Policzmy wspólnie do 10!

Anita Bijsterbosch jest autorką mądrych, zabawnych i przede wszystkim pięknie ilustrowanych książek dla dzieci (zapraszam na jej stronę: https://anitabijsterbosch.nl/). W ubiegłym roku Wydawnictwo Adamada wydało w Polsce pierwszą książkę tej autorki pt. Wszyscy ziewają. Jest to fantastyczna lektura dla wszystkich maluszków, które… nie chcą spać (pisałam już o niej i polecam wszystkim tym, którzy jeszcze jej nie znają: https://ksiazkowelove.wordpress.com/2016/09/06/na-dobry-sen-dla-maluszka/). Już za kilka dni, 9 maja, odbędzie się premiera nowej książki Anity Bijsterbosch pt. Gdzie jest konik morski?  

Samiec konika morskiego jest zupełnie niesamowity, bo to w jego torbie lęgowej dojrzewają młode koniki morskie. Bohater książki tato konik morski ma aż dziesięcioro małych dzidziusiów, to znaczy miał mieć dziesięcioro, bo okazało się, że młodych jest tylko dziewięcioro! Jeden najzwyczajniej w świecie na pewno się zgubił! Tatuś musi więc poszukać dziesiątego konika, dlatego wyrusza na wielką ekspedycję poszukiwawczą na dno oceanu. Tam, wśród wodorostów, ukwiałów, raf koralowych, skał i jaskiń, szuka swojego małego synka, spotykając różne morskie zwierzęta. Czy tato konik morski znajdzie dziesiątego dzidziusia?! Oczywiście, przecież to bardzo troskliwy tata!

18296961_1401546139891105_181556253_o

18318273_1401546129891106_104062721_o

Gdzie jest konik morski? to bardzo kolorowa i zabawna książka. Tekst i ilustracje zostały dostosowane do percepcji małego dziecka. Obrazki są wyraziste. bajeczne, mieniące się kolorami, zawierające niespodziankę na każdej stronie, dzięki otwieranym okienkom. Brak w niej zbędnych, dodatkowych szczegółów, które rozpraszałyby uwagę maluszka. Książka nie posiada tekturowych kartek, ale są to kartki dosyć grube, które trudniej zniszczyć małym rączkom.

Na okładce znajduje się informacja, że jest to książka przeznaczona dla 2,5-latków, jednak jestem przekonana, że jako lektura czytana wspólnie z rodzicami czy starszym rodzeństwem jest znakomita już dla roczniaków i dwulatków.

18297175_1401546103224442_383122937_o

Czytałam tę książkę znajomemu dwulatkowi, który zaśmiewał się z taty konika morskiego, który szukał swojego dziesiątego synka i nie mógł go znaleźć, a po drodze, zaglądając raz za kamień, kolejnym razem za muszlę, wodorosty czy do jaskini, znajdował zupełnie obce potomstwo.

Gdzie jest konik morski? to fantastyczna lektura, która może służyć do nauki liczenia do 10 oraz poznania liczebników. Nauka przez świetną zabawę gwarantowana!

Bardzo polecam!

18297214_1401546159891103_930783957_o Anita Bijsterbosch, Gdzie jest konik morski?, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2017.

Dlaczego gwiazdy migoczą? – o księdze pytań i odpowiedzi

Każdy, kto ma dziecko lub ma kontakt z dziećmi, wie, że mali milusińscy w którymś momencie przestają być tylko słodcy oraz uroczy i zaczynają, z częstotliwością dziesięć razy na minutę, pytać „a dlaczego to, a po co tamto?” itp., itd.… O ile na początku odpowiadamy dziecku z radością, o tyle później, kiedy pytania są coraz bardziej skomplikowane i nieoczywiste, zaczynamy się męczyć. Przecież, z jednej strony, chcemy zaspokoić wielki głód wiedzy dziecka, a z drugiej czasem nie starcza nam wiedzy, czasu, a niekiedy odpowiedniego słownictwa, aby skomplikowane procesy wytłumaczyć w prosty i przejrzysty sposób.

W jednej ze styczniowych recenzji pisałam o książce – skarbnicy wiedzy – zawierającej mnóstwo pytań i interesujących odpowiedzi dla dzieci od 10 roku życia. Dzisiaj serdecznie zapraszam na kapitalną książkę, która zaspokoi głód wiedzy każdego malucha od 4 roku życia (chociaż, mhm, nie wiem czy określenie maluch w kontekście czterolatka jest określeniem właściwym, gdyż dzisiaj usłyszałam od jednej bardzo rezolutnej czterolatki z bardzo marsową miną informację, że „ja nie jestem maluchem!”).

Dlaczego? Księga najlepszych pytań i odpowiedzi na temat nauki, przyrody i świata napisana przez Catherine Ripey ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka w lutym. Jest to mądra i bardzo ciekawa książka. Zawiera pytania, które może zadać każde dziecko oraz wyczerpujące odpowiedzi, które zostały napisane prostym językiem, dostosowanym do percepcji dzieci. Dodatkowym atutem tej pozycji są piękne, kolorowe ilustracje, które doskonale wpisują się w koncepcję książki.

18159992_1393177764061276_1503000187_o

Ponad 70 pytań zostało podzielonych na sześć kategorii: w kąpieli, w supermarkecie, przed snem, na dworze, w kuchni oraz wśród zwierząt gospodarskich. W tej świetnej lekturze znajdziemy między innymi takie pytania jak: dlaczego podczas kąpieli marszczą mi się palce, dlaczego czasami mogę rysować po lustrze, jak zwierzęta utrzymują czystość, jak to się dzieje, że rano ręczniki są suche, skąd zimą biorą się jabłka, dlaczego makaron ma różne kształty, dlaczego gwiazdy migocą, dlaczego tulipany zamykają się na noc, czym jest cień, jak to się dzieje, że rana przestaje krwawić, dlaczego burczy mi w brzuchu, skąd się bierze szkło, jak pszczoły robią miód, co to jest jarka.

18159875_1393177797394606_906475247_o

Jestem dorosła, a czytałam tę książkę z zaciekawieniem, natomiast dzieci słuchają jej z otwartymi buziami, niemalże bez ruchu i bez oddychania. Po każdym rozdziale znajduje się strona z ciekawostkami, która zainteresuje każdego malucha, zaspokajając jego głód wiedzy. Myślę, że polecałabym tę lekturę dzieciom do 7 roku życia, gdyż jeszcze wtedy będzie dla nich atrakcyjna i interesująca.

18159459_1393177670727952_577820120_o

Tą książką można się świetnie bawić – czytać pytania, zastanawiać się i samodzielnie szukać odpowiedzi, wręcz eksperymentować, a dopiero potem odczytywać odpowiedź, można także od razu czytać odpowiedź, a potem obserwować najbliższe otoczenie i sprawdzać poprawność odpowiedzi. Można czytać książkę od deski do deski, a można na wyrywki. Jestem przekonana (i wiem to z doświadczenia), że dzieci lubią słuchać o danym zagadnieniu do znudzenia, a potem zaczyna ich interesować coś innego i znowu chcą zaspokoić swoją wiedzę. Do tej lektury można wracać, bo jest gruba, zawiera mnóstwo ciekawych informacji. Jest kolorowa, przejrzysta i aż chce się do niej sięgnąć.

Polecam!

DlaczegoCatherine Ripley, Dlaczego? Księga najlepszych pytań i odpowiedzi na temat nauki, przyrody i świata, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

Uwaga: lektura pobudza do refleksji!

Jakiś czas temu burzliwie rozmawiałam z jedną z koleżanek z pracy o zajęciach dodatkowych w szkole podstawowej. Zaczęło się właściwie od tego, że moja rozmówczyni stwierdziła, że jedna godzina tygodniowo zajęć z filozofii jest zbędna. Nie zgadzam się z tym zdaniem, gdyż uważam, że dobrze prowadzona filozofia daje dzieciom możliwość nauczenia się mądrego stawiania pytań i prowadzenia kulturalnej rozmowy, a także rozwija logiczne myślenie oraz poszerza horyzonty. W wielu przedszkolach pojawiają się już zajęcia z filozofii i jasnym jest, że dzieci nie poznają tam teorii filozoficznych, ale najzwyczajniej w świecie zamieniają się w małych myślicieli, którzy próbują rozwiązywać ważne problemy, oczywiście na miarę ich możliwości. Jestem przekonana, że jeśli nauczymy dzieci myśleć i damy im ku temu możliwości, wyrosną z nich myślący i refleksyjni ludzie, a takich trudniej jest oszukać i zmanipulować.

Nieżyjący już kilka lat Leszek Kołakowski to znakomity polski filozof, eseista i publicysta, zafascynowany szczególnie filozofią kultury i religii. Od końca lat 60 XX wieku na stałe związany z Uniwersytetem w Oxfordzie oraz prowadzący gościnne wykłady na amerykańskich uczelniach.

Leszek Kołakowski to wielki popularyzator filozofii, człowiek, który pragnął wprowadzić filozofię pod przysłowiowe strzechy. Napisał wiele książek, które skierowane są do przeciętnego czytelnika, aby przybliżyć mu idee, traktaty czy myśli i prądy filozoficzne. W lutym nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazała się książka Leszka Kołakowskiego pt. Ułamki filozofii.

Ułamki filozofii to niewielka książka, która przywołuje sześćdziesiąt dwie myśli filozoficzne takich myślicieli jak: Arystoteles, Heidegger, Husserl, Berkeley, Pitagoras, Platon, Spinoza, Marek Aureliusz, Nitzsche, Hegel, Kierkegaard, Pascal, Jaspers i wielu, wielu innych. Leszek Kołakowski pozwolił sobie skomentować najbardziej znane myśli, odnieść je do kontekstu, z którego czasem zostały wyrwane, nadać im sens i zaprosić czytelnika do dialogu, a nawet skusić go do refleksji czy zakwestionowania niektórych powiedzeń, które na stałe wdarły się do kulturalnego dziedzictwa współczesnego człowieka.

Zachęcam do podróży z Leszkiem Kołakowskim przez różne nurty filozoficzne i fenomenalne, będące w powszechnym użyciu, myśli wielkich twórców, takie jak: „Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki”, „Wiem, że nic nie wiem”, „Myślę, więc jestem”, „Tabula rasa” czy „Niebo gwieździste nade mną i prawo moralne we mnie”.

Uwaga: ta lektura otwiera szerzej oczy i pobudza do refleksji! Polecam!

17916539_1377628962282823_496625697_o Leszek Kołakowski, Ułamki filozofii, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

Z nosem w ekranie

Całkiem niedawno od znajomej nauczycielki usłyszałam zabawną anegdotę z przedszkola, a mianowicie jeden z trzylatków, chcąc dogłębnie i bardziej z bliska obejrzeć ilustrację w książce, zaczął naciskać na stronę (zupełnie jakby to był ekran telefonu czy tableta), aby przyciągnąć obrazek i powiększyć go. Niestety papierowa książka to nie ekran, więc ilustracja nie mogła się powiększyć w tak magiczny sposób. Taki obrazek z przedszkolnego podwórka może bawić, ale z drugiej strony może trochę przerażać. Można powiedzieć, że współczesne dzieci, chcąc czy nie chcąc (a może bardziej to drugie), rodzą się z tabletem, telefonem czy też laptopem w rękach. Nie zatrzymamy już postępu i nowoczesnych technologii, możemy jednak nauczyć dzieci rozsądnego korzystania z nich.

Kilka tygodni temu dwa razy (na wykładzie i w świetnym artykule) natknęłam się na informację, że inżynierowie i programiści z Doliny Krzemowej w USA znanej z nowych technologii informatycznych, zabraniają swoim małym dzieciom korzystać z komputerów i nowoczesnych smartfonów, wybierając dla nich szkoły pozbawione technologii. Z jednej strony mają świadomość, jak bardzo komputeryzacja jest potrzebna i ułatwia ludziom życie (w końcu sami ją tworzą, prześcigając się w coraz to nowszych wynalazkach), ale z drugiej świetnie zdają sobie sprawę z niebezpieczeństw czyhających na niedojrzałe organizmy dzieci, które stykają się tylko z jaskrawymi ekranami.

Końcem marca nakładem Wydawnictwa Kinderkulka ukazała się książka, która porusza problem uzależnienia od nowoczesnych technologii. Jest to dzieło Patricka McDonella pt. TEK. Nowoczesny jaskiniowiec. Książka przeznaczona jest dla przedszkolaków, ale może być również ciekawą propozycją dla dzieci trochę starszych. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że może zaciekawi również młodzież, szczególnie dzięki swojej zaskakującej formie.

17797048_1371840362861683_2115630070_o

Książka o Teku ma bardzo ciekawą szatę graficzną. W swoim wyglądzie nawiązuje do popularnych tabletów. Kształt, strona z kodem do wystukania, guzik włączenia, a także ikonki poziomu baterii czy WI-FI to wszystko ma wyglądać jak najprawdziwszy sprzęt elektroniczny (i naprawdę można się nabrać!).

Tek to mały, jaskiniowy chłopiec. Jest wolny, nie ma zbyt wielu obowiązków, mógłby cały dzień biegać wokół jaskini, oglądać niesamowite zwierzęta i inne jurajskie stwory, bawić się z dinozaurami i polować ze swoim najlepszym kumplem Rexem. No właśnie, mógłby… Ale Tek tego nie robi! Dlaczego?! Bo wciąż przesiaduje przed ekranem telefonu, tableta czy telewizora: rano, po południu, a nawet w nocy. Życie wokół niego toczy się swoim rytmem, świat się zmienia i mija czas, ale Tek tego nie widzi. Nie czuje takiej potrzeby, gdyż kolorowy, migający ekran wydaje mu się dużo ciekawszy! Na szczęście Tek ma rodziców, którzy się o niego martwią oraz wiernych przyjaciół, którzy nie pozwolą mu zestarzeć się w jaskini! Co zrobią? I czy ich plan się powiedzie?! Zajrzyjcie koniecznie do tej świetnej książki.

17796998_1371840352861684_1027292968_o

TEK. Nowoczesny jaskiniowiec to przede wszystkim książka przewrotna. Tata jaskiniowiec nie wymyślił jeszcze ognia, golarki i wielu innych pożytecznych rzeczy, ale wpadł na pomysł jak zrobić tableta i doprowadzić do niego Internet! To zdecydowanie dowcipna lektura. Opowieść o małym jaskiniowcu jest prosta, a zarazem wartościowa. Zawiera mądre przesłanie, dlatego w sam raz nadaje się do czytania i rozmów o nowoczesnych technologiach i rozsądku przy korzystaniu z nich. Książka jest bogata w zabawne, kolorowe ilustracje.

Polecam!

17837818_1371840389528347_419434902_o

Przygody Kajtka i spółki

Nie jestem literaturoznawcą, ale mam wrażenie, że Astrid Lindgren jest prekursorką literatury dziecięcej, w której bohaterami są zwyczajne dzieci. W jej książkach jest mnóstwo zwykłych przygód i codziennych zabaw małych bohaterów, opisywanych często w niezwykły sposób. Wydaje mi się, że to właśnie Astrid Lindgren pokazała w jaki sposób mądrze, a jednocześnie z dużym poczuciem humoru pisać dla dzieci i o dzieciach. Od czasów Dzieci z Bullerbyn powstaje mnóstwo nowych i ciekawych opowieści o zwyczajnych bohaterach.

Pod koniec lutego, nakładem Wydawnictwa Adamada, ukazała się książka Anity Głowińskiej pt. Dziura w gazecie, która wpisuje się w ten nurt, gdyż jej bohaterowie mogliby chodzić do każdej polskiej (i nie tylko) szkoły i przeżywać tam swoje zwyczajne przygody 😉 Jest to druga część książki pt. Do czego służy kotlet? Obie publikacje ukazały się w serii Tornister pełen przygód i są przeznaczone dla dzieci, które kończą przedszkole i niedługo rozpoczną swoją przygodę ze szkołą lub już są uczniami.

17668712_1363262720386114_1929495531_o

Tolek, Karol i Kajtek to kumple z jednej klasy. Ich przyjaźń codziennie przechodzi wzloty i upadki. Czasem są dla siebie wielkimi rywalami, a innym razem stają za sobą murem. W tej części będą musieli poradzić sobie z babcią detektywką, której trudno przychodzi pozwolić wnukowi na samodzielność, uratować zszargany honor Kajtka, pogodzić się w obliczu wizyty siatkarskiego idola w szkole, zetknąć się z wysoką kulturą w … muzeum i przeżyć wiele innych nie całkiem zwyczajnych przygód 🙂

Dziura w gazecie to zabawne, proste i ciekawe historie, które mogłyby przydarzyć się każdemu uczniowi, opisane z dużym poczuciem humoru. Są to także bardzo mądre opowiadania z morałem, jednak bez zbędnego dydaktyzmu.

17622794_1363262707052782_191363763_o

Przygody Kajtka i spółki zostały bardzo ładnie zilustrowane przez autorkę. Ilustracje są duże, kolorowe, świetnie współgrają z tekstem, a do tego do większości z nich został dołączony dowcipny komentarz.

Generalnie książka została wydana z wielką starannością. Duża czcionka, którą wydrukowano tekst, zachęca do samodzielnego czytania dzieci, które rozpoczynają naukę czytania lub dopiero co zaczęły samodzielnie czytać.

Polecam!

17670761_1363262787052774_1223512281_o Anita Głowińska, Dziura w gazecie, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2017.

Kajtek okularnik

Niestety inność bardzo często jest powodem do drwin i żartów, szczególnie wśród dzieci, które nie rozumieją, że swoim zachowaniem mogą zrobić komuś przykrość. Często najpierw krzyczą „Król jest nagi!”, a dopiero potem zdają sobie sprawę, że swoimi słowami mogły kogoś zranić, choćby mówiły najszczerszą prawdę. Wady wymowy, noszenie okularów czy widoczna niepełnosprawność często jest powodem do drwin i żartów. Warto rozmawiać z dziećmi, o tym, że nasze słowa, mogą zranić innych ludzi i że warto najpierw pomyśleć o konsekwencjach, a dopiero potem mówić.

Na początku roku nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka ukazała się ciekawa książka Jennifer Berne pt. Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary, która porusza problem braku akceptacji w grupie rówieśniczej. Jest przeznaczona dla dzieci od 4 roku życia.

Kajtek to mały, ale bardzo zajęty szpak. Kiedy tylko może, udaje się do biblioteki, aby zaszyć się w spokojnym kątku i oddać się swojemu ulubionemu zajęciu, czyli czytaniu książek. Niestety pewnego dnia po przyjściu do czytelni okazało się, że Kajtek ma duży problem… Chociaż miał ochotę poczytać o smokach, zabrał książkę o fokach, a w dodatku zaczął potykać się o różne przedmioty! A wszystko przez to, że zaczął widzieć jakoś niewyraźnie! O nie, przecież molik książkowy powinien mieć sokoli wzrok! Na szczęście bibliotekarka, Pani Zaczytana, poleciła Kajtkowi, aby poszedł do okulisty. Mały szpak szybko udał się na badanie wzroku i okazało się, że faktycznie, jeśli Kajtek chce prawidłowo widzieć, musi nosić okulary. Ale przecież to żaden problem! Ptaszek rozpogodził się, wybrał sobie piękne, kolorowe oprawki, a kiedy założył okulary, świat od razu nabrał wspaniałych barw. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie inne szpaki, które zaczęły wyśmiewać się z kolegi i nazywać go dziwakiem. Czy Kajtek pozbędzie się kolorowych okularów, kosztem niemożliwości czytania? A może będzie asertywny? Przeczytajcie uważnie historię o tym małym mądrali, a przekonacie się sami 🙂

17475130_1357793707599682_1039129351_o

Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary to świetna opowieść dla dzieci, które noszą okulary, zaczęły je nosić lub same nie noszą, ale w swoim otoczeniu mają rówieśników noszących okulary. Jest to prosta, dowcipna, mądra opowieść o zabawnym szpaku i jego ciekawej przygodzie.

Ta historia w kapitalny sposób opowiada o braku akceptacji w grupie rówieśniczej. Może być ciekawym przyczynkiem do rozmowy z dziećmi o wyśmiewaniu rówieśników, które w jakiś widoczny sposób są inne (nie tylko nosząc okulary). To ważne, aby nauczyć przedszkolaki, że inny nie znaczy gorszy. Przygoda Kajtka to także świetna opowieść o wybaczaniu, niesieniu pomocy i przyjaźni.

17500423_1357793677599685_1383311233_o

Opowiadanie o szpaku, moliku książkowym, afirmuje czytanie, korzystanie z biblioteki, ale również samo zdobywanie wiedzy. Przecież każdy, kto zdobywa wiedzę, potrafi ją później wykorzystać w praktyce.

Książka została bardzo ładnie i starannie zilustrowana. Zawiera duże, barwne i uzupełniające tekst obrazki.

Polecam!

Kajtek uwazj Jennifer Berne, Kajtek, uważaj! Mały miłośnik książek zakłada okulary, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

Wakacyjna przygoda z historią w tle

Od kilkunastu miesięcy trwa w Polsce dyskusja na temat lektur szkolnych i nowego ich kanonu, który został niedawno stworzony. Nie jestem literaturoznawcą, ani nawet polonistką, ale zdaję sobie sprawę, że wiele książek wskazanych do przeczytania uczniom, zniechęca i odstręcza ich, gdyż są dla nich zbyt trudne na poziomie językowym oraz niezrozumiałe z powodu odległych realiów. Jestem przekonana, że głównym zadaniem szkoły i lekcji języka polskiego (wcześniej oczywiście domu rodzinnego, ale to już temat na zupełnie inną dyskusję) jest zaszczepienie u dzieci miłości do książek i czytania, a dopiero na drugim miejscu zapoznanie ich z kanonem ojczystego i światowego dziedzictwa literatury. Pisałam już o tym, ale powtórzę także w tym miejscu, że sama, świadomie, ze zrozumieniem i wielkim zachwytem oraz w całości przeczytałam Pana Tadeusza dopiero po studiach (sic!) i jestem pewna, ze dopiero taki odbiór tej książki był dla mnie owocny (generalnie grzecznie i bez problemu czytałam wszystkie lektury, aby była jasność 😉 )!

Kilka dni temu miałam ogromną przyjemność przeczytać świetną książkę dla młodzieży pt. Gdzie jest skrzynia z karabinami? i jestem przekonana, że gdyby właśnie tego typu książki były lekturami szkolnymi, dzieci wreszcie zaczęłyby czytać lektury od deski do deski i w dodatku z przyjemnością. Autorem tej opowieści jest Artur Pacuła, a jej premiera odbyła się na początku lutego.

Wyobraźcie sobie wasze najnudniejsze lato lub pomyślcie jakich wakacji najbardziej na świecie nie chcielibyście mieć. Jeśli uruchomiliście wyobraźnię, to wiecie jak czuł się Igor, który właśnie wrócił ze wspaniałego obozu wspinaczkowego (historia została opisana w pierwszej książce Artura Pacuły pt. Gdzie jest korona cara?), a teraz musi pojechać do wujka do Katowic, gdzie oprócz wielkich kopalń i zanieczyszczonego powietrza, nie ma nic ciekawego! Ten dwutygodniowy pobyt wydaje się nastolatkowi złym snem i liczy na to, że szybko się skończy. Na szczęście już pierwszego dnia poznaje Krzyśka i jego niezwykłego dziadka, dzięki którym Katowice okażą się miastem przygody przez duże „p”. Czy to możliwe, aby dwóch młodych chłopaków odnalazło skrzynię z karabinami, którą ukrył pradziadek Krzyśka przed II wojną światową, a której do tej pory nie udało się nikomu odnaleźć? Czy młodzież jest w stanie uratować honor starszego pana? Czy historia może być ciekawa i czy jest sens się jej uczyć?

Gdzie jest skrzynia z karabinami? to literatura dla młodzieży (tej nieco starszej – patrz ja – także 😉 ) na najwyższym poziomie, jest przeznaczona dla dzieci od 10 roku życia, ale myślę, że spodoba się również 14-15-latkom. Jest to wciągająca i bardzo ciekawa, a przy tym zgrabnie opowiedziana historia, również na poziomie językowym. Jest również miejscami bardzo dowcipna i zapewnia świetną rozrywkę. Ta opowieść to po trochu książka przygodowa, detektywistyczna i historyczna. Zbigniew Nienacki ma godnego następcę w osobie Artura Pacuły, stąd, pewnie nieprzypadkowo, Forum Miłośników Pana Samochodzika objęło patronatem tę książkę.

Książka pokazuje współczesne realia i porusza problemy dzisiejszych nastolatków (aczkolwiek nie zagłębia się w nie za bardzo, bo nie to jest jej głównym celem), dzięki czemu jest dla nich bliższa i zdecydowanie bardziej zrozumiała. Ponadto świetnie „przemyca” fakty historyczne, czyniąc z nich coś atrakcyjnego, coś, co warto poznawać, gdyż taka wiedza jest zwyczajnie przydatna. Uczy poszanowania dla tradycji, zabytków i pamiątek z przeszłości, a także pokazuje osoby starsze, nie jako przeszkody, ale jako mądrych przewodników po przeszłości i teraźniejszości, którym z racji wieku i doświadczenia należy się szacunek.

Książka jest świetną lekturą zarówno teraz, kiedy lato coraz bliżej i wszyscy marzą o wakacyjnych przygodach, ale również warto ją zabrać na letnie wojaże. Bardzo serdecznie polecam!

17342460_1353456478033405_1349818215_o Artur Pacuła, Gdzie jest skrzynia z karabinami?, Wydawnictwo Dream Books: Warszawa 2017.