Archiwum

Z nutką historii

Jestem wielką fanką powieści zanurzonej w historii. A jeśli jeszcze jest to książka z nutką kryminału i historii to wiem, że mi się spodoba. Razem z bohaterami uwielbiam oglądać minione wydarzenia, tropić ukryte manuskrypty, odczytywać stare księgi i dawne przypowieści. Tym bardziej ucieszyłam się z nowej propozycji Wydawnictwa Editio, a mianowicie powieści Macieja Jastrzębskiego pt. „Przekleństwo cara Iwana”.

Współczesna Moskwa to miasto wielu sprzeczności. Młoda doktorantka Julia, specjalizująca się w historii literatury rosyjskiej i Aleksander – dziennikarz telewizyjny, oboje pasjonujący się rosyjską historią sprzed rewolucji, wpadają na trop mitycznej biblioteki cara Iwana IV Groźnego. Mitycznej, bo są tacy, którzy wierzą, że gdzieś w podziemiach Kremla znajduje się literackie bogactwo minionego świata, a inni wkładają takie głosy między bajki.

Kiedy w końcu udaje im się znaleźć zapiski niemieckiego więźnia Jakuba Schultza, który podczas budowy metra zdobył notatki archeologa Ignatija Stielleckiego – odkrywcy podziemnej biblioteki cara, wyruszają na pełną niebezpieczeństw wędrówkę moskiewskimi kanałami. To będzie droga pełna tajemniczych przejść, odkrywania pradawnych baszt, kryjówek i tajnych komnat. Ta wyprawa nie zostanie niezauważona, ich tropem podążą bardzo niebezpieczni i wpływowi ludzie…

„Przekleństwo cara Iwana” to świetna, wielowątkowa, wciągająca powieść. Pełna pełnokrwistych, barwnych i zupełnie nie czarno – białych bohaterów. Książkę świetnie się czyta, jest ciekawa i trudno ją odłożyć bez poznania zakończenia.

Powieść jest tym bardziej wartościowa i interesująca, że autor Maciej Jastrzębski, dziennikarz i korespondent radiowej Trójki, dokładnie poznał współczesną Moskwę i jej mieszkańców, bo od kilku lat mieszka w rosyjskiej stolicy. Dzięki temu opis miasta, a szczególnie zwyczajów i charakteru mieszkańców Moskwy jest bardziej realny i barwniejszy. Autor przywołuje anegdoty o Rosjanach i Rosji, tym ciekawsze, że zasłyszane nie od obcych, ale znanych mu ludzi.

„Przekleństwo cara Iwana” spodobało mi się jeszcze z jednego powodu. Uwielbiam „Mistrza i Małgorzatę” Michaiła Bułhakowa, a karty powieści Jastrzębskiego kilkakrotnie przypominają nam o najpopularniejszej i najzabawniejszej rosyjskiej książce. Myślę, że te dowcipne i inteligentne odnośniki do „Mistrza i Małgorzaty” będą smakowitym kąskiem dla Czytelników.

Bardzo polecam!

przeklenstwo-cara-iwana Maciej Jastrzębski, Przekleństwo cara Iwana, Wydawnictwo Editio: Gliwice 2019.

 

Historyczne smaczki

Podobno życie każdego człowieka to materiał na niejedną powieść. Skoro tak, to historie całych miasteczek, małych społeczności czy wiosek to skarbnica opowieści, czasem zwyczajnych, a czasem nieprawdopodobnych, czasem szczęśliwych, a innym razem tragicznych, albo tak po prostu słodko – gorzkich. Barbara Gaweł wybrała się na dzisiejsze Podkarpacie, aby odnaleźć ślady tych, którzy kiedyś żyli i bardziej lub mniej zapisali się w historii tamtych rejonów. Jej książka Krajobraz po życiu. Śladami Galicji. Opowieści o ludziach i miejscach niedawno ukazała się Nakładem Wydawnictwa Editio, w serii White.

Czytając tę książkę czułam się, jakbym spacerowała po obszarze dawnej Galicji, przemierzając zapomniane ścieżki, odkrywając ukryte trasy i słuchając magicznego bajania. W każdej opowieści znajdują się echa tych, którzy odeszli, przeminęli, a jednak nie zostali  zapomniani. Oni trwają w naszej pamięci, dają się poznać i pozwalają, abyśmy usłyszeli o ich niepowtarzalnej historii.

W książce możemy przeczytać opowieści między innymi o rzeźbiarzu Grzegorzu Kuźniewiczu, Adamie Mickiewiczu, rodzie Czartoryskich, Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej, wynalazcy Janie Szczepaniku i… Marilyn Monroe. Jedne opowieści są zabawne, inne nieprawdopodobne, jedne smutne, a inne wręcz tragiczne.

Oprócz ludzkich historii, autorka prowadzi nas poprzez miejsca. Zagląda na stare cmentarze, odwiedza zapomniane, nieczynne, a jednak wciąż piękne cerkwie, ogląda pamiątkowe tablice wiszące na korytarzach szkół i przemierza prawdziwy, europejski Nil.

Książkę czyta się jak najlepszą powieść, z ciekawością i drgnieniem serca przewracając kolejną stronę. Jest napisana prostym, ale równocześnie ładnym językiem, dzięki czemu połyka się ją jednym tchem i trudno się od niej oderwać. Jest to niezwykła literacka przygoda, świetna lektura dla tych, którzy lubią historyczne smaczki.

Bardzo polecam!

krajobra Barbara Gaweł, Krajobraz po życiu. Śladami Galicji. Opowieści o ludziach i miejscach, Wydawnictwo Editio: Gliwice 2019.

Ziarno prawdy

Osiemdziesiąt lat temu wybuchła II wojna światowa, która przyniosła cierpienie oraz śmierć milionom osób. Do dzisiaj Holocaust jest jedną z najczarniejszych kart w historii ludzkości. Oby nigdy więcej tak ogromna i niepotrzebna zagłada milionów istnień już się nie przydarzyła! Jednym z czynników, który pozwoli przyszłym pokoleniom wystrzegać się popełnienia takich strasznych zbrodni jest pamięć. Marcin Szczygielski w fenomenalny sposób uchwycił to w swojej książce dla młodzieży Arka czasu, czyli wielka ucieczka Rafała od kiedyś przez wtedy do teraz (Wydawnictwo Latarnik: Warszawa 2015): „Za wiele lat dzieci i dorośli nie będą chcieli pamiętać, że działy się na świecie takie przerażające rzeczy jak w twoim czasie, bo będzie ich to smuciło. Ale tylko pamięć i wiedza o tym wszystkim pozwoli im budować lepszą i szczęśliwszą przyszłość”.

2 października nakładem Wydawnictwa W.A.B. ukazała się książka Roselli Postorino Przy stole z Hitlerem oparta na prawdziwej historii jednej z degustatorek posiłków Hitlera.

Rosa Sauer po stracie rodziców podczas bombardowania Berlina, przeniosła się na wieś do swoich teściów. Jej mąż jako posłuszny, przykładny Niemiec wyruszył wypełniać rozkazy Hitlera, choć nie do końca zgadzał się z jego polityką. Wydawało się, że dni Rosy wypełnione oczekiwaniem i tęsknotą za mężem, będą w miarę spokojne i pozbawione większych problemów. Niestety, także ona dostała misję do wypełnienia, którą zlecił sam Fuhrer. Miała stać się degustatorką posiłków Hitlera, poświęcić swoje młode życie dla większej idei, dla człowieka, którego życie było przecież więcej warte (sic!). Chcąc, nie chcąc, Rosa co rano odjeżdża do Wilczego Szańca, tajnej siedziby głównego dowództwa NSDAP, nie wiedząc czy wieczorem wróci… Jest karmiona jak sam wódz, ale każdy posiłek może być jej ostatnim… Jak żyć z takim piętnem? Co zrobić, aby przetrwać i móc sobie w przyszłości spojrzeć w twarz?!

Przy stole z Hitlerem nie jest prawdziwą historią degustatorki Hitlera, ale jest to opowieść oparta na faktach. W 2014 roku we włoskiej gazecie ukazał się artykuł o Margot Wolk ostatniej żyjącej degustatorce dyktatora III Rzeszy. Rosella Postorino została oczarowana jej losami, ale zanim zdołała skontaktować się z Niemką, ta zmarła. Zainspirowana niezwykłą historią, postanowiła wyobrazić sobie losy kogoś, kto w każdej chwili może oddać życie za zbrodniarza. Z fascynacji narodził się pomysł na powieść. Tak powstała książka Przy stole z Hitlerem. Jest to lektura wciągająca, ciekawa i miejscami zaskakująca. Autorka przedstawiła losy kilku kobiet, które musiały służyć narodowi niemieckiemu, choć wcale nie czuły się wielbicielkami Hitlera oraz kilku innych, które uważały się za lwice strzegące największego skarbu Rzeszy. Rosella Postorino pokazuje, że tak, jak świat nie jest czaro – biały, tak nie wszyscy Niemcy byli źli i nie wszyscy walczyli dla Hitlera.

Szkoda, że żadna z degustatorek Hitlera nie miała okazji opowiedzieć, jak było naprawdę. Możemy się tylko domyślać. Powieść Postorino pokazuje jedną z prawdopodobnych historii, a może jest w niej choć ziarno prawdy…

Polecam!

hitler Rosella Postorino, Przy stole z Hitlerem, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2019.

Filozoficzna gawęda o tożsamości

Śląska gwara przeżywa renesans, przynajmniej w literaturze. Nakładem Wydawnictwa Novae Res ukazała się książka Bogumiły Rostkowskiej pt. Elusia z doliny Dramy, która opowiada o dziewczynce wbrew rodzinie pragnącej mówić po śląsku.

Sześcioletnia Elusia wraz z rodzicami przeprowadza się do małej miejscowości położonej na Śląsku. Początkowo dziewczynka nie jest zadowolona ze zmiany, ale kiedy poznaje koleżanki i kolegów, okazuje się, że nowy dom może stać się miejscem wielkiej przyjaźni i wspaniałych przygód. Jest tylko jeden mały problem, rówieśnicy Elusi porozumiewają się ze sobą w gwarze śląskiej, zupełnie niezrozumiałej dla sześciolatki. Dziewczynka marzy o tym, aby nauczyć się tego dziwnego języka, jednak na przeszkodzie stanie senior rodu, czyli dziadek, który chce, aby wnuczka w pierwszej kolejności mówiła poprawnie literackim językiem polskim, a dopiero w przyszłości mogłaby się nauczyć śląskiej godki. Czy Elusia spełni swoje marzenie? Czy dziadek zmieni swoją decyzję? A może znajdzie się ktoś inny, kto pomoże dziewczynce opanować gwarę śląską?

Bogumiła Rostkowska autorka Elusi z doliny Dramy stworzyła sympatyczną, ciekawą historię. Książkę dobrze się czyta, Czytelnik z zainteresowaniem śledzi losy sześciolatki, która spełnia swoje marzenia. Opowieść Bogumiły Rostkowskiej jest przeznaczona dla dzieci, mam jednak wątpliwości czy na pewno jest to lektura dla młodych Czytelników.  Uczynienie równoległym głównym bohaterem mamy, przedstawienie problemów i dyskusji dorosłych oraz trudne słownictwo to według mnie argumenty przemawiające za tym, że jest to lektura dla starszego Czytelnika. Z drugiej strony książka nie przekona także nastolatków, bo ich będzie nudziła fabuła. Według mnie jest to najlepsza lektura dla dorosłych, a szczególnie mieszkańców Śląska, którzy mają wątpliwości czy uczyć swoje dzieci śląskiej gwary. Elusia z doliny Dramy to przede wszystkim opowieść dla Ślązaków rozdartych pomiędzy tradycją, a współczesnością, pomiędzy śląskością, a polskością. Książka ta jest filozoficzną gawędą o tożsamości, przyjaźni, rodzinie oraz wolności.

Warto po nią sięgnąć!

elusia Bogumiła Rostkowska, Elusia z doliny Dramy, Wydawnictwo Novae Res: Gdynia 2019.

Słodkie dzieciństwo?!

Kiedy kilka lat temu kończyłam moje pierwsze pedagogiczne studia, postanowiłam napisać pracę magisterską z zakresu historii wychowania. Tytuł mojej pracy brzmiał bardzo niewinnie i cukierkowo: Słodkie dzieciństwo?. Za główny cel pracy postawiłam sobie znaleźć odpowiedź na pytanie czy pośród różnych głoszonych pedagogicznych i filozoficznych prądów istniała koncepcja, iż należy zostawić dzieciom czas słodkiego dzieciństwa, pełnego radości życia, beztroski i zabawy. W swoich dociekaniach bardziej skupiałam się na konsekwencjach wprowadzenia obowiązku i przymusu szkolnego oraz poglądach znanych myślicieli na kwestię wczesnej edukacji, niż sytuację i codzienność dzieci w różnych wiekach. Dziś wiem, że gdybym mogła napisać tę pracę jeszcze raz, to wyglądałaby ona nieco lub kompletnie inaczej. Na zmianę koncepcji tamtej pracy pisanej teraz miałyby wpływ różne czynniki, a na pewno lektura książki Anny Golus Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historia i oblicza przemocy wobec dzieci, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Editio. Książki jednocześnie bardzo potrzebnej, ważnej i przerażającej.

Anna Golus jest dziennikarką i publicystką, która zajmuje się problematyką praw dziecka oraz przemocy wobec dzieci. Jest inicjatorką kampanii „Kocham. Nie daję klapsów” i akcji „Książki nie do bicia”.

Autorka rozpoczęła swoją książkę, przywołując opinię amerykańskiego badacza Lloyda deMause, który twierdził, iż „historia dzieciństwa jest koszmarem, z którego jako ludzkość dopiero zaczynamy się budzić”! Wydawałoby się, że XXI wiek, czas lotów w kosmos, komputerów i robotów, ba, czas nowych koncepcji pedagogicznych, w których najważniejsze jest dobro dziecka, powinien być okresem wielkiej świadomości dorosłych o potrzebie ochrony praw dzieci i pomocy dzieciom. Niestety w dalszym ciągu na całym świecie dzieci są bite, maltretowane, wykorzystywane seksualnie, pracują ponad siły, a nawet w imię miłości (bezsilności – sic!) stosuje się wobec nich „niewinne przecież” klapsy! Rzeczywistość wielu dzieci nadal jest „koszmarem, z którego jako ludzkość dopiero zaczynamy się budzić” i należy tylko mieć nadzieję, że ten koszmar skończy się jak najszybciej!

Anna Golus napisała książkę wstrząsającą i przerażającą, od której włos jeży się na głowie. Przedstawiła historię przemocy wobec dzieci od zarania dziejów do czasów współczesnych, pokazała przemocowe koncepcje pedagogiczne i narzędzia tortur. Opisała tragiczną sytuację dzieci w różnych częściach świata na przełomie wieków, a wreszcie (nie)dolę współczesnych dzieci. Z kart jej publikacji wyłania się koszmarny obraz, którego my dorośli powinniśmy się wstydzić i jak najszybciej zacząć działać, aby zmienić tragiczny los małych ludzi! Bo, niestety, jak pokazuje rzeczywistość, z bitych dzieci w większości wyrastają dorośli, którzy nic złego nie widzą w klapsie i którzy jak mantrę powtarzają, że klaps to nie bicie!

Polecam Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historię i oblicza przemocy wobec dzieci wszystkim rodzicom, nauczycielom, wychowawcom, a przede wszystkim ludziom, którzy kiedyś byli dziećmi. Pragnęłabym, aby ta książka była wstrząsem, pobudką z koszmaru, który my dorośli możemy przerwać! Chciałabym napisać, że ta publikacja powinna być obowiązkową lekturą wszystkich rodziców, ale mam świadomość, że to utopia. Dlatego mam nadzieję, że Ci którzy ją przeczytają, będą o niej mówić, tak głośno, aby inni usłyszeli i zaczęli powtarzać: Kocham. Nie daję klapsów!!!

Zapraszam na stronę kampanii: http://stopklapsom.pl/

rózga Anna Golus, Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historia i oblicza przemocy wobec dzieci. Wydawnictwo Editio: Gliwice 2019.

Spalone mosty

Bardzo polubiłam twórczość Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej, dlatego kiedy dowiedziałam się, że niedługo ukaże się ich kolejna powieść (prawdopodobnie rozpoczynająca nową serię), wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Nie zawiodłam się i tym razem, gdyż najnowsza książka jest według mnie jeszcze lepsza niż poprzednie! Galopem po szczęście wydane nakładem Wydawnictwa W.A.B. swoją premierę będzie miało 18 września.

Baśka jest specjalistką od palenia za sobą mostów. Pierwszy raz dokonała tego zaraz po maturze, kiedy dosłownie uciekła z rodzinnego Podlasia. Po raz drugi postąpiła w podobny sposób, pospiesznie wyprowadzając się z Warszawy i zabierając ze sobą nastoletnią córkę. Niestety nie mając wyboru, chcąc, nie chcąc, wróciła, jak przysłowiowy marnotrawny syn, do domu. Na co liczyła, trudno powiedzieć, bo chyba sama tego nie wiedziała. Była natomiast przekonana, że w stolicy jest spalona i musi zacząć wszystko od nowa. Jednak w jaki sposób zacząć wszystko od nowa, kiedy zbuntowana córka najchętniej zostałaby w Warszawie, a dawno niewidziani rodzice dalej traktują dorosłą latorośl jak nastolatkę?! Przed Baśką ogromne wyzwanie, od którego będzie zależało nie tylko jej życie…

Akcja powieści dzieje się na sielskim, anielskim Podlasiu, które już zawsze będzie mi się kojarzyło z filmami Jacka Bromskiego, m.in. U Pana Boga za piecem oraz z moim ulubionym serialem Ranczo. Podlasie może jawić się jako cicha, wprost rajska okolica, w której w spokoju i blisko natury żyją jego mieszkańcy. Nic bardziej mylnego, bo to tylko pozory i ułuda. Podlasie to miejsce jak wszystkie inne, w którym ludzie tęsknią, płaczą, kłócą się, ale także śmieją, czerpią garściami z życia i pomagają sobie wzajemnie. Nie zmienia to jednak faktu, że cieszę się, że to właśnie tam rozgrywa się akcja Galopem po szczęście.     

Uwielbiam styl Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej za świetne, dobrze opowiedziane, mądre historie oraz za kapitalnych, znakomicie scharakteryzowanych bohaterów, szczególnie tych drugoplanowych. Jestem przekonana, że zarówno w Ogrodzie Zuzanny, jak i Galopem po szczęście, bez postaci epizodycznych nie byłoby opowieści. To właśnie oni nadają książce polotu, pazura i często rozkładają Czytelnika na łopatki. Humor sytuacyjny i ten związany z komicznością bohaterów to majstersztyk. Przy takich książkach, choć niepozbawionych trudnych, smutnych czy wzruszających momentów, można odpocząć i zdystansować się do otaczającej rzeczywistości.

Bardzo polecam!

P.S. Dla wielbicieli Ogrodu Zuzanny autorki przygotowały małą niespodziankę w Galopem po szczęście – czytajcie, szukajcie, cieszcie się!

galopem-po-szczescie Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska, Galopem po szczęście, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2019.

 

Niels Oxen – sam przeciwko wszystkim

Wojenny bohater, niepokorny, a przy tym bezkompromisowy żołnierz. Zanurzony w przeszłości, a przez to jednocześnie zagubiony w teraźniejszości. Żyjący z dnia na dzień, bez celu i przyszłości, wegetujący wyrzutek. Ciągle w podróży bez swojego miejsca w świecie. Bez domu, rodziny, przyjaciół i poczucia bezpieczeństwa. Znacie go? To Niels Oxen, główny bohater książek Jensa Henrika Jensena. 31 lipca nakładem Wydawnictwa Editio, w serii Black, ukazała się ostatnia część trylogii pt. Zamrożone płomienie.

Niels Oxen nie żyje. Ta smutna prawda wdarła się w serca jego przyjaciół i najbliższych współpracowników. Macki Danehofu sięgnęły po, dla jednych, niezwyciężonego bohatera wojennego, a dla innych zwykłego oszusta i pospolitego mordercę. Bezwzględni ludzie władzy zamienili w piekło także życie Margrethe Franck i wszystkich, którzy pracowali z Oxenem.

Na szczęście Niels Oxen jest trochę jak kot, który ma siedem żyć… Wielki wybuch, który miał pozbawić żołnierza życia, wyrzucił go do morza i mężczyzna cudem ocalał. Od tej chwili miał dwa wyjścia: albo wydobrzeć i ukrywać się do końca życia, albo stanąć naprzeciwko tym, którzy tak bardzo go nienawidzą! Jego wybór jest prosty: będzie walczył sam przeciwko wszystkim…

Zamrożone płomienie trzecia i ostatnia część historii niepokornego żołnierza Nielsa Oxena to najlepsza z wszystkich książek. Jest bardzo obszerna (568 stron!), ale czyta się ją jednym tchem i bardzo trudno się od niej oderwać. Fabuła powieści została świetnie skonstruowana. Książka jest pełna niedomówień, nagłych zwrotów akcji, sensacji i emocji. To kapitalne zwieńczenie całej trylogii. O ile pierwsza i druga część dosyć powoli się rozkręcała, trzecia wciąga od pierwszych stron i nie daje o sobie zapomnieć.

Świetnie nakreśleni bohaterowie i cała warstwa społeczna powieści to kolejny duży plus pisarstwa Jensena. Bohaterowie nie są czarno – biali, na ich wybory często wpływają emocje, a nie rozum, ale to właśnie o takich ludziach dobrze się czyta.

Kiedy poznaje się kolejne części kryminałów, czasem wydaje się, że pisarz miał jakiś pomysł, ale nie do końca potrafił sprostać w opisaniu go. Jens Henrik Jensen udowadnia, że miał świetny pomysł na całą trylogię od pierwszej części, a jego styl z każdą częścią bardziej nabierał lekkości i pazura.

Bardzo, bardzo polecam!

zamrozone-plomienie Jens Henrik Jensen, Zamrożone płomienie, Wydawnictwo Editio: Gliwice 2019.