Archiwum

Ptasia trylogia Pana Poety w komplecie

Początkiem września na księgarskie półki trafiła trzecia część ptasiej trylogii Pana Poety, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i Spółka. Kruk, co kracze pokrakanie to najnowsza książka, która obok Kury, co tyła na diecie i Wróbla, co oćwierkał sąsiadów stanowi serię opowiastek o samoakceptacji i tolerancji dedykowaną przedszkolakom.

Pewien bardzo czarny kruk wstał w wyśmienitym humorze i od samego rana zaczął gadać, a raczej krakać. Krakał pod prysznicem, przy jedzeniu, na spacerze, przy herbacie, a właściwie to wszędzie. Z pewnością przekazywał same ważne informacje, ale brzmiały one pokracznie, albo raczej POKRAKANIE. Co zrobić, aby zrozumieć kruczą mowę?! Jest wyjście z tej patowej sytuacji! Po pierwsze należy chcieć, a po drugie… uczyć się języków obcych.

22768104_1561358193909898_61298699_o

Kruk, co kracze pokrakanie to zabawny, rymowany wiersz o potrzebie uczenia się języków obcych, ale również o chęci porozumiewania się z innymi ludźmi, z którymi nie jest nam koniecznie po drodze.

Atutem utworów stworzonych przez Pana Poetę jest współczesny język, jasny przekaz, dowcipny styl oraz teraźniejsze, znane dzieciom z własnych domowych podwórek, problemy. Jestem przekonana, że przedszkolaki pokochają tę ptasią trylogię.

22768232_1561358173909900_1678700887_o

Opowiastka o kruku oraz pozostałe książki Pana Poety zostały świetnie zilustrowane przez Joannę Młynarczyk. Obrazki są kolorowe, staranne, pełne szczegółów, stworzone z dużą dozą dystansu do życia i bardzo dowcipne. Wraz z tekstem tworzą zwartą i spójną całość. W książce o kruku na kilku ilustracjach zostały ukryte flagi różnych państw, co można wykorzystać do fantastycznych zabaw z przedszkolakami podczas wspólnej lektury.

Polecam!

krukPan Poeta, Kruk, co kracze pokrakanie, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

Reklamy

O, kupa!

Pracując z dziećmi w przedszkolu ponad cztery lata, mogę śmiało powiedzieć (parafrazując Terencjusza), że wszystko, co ludzkie przestało być mi obce. Etap przedszkolny to czas, w którym dzieci bardzo mocno zaczynają interesować się swoim ciałem i jego budową. Do tego dochodzi również (szczególnie wzmacniająca się w grupie rówieśniczej) koncentracja na kupach, bąkach, moczu itp. Dlatego w życiu każdej nauczycielki przedszkola (i rodziców oczywiście) jest czas, kiedy na okrągło i namolnie słyszy rozmowy o fizjologii, śmiechy i ciągłe powtarzanie wyrazów związanych z wydalaniem.

W takich sytuacjach warto pokazywać dzieciom, że fizjologia, a zatem także i tak bardzo fascynujące wydalanie, jest rzeczą jak najbardziej naturalną i spotykaną przecież w świecie ludzi i zwierząt. Na przedszkolaków najlepszym sposobem jest rozmowa i zaspokojenie ciekawości, a wtedy dzieci uspokojone zdobytą wiedzą, przechodzą z nią do porządku dziennego i ich prowokowanie słownictwem umiera śmiercią naturalną.

Kilka lat temu nakładem Wydawnictwa Hokus-Pokus ukazała się świetna książka o kupie pt. O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę. Pamiętam, że jeden z moich ówczesnych czterolatków nauczył się tej opowieści na pamięć (sic!), bo tak często prosił rodziców, aby mu ją czytali. A to znaczy, że temat jest pilny, naglący i warto w sposób merytoryczny, ale i dowcipny zaspokajać ciekawość przedszkolaków.

Są również dzieci, które mają problem z wypróżnianiem i które z różnych przyczyn powstrzymują wydalanie, dlatego warto czytać im książki, pokazujące, że nie jest to powód do wstydu, gdyż wydalanie to najbardziej naturalna rzecz na świecie.

22219346_1544195152292869_158892529_o

W połowie września nakładem Wydawnictwa Adamada ukazała się dowcipna książka znakomitego Guido van Genechtena. Ta historyjka to Wielki Konkurs Kup opowiadająca o pewnym niesamowitym królestwie, którym rządził lew Król Kupko I.

Król Kupko I jest pasjonatem kup i puszczania bąków. Zafascynowany wydalaniem, raz do roku urządza Wielki Konkurs Kup i z tego powodu wszystkie zwierzęta z całego królestwa chwalą się swoimi „dziełami”. Imię zwycięzcy zostaje wyryte na pamiątkowej tablicy. W tym roku Król Kupko wymyślił dodatkową trudność w konkursie: zwierzęta miały pochwalić się swoimi wytworami kupkowymi, ale miały je pokazać w ciekawych prezentacjach. Zwierzęta prześcigały się w pomysłach, aby wypaść jak najlepiej. Były więc kupki w pudełkach na ciastka, wieże z kupek, konstrukcje z kupek, a nawet prezentacja o śmiesznej nazwie „Kupeczki na kółeczkach” oraz wiele innych ciekawych pomysłów. Śmiechu i podziwiania prac było mnóstwo! Król Kupko miał trudny orzech do zgryzienia, ale wybrał zwycięzcę! Jego imię pojawiło się na pamiątkowej tablicy laureatów!

22279267_1544195142292870_919460591_o

Wielki Konkurs Kup to zabawna i bardzo pomysłowa, a przy tym niezwykle naturalistyczna książka Guido van Genechtena! Jak zwykle sam autor stworzył ilustracje do książki, dlatego moim zdaniem to właśnie obrazki są najwspanialszą częścią tej publikacji!

22219215_1544195135626204_1017860315_o

Dodatkową zaletą takich publikacji jest zdobywanie wiedzy o zwyczajach żywieniowych zwierząt i ich odchodach, po których można rozpoznawać poszczególne gatunki.

Polecam!

22243828_1544195188959532_1784036630_o Guido van Genechten, Wielki Konkurs Kup, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2017.

Ptasie… kłótnie

„Halo, halo! Tutaj ptasie radio w brzozowym gaju, Nadajemy audycję z ptasiego kraju. Proszę, niech każdy nastawi aparat, Bo sfrunęły się ptaszki dla odbycia narad (…)” i tak dalej i tak dalej. Przyznam szczerze, że Ptasie radio to jeden z moich ulubionych wierszy dla dzieci. Za każdym razem, kiedy go czytam lub słucham (szczególnie w wykonaniu niezastąpionej Ireny Kwiatkowskiej) bawi mnie tak samo dobrze!

Miesiąc temu pisałam o pewnym nowym poecie, Panu Poecie, który zaczął publikować zabawne i mądre wierszyki dla dzieci, a który może stać się tak poczytny jak wspaniali Jan Brzechwa i Julian Tuwim.

Zaczęłam, od opowieści o ptasim radiu, gdyż książka, którą chcę polecić wszystkim małym i dużym Czytelnikom kojarzy mi się z tuwimowskimi ptasimi bohaterami.

20535958_1489126077799777_167705895_o

Pewien wróbel był bardzo, wyjątkowo i potwornie zezłoszczony! We wściekłość wpadł już od rana, kiedy ledwie wychylił głowę ze swojej dziupli, gdyż… przeszkadzały mu okoliczne hałasy. Nie mógł zdzierżyć śpiewu słowika, stuków dzięcioła, krakania kruka, huczenia sowy oraz kukania kukułek. Zaczął więc strofować i upominać wszystkich sąsiadów. Niestety nie przyszło mu do głowy, że sam powoduje jeszcze większe hałasy niż wszystkie ptaki razem wzięte. Aż tu nagle na horyzoncie pojawiła się mądra pani sroka…

Wróbel, co oćwierkał sąsiadów Pana Poety to zabawny, mądry i pouczający wiersz. Świetnie nadaje się dla przedszkolaków oraz dzieci uczęszczających do początkowych klas szkoły podstawowej. Na jego podstawie można porozmawiać z nimi o hałasowaniu, przekrzykiwaniu się oraz szacunku wobec kolegów, koleżanek i dorosłych, a także inności, różnorodności oraz współżyciu z innymi w grupie rówieśniczej czy domu.

20616195_1489126144466437_849214394_o

Myślę, że wielu nauczycieli oraz uczniów i przedszkolaków spotyka w klasie czy swoim otoczeniu takie osoby, które zachowują się jak wróbel z wiersza. Dzięki zabawnej formie tej opowiastki pozbawionej nachalnego dydaktyzmu można uczyć dzieci dostrzegać swoje własne wady i walczyć z nimi.

20615520_1489126071133111_1393392303_o

Książka Pana Poety została bardzo starannie wydana nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. Wierszyk uzupełniają piękne, bardzo starannie wykonane i ręcznie malowane ilustracje. Ich autorką jest Joanna Młynarczyk. Dzięki takiej formie książki (tzn. jeden wiersz – jedna książka) staje się ona bardziej atrakcyjna szczególnie dla małych Czytelników, którzy uwielbiają duże i barwne ilustracje.

Bardzo polecam!

20524329_1489126181133100_55892689_o Pan Poeta, Wróbel, co oćwierkał sąsiadów, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

Pewna kura była gruba…

Jaki jest sekret dobrych utworów dla dzieci, dzięki którym stają się one wciąż aktualne, ba nawet ponadczasowe, bawiąc całe pokolenia młodych ludzi (i tu otwarcie trzeba przyznać, że tych starszych też)? Lekka, krótka forma, mnóstwo dowcipu, brak natarczywego dydaktyzmu i autentyczność. Dla mnie największymi mistrzami tego gatunku są wciąż królujący w większości domów Jan Brzechwa i Julian Tuwim.

Od maja na naszą rodzimą arenę utworów dla dzieci wkroczył nowy poeta, podpisujący się pseudonimem Pan Poeta, który ze swoim darem do wnikliwej obserwacji współczesnej rzeczywistości i przekładania jej na język poezji może stać się równie popularny i równie poczytny jak polscy klasycy.

Jego pierwsza książka wydana nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka nosi przewrotny tytuł Kura, co tyła na diecie i rozpoczyna serię wierszyków dla najmłodszych, ucząc akceptacji i tolerancji. Utwory Pana Poety to dowcipne wiersze, opisujące różne ptaki i wyśmiewające ich przywary, które w rzeczywistości charakteryzują bardziej ludzi niż skrzydlate zwierzaki.

Pewna kura, chcąc być zgrabna i modna (sic!), postanowiła przejść na dietę. Ale jak tu znieść dietetyczną katorgę, skoro co rusz jakieś pyszne jedzenie wpada jej w oko, a co gorsza do dzioba?! Można przecież jeszcze ćwiczyć, ale ile można wytrzymać? Kura nie ma zbyt silnego charakteru, więc bez przerwy łamie swoje postanowienia. Na szczęście dochodzi do wniosku, że taka jaka jest, jest najładniejsza, a skoro podoba się sobie i kogutowi, to nie warto męczyć się bez sensu!

20542884_1489126014466450_1512137560_o

Kura, co tyła na diecie to wierszyk w sam raz na współczesne czasy i aktualnie lansowaną modę na szczupłą (aby nie napisać wychudłą) sylwetkę, przymus ciągłego odchudzania i wymyślane coraz to bardziej „skuteczne” diety. Ten utwór to świetny początek do rozmów z przedszkolakami o zdrowym trybie życia, prawidłowym odżywianiu oraz uprawianiu sportu. Ale z drugiej strony to także kapitalny sposób, aby uczyć dzieci akceptacji samego siebie i innych oraz dostrzegania w ludziach czegoś więcej niż tylko samego wyglądu.

Seria Pana Poety jest przeznaczona dla dzieci od 3 roku życia. Myślę, że podobnie jak wiersze klasyków spodoba się także dużo starszym Czytelnikom, stając się dla nich okazją do świetnej zabawy, ale i rozmyślania nad sobą i swoimi słabostkami, z którymi można przecież skutecznie walczyć.

20536326_1489125981133120_239294244_o

Kura, co tyła na diecie to krótki, zabawny i rymowany wierszyk, pozbawiony dydaktyzmu, ale bogaty w morał. Książka została starannie wydana i pięknie namalowana! Kolorowe, dowcipne i genialnie uzupełniające tekst ilustracje stworzyła Joanna Młynarczyk.

Już wkrótce recenzja drugiej książki Pana Poety Wróbel, co oćwierkał sąsiadów 🙂

Serdecznie polecam, ale wcześniej oddaję głos Panu Poecie, który osobiście opowiada o swojej kurce: https://www.youtube.com/watch?v=OvCFafApEIk

Zapraszam także na strony autora: http://www.panpoeta.pl, http://www.fb.com/panpoetabajkopisarz, www.instagram.com/panpoeta

20590793_1489126041133114_1792409142_o Pan Poeta, Kura, co tyła na diecie, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

 

 

 

 

 

Rycerski i odważny Rikuś

Rikuś to mały, ale bardzo sympatyczny króliczek. Jego oraz jego zwykłe, a z drugiej strony przecież tak bardzo wspaniałe, perypetie uwielbiają dzieci na całym świecie. Pisałam już o dwóch książkach z jego przygodami, a teraz chciałabym polecić kolejną znakomitą opowieść o tym przyjaznym króliczku z oklapniętym uszkiem, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Adamada w marcu. Tym razem Rikuś zostanie… rycerzem!

Kiedy Rikuś tylko może wybiera się na łąkę, kładzie pod swoim ulubionym drzewem i zaczyna… marzyć. Czasami wyobraża sobie, że jest kosmonautą, innym razem, że jest weterynarzem, a jeszcze innym, że śpiewa lub rozwozi ludziom listy w czapce listonosza. Jednak najwspanialszy sen jest wtedy, kiedy Rikuś wyobraża sobie, że jest najprawdziwszym rycerzem na świecie. Dzięki swojej odwadze, potrafi rozprawić się z każdym smokiem, obronić piękną księżniczkę i mknąć po przygody na wspaniałym rumaku. Ale czy Rikusiowi starczy odwagi, aby naprawdę uratować damę swojego serca, czyli przyjaciółkę Anusię?

18818177_1427934533918932_1415377436_o

Rikuś rycerzem Guido van Genechtena to wspaniała opowieść o marzeniach, wielkiej mocy wyobraźni i zabawie. Każdy chłopiec w wieku przedszkolnym chce być przecież rycerzem i pogromcą smoków, a każda dziewczynka marzy, aby stać się księżniczką i spotkać rycerza, który ją uratuje.

Bajka stworzona przez Guido van Genechtena to także fantastyczne opowiadanie o odwadze i pragnieniu bycia potrzebnym. Okres przedszkolny to często dla wielu dzieci czas, w którym potrzebują czuć się potrzebne i niezastąpione. To także okres testowania granic i budowania poczucia własnej wartości, dlatego warto w tym czasie czytać dzieciom książki, w których bohaterowie zmagają się ze sobą, swoimi ograniczeniami i wychodzą z tych prób z sukcesami. Króliczek Rikuś to bardzo pozytywny, wesoły i przyjazny bohater, a dzięki temu świetny przykład dla małych Czytelników.

18818370_1427928100586242_579555782_o

Książki o Rikusiu są przepięknie ilustrowane przez samego autora. Są bajecznie kolorowe, miłe dla oka, dopracowane i pełne szczegółów. Przedszkolaki nie mogą się napatrzeć na te wspaniałe ilustracje.

Ta książka to fantastyczna przygoda dla każdego przedszkolaka i świetny prezent na dzień dziecka. Bardzo polecam!

18789921_1427928193919566_1333807446_o Guido van Genechten, Rikuś rycerzem, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2017.

Mała, sprytna myszka i … Gruffalo

Kiedy okazuje się, że inni są od nas więksi, silniejsi, starsi i generalnie wydaje nam się, że z kimkolwiek stanęlibyśmy do walki, nie mamy szans, warto uzmysłowić sobie, że laur zwycięstwa nie zawsze trafia do najsilniejszych. Pamiętacie opowieść o żółwiu i zającu, którzy konkurowali ze sobą o miano najszybszego zwierzęcia?! Ku wielkiemu zdziwieniu szaraka, konkurencję wygrało najwolniejsze zwierzę w całym lesie. No właśnie, przecież niejedna wojna została zakończona pomyślnie nie dzięki sile mięśni, ale mądrości i sprytowi.

Czy mała myszka mimo wielkiego strachu jest w stanie pokonać większe od siebie zwierzęta? Czy spryt i mądrość są ważniejsze od siły mięśni?? Oczywiście! Przekonajcie się sami, dzięki niezwykłej, napisanej z wielkim poczuciem humoru i dystansem do świata, książce Julii Donaldson pt. Gruffalo.

W wielkim lesie żyła sobie mała myszka. Pewnego razu postanowiła wyruszyć na spacer i zażyć trochę świeżego powietrza oraz ruchu. Ale jak tu spacerować, kiedy zza każdego krzaka czy kamienia czai się niebezpieczeństwo. Z jednej strony rudy lis ma ochotę na śniadanie, z drugiej nadlatuje sowa, której strasznie burczy w brzuchu, a między liśćmi pełznie głodny wąż… Co ma w takiej sytuacji zrobić mała myszka, która, co tu dużo mówić, byłaby pyszną przekąską?! Nie pozostaje jej nic innego, jak wykorzystać jeden ze swoich atutów, czyli… spryt. Tylko, co zrobi mała myszka, kiedy okaże się, że wszystko, co wymyśliła naprawdę się ziściło?! Wiadomo, znowu wyciągnie asa z rękawa i okaże się sprytniejsza, niż reszta zwierząt!

Gruffalo to pogodna, zabawna i bardzo pouczająca historia o myszce, która choć najmniejsza w lesie, okazała się sprytniejsza od wszystkich zwierząt. Jest przeznaczona dla dzieci od 3 roku życia.

Ta opowieść jest świetna zwłaszcza dla dzieci, które mają kompleksy, są wycofane lub lękliwe czy też mają tendencję do porównywania się z rówieśnikami (a to porównywanie wychodzi dla nich niekorzystnie). W bardzo prosty sposób tłumaczy maluchom, że z niejednej trudnej sytuacji można wyjść zwycięsko, kiedy tylko skorzysta się ze swoich mocnych stron. Ta historyjka to świetny początek do rozmowy z dziećmi o ich atutach i talentach, które mogą wykorzystać w kontaktach z rówieśnikami, a także o pokonywaniu przeszkód i swoich słabych stron. Warto tego uczyć dzieci już od przedszkola!

Gruffalo został rewelacyjnie wymyślony, opowiedziany, ale i namalowany. Ilustracje są kolorowe, zabawne, ale przede wszystkim fantastycznie uzupełniają tekst.

Serdecznie polecam!

gruffalo1 Julia Donaldson, Gruffalo, Wydawnictwo EneDueRabe: Gdańsk 2013.

Mamo, tato… nie słucham cię!

Mam nadzieję, że znacie już niesforną Kornelię, czyli Kukę Mukę. Jakiś czas temu pisałam o pierwszej przygodzie tej charakternej dziewczynki i jej spotkaniu ze skrzatem Nieładem. Tym razem zapraszam na równie niesamowitą i bardzo pouczającą historię 🙂

Kuka Muka jest bardzo uroczą, ale również bardzo krnąbrną dziewczynką. Czasami działo się z nią coś wielce dziwnego, ponieważ przestawała słyszeć! Mama bardzo się martwiła, dlatego chodziła z córką do laryngologa. Babcia upatrywała przyczynę niedosłuchu w niedomytych uszach i szorowała je dodatkowo dłużej. Niestety nic nie pomagało i Kornelia w najmniej oczekiwanych momentach traciła słuch… W końcu zdenerwowana mama stwierdziła, że Kuka Muka wcale nie potrzebuje uszu, skoro i tak nic nie słyszy! I stało się! Pewnego dnia uszy dziewczynki odkleiły się i po prostu uciekły! Kuka Muka zaczęła ich szukać, ale nigdzie nie mogła ich znaleźć! Czy dziewczynka odnajdzie swoje uszy? Czy odzyska słuch już na zawsze? 😉

15053193_1225101644202223_2139290679_o

Kuka Muka i uciekające uszy Liny Zutaute to zabawna opowieść dla przedszkolaków od 3 – 4 roku życia. To trochę przewrotna i bardzo zaskakująca historia o posłuszeństwie, a szczególnie o jego braku. Ta opowieść świetnie pokazuje dzieciom, że nieposłuszeństwo wobec rodziców, dziadków czy innych opiekunów ciągnie za sobą wielkie kłopoty i nieprzyjemne konsekwencje.

Przygoda Kornelii pomoże zrozumieć dzieciom, że swoje niewłaściwe zachowanie można zmienić, że zawsze warto przyznać się do swoich błędów i powiedzieć (choć czasem tak trudno, nie tylko dzieciom, ale dorosłym również) przepraszam i spróbować raz jeszcze, od nowa.

Opowieść o Kuce Muce została zilustrowana przez autorkę. Obrazki są pełne szczegółów, kolorowe i dowcipne.

Polecam!

15034073_1225101744202213_1811259386_o Lina Zutatue, Kuka Muka i uciekające uszy, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2016.