Jak jeszcze nigdy, o nowej powieści Miłoszewskiego

Kilka lat temu poszłam do kina na dobrze się zapowiadający film Juliusza Machulskiego o wiele mówiącym i zarazem bardzo tajemniczym tytule Ile waży koń trojański? Ta przewrotna komedia (podobno romantyczna, a dla mnie zdecydowanie bardziej obyczajowa) to historia Zosi, która mając dobrego męża, śliczną córkę i koszmarnego, zjawiającego się w najmniej oczekiwanym momencie i zawsze z wielką potrzebą, byłego męża, budzi się w noworoczny poranek, ale… dwanaście lat wcześniej! Kobieta jest przerażona tym snem na jawie, ale została uwięziona za żelazną kurtyną w komunistycznej Polsce. Ma właściwie tylko dwa wyjścia: wszystko przeżyje jak do tej pory lub bogatsza o dwunastoletnie doświadczenie zmieni wszystko, no, prawie wszystko…

Piszę o tym całkiem zabawnym, wartym obejrzenia filmie, gdyż jego fabuła skojarzyła mi się z najnowszą powieścią Zygmunta Miłoszewskiego, która wczoraj miała swoją premierę.

Grażyna i Ludwik to para staruszków z pięćdziesięcioletnim stażem małżeńskim. Ona to emerytowana nauczycielka, a on nadal czynny zawodowo psycholog. Pomimo różnych przeciwności losu, wciąż są razem, po części dzięki miłości, po części przyzwyczajeniu, ale i wciąż gorącej namiętności. Z okazji każdej rocznicy zjadają kurczaka z rożna i słodkie faworki, a potem kochają się jak zawsze i jak jeszcze nigdy. Generalnie są zadowoleni ze swojego życia, chociaż zdrowie już nie to. Kiedy zapadają sen w styczniu 2013 roku, nawet nie przypuszczają, że ta noc będzie niezwykła! Budzą się w mroźny ranek w 1963 roku, pięćdziesiąt lat wcześniej, pięćdziesiąt lat młodsi, ale z bogactwem wiedzy i doświadczenia osiemdziesięciolatków. Za oknem Warszawa, ale jakaś inna: bez Pałacu Kultury, bez sowieckiej kontroli, ale za to otwarta na Zachód, zsolidaryzowana z Paryżem… Czy ta podróż w czasie to szansa dla Grażyny i Ludwika? Czy będą potrafili z niej skorzystać? A może będzie jak zawsze, bo inaczej być nie może?!

Jak zawsze to najnowsza powieść Zygmunta Miłoszewskiego, która reklamowana jest jako komedia ironiczno – romantyczna. Do tej pory Miłoszewski pisał kryminały, powieści sensacyjne oraz horrory i do swojego trochę gorzkiego, trochę ironicznego, ale przede wszystkim znakomitego pióra przyzwyczaił swoich Czytelników. Jego Bezcenny mnie zachwycił, a Teodora Szackiego – tego sarkastycznego, niepokornego prokuratora wprost uwielbiam. Dlatego z jednej strony bardzo chciałam przeczytać nowe dzieło Miłoszewskiego, a z drugiej bardzo się tego obawiałam! Nowy gatunek i zupełnie inny styl to dla pisarza wyzwanie, któremu czasem podoła znakomicie, a czasami, no cóż… to trochę jak z porywaniem się z motyką na słońce.

Jeszcze do tej pory, kilka dni po lekturze, mam mieszane uczucia wobec tej książki. Z jednej strony to kawał dobrej prozy: świetny styl, ciekawa fabuła, która nie wiadomo do czego doprowadzi i (w tym przypadku dosłownie) zaprowadzi głównych bohaterów oraz bohatera zbiorowego, jakim jest Polska. Ponadto Jak zawsze to komedia i faktycznie wiele dialogów oraz sytuacji przypominało trochę czeski film lub dobry obraz Barei. Bardzo ciekawe były dla mnie, może nie nagłe, ale istotne zwroty akcji, które były wielkim zaskoczeniem, trochę jak w science – fiction. Bardzo mi się podobało wplecenie psychologii do powieści, wykorzystanie ówczesnej wiedzy głównego bohatera i wykorzystanie jej przy leczeniu pacjentów lub po prostu omawianiu realiów lat sześćdziesiątych.

Z drugiej strony powieść jest przesycona polityką i politykowaniem, współczesną propagandą antyklerykalną, skrajnym feminizmem, a to codziennie przecież przekazują nam mass media, dlatego całość robi dosyć ponure wrażenie. Czasem byłam przytłoczona i dosyć zniesmaczona niektórymi opisami jakby wprost wyjętymi z rzeczywistości.

Przyznam szczerze, że sięgając po tą książkę oczekiwałam właśnie komedii ironiczno – romantycznej, trochę gorzkiej, czemu nie, ale dowcipnej, z przymrużeniem oka. W tym przypadku niestety się rozczarowałam.

Kiedy autor przyzwyczai do czegoś swoich wiernych Czytelników, a potem zmieni gatunek, stawia wszystko na jedną kartę. Zygmunt Miłoszewski zaryzykował, to pewne i za to na pewno należą mu się gratulacje. Niektórzy Czytelnicy będą zauroczeni, a inni będą się zastanawiać czy jest możliwy powrót do przeszłości i starych, dobrych kryminałów…

jak-zawsze Zygmunt Miłoszewski, Jak zawsze, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2017.

 

Reklamy

One thought on “Jak jeszcze nigdy, o nowej powieści Miłoszewskiego

  1. „Jak zawsze” może faktycznie zaskakiwać czytelników, a największe zdziwienie wzbudzi najprawdopodobniej sama fabuła, która z poprzednimi tytułami Miłoszewskiego nie ma zbyt wiele wspólnego. Mimo wszystko jednak pisarz znów pokazał swój świetny styl, więc warto po nią sięgnąć – choćby po to, by zobaczyć jak radzi sobie w takim gatunku. 🙂 Świetna recenzja!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s