Tajemnica wyspy

Uwielbiam kryminały i czasem mam wrażenie, że jestem uzależniona od powieści tego typu, gdyż co rusz mam ochotę na kolejną zagadkę. Kryminały to dla mnie przede wszystkim relaks i mnóstwo rozrywki.

W połowie lipca nakładem wydawnictwa Editio Black ukazała się nowa islandzka powieść kryminalno – historyczna napisana przez  Viktora Arnara Ingólfssona pt. Tajemnica wyspy Flatey.

Akcja powieści Tajemnica wyspy Flatey dzieje się w latach 60 XX wieku na jednej z maleńkich islandzkich wysp. Rodzina rybaków, podczas jednej z wypraw na sąsiednią wyspę, znajduje ciało martwego człowieka. Na początku wydaje się, że to zwykła śmierć, ale kiedy nikt z mieszkańców nie rozpoznaje denata, sprawa trochę się komplikuje. Zaraz potem na wyspę zostaje wysłany młody adwokat Kjartan, aby poznać tożsamość nieboszczyka, wyjaśnić tajemnicę jego śmierci i sprowadzić ciało na ląd.

Na początku książki fabuła toczy się bardzo powoli, gdyż Czytelnik razem z Kjartanem poznaje codzienność mieszkańców wyspy, ich trudy, radości i zwyczaje. Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się o tyle tajemnicza, o ile prosta, jednak z rozdziału na rozdział (akcja nabiera tempa) przekonujemy się, że to tylko pozory, czubek góry lodowej, pod którą kryją się zupełnie niespodziewane okoliczności.

Tajemnica wyspy Flatey to dwie opowieści w jednej książce, które przeplatają się przez całą akcję. Pierwsza z nich to klasyczny kryminał, gdyż jego akcja dzieje się w czasie, kiedy największą pomocą śledczego był jego umysł i umiejętność dedukcyjnego myślenia. Niestety lub stety nie znajdziemy w nim najnowszych technik kryminalistycznych, które pomagają odnaleźć przestępcę, ale tylko mniej lub bardziej prawdziwe zeznania ludzi, pozwalające na zrekonstruowanie wydarzeń i prowadzące do rozwikłania zagadki. Druga to mitologiczne historie zapisane w Księdze wyspy Flatey, z którą wiąże się pewna stara i tajemnicza legenda, którą zechce poznać i jej tajemnicę rozwikłać dociekliwy Czytelnik.

Kiedy akcja powieści rozkręci się na dobre, nie można się od niej oderwać i chciałoby się od razu poznać rozwiązanie obu zagadek. Powieść jest ciekawa, a zakończenie bardzo zaskakujące.

Książka będzie świetną gratką dla fanów klasycznych książek detektywistycznych, ale również dla amatorów historii Skandynawii i jej bogatej mitologii. Momentami czyta się ją także jak powieść obyczajową, kiedy możemy przyglądać się losom i życiu mieszkańców wyspy.

Polecam!

wyspa Viktor Arnar Ingolfsson, Tajemnica wyspy Flatey, Wydawnictwo Editio Black: Gliwice 2017.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s