Archiwum

Wszyscy, wszystko, o wszystkich…

Podmiejskie osiedla, podobnie jak małe miasteczka i wsie, rządzą się swoimi prawami. Z jednej strony wszyscy się znają i służą sobie nawzajem pomocą, co sprzyja poczuciu bezpieczeństwa, ale z drugiej powoduje to brak anonimowości, plotkarstwo i wścibstwo. W telegraficznym skrócie oznacza to, że wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich… Na dłuższą metę jest to bardzo męczące i myślę, że między innymi stąd popularność wielkich miejskich osiedli.

W połowie stycznia nakładem Wydawnictwa Editio (w serii Editio Blue) ukazała się powieść Marybeth Mayhew Whalen pt. Wszystko, czego pragniemy, opowiadająca o małomiasteczkowym życiu.

Jaworowa Dolina to niewielkie podmiejskie osiedle gdzieś w Karolinie Północnej, gdzie życie toczy się wolniej, wszyscy się znają i wiedzą o sobie (prawie) wszystko. I tu chodzi właśnie o to prawie… Choć wszyscy wydają się znać innych na wylot, to każdy z mieszkańców osiedla ma sekrety, które powinny pozostać w ukryciu. Kiedy rozpoczyna się sezon letni i większość rodzin z dziećmi spędza całe dnie na basenie, wydarza się tragedia. Na szczęście mieszkańcy Jaworowej Doliny solidaryzują się, udzielając niezbędnej pomocy poszkodowanemu i jego rodzinie. Niestety ten wypadek powoduje, że niezamknięta przeszłość dobija się do drzwi teraźniejszości i demony wracają…

Marybeth Mayhew Whalen snuje swoją opowieść (lub raczej opowieści) z perspektywy kilku osób i to jest bardzo ciekawe. Co rusz dowiadujemy się nowej informacji i dzięki temu możemy poskładać kolejne części układanki w całość. Książka ma niecałe trzysta stron, ale jest bogata w treści.

Autorka stopniuje napięcie, nie mówi wszystkiego od razu. To powoduje, że powieść wciąga powoli, ale skutecznie. Najchętniej chciałoby się poznać wszystkie sekrety od razu, a tu trzeba czekać… Mam niestety wrażenie, że w powieści pojawiło się kilka niedomówień, że nie wszystkie tajemnice zostały przejrzyście wyjaśnione. Mam nadzieję, że jest to celowy zabieg autorki, która pracuje nad kolejną częścią tej historii.

Wszystko, czego pragniemy to opowieść warta przeczytania. Polecam!

wszystko-czego-pragniemy-w-iext51994444 Marybeth Mayhew Whalen, Wszystko, czego pragniemy, Wydawnictwo Editio: Gliwice 2018.

 

Reklamy

Kochaj i rób, co chcesz!

Długie, zimowe wieczory to najlepszy czas na dobrą lekturę. Jeśli w dodatku pachnie ona wiosną, napełnia optymizmem, daje nadzieję, skrzy się humorem i pozostawia Czytelnika z niedosytem, bo chce się więcej (najlepiej zaraz!), to jest to strzał w dziesiątkę! Taką właśnie książką jest Ogród Zuzanny, znakomity finał kooperacji Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej. Powieść została wydana nakładem Wydawnictwa WAB i swoją premierę będzie miała 31 stycznia, ale już teraz warto upolować ją na przedsprzedaży 😉

Zuzanna Czaplicz mieszka z dwunastoletnim synem Wojtkiem, matką Krystyną i babką Cecylią w starym, drewnianym domu pod Warszawą. Życie w czteropokoleniowej rodzinie i w dodatku w małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają, posiada swoje uroki, ale przede wszystkim wymaga sporo wysiłku, aby zachować choć namiastkę intymności. Zuzanna z wszystkich sił próbuje radzić sobie z samotnym macierzyństwem; pracą, w której jest wykorzystywana; piętrzącymi się rachunkami do zapłacenia i codziennością, która przypomina o sobie aż do bólu. Kiedy wydaje się, że gorzej już być nie może, a lepiej na pewno nie, kobieta dostaje zlecenie zaprojektowania ogrodu pewnemu bogaczowi. Dla ambitnej Zuzanny jest to świetna propozycja, do czasu, aż wyjdzie na jaw, kto jest zleceniodawcą… Niezamknięta przeszłość wchodzi z buciorami w teraźniejszość najmłodszej z pań Czaplicz, a przy okazji wywraca do góry nogami życie małomiasteczkowej społeczności. Czy los może się odmienić, a błędy popełnione w przeszłości da się naprawić? Czy po kilkunastu latach burz, wyjdzie wreszcie słońce dla Zuzanny?

Ogród Zuzanny to zabawna, ciepła, wzruszająca i mądra powieść z wartką akcją, dzięki czemu czyta się ją jednym tchem. Ciekawa fabuła, niespodziewane zwroty akcji, a ponad to mnóstwo dowcipu, zarówno sytuacyjnego, jak i słownego, powoduje, że ta lektura świetnie odstresowuje i napawa optymizmem.

Dodatkowym atutem książki są kapitalnie scharakteryzowani bohaterowie. Jeśli ktoś lubi małomiasteczkowe historie w stylu Magdaleny Kordel, gdzie aż roi się od indywidualistów, którzy razem tworzą mieszankę wybuchową, ale bez nich byłoby jakoś tak nudno i ponuro, to gwarantuję, że pokochacie także Ogród Zuzanny. Sama Magdalena Kordel także poleca tę powieść 🙂

26943645_1644314138947636_2099445155_n

Jedna z autorek, pani Jagna Kaczanowska jest psychologiem i czytając tę powieść da się to odczuć, co w tym wypadku jest to ogromną zaletą! W fabułę znakomicie zostały wplecione różne mądrości, wyjęte jakby wprost z psychologii, które najczęściej wypowiada nestorka rodu – Cecylia Czaplicz. W moim egzemplarzu jest mnóstwo podkreśleń, bo jest tam mnóstwo cytatów, do których warto wracać, tak jak ten: „A jednak zasady… Tak. Są (…) Naczelna brzmi: kochaj i rób, co chcesz. Ale najpierw kochaj. I zacznij od siebie.”

Autorki Ogrodu Zuzanny dają nam gwarancję, że (mam nadzieję) niedługo ukaże się kolejny tom opowieści, na co czekam z wielką ciekawością 😉

Bardzo, bardzo polecam!

ogród zuzanny Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska, Ogród Zuzanny. Tom 1: Miłość zostaje na zawsze, Wydawnictwo WAB: Warszawa 2018.

 

Zbrodnia na wybiegu

„Kiedy ciemność kogoś pochłonie, trzeba go z niej wyrwać. A jeżeli się spóźnimy, próbujemy ocalić następną osobę i kolejną. Nigdy nie przestajemy…”

Lubię kryminały. To fakt i wiedzą o nim już chyba wszyscy, którzy czasem czytają moje teksty. Jednak w kryminałach najbardziej ekscytuje mnie nie sama zbrodnia (mhm… kim bym była gdyby tak było?!), ale szerokie tło społeczne. Uwielbiam obserwować, co dzieje się w tle głównej historii, śledzić życie prywatne głównych bohaterów, które wychodzi na wierzch gdzieś pomiędzy akcją. Dlatego tym bardziej lubię sagi kryminalne, dzięki którym mogę zaprzyjaźnić się z wybranymi postaciami.

Jestem świeżo po lekturze książki Corrie Jackson pt. Fashion Victim, która ukazała się nakładem Wydawnictwa WAB i  swoją premierę będzie miała 17 stycznia. Muszę przyznać, że chętnie przeczytałabym dalszą część historii o Sophie, o jej nie całkiem legalnym śledztwie i przede wszystkim o jej życiowych perypetiach. Miejmy nadzieję, że tą powieścią autorka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa!

Fashion Victim to dobry thriller, ale równie interesujący kryminał, którego akcja toczy się w świetle jupiterów, w świecie mody, ba, wprost na wybiegu…

Główną bohaterka powieści jest Sophie Kent, młoda dziennikarka, pracująca dla jednego z największych londyńskich dzienników. Kiedy pewnego dnia kobieta bada sprawę zabójstwa chłopaka, poznaje Natalię – młodziutką Rosjankę, która przyjechała do Anglii robić karierę modelki. Wkrótce po trudnej i niepokojącej rozmowie, Natalia pada ofiarą brutalnego morderstwa. Dziennikarka czuje się współwinna śmierci dziewczyny, a kiedy wychodzą na jaw kolejne skomplikowane i niewyjaśnione sprawy, postanawia rozwiązać zagadkę morderstwa i postawić winnych przed sąd! Sprawy nie ułatwia fakt, że wszystko dzieje się podczas Tygodnia Mody w Londynie…

To chęć zadośćuczynienia sprawia, że Sophie angażuje się w śledztwo, gdyż kobieta jest bardzo poharatana wewnętrznie, nie jest w stanie pogodzić się z niedawną stratą, boryka się z poczuciem winy. Losy Sophie, panienki z dobrego domu, to doskonały portret współczesnych dobrze sytuowanych rodzin, w których nie brakuje niczego, oprócz… miłości.

Fashion Victim to świetny kryminał,  który dosyć powoli się rozkręca, ale kiedy akcja nabierze rozpędu, nie można już jej odłożyć, bo trzeba poznać rozwiązanie. To przede wszystkim także bardzo dobra historia, odsłaniająca obłudę świata mody i ludzi, którzy się nią zawodowo zajmują.

Postacie wykreowane na kartach powieści są ciekawe, złożone i świetnie scharakteryzowane. Myślę, że nie będę odosobniona w stwierdzeniu, że o niektórych z nich chciałabym poczytać w kolejnej części.

Polecam!

jackson_fashion_victim_pl5Corrie Jackson, Fashion Victim, Wydawnictwo WAB: Warszawa 2018.

 

Opowieści historią pisane

Właściwie każda rodzina ma w zanadrzu kilka historii, które mogłyby stać się początkiem wspaniałych powieści. Niestety nie wszyscy mają ku temu możliwości (i talent), aby stare, rodzinne i często zakurzone historie opisać i puścić w świat. Na szczęście na rynku wydawniczym pojawiają się książki, które są rodzinnymi sagami, a czyta się je jak najwspanialsze i porywające powieści.

Latem miałam okazję przeczytać nowe wydanie debiutanckiej powieści Jacka Dehnela Lala  i muszę przyznać, że zostałam oczarowana. Dehnel napisał sagę swojej rodziny, której główną bohaterką jest babka autora – Helena Karpowicz, piękna jak lalka, stąd Lala. Babka była silną kobietą, a przede wszystkim wielkim autorytetem dla wnuka, stąd z miłości powstała historia rodzinna.

22 listopada nakładem Wydawnictwa W.A.B. ukazała się kolejna opowieść o historii rodziny, tym razem stworzona z miłości do matki. Ten hołd złożony przodkom napisał Cezary Harasimowicz – scenarzysta, aktor i pisarz, a ponadto syn aktorki Krystyny Królikiewicz i wnuk słynnego jeźdźca, medalisty olimpijskiego i majora Adama Królikiewicza.

Saga, czyli filiżanka, której nie ma to opowieść, w której Cezary Harasimowicz pochylił się nad historią swojej rodziny ze strony matki. Opowiedział o pochodzeniu swoich pradziadków, o dziadkach, przywołał opowieści z dzieciństwa swojej matki, pokazał życie swych przodków przed wybuchem wojen światowych, w czasie ich trwania oraz po ich zakończeniu. Wiele opowieści uzupełniają fotografie jakby wprost wyciągnięte z rodzinnego albumu.

Bardzo ciekawym zabiegiem jest pokazanie skali makro i wplecenie jej do opowieści. Kiedy czyta się stare historie, czasem jest nam trudno wyobrazić sobie, a nawet zrozumieć ówczesne realia. Aby ułatwić Czytelnikowi zadanie, autor wprowadził do swojej opowieści prasówkę. Kiedy w rodzinie Królikiewiczów dzieje się coś ważnego, dostajemy garść informacji wprost z gazet, dzięki czemu znamy aktualną sytuację w Polsce i na świecie.

Wiele historii z rodzinnej sagi to opowieści wzruszające, a kilka z nich wprost ocieka humorem. Niektóre czytałam jednym tchem, były porywające i nie dało się od nich oderwać, jednak były także i takie, które mniej mnie ciekawiły.

Po przeczytaniu Sagi, czyli filiżanki, której nie ma mam ochotę odszukać stare, rodzinne fotografie, usiąść z filiżanką dobrej herbaty i posłuchać o zatrzymanych na nich wydarzeniach. Polecam!

Saga_rozk.inddCezary Harasimowicz, Saga, czyli filiżanka, której nie ma, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2017.

 

Jak jeszcze nigdy, o nowej powieści Miłoszewskiego

Kilka lat temu poszłam do kina na dobrze się zapowiadający film Juliusza Machulskiego o wiele mówiącym i zarazem bardzo tajemniczym tytule Ile waży koń trojański? Ta przewrotna komedia (podobno romantyczna, a dla mnie zdecydowanie bardziej obyczajowa) to historia Zosi, która mając dobrego męża, śliczną córkę i koszmarnego, zjawiającego się w najmniej oczekiwanym momencie i zawsze z wielką potrzebą, byłego męża, budzi się w noworoczny poranek, ale… dwanaście lat wcześniej! Kobieta jest przerażona tym snem na jawie, ale została uwięziona za żelazną kurtyną w komunistycznej Polsce. Ma właściwie tylko dwa wyjścia: wszystko przeżyje jak do tej pory lub bogatsza o dwunastoletnie doświadczenie zmieni wszystko, no, prawie wszystko…

Piszę o tym całkiem zabawnym, wartym obejrzenia filmie, gdyż jego fabuła skojarzyła mi się z najnowszą powieścią Zygmunta Miłoszewskiego, która wczoraj miała swoją premierę.

Grażyna i Ludwik to para staruszków z pięćdziesięcioletnim stażem małżeńskim. Ona to emerytowana nauczycielka, a on nadal czynny zawodowo psycholog. Pomimo różnych przeciwności losu, wciąż są razem, po części dzięki miłości, po części przyzwyczajeniu, ale i wciąż gorącej namiętności. Z okazji każdej rocznicy zjadają kurczaka z rożna i słodkie faworki, a potem kochają się jak zawsze i jak jeszcze nigdy. Generalnie są zadowoleni ze swojego życia, chociaż zdrowie już nie to. Kiedy zapadają sen w styczniu 2013 roku, nawet nie przypuszczają, że ta noc będzie niezwykła! Budzą się w mroźny ranek w 1963 roku, pięćdziesiąt lat wcześniej, pięćdziesiąt lat młodsi, ale z bogactwem wiedzy i doświadczenia osiemdziesięciolatków. Za oknem Warszawa, ale jakaś inna: bez Pałacu Kultury, bez sowieckiej kontroli, ale za to otwarta na Zachód, zsolidaryzowana z Paryżem… Czy ta podróż w czasie to szansa dla Grażyny i Ludwika? Czy będą potrafili z niej skorzystać? A może będzie jak zawsze, bo inaczej być nie może?!

Jak zawsze to najnowsza powieść Zygmunta Miłoszewskiego, która reklamowana jest jako komedia ironiczno – romantyczna. Do tej pory Miłoszewski pisał kryminały, powieści sensacyjne oraz horrory i do swojego trochę gorzkiego, trochę ironicznego, ale przede wszystkim znakomitego pióra przyzwyczaił swoich Czytelników. Jego Bezcenny mnie zachwycił, a Teodora Szackiego – tego sarkastycznego, niepokornego prokuratora wprost uwielbiam. Dlatego z jednej strony bardzo chciałam przeczytać nowe dzieło Miłoszewskiego, a z drugiej bardzo się tego obawiałam! Nowy gatunek i zupełnie inny styl to dla pisarza wyzwanie, któremu czasem podoła znakomicie, a czasami, no cóż… to trochę jak z porywaniem się z motyką na słońce.

Jeszcze do tej pory, kilka dni po lekturze, mam mieszane uczucia wobec tej książki. Z jednej strony to kawał dobrej prozy: świetny styl, ciekawa fabuła, która nie wiadomo do czego doprowadzi i (w tym przypadku dosłownie) zaprowadzi głównych bohaterów oraz bohatera zbiorowego, jakim jest Polska. Ponadto Jak zawsze to komedia i faktycznie wiele dialogów oraz sytuacji przypominało trochę czeski film lub dobry obraz Barei. Bardzo ciekawe były dla mnie, może nie nagłe, ale istotne zwroty akcji, które były wielkim zaskoczeniem, trochę jak w science – fiction. Bardzo mi się podobało wplecenie psychologii do powieści, wykorzystanie ówczesnej wiedzy głównego bohatera i wykorzystanie jej przy leczeniu pacjentów lub po prostu omawianiu realiów lat sześćdziesiątych.

Z drugiej strony powieść jest przesycona polityką i politykowaniem, współczesną propagandą antyklerykalną, skrajnym feminizmem, a to codziennie przecież przekazują nam mass media, dlatego całość robi dosyć ponure wrażenie. Czasem byłam przytłoczona i dosyć zniesmaczona niektórymi opisami jakby wprost wyjętymi z rzeczywistości.

Przyznam szczerze, że sięgając po tą książkę oczekiwałam właśnie komedii ironiczno – romantycznej, trochę gorzkiej, czemu nie, ale dowcipnej, z przymrużeniem oka. W tym przypadku niestety się rozczarowałam.

Kiedy autor przyzwyczai do czegoś swoich wiernych Czytelników, a potem zmieni gatunek, stawia wszystko na jedną kartę. Zygmunt Miłoszewski zaryzykował, to pewne i za to na pewno należą mu się gratulacje. Niektórzy Czytelnicy będą zauroczeni, a inni będą się zastanawiać czy jest możliwy powrót do przeszłości i starych, dobrych kryminałów…

jak-zawsze Zygmunt Miłoszewski, Jak zawsze, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2017.

 

Współczesna Antygona

25 października na księgarskie półki trafi powieść Alice Feeney Czasami kłamię. Ta książka to czytelnicza petarda: mocna, mroczna, trudna, frapująca. Po tej lekturze długo będziecie myśleć…

Amber Reynolds ma trzydzieści pięć lat i leży w szpitalu. We wstępie do opowieści o swoim życiu pisze, że Czytelnik przed rozpoczęciem lektury powinien wiedzieć o niej trzy rzeczy: po pierwsze, że jest w śpiączce, po drugie, że mąż już jej nie kocha i wreszcie po trzecie, że czasami kłamie. Tyle wiemy na początku, a później w miarę rozwoju historii poznajemy coraz więcej szczegółów, a obraz powoli się rozjaśnia (lub przynajmniej tak się wydaje z otrzymanych przesłanek). Kobieta jest w śpiączce, dlatego też jest zdana na łaskę i niełaskę służby zdrowia oraz swoich bliskich. Nie jest w stanie nic powiedzieć, nie panuje nad swoim ciałem, ale ma świadomość i słyszy oraz czuje wszystkie bodźce z otoczenia.

Historia opowiadana przez Amber biegnie dwutorowo. Z jednej strony dowiadujemy się o wydarzeniach teraźniejszych, słyszanych przez nią rozmowach i próbach przypomnienia sobie, co się zdarzyło i dlaczego leży w szpitalu. W retrospekcji poznajemy wydarzenia z przeszłości Amber, jej relacje z mężem, siostrą i rodzicami, a także jej sytuację zawodową. Natomiast dzięki pamiętnikowi dowiadujemy się o jej dzieciństwie.

Akcja książki powoli się rozkręca, napięcie wzrasta… Fabuła prowadzi do niespodziewanego, szokującego finału. Główna bohaterka jest jak starożytna Antygona, a jej życie to tragedia antyczna, z której nie ma dobrego, a co ważniejsze pozytywnego wyjścia. Cokolwiek postanowi, będzie to dla niej z którejś strony dramatyczne…

Czasami kłamię to mroczny, niepokojący i mocno trzymający w napięciu thriller. To książka, której nie jest się w stanie odłożyć aż do momentu, kiedy się ją skończy. Czytając ją, miałam poczucie, że koniecznie muszę poznać rozwiązanie i to szybko, bo inaczej nie będę mogła spać spokojnie. Z jednej strony chciałam ją odłożyć (dlaczego? bo momentami bardzo mnie przerażała!), a z drugiej nie byłam w stanie. Napawała mnie smutkiem, szczególnie kiedy czytałam wspomnienia z pamiętnika małej dziewczynki.

To powieść dla ludzi o silnych nerwach! Polecam.

czasami-klamie Alice Feeney, Czasami kłamię, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2017.

Byliśmy szaleńcami, nie bogami…

Otrzymałeś dobro? To podaj je dalej! Tylko taka ludzkość ma sens” (s. 141)

W październiku 2014 roku na ekrany polskich kin wszedł film Bogowie, o którym głośno było jeszcze przed premierą. Obraz Łukasza Palkowskiego osiągnął wielki sukces przynajmniej z kilku powodów, a dla mnie najważniejsze z nich to: przepiękna muzyka Bartosza Chajdeckiego, wspaniała gra aktorska oraz jedyny w swoim rodzaju temat.

Tytułowi bogowie to zespół lekarzy pod kierownictwem profesora Zbigniewa Religii, który dokonał pierwszego udanego przeszczepu serca w Zabrzu i tym samym stworzył Śląskie Centrum Chorób Serca znane w całej Europie. Wielkiemu wizjonerowi, profesorowi Relidze, partnerowali profesorowie Andrzej Bochenek i Marian Zembala.

W ubiegłym tygodniu miałam wielką przyjemność przeczytać znakomitą książkę, która ma swoje źródło właśnie w tamtych wydarzeniach. Dawid Kubiatowski przeprowadził wywiad z profesorem Marianem Zembalą, uczniem, współpracownikiem i kontynuatorem dzieła profesora Religii. Ta książka nosi tytuł Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka i ma w sobie ogromny ładunek pokory, siły, nadziei i właśnie wiary w człowieka, ale również w Boga.

Przedmowę do książki napisał znany aktor Piotr Głowacki, który w filmie wcielił się w postać profesora Zembali.

Profesor Marian Zembala jest kardiochirurgiem i transplantologiem, od lat piastuje stanowisko dyrektora Śląskiego Centrum Chorób Serca, a nawet ma za sobą półroczne doświadczenie bycia Ministrem Zdrowia. Profesor jest szczęśliwym mężem z ponad czterdziestoletnim stażem i ojcem czworga dzieci.

W publikacji Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka znajduje się jedenaście rozdziałów, czyli jedenaście rozmów, w których profesor Zembala podzielił się z Czytelnikami częścią swojego życia rodzinnego, opowiedział o rodzicach, swojej młodości, wyborach, które zaważyły na jego późniejszym życiu, studiach i początkach swojej pracy zawodowej. Snuta przez profesora opowieść dotyczy także współpracy z legendarnym profesorem Religą, powstawania szpitala w Zabrzu, nieznanych szczegółów z ważnej współpracy polskich lekarzy z kardiochirurgami w Holandii w czasie komunizmu oraz późniejszej pomocy lekarzom na Ukrainie.

Jeden z rozdziałów w całości poświęcony jest także filmowi Bogowie oraz współpracy z twórcami obrazu Palkowskiego. Profesor Zembala kilkanaście razy oglądał ten film, gdyż jak stwierdził „(…) ten film najpiękniej pokazuje właśnie wymiar służebny naszej pracy oraz znaczenie bardzo odpowiedzialnej pracy zespołowej, która wobec chorych starszych, trudniejszych staje się symbolem współczesnej medycyny” (s.29). Pomimo udanej kooperacji z filmowcami,  zabrzańscy lekarze protestowali przeciwko tytułowi filmu, gdyż nie chcieli być uznani za pysznych czy lepszych od innych, co profesor Zembala zabawnie skwitował słowami: „Byliśmy szaleńcami, nie bogami” (s. 15).

Wywiad z dyrektorem Śląskiego Centrum Chorób Serca to lektura wciągająca, bardzo ciekawa i porywająca. Z kart książki i opowieści samego profesora wyłania się trudna, bardzo odpowiedzialna, ale również niezwykle owocna i potrzebna praca lekarza, który jest w stanie wiele z siebie poświęcić dla dobra pacjenta. Profesor Zembala to wielka postać, lekarz oddany chorym, wspierający młodych adeptów medycyny oraz dzielący się z nimi swoim doświadczeniem. Po lekturze książki mam przed oczami profesora Zembalę – człowieka światłego, mądrego, ale również głęboko wierzącego, bardzo zajętego i wciąż robiącego dobro, bo, jak wielokrotnie podczas wywiadu powtarzał, „Bóg nie lubi leniwych”.

Bardzo polecam Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka.

P.S. Mottem tej recenzji uczyniłam słowa profesora Mariana Zembali, którymi kieruje się w swoim życiu.

spotkania Dawid Kubiatowski, Spotkania. Opowieść o wierze w człowieka, Wydawnictwo Editio: Gliwice 2017.