Śledztwo w obliczu osobistej tragedii

Moją słabość do kryminałów znają już chyba wszyscy, a zwłaszcza ci, którzy systematycznie śledzą tego bloga. Dobra powieść detektywistyczna to dla mnie znakomita rozrywka i skuteczny sposób na oderwanie się od codzienności. Kiedy tylko dowiem się, że coś nowego pojawiło się na księgarskich półkach w dziale kryminał, zaraz mam ochotę rzucić wszystko (choć niestety nie zawsze jest to możliwe) i usiąść w fotelu z dobrą książką!

W lipcu nakładem Wydawnictwa Editio Black ukazała się książka szwedzkiej powieściopisarki Johanny Mo, pt. Tak sobie wyobrażałam śmierć. Ta powieść łączy w sobie cechy dobrego kryminału, z wciągającą akcją oraz świetnego dramatu psychologicznego.

Główną bohaterką tej historii jest policjantka Helena Mobacke, która po dłuższym urlopie wraca do pracy. Pani komisarz przeżyła osobistą tragedię, ale podnosi się spod strasznego ciężaru i po roku wraca do policji. Chce pracować, chociaż jest świadoma swoich trudności i czasem wątpi czy da radę. Pech chce, że musi rozwikłać sprawę śmierci młodego chłopaka, który został wepchnięty pod pociąg, a przecież chociaż to nastolatek, był czyimś synem. Zaraz potem okazuje się, że na terenie stacji metra giną kolejne osoby. Przypadek? A może czyjś starannie zaplanowany plan? Komisarz Mobacke będzie musiała znaleźć sprawcę lub sprawców i poradzić sobie ze swoimi emocjami. Czy jej się to uda?

Tak sobie wyobrażałam śmierć to bardzo dobry, wciągający i zaskakujący kryminał. Świetnie się go czyta i w pewnym momencie trudno już się od niego oderwać, nie doczytawszy do końca. Jest to książka, która obarcza Czytelnika naprawdę dużym ładunkiem emocjonalnym. Po pierwsze tajemnicze wepchnięcia pod pociąg i trudne śledztwo, po drugie morderca, który dzieli się swoimi przemyśleniami, a wreszcie Helena i jej skomplikowana sytuacja. Dla mnie szczególnie trudne w odbiorze były emocje, które targały panią komisarz, jej  wspomnienia i przeżycia, który rzutowały na pracę. To śledztwo w obliczu osobistej tragedii policjantki jest jeszcze bardziej złożone.

Zapraszam do lektury i z nadzieją czekam na jej kontynuację, bo przecież komisarz Mobacke nie powiedziała jeszcze ostatniego zdania!

Polecam!

johanna mo Johanna Mo, Tak sobie wyobrażałam śmierć, Wydawnictwo Editio Black: Gliwice 2017.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s