Archiwum

Współczesne baśnie – do czytania i do myślenia

Miesiąc temu pisałam o nowej, cudnej baśni Iwo z Nudolandii, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Adamada. Teraz mam przyjemność polecić kolejną baśń z serii „Baśnie współczesne” pt. Miejsca rzeczy zapomnianych. Autorką tej książki jest Krystyna Chołoniewska.

Miejsca rzeczy zapomnianych to bardzo starannie wydana publikacja, w której znajduje się pięć baśni. To bardzo współczesne historie, w których przeplata się realizm z fantazją i świat rzeczywisty ze światem magicznym. Ponadto właściwie wszystkie baśnie przemycają różne symbole, nawiązując do najbardziej znanych dzieł Andersena czy braci Grimm.

Dziewczynka ze śniegu to baśń o samotności i pragnieniu posiadania dziecka. Niezapominajki 1 to historia o pewnym samotnym domu i jego jeszcze bardziej samotnym mieszkańcu, a także o małej, beztroskiej dziewczynce. Obudź się! to baśń dla dzieci hospitalizowanych oraz ich bliskich. Złote buciki to wzruszająca historia o biednej dziewczynce oraz szewcu o złotym sercu. Natomiast ostatnia tytułowa baśń: Miejsca rzeczy zapomnianych to niezwykła opowieść o chęci sławy, tajemniczej garderobie teatralnej i wielu zapomnianych rzeczach.

Mnie najbardziej ujęły i wzruszyły dwie baśnie: ta o szewcu i złotych bucikach oraz tytułowa o miejscach rzeczy zapomnianych.

20524344_1489127827799602_600013440_o

Baśnie Krystyny Chołoniewskiej są dosyć trudne, dlatego nadają się dla dzieci od dziesiątego roku życia. Myślę, że będą świetną lekturą dla młodzieży, ale również dla dorosłych.

Każda z baśni porusza ważne, współczesne bolączki i problemy, które dotykają wielu ludzi, takie jak samotność, bezpłodność, bieda, choroby i hospitalizacja dzieci, egoizm oraz pragnienia blichtru i sławy. Ponadto te opowieści są pełne metafor oraz symboli, dzięki czemu w ciekawy sposób można je wykorzystać na zajęciach w pracy z dziećmi i młodzieżą.

Książkę wspaniale uzupełniają piękne, bardzo starannie wykonane, czarno-białe ilustracje stworzone przez Dobrosławę Rurańską.

Polecam!

20542754_1489127874466264_746513405_o Krystyna Chołoniewska, Miejsca rzeczy zapomnianych, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2017.

Wakacyjna przygoda z historią w tle

Od kilkunastu miesięcy trwa w Polsce dyskusja na temat lektur szkolnych i nowego ich kanonu, który został niedawno stworzony. Nie jestem literaturoznawcą, ani nawet polonistką, ale zdaję sobie sprawę, że wiele książek wskazanych do przeczytania uczniom, zniechęca i odstręcza ich, gdyż są dla nich zbyt trudne na poziomie językowym oraz niezrozumiałe z powodu odległych realiów. Jestem przekonana, że głównym zadaniem szkoły i lekcji języka polskiego (wcześniej oczywiście domu rodzinnego, ale to już temat na zupełnie inną dyskusję) jest zaszczepienie u dzieci miłości do książek i czytania, a dopiero na drugim miejscu zapoznanie ich z kanonem ojczystego i światowego dziedzictwa literatury. Pisałam już o tym, ale powtórzę także w tym miejscu, że sama, świadomie, ze zrozumieniem i wielkim zachwytem oraz w całości przeczytałam Pana Tadeusza dopiero po studiach (sic!) i jestem pewna, ze dopiero taki odbiór tej książki był dla mnie owocny (generalnie grzecznie i bez problemu czytałam wszystkie lektury, aby była jasność 😉 )!

Kilka dni temu miałam ogromną przyjemność przeczytać świetną książkę dla młodzieży pt. Gdzie jest skrzynia z karabinami? i jestem przekonana, że gdyby właśnie tego typu książki były lekturami szkolnymi, dzieci wreszcie zaczęłyby czytać lektury od deski do deski i w dodatku z przyjemnością. Autorem tej opowieści jest Artur Pacuła, a jej premiera odbyła się na początku lutego.

Wyobraźcie sobie wasze najnudniejsze lato lub pomyślcie jakich wakacji najbardziej na świecie nie chcielibyście mieć. Jeśli uruchomiliście wyobraźnię, to wiecie jak czuł się Igor, który właśnie wrócił ze wspaniałego obozu wspinaczkowego (historia została opisana w pierwszej książce Artura Pacuły pt. Gdzie jest korona cara?), a teraz musi pojechać do wujka do Katowic, gdzie oprócz wielkich kopalń i zanieczyszczonego powietrza, nie ma nic ciekawego! Ten dwutygodniowy pobyt wydaje się nastolatkowi złym snem i liczy na to, że szybko się skończy. Na szczęście już pierwszego dnia poznaje Krzyśka i jego niezwykłego dziadka, dzięki którym Katowice okażą się miastem przygody przez duże „p”. Czy to możliwe, aby dwóch młodych chłopaków odnalazło skrzynię z karabinami, którą ukrył pradziadek Krzyśka przed II wojną światową, a której do tej pory nie udało się nikomu odnaleźć? Czy młodzież jest w stanie uratować honor starszego pana? Czy historia może być ciekawa i czy jest sens się jej uczyć?

Gdzie jest skrzynia z karabinami? to literatura dla młodzieży (tej nieco starszej – patrz ja – także 😉 ) na najwyższym poziomie, jest przeznaczona dla dzieci od 10 roku życia, ale myślę, że spodoba się również 14-15-latkom. Jest to wciągająca i bardzo ciekawa, a przy tym zgrabnie opowiedziana historia, również na poziomie językowym. Jest również miejscami bardzo dowcipna i zapewnia świetną rozrywkę. Ta opowieść to po trochu książka przygodowa, detektywistyczna i historyczna. Zbigniew Nienacki ma godnego następcę w osobie Artura Pacuły, stąd, pewnie nieprzypadkowo, Forum Miłośników Pana Samochodzika objęło patronatem tę książkę.

Książka pokazuje współczesne realia i porusza problemy dzisiejszych nastolatków (aczkolwiek nie zagłębia się w nie za bardzo, bo nie to jest jej głównym celem), dzięki czemu jest dla nich bliższa i zdecydowanie bardziej zrozumiała. Ponadto świetnie „przemyca” fakty historyczne, czyniąc z nich coś atrakcyjnego, coś, co warto poznawać, gdyż taka wiedza jest zwyczajnie przydatna. Uczy poszanowania dla tradycji, zabytków i pamiątek z przeszłości, a także pokazuje osoby starsze, nie jako przeszkody, ale jako mądrych przewodników po przeszłości i teraźniejszości, którym z racji wieku i doświadczenia należy się szacunek.

Książka jest świetną lekturą zarówno teraz, kiedy lato coraz bliżej i wszyscy marzą o wakacyjnych przygodach, ale również warto ją zabrać na letnie wojaże. Bardzo serdecznie polecam!

17342460_1353456478033405_1349818215_o Artur Pacuła, Gdzie jest skrzynia z karabinami?, Wydawnictwo Dream Books: Warszawa 2017.

A dlaczego?! – mądre odpowiedzi na trudne pytania

Pamiętam, że swego czasu opiekowałam się pewnym rezolutnym trzylatkiem i podczas pierwszego spotkania jego mama powiedziała mi, że chłopczyk zadaje całe mnóstwo pytań, a ja mogę mu na nie odpowiadać cokolwiek! Pomyślałam wtedy: o zgrozo, jak to?! Przecież dziecku zawsze należy odpowiadać na temat, z sensem, no i w ogóle! Po kilku dniach, kiedy wciąż słyszałam: „a dlaczego??” dziesiąty raz pod rząd o tą samą rzecz czy zjawisko, to zwątpiłam. Przyznałam wtedy w duchu, że jego mama miała rację, to znaczy stwierdziłam, że kiedy dziecko pyta po raz enty o to samo, trudno odpowiadać mądrze, a w dodatku dostosowując wiedzę do możliwości percepcyjnych trzy czy czterolatka, no a czasem po prostu brakuje słów oraz, przykro to stwierdzić, ale również wiedzy.

W takich trudnych, a w dodatku częstych, wychowawczych sytuacjach, najłatwiej sięgnąć do mądrej książki, która uporządkuje wiedzę rodziców i opiekunów, a przede wszystkim da odpowiedzi na czasami bardzo skomplikowane pytania dzieci. W końcu nie ukrywajmy, rodzice i nauczyciele czasem bardzo potrzebowaliby doktoratu z fizyki, astronomii, biologii czy innej filozofii, ale przecież nie wszystko można mieć 🙂

Skąd się bierze tęcza? Dlaczego na zdjęciach mamy czerwone oczy? Jak to możliwe, że w muszli słychać szum morza? Dlaczego napoje gazowane syczą? Dlaczego popcorn strzela? Czy powietrze coś waży? Dlaczego na mrozie język przykleja się do metalu? Dlaczego czasem widzimy księżyc także w dzień? Dlaczego gwiazdy mrugają? Co sprawia, że wieje wiatr? Dlaczego ocean jest słony? Jak powstają płatki śniegu? Czemu w zimie widzimy swój oddech? Dlaczego zebra ma paski? Dlaczego kwiaty pachną? Dlaczego komary gryzą ludzi? Dlaczego ziewanie jest zaraźliwe? Po co człowiekowi gęsia skórka? Dlaczego niektóre piosenki zostają nam w głowie długo?

Te oraz wiele, wiele innych fascynujących pytań (ORAZ ODPOWIEDZI!!!), które zadają dzieci, zostało zebranych w książce Kathy Wollard pt. Jak to możliwe? Odpowiedzi na pytania ciekawskich dzieci.

Od lat 90 ubiegłego wieku Kathy Wollard, fizyk z wykształcenia i dziennikarka z zawodu, na łamach amerykańskiej gazety „Newsday” prowadzi rubrykę Jak to możliwe? Rubryka cieszyła się tak wielką popularnością, że dzieci z całego świata przysyłały do niej swoje pytania, czekając na mądre i wyczerpujące odpowiedzi. W końcu dziennikarka zdecydowała się wydać je wszystkie w formie książkowej.

Książka Jak to możliwe? Odpowiedzi na pytania ciekawskich dzieci jest przeznaczona do samodzielnego czytania dla dzieci powyżej 10 roku życia oraz dla dorosłych, dla których ma posłużyć jako skarbnica mądrości  (aby nie napisać ściąga) 😉

Odpowiedzi na każde pytania, które znajdują się w książce są szczegółowe, napisane z sensem, ale również wytłumaczone w miarę prosty sposób, przełożone trochę na język laika, który chciałby zdobyć praktyczną wiedzę. W odpowiedziach możemy znaleźć także całe pokłady dobrego humoru. Tekst uzupełniają małe, ale dosyć kolorowe i bardzo zabawne ilustracje. W całej książce znajduje się ponad 400 stron frapujących pytań i mnóstwo mądrych odpowiedzi.

To fascynująca lektura spowoduje, że wyraz nuda zniknie z osobistego słownika Waszych dzieci 😉 Doskonała w sam raz na mnóstwo wolnego czasu w ferie zimowe czy wakacje. Polecam!

jak-to-mozliwe Kathy Wollard, Jak to możliwe? Odpowiedzi na pytania ciekawskich dzieci, Wydawnictwo Prószyński i Spółka: Warszawa 2016.

Zrozumieć matematykę – to proste!

Kilkanaście lat temu, kiedy chodziłam do szkoły, mnie, moim koleżankom oraz kolegom z klasy wydawało się, że matematyka to strata czasu. Ot, tylko przedmiot w szkole, który ma nam utrudnić życie i nie pozwolić spać spokojnie 😉 Nawet na studiach z pedagogiki specjalnej, na zajęciach o metodyce matematyki, rozmawialiśmy o tym, że matematyka w szkole, oprócz oczywiście nabycia umiejętności rachowania, jest przedmiotem głównie rozwijającym inteligencję oraz kształcącym umiejętność logicznego myślenia, niźli przedmiotem, którego znajomość przyda nam się w dorosłym życiu.

Nic bardziej mylnego… Zmieniłam swój pogląd, odkrywając, że matematyka faktycznie jest wszędzie i w wielu sferach życia możemy ją wykorzystywać (i wykorzystujemy, nie wiedząc, że jej używamy sic!), dzięki wspaniałym książkom Anny Cerasoli. O pierwszej z nich Pan Kartezjusz gra w statki, czyli podróże do krainy matematyki pisałam już jakiś czas temu, a teraz chciałabym zachęcić, abyście sięgnęli do drugiej części przygód Filipa i jego dziadka w książce Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie.

W drugiej części przygód Filipa i jego arcysympatycznego dziadka, młody Czytelnik dowie się co to jest arytmetyka zegara, czy opłaca się grać w totolotka, kiedy w czasie liczenia warto skorzystać z matematycznego drzewka, co to jest logarytm, w jaki sposób stworzyć szyfr nie do złamania, dlaczego tak ważna jest logika, jaka jest różnica pomiędzy obwodem równoległym a obwodem szeregowym oraz o wielu innych bardzo ciekawych zagadnieniach, a w dodatku bardzo przydatnych w codziennym życiu.

15322437_1247900011922386_834479158_o

Anna Cerasoli pisząc książki o matematyce zrobiła świetną pracę. Te opowiadania są przede wszystkim bardzo ciekawe, wciągające, zabawne, a w dodatku pouczające. W łatwy i dowcipny sposób uczą wielu naprawdę trudnych matematycznych zagadnień, a przy tym młody Czytelnik wcale nie odczuwa, że się uczy, gdyż to nabywanie wiedzy jest jakby mimochodem, a oto przecież w uczeniu i uczeniu się chodzi!

Książki o podróżach do krainy matematyki są przeznaczone dla dzieci od 10 roku życia. One świetnie pokazują, że nie jest się za małym, aby móc zrozumieć i polubić matematykę.

Gdybym uczyła matematyki, wprowadziłabym lektury obowiązkowe na tym przedmiocie i należałyby do nich książki Anny Cerasoli 😉 Gdybym pracowała w bibliotece, zamówiłabym kilkanaście egzemplarzy tych dwóch książek i polecała każdemu dziecku, które narzekałoby, że musi się uczyć matematyki 😉 Nie jestem ani matematykiem, ani bibliotekarzem, ale pisząc te słowa, chciałabym bardzo polecić te książki. Są niezbędne w domu każdego ucznia szkoły podstawowej 😉

Bardzo polecam!

15303974_1247900048589049_1281507072_o Anna Cerasoli, Bakterie do kwadratu, czyli matematyka jest wszędzie, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2016.

Nie-podręcznik matematyczny

Zawsze lubiłam matematykę, pomimo, że mam zdecydowanie humanistyczny umysł. Pamiętam, że nawet kiedyś w podstawówce moje nazwisko zawisło na tablicy uzdolnionych szkolnych matematyków (niestety tylko jeden raz 😉 ). Miałam różnych nauczycieli matematyki, jednych dobrych, innych przeciętnych, jednak żaden z nich nie zaraził mnie swoją matematyczną pasją. Z drugiej strony wiem, że bycie nauczycielem to bardzo trudny zawód (w końcu sama nim jestem) i poruszenie serc oraz umysłów uczniów to niezwykle wymagające zajęcie i kosztuje (bardzo) wiele wysiłku…

Niedawno na księgarskich półkach pojawił się prawdziwy matematyczny skarb: książka Anny Cerasoli Pan Kartezjusz gra w statki, czyli podróże do krainy matematyki.

Bohaterem tej opowieści jest Filip, który ma 8 lat i dziadka na emeryturze. To bardzo ważna informacja, ponieważ dziadek jest emerytowanym nauczycielem matematyki i często się nudzi…Aby zapełnić sobie wolny czas, dziadek uwielbia rozmawiać ze swoim wnuczkiem o szkole i kiedy tylko ma okazję zabiera Filipa w magiczną podróż do krainy matematyki! Dziadek, kiedy jeszcze uczył w szkole, był nauczycielem z wielką pasją i swoją miłością do matematyki zarażał swoich uczniów. Dzięki bogatej wiedzy i ogromnemu talentowi, potrafi wytłumaczyć Filipowi (oraz Tobie, drogi Czytelniku) najbardziej zawiłe matematyczne wzory 😉

14963442_1215593328486388_306471956_o

Pan Kartezjusz gra w statki… to rewelacyjne opowiadania dla dzieci od 10 roku życia. Każda historia opisuje przygodę Filipa w szkole, kapitalne pomysły pani Gracji (nauczycielki Filipa) oraz arcyciekawe, zabawne i bardzo obrazowe wyjaśnienia dziadka dotyczące poszczególnych zagadnień matematycznych. Z tej książki młody Czytelnik dowie się, co to są liczby naturalne, dlaczego wymyślono liczydło, dlaczego posługujemy się dziesiątkowym systemem pozycyjnym, czemu należy zachować kolejność wykonywanych działań, dlaczego nie można dzielić przez zero, co to są liczby Fibonacciego, dlaczego komputery posługują się systemem dwójkowym, skąd wzięło się twierdzenie Pitagorasa, gdzie możemy spotkać spiralę Nautilusa oraz dlaczego w przyrodzie występuje tak wiele fraktali. Te oraz wiele innych matematycznych zagadnień pozna, i przede wszystkim dobrze rozumie, każdy Czytelnik, który zechce przeczytać książkę o Filipie i jego wspaniałym dziadku.

Książka Anny Cerasoli może służyć jako świetna powtórka po lekcjach matematyki lub wstęp do danego tematu. Wszystkie zamieszczone w książce opowiadania są napisane prostym językiem, dostosowanym do percepcji odbiorcy. Przykłady są opisane bardzo plastycznie, dlatego tak wytłumaczonej matematyki, aż chce się uczyć.

14907784_1215593331819721_1252132949_o

Ten nie-podręcznik matematyczny to także fantastyczna pomoc dla nauczycieli matematyki. Jest w nim podanych kilka naprawdę świetnych pomysłów, które matematycy mogą wykorzystać na lekcjach, aby skutecznie wytłumaczyć dzieciom czasem bardzo skomplikowane wzory czy zasady.

Matematyczne opowiadania zostały także bardzo ładnie zilustrowane. Część ilustracji to dowcipne obrazki, które mają na celu zapewnić dobrą zabawę przy lekturze, jednak zdecydowana większość pomoże Czytelnikowi zrozumieć i podsumować tłumaczone teorie.

Bardzo serdecznie polecam książkę Pan Kartezjusz gra w statki, czyli podróże do krainy matematyki, a recenzja drugiej części opowiadań o Filipie i jego dziadku już wkrótce 🙂

14954385_1215592821819772_1674370579_o Anna Cerasoli, Pan Kartezjusz gra w statki, czyli podróże do krainy matematyki, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2016.

Obowiązkowa lektura dla każdego chłopca!

Dla Kuby!

Kiedy obserwuję młodych chłopców, a także mężczyzn u progu dorosłości (czasem także, niestety, dorosłych facetów), z przykrością dostrzegam, że mieli mało dobrych, męskich wzorców. Etos rycerza (niekoniecznie przysłowiowego na białym koniu 😉 ) zanika. Młodzi chłopcy bardzo często nie zdają sobie sprawy, że ideał mężczyzny to nie napakowany testosteronem, umięśniony, niewrażliwy i silny facet, ale mężny, odpowiedzialny, pokonujący swoje słabości i, paradoksalnie, wrażliwy mężczyzna. Kobiety chcą widzieć przy swoim boku właśnie takich mężczyzn, rycerzy, na których ramionach mogą oprzeć swoje zmęczone głowy i poczuć ich siłę, wykutą ze słabości.

Rodzice synów mogą znaleźć wiele poradników, które podają mądre sposoby na wychowanie odpowiedzialnego i mężnego chłopca. Jednym z takich sposobów jest pokazywanie synowi prawidłowych wzorów choćby w literaturze dziecięcej i młodzieżowej.

Już jakiś czas temu od zaprzyjaźnionego dziesięciolatka dostałam do przeczytania pewną książkę. Usłyszałam, że jest świetna i powinnam ją przeczytać (mhm… do tej pory to ja jemu przynosiłam książki do czytania 😉 ). Tak szczerze, to nie miałam najmniejszej ochoty na tę lekturę, ale sięgnęłam po nią tylko z sympatii do niego! Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, zaintrygowała mnie od pierwszych stron i już do końca czytałam ją z zapartym tchem!!!

Zapraszam do zaczytania się, bo Ruiny Gorlanu. Zwiadowcy. Księga 1 to świetna książka, którą napisał, pochodzący z dalekiej Australii, John Flanagan.

Will oraz czwórka jego przyjaciół: George, Horace, Jenny i Alyss wychowali się w zamkowym sierocińcu. Dzięki pomocy barona Aralda, władcy lenna Redmond, ich dzieciństwo minęło na nauce i zabawie, a także dziecinnych psotach. Mijały beztroskie lata, aż nadszedł Dzień Wyboru, w którym piętnastoletni młodzieńcy i młode damy mogli wybrać swoją przyszłość. Mistrzowie Sztuk przyjmowali do siebie uczniów według ich predyspozycji, ale także obserwując ich dotychczasową pracę i wyniki nauki.

Will najchętniej zostałby rycerzem, bo był przekonany, że jego nieżyjący ojciec zginął na polu walki jako bohater. Kiedy jego marzenie nie może się spełnić, okazuje się, że Will ma wielki talent w zupełnie innej dziedzinie… Na horyzoncie pojawia się mistrz Halt – zwiadowca, który składa niecodzienną propozycję baronowi Araldowi i od tej chwili przyszłość młodzieńca może przybrać zupełnie niespodziewany kształt… Czy pomimo początkowej niechęci Will zostanie zwiadowcą? Czy niespełnione marzenia mogą okazać się niespodziewanym szczęściem? A czy mimo tego warto marzyć?

Ruiny Gorlanu to fenomenalna powieść fantasy dla chłopców (ale myślę, że także dziewczynek) od 10 roku życia. Charakteryzuje się wartką i mocno trzymającą w napięciu akcją, świetną tematyką i bardzo wyrazistymi, wspaniale opisanymi bohaterami.

Młody Czytelnik może utożsamić się z Willem, który jest bardzo przyjaznym bohaterem, a który ze zniechęconego piętnastolatka, którego marzenia o zostaniu rycerzem legły w gruzach, zmienia się w odpowiedzialnego i mądrego młodzieńca. Dla części Czytelników ważniejszym (lub równie ważnym) bohaterem może zostać Horace, chłopiec bardzo inteligentny i uzdolniony, któremu udaje się dostać do Szkoły Rycerzy, a który pada ofiarą trzech starszych chłopaków, który zamieniają jego życie w koszmar.

Ruiny Gorlanu to niezwykła opowieść o przyjaźni, o męstwie i o odwadze. To historia ciężkiej pracy, pokonywaniu swoich słabości i przekuwaniu wad w zalety. To także książka o dobrym nauczycielu, który jest bardzo wymagający, ale któremu zawsze zależy na swoim uczniu! To genialna historia, która powinna stać się lekturą obowiązkową każdego chłopca.

Bardzo mi się podobało, że autor poruszył problem znęcania się nad młodszym i opisał go bardzo plastycznie. Świetnie pokazał mechanizmy takiej przemocy, zachowanie katów, ale przede wszystkim sytuację ofiary. Kapitalnie poprowadził narrację do rozwiązania patowej sytuacji i ukarania winnych.

Do tej pory ukazało się 12 ksiąg z serii Zwiadowcy. Dlatego już nie mogę się doczekać, aż przeczytam dalsze losy Willa i jego przyjaciół.

Bardzo, bardzo serdecznie polecam!

zwiadowcy John Flanagan, Ruiny Gorlanu. Zwiadowcy. Księga 1, Wydawnictwo Jaguar: Warszawa 2011.

Leszek Peszek ma dużego pecha

Co robić, kiedy dziewięcio czy jedenastoletnie dzieci snują się po mieszkaniu z minami świadczącymi o tym, że jeszcze chwila i zanudzą się na śmierć?! Oczywiście należy im wtedy polecić dobrą książkę, a kiedy je skutecznie wciągnie, to mamy gwarancję, że nuda odejdzie do lamusa 😉 W dodatku mamy dużą szansę, że taki zaczytany dzieciak, stanie się zaczytanym dorosłym! Zapraszam zatem do zakręconego świata Leszka Peszka, chłopca o szczególnej podatności na pecha, w którym nuda nie ma szans na przetrwanie 😉

Leszek Peszek ma 11 lat, starszą siostrę Melindę i razem z rodzicami mieszka w Puffington Hill w Anglii. W trzecim tomie przygód tego pechowego chłopaka zatytułowanym Leszek Peszek i Turecki Pieprz znajdują się dwa główne opowiadania oraz kilka bonusów. Na początek autor wprowadza Czytelnika do historii o Leszku, opowiada kim jest tytułowy bohater oraz przedstawia jego sytuację domową, a szczególnie (trudne) relacje ze starszą siostrą. Następnie dowiadujemy się czym jest turecki pieprz, a warto podkreślić, że nie jest przyprawą, jak sugerowałaby nazwa 😉

W pierwszym opowiadaniu Leszek i jego przyjaciel Oliwier spędzają noc pod namiotem. W tej historii poznamy 99-letnią sąsiadkę panią Esterę Pawiuch, która, pomimo swojej dziwaczności i sarkastyczności, jest ulubienicą Leszka. Przygoda w namiocie po dobrym, wesołym i smacznym początku, zakończyła się bardzo pechowo. Jest to zabawna przygoda, ale również trochę straszna, bo wiadomo noc, namiot i te wszystkie szumy, stuki i szmery, które słychać tylko po zmroku, a które przyprawiają o dreszczyk emocji. Dodatkiem do przygody pod namiotem jest opowieść najprawdziwszego lisa Marcjalisa, który wyjaśnia niewyjaśnione nocne zdarzenia. Według mnie ta część jest zdecydowanie najzabawniejsza i napisana z prawdziwym rozmachem 😉

Ostatnie tytułowe opowiadanie to bardzo poplątana opowieść o koncercie pewnego znanego zespołu młodzieżowego i wielkim poczuciu humoru rodziców Leszka. Zaczęło się od tego, że rodzice dostali bilet na koncert Obrzydłej Owsianki do strefy vipów, a przed koncertem szczęśliwy właściciel biletu mógł spotkać się z zespołem. Bilet był tylko jeden, więc sprytni rodzice wymyślili, że powędruje on do tego dziecka, które wygra konkurs śpiewu. Wygraną gwarantował nie tyle talent wokalny, co zorganizowanie niezapomnianego występu. Zaczęła się zaciekła walka, a jej finał zaskoczy niejednego Czytelnika, gdyż zaskoczył nawet samego Leszka, a nawet autora książki!

Leszek Peszek i Turecki Pieprz Marko Kitti to lektura dla 10-11 latków. Historia Leszka to zabawne zdarzenia, śmieszne gagi oraz nagłe i niespodziewane zwroty akcji. Celem tej książki jest przede wszystkim dostarczać rozrywkę i rozśmieszać. Polecam!

20160203_204055Marko Kitti, Leszek Peszek i Turecki Pieprz, Wydawnictwo Debit: Bielsko – Biała 2015.