Archiwum

Literackie wspomnienia z dzieciństwa

jokohama2

W ubiegłym roku władze miasta Jokohamy stworzyły fantastyczną Kampanię „Książki kształtują dzieci”. Kampania ta była skierowana głównie do bibliotekarzy, którzy mają ogromną rolę w krzewieniu czytelnictwa wśród dzieci. W całym mieście pojawiły się świetne plakaty z krótkimi, ale bardzo sugestywnymi hasłami: „Książki to więcej niż wiedza”, „Jesteśmy ukształtowani z naszych książek z dzieciństwa” oraz „Nowa książka, nowy przyjaciel”.

jokohama3

jokohama

Ta japońska kampania skojarzyła mi się z książką, o której dowiedziałam się na kursie biblioterapii (na który uczęszczam od października). Bardzo mnie zaintrygowała, kupiłam ją, przeczytałam jednym tchem i teraz to Was chcę zachęcić do jej lektury. Co czytali sobie, kiedy byli mali? to 24 wywiady z różnymi znanymi osobistościami ze świata kultury i sztuki, które przeprowadzili Ewa Świerżewska i Jarosław Mikołajewski.

Pomysłodawcy książki (podobnie jak autorzy kampanii z Jokohamy) postawili tezę, że ulubione książki z dzieciństwa mają ogromny wpływ na kształtowanie osobowości człowieka. To, co czytamy, a szczególnie to, co czytaliśmy jako dzieci (lub nam czytano) zostaje w nas na całe dorosłe życie i wiele naszych wyborów ma swoje przyczyny w dziecięcych lekturach.

Andrzej Wajda, profesor Jerzy Blarczyk, Krystyna Janda, Janina Ochojska, Grzegorz Turnau, Ewa Woydyłło, Aga Zaryan oraz wiele innych znanych osób podzieliło się swoimi historiami związanymi z książkami dzieciństwa. Wszystkie wywiady są pełne zabawnych, wzruszających i bardzo ciekawych opowieści oraz anegdot. Wielkim atutem książki są niezwykłe, kolorowe portrety zaproszonych do rozmów gości, ich zdjęcia z dzieciństwa, a także … oryginalne okładki czytanych przez nich książek. Autorzy zadali sobie wiele trudu, aby odnaleźć książki wydane w latach 30, 40 czy 50 XX wieku. Dzięki ich staraniom ta lektura nabiera wyrazistego smaku, a w dodatku świetnie się ją czyta.

Bardzo interesujące jest to, że we wspomnieniach wielu rozmówców pojawiają się te same książki, aczkolwiek ich odbiór jest różny. Jedni wzruszali się daną lekturą, a inni stwierdzali, że czuli się, jakby musieli czytać ją za karę 😉

15233709_1239095569469497_946439935_o

Już za pasem grudzień, a więc mikołajki i Święta Bożego Narodzenia. Co czytali sobie, kiedy byli mali? to rewelacyjny prezent gwiazdkowy 😉 Ucieszy każdego obdarowanego, polecam!

15216034_1239095656136155_1998166633_o

Co czytali sobie, kiedy byli mali?, Wydawnictwo Egmont: Warszawa 2014.

Życie jest piękne – zawsze!

Powstało bardzo wiele książek o Holocauście, a także historii, których akcja toczy się w niezwykle trudnym i przerażającym czasie II wojny światowej i zagłady wielu niewinnych ludzi. Dziecko Noego Erica – Emmanuela Schmitta jest jedną z takich opowieści.

Akcja ten niewielkiej książki toczy się w Belgii podczas wojny. Lea i Michael Bernstein decydują się na bardzo trudny, ale z drugiej strony odważny krok, postanawiają oddać swojego siedmioletniego syna Josepha pod opiekę hrabiostwa, aby uratować jego życie. Niestety chłopiec nie może u nich zbyt długo zostać, bo wszystkim grozi, w najlepszym razie więzienie, a w najgorszym śmierć. Joseph zostaje więc oddany pod opiekę katolickiego księdza ojca Ponsa i tak zaczyna się jego słodko – gorzka historia.

Opowieść Schmitta czyta się jednym tchem, wzrusza i rozbawia. Poczucie humoru w tej książce kojarzy mi się z uwielbianym przeze mnie filmem Roberto Benigniego Życie jest piękne. Tam, podobnie jak i tu, trud życia w ciężkich czasach pełnych okrucieństwa i dehumanizacji jest zestawiony z bohaterskimi czynami zwykłych ludzi, dostrzeganiem piękna i niepowtarzalności istnienia. Czasem pomimo strachu, lęku czy grożącego niebezpieczeństwa, mamy ochotę się uśmiechnąć, podziękować za daną chwilę, ale i głośno pośmiać, bo dlaczego nie, może ten moment już drugi raz się nie powtórzy!

Dużym plusem tej historii jest fakt, iż została ona opowiedziana z perspektywy siedmiolatka, a więc czyta się ją tak, jakby słuchało się relacji dziecka, które mówi w sposób prostolinijny, emocjonalny, czasem jak gdyby na gorąco zadając sobie pytania o rzeczy i zjawiska, których nie rozumie. Dziecko jest ciekawe świata, poszukuje odpowiedzi, rozmyśla na głos, komentuje i taka jest właśnie narracja tej książki.

Kolejnym wielkim plusem Dziecka Noego jest fakt, iż ta historia wydarzyła się naprawdę! To opowieść o wielkim harcie ducha, szacunku i miłości do drugiego człowieka, poszanowaniu jego inności, poglądów i wierzeń, bez oceniania i narzucania swoich, jako tych najlepszych.

Bardzo serdecznie polecam Dziecko Noego! To wyjątkowa lektura, przekonajcie się o tym sami 😉

20151020_213232 Eric – Emmanuel Schmitt, Dziecko Noego, Wydawnictwo Znak: Kraków 2005.

„Pan Tadeusz” – z obwiązku?! Nie, dla przyjemności!!!

To będzie bardzo krótka recenzja, a będzie dotyczyła, nie żadnej innej książki, ale jak już wiecie z tytułu, Pana Tadeusza Adama Mickiewicza.

Zawsze byłam bardzo sumienną i dokładną uczennicą, a szczególnie na lekcjach języka polskiego, gdyż przedmiot ten był moim ulubionym. Przygotowywałam się na każde zajęcia i dokładnie czytałam wszystkie zadane lektury, no prawie wszystkie. Przyznaję się bez bicia, że dwóch czy trzech nie przeczytałam i aż wstyd się przyznać był między nimi właśnie Pan Tadeusz. To wszakże nasza epopeja narodowa, wspaniała, czytana, pięknie zekranizowana przez Andrzeja Wajdę. Ale myślę, że nie byłam odosobnionym przypadkiem, wielkie grono uczniów nie czytało tej lektury, gdyż wydawała się im nudna, stara i w ogóle przez to, że jest napisana wierszem, nienadająca się do zrozumienia. Też tak myślałam, pamiętam, że miałam epizody sięgania po nią zarówno w gimnazjum i liceum, ale nic dobrego z tego nie wyszło.

Po ukończeniu studiów i zakończeniu nauki (przynajmniej tej obowiązkowej) postanowiłam sięgnąć po Pana Tadeusza i przekonać się czy jest to rzeczywiście książka nie do przejścia. W tym celu pożyczyłam nawet książkę o Adamie Mickiewiczu, aby trochę przygotować się do przykrej lektury. Czego dowiedziałam się z tej książki i czy warto ją było przeczytać to już materiał na zupełnie inną recenzję, ale zaręczam, że nie była mi ona potrzebna do zrozumienia naszej epopei narodowej.

No więc przygotowałam się psychicznie i intelektualnie i zaczęłam czytać. I co się okazało?! Okazało się, że Pan Tadeusz to fantastyczna lektura, którą szybko i sprawnie się czyta! Nie miałam kompletnie żadnych problemów ze zrozumieniem. Mało tego – zachwyciłam się Panem Tadeuszem! Ta lektura mnie wprost oczarowała. Nie wiem dlaczego wcześniej nie mogłam przez nią przebrnąć?! Być może wynika to z dorastania do niektórych lektur 😉

Bardzo gorąco zachęcam do czytania tych z Was, którzy nigdy nie przeczytali Pana Tadeusza! To naprawdę fantastyczna książka! Sięgnijcie po nią, spróbujcie! Może się okaże, że zachwycicie się nią tak jak ja! 🙂

FOT6D96 Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, Wydawnictwo Elipsa: Warszawa 1990.