Jestem… nawiedzona!

Już prawie trzy tygodnie temu, 23 kwietnia, obchodziliśmy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Zgodnie z moją świecką tradycją, ustanowioną w ubiegłym roku (sic!), z okazji tego wyjątkowego dnia postanowiłam napisać tekst nierecenzencki i zdecydowanie bardziej osobisty. Wybaczcie mi, moi drodzy Czytelnicy, tę małą nieścisłość, co do terminu, ale kwietniowe weekendy były dla mnie wyjątkowo świąteczno-rodzinno-przyjacielskie, a więc byłam wtedy zdecydowanie offline 😉

No, ale do rzeczy! W poniedziałkowe popołudnie 24 kwietnia, dzień po święcie książki, a wiec i książkoholików, trafiłam na bardzo ciekawy artykuł pani Anny Dziewit-Meller opublikowany w Tygodniku Powszechnym, pt. „Czytanie książek: lamentem i pogardą nikogo się nie zachęci”  (https://www.tygodnikpowszechny.pl/czytanie-ksiazek-pogarda-i-lamentem-nikogo-sie-nie-zacheci-147764). Ten znakomity tekst, z wieloma trafnymi uwagami na temat stanu czytelnictwa w Polsce, zainspirował mnie do napisania poniższych kilkunastu zdań.

Kiedy poznaję nowe osoby, nie jestem zbyt rozmowna. Zdecydowanie wolę się wtedy przyglądać, obserwować i słuchać, rzadko się odzywam (a tym, którzy znają mnie dłużej, trudno w to uwierzyć). Dystans tracę z czasem, a wtedy nabieram zaufania i zaczynam… gadać. Wtedy naprawdę trudno mnie zatrzymać.

Kiedy w ubiegłym roku zmieniłam pracę, było mi trudno z kilku powodów. Jednym z nich była nieśmiałość w nawiązywaniu nowych znajomości i brak bezpośredniości, ale wtedy pomogły mi… książki. Tak, nie pomyliłam się, książki! W nowym miejscu pracy zaczęłam, od słowa do słowa, opowiadać o moich doświadczeniach, a temat książek zaczął się jakoś mimowolnie. A jako, że czytanie to moja ogromna pasja i wśród tej tematyki czuję się jak ryba w wodzie, poszło jak z płatka!

Pamiętam, że pewnego dnia, kilka miesięcy po rozpoczęciu przeze mnie nowej pracy, jedna z koleżanek powiedziała mi, że kiedy nie było mnie wśród nich, nie rozmawiało się tyle o książkach! A teraz wszyscy gadają o literaturze, pożyczają sobie książki, wymieniają się refleksjami o nich i prześcigają się w polecaniu sobie nowych, ciekawych lektur! Czy wynika z tego, że wcześniej wszystkie te osoby były nieczytające? Absolutnie nie! Wręcz przeciwnie, jednak gdy do ich zespołu dołączył ktoś tak pozytywnie nawiedzony, jak ja i zaczął z przejęciem i pasją mówić o książkach, koło poszło w ruch.

Nie chciałabym zostać źle zrozumiana i zgodnie z tekstem w Tygodniku Powszechnym wyjść na tą lepszą, bo czytającą! Absolutnie nie. Zależy mi na tym, aby podkreślić, iż ten artykuł natchnął mnie do tego, aby napisać trochę o tym, że tylko ludzie z pasją zmieniają świat! Nikogo nie przekonamy groźbami, straszeniem czy wywyższaniem się i z tym zgodzę się z Autorką przywołanego przeze mnie artykułu.

Od czterech lat pracuję w przedszkolu. Uczyłam różne dzieci, zarówno pochodzące z domów, w których rodzice czytali i takich, w których książki nie były codziennością. Zauważyłam natomiast jedno: dzieci uwielbiają słuchać głośnego czytania. Uwielbiają słuchać dobrych, mądrych książek. Dopytują się ciągle: kiedy nam pani poczyta, albo: czy kupiła pani już tę książkę, którą nam pani obiecała lub czy może pani jeszcze raz ją przynieść! Czytaliśmy wybrane historie i opowiadania, a nawet całe książki kilkanaście razy pod rząd. I nikt mi nie powie, że dzieci tak po prostu nie lubią czytania. Owszem, nabywają niechęci do czytania i książek, ale jest to temat na zupełnie inny tekst.

Zgadzam się także z tym, że to hobby nie jest dla wszystkich, tak jak nie wszyscy lubią podróże, motoryzację, piłkę nożną czy wycieczki wysokogórskie. Ale z drugiej strony, kiedy jeszcze niedawno jeździłam do pracy komunikacją miejską, ciągle widywałam mnóstwo ludzi w różnym wieku, z różnych środowisk i z różnych zawodów, czytających przeróżne książki, także na czytnikach czy telefonach komórkowych.

Jestem przekonana, że pokolenie dzieci, którym się czytało i które zaraziło się pasją i miłością do literatury, wyrośnie na pokolenie, które będzie czytało. A nawet, jeśli z jakiegoś powodu, gdzieś po drodze, dziecko, stając się dorosłym, zagubi w sobie chęć czytania, to w przyszłości samo będąc rodzicem, na nowo odkryje radość z czytania i zaszczepi ją swojemu potomstwu. Tym bardziej większa rola nauczycieli z pasją, szczególnie tych przedszkolnych i wczesnoszkolnych oraz bibliotek, świetlic i ośrodków kultury, w których dzieci mogą zostać zarażone dobrą literaturą.

Z okazji Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich życzę wszystkim Czytelnikom, aby swoją pasją zarażali innych, a dzięki temu zmieniali świat na lepszy!

 

Reklamy

One thought on “Jestem… nawiedzona!

  1. pięknie powiedziane! 🙂
    Ja naszego Tadzia niestety nie mogę przekonać. Ale tak to bywa z tymi synami. Na szczęście Staś uwielbia książki i mam nadzieję, pójdzie w moje ślady i będzie molem książkowym.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s