenniejszego. Weronka, niewiele myśląc (była pewna, że w chacie nie mają nic cennego), zgodziła się na propozycję wiedźmy. Jakaż była jej rozpacz, kiedy okazało się, że stary bajarz wyzdrowiał, ale stracił dar opowiadania! Dziewczyna załamała się, ale postanowiła udać się za siódmą górę i siódmą rzekę aż do Króla Bajarzy, aby odzyskać talent ojca i z powrotem wlać w ludzkie serca radość i nadzieję. Przed Weronką długa i niebezpieczna podróż. Czy uda się jej dojść do Króla Bajarzy? Czy stary bajarz odzyska swój dar? A może podczas tej podróży to Weronka znajdzie swój talent?

corka-bajarza

Monika Radzikowska napisała opowieść, której nie powstydziłby się Andersen czy bracia Grimm. Córka bajarza to ciepła, wzruszająca i mądra baśń. Pokazuje jak wielką rolę w ludzkim życiu odgrywają opowieści oraz ile możemy czerpać z nich radości i nadziei. Córka bajarza to historia o miłości, odwadze i poświęceniu, ale także o drodze oraz nauce, jaka z przemierzania tej drogi (także w znaczeniu życia) płynie. Ta przeurocza baśń to także opowieść o poszukiwaniu swojego serca i odkrywaniu talentów, które w nim drzemią.

Jestem pewna, że Córka bajarza zachwyci przedszkolaki, ale także dzieci nieco starsze i te całkiem dorosłe również;-)

Córka bajarza została przepięknie namalowana przez Monikę Białą. Ilustracje są kolorowe, sympatyczne i bardzo urocze. Świetnie uzupełniają tekst i stanowią z nim komplementarną całość. Nadają tekstowi trochę tajemniczości, trochę grozy, odrobinę smutku, aż wreszcie radości i nadziei.

corka-bajarza

Muszę przyznać, że Córka bajarza jest godną następczynią Szarego domku!

Czym prędzej biegnijcie do Biedronki, bo jestem przekonana, ze Córka bajarza sprzedaje się lepiej niż świeże bułeczki! Polecam 🙂

corkabajarza Monika Radzikowska, Córka bajarza, Wydawnictwo Zielona Sowa: Warszawa 2016.