Tag Archive | Beletrystyka

Farsa na miarę współczesności

Ta powieść kojarzy mi się z tragedią antyczną. Główny bohater popełnia jeden błąd, który ciągnie się za nim przez całe życie. Cokolwiek zrobi, będzie musiał liczyć się z konsekwencjami. Każde wyjście z sytuacji będzie złym wyborem i kogoś skrzywdzi. Nowakowie. Tom 1 Kruchy fundament Barbary Sęk od dzisiaj w księgarniach.

Nowakowie. Rodzina idealna. Przynajmniej z pozoru. On – wzięty prawnik, noszący doskonale skrojone garnitury, świetny w swoim fachu, a do tego czuły mąż i oddany ojciec, zawsze do dyspozycji swoich dzieci. Ona – piękna, zadbana, potrafiąca robić kilka rzeczy na raz, wspaniała i reprezentatywna żona, która poświęciła swoją karierę dla rodziny. Wisienką na torcie ich idealnego życia są dzieci: dwudziestoletni Tomek, student prawa, osiemnastoletnia Kasia, licealistka, piętnastoletni Łukasz, gimnazjalista i trzylatek Kuba, który debiutuje jako przedszkolak.

Nowakowie. Wspaniały przykład idealnej rodziny. Z boku. Z pozoru. A pod spodem wulkan chwilę przed erupcją. Bańka mydlana, która w każdej chwili może pęknąć. Ułuda, farsa, pozory…

Nowakowie to powieść, której główna akcja toczy się w ciągu czterech dni od 1 do 4 września 2005 roku. Resztę wydarzeń, uzupełniających fabułę, poznajemy w retrospekcji. Ten krótki czas jest tym bardziej nieprawdopodobny, że książka jest bardzo obszerna i jeszcze bardziej treściwa. Wszystkie wydarzenia rozgrywają się z perspektywy małżonków, potem trójki najstarszych dzieci i wreszcie jej, tej trzeciej, bohaterki tego samego dramatu.

Barbara Sęk stworzyła powieść bardzo emocjonalną, złożoną, miejscami niezwykle bolesną. O trudnych relacjach rodzinnych, o kłamstwie, ułudzie oraz wyborach i ich konsekwencjach, które ciągną się za człowiekiem całe życie. Ta książka wstrząsa Czytelnikiem, pozbawia złudzeń, zabiera spokój. Jest bombą emocjonalną, która rozłożyła mnie na łopatki.

Można ją czytać jako nielekką, ale świetnie napisaną powieść, totalną fikcję. Można także wyciągnąć z niej dużo mądrości, potraktować ją jako naukę i jako przestrogę. Zdecydowanie jest warta przeczytania i przemyślenia.

Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się dalsze losy bohaterów, dlatego z niecierpliwością czekam na drugą część.
Polecam!

nowakowie Barbara Sęk, Nowakowie. Tom 1 Kruchy fundament, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2018. 

 

Reklamy

W obliczu choroby

Jestem maniakalnym czytelnikiem, który potrafi rzucić wszystko i czytać. Zdarzyło mi się przeczytać ponad 500 stron jednego dnia, tylko dlatego, że nie byłam w stanie odłożyć książki na bok. Inaczej było w przypadku TEJ powieści, bo czytałam ją prawie dwa tygodnie. Nie dlatego, że mi się nie podobała, skąd! Nie byłam jednak w stanie przeczytać jej w ciągu jednego dnia. Po każdym rozdziale, ba zdaniu, musiałam łapać oddech. Jej przeczytanie kosztowało mnie dużo wysiłku, ale było warto.

TA książka to dzieło Charlesa Bocka pt. Alice i Oliver. Ukazała się w połowie marca nakładem Wydawnictwa W.A.B.

Alice, piękna, młoda kobieta, jest szczęśliwą żoną i matką kilkumiesięcznej dziewczynki. Pewnego dnia, zamiast jechać na rodzinny wypoczynek, Alice i jej mąż Oliver muszą udać się do szpitala. Kobieta jest osłabiona i wycieńczona, przelewa się przez ręce. Rutynowa wizyta u lekarza przeradza się w ratowanie życia Alice i szukanie przyczyny tak złego stanu jej zdrowia. Diagnoza brzmi jak wyrok: ostra białaczka szpikowa! Czy Alice będzie w stanie walczyć z rakiem? Czy będzie w stanie wytrwać długą walkę o zdrowie i życie? Czy Oliver zostanie przy żonie? Czy poradzi sobie z tak trudną sytuacją, samotnością i ogromną odpowiedzialnością?

Warto przeczytać tę powieść, choć jest niewątpliwie trudną, emocjonującą i miejscami przerażającą historią. Czasem podczas lektury razem z bohaterami tracimy grunt pod nogami i czujemy tylko czarną rozpacz, czasem nadzieja rozjaśnia niebo i przegania czarne chmury.

Alice i Oliver to powieść z wątkami autobiograficznymi. Charles Bock, pisząc książkę, korzystał ze swoich osobistych przeżyć, stąd opisy są niejednokrotnie aż do bólu prawdziwe i wyczuwa się w nich autentyczne emocje. Autor znakomicie opisał wszystkie etapy przystosowania się do przewlekłej choroby. Bohaterowie przechodzą przez szok, oczekiwanie poprawy, opłakiwanie straty, obronę, a wreszcie przystosowanie się i zaakceptowanie sytuacji.

Opowieść Charlesa Bocka jest napisana z różnych punktów widzenia: część historii opowiada narrator, a część poznajemy z perspektywy raz Alice, a innym razem Olivera. Ta powieść to historia walki o zdrowie, życie, a czasem po prostu godność pacjenta.

Kiedy czytałam o zmaganiach Olivera z ubezpieczycielami, cieszyłam się, że w Polsce mamy ubezpieczenia społeczne, ten nielubiany i wyszydzany ZUS! Nie chciałabym mieć takich programów ubezpieczeniowych jakie działają w USA.

Niestety rozczarowało mnie zakończenie powieści. Mam wrażenie, że książka byłaby dużo lepsza bez epilogu, ale to moje całkiem prywatne zdanie.

Alice i Oliver to świetna powieść, polecam!

alice_oliver_11 Charles Bock, Alice i Oliver, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2018.

Iście monumentalna powieść

Dwie rodziny Joanny Miszczuk to zaledwie 300 stron! Piszę zaledwie, gdyż ta książka to jak czubek góry lodowej: im więcej czytasz, tym bardziej wydaje się, że ta historia będzie trwać i trwać, a tu jeszcze tylko 100 czy 50 stron do końca! Na szczęście autorka ma dar, dzięki któremu w kilkudziesięciu zdaniach zawarła piękną sagę rodzinną, której nie brakuje ani jednego wyrazu.

Marek to może i wieczny student, ale mający dobry, praktyczny plan na życie. Chociaż niezwykle zdolny i inteligentny, pracuje jako złota rączka. Kiedy zaręcza się z Ewą, adoptowaną córką znanych lekarzy, postanawia wyjechać do Paryża na ostatnią fuchę w swoim życiu i zarobić na dom. Nikt nie przypuszcza, że ten niepozorny wyjazd zmieni wszystko!

Robert d’Artois, jako wierny sługa Ludwika IX, bierze udział w wyprawie krzyżowej. Kiedy po wykonaniu zadania krzyżowcy opuszczają tunezyjskie wybrzeże, Robert wbrew sobie i królewskim zasadom zabiera do Francji trójkę jeńców. Ta jedna decyzja pociągnie za sobą wiele nieprawdopodobnych zdarzeń…

Urvasi to piękna i bardzo zdolna tancerka Apsary. Gdyby nie wypadek, pewnie nie poznałaby królewskiego medyka Luk Sona, który miał za zadanie doprowadzić jej nogę do pełnej sprawności. Wspólne ćwiczenia i długie rozmowy zaowocowały miłością. Niestety pod wpływem emocji Urvasi i Luk Son postawią wszystko na jedną kartę…

Te trzy zupełnie różne od siebie opowieści, odległe w czasie i przestrzeni, to dopiero początek historii Ewy i jej przodków. To tylko 300 stron iście monumentalnej historii, wciągającej od pierwszych stron. Książkę czyta się jednym tchem, trudno ją odłożyć, dopóki nie dobrnie się do końca pierwszej opowieści, potem kolejnej i aż do ostatniego wyrazu!

Główna akcja w powieści tocząca się w teraźniejszości jest przeplatana wydarzeniami, które działy się w trzynastowiecznej Francji i khmerskim imperium oraz w dwudziestowiecznej Kambodży. Chociaż książka jest bogata w wielowątkowe postacie, miejsca, epoki i wydarzenia to są one świetnie opisane, dzięki czemu wcale się nie mylą.

Polecam!

dwie-rodziny Joanna Miszczuk, Dwie rodziny, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

Ku pokrzepieniu i dobrej zabawie (nie tylko) dla kobiet

Trochę sceptycznie podchodzę do książek, które dedykowane są „kobietom po przejściach i na zakręcie, ku pokrzepieniu i dobrej zabawie”. Zdarzyło mi się już naciąć i po kilkunastu lub kilkudziesięciu stronach odłożyć taki koszmarek, aby nigdy więcej do niego nie wrócić. Na szczęście w tym przypadku zaryzykowałam i okazało się to strzałem w dziesiątkę (chociaż nie jestem kobietą ani po przejściach, ani tym bardziej na zakręcie)!

Mira jest tuż przed pięćdziesiątką lub po czterdziestce, ma dorosłą, ale wciąż na jej utrzymaniu (bo studiującą) córkę i niewiernego męża. Jeszcze nie pogodziła się ze zdradą i odejściem małżonka, dlatego chciałaby pogrążyć się w żałobie, ale nie może, bo w życiu nic nie idzie po naszej myśli… W krótkim czasie wydarza się bowiem kilka rzeczy: poznaje przyszłego zięcia (mhm…zupełnie inaczej sobie go wyobrażała), prawie nokautuje pewnego spokojnego wędkarza (bez premedytacji), oddaje się w profesjonalne ręce przyjaciółki – właścicielki salonu kosmetycznego i tym samym wplątuje się w niezłą aferę! To wszystko wystarczy, aby poukładany dotąd świat Miry zatrząsł się w posadach…

Moja druga młodość to świetna, lekka, optymistyczna, zabawna, a przy tym inteligentna opowieść o babskich perypetiach (oczywiście z facetami w tle). Czyta się ją jednym tchem, bo wciąga od pierwszych stron. Warto zabrać tą książkę ze sobą na wakacje, długie weekendy i inne wolne dni! Uważam także, że jej lektura będzie znakomitym zresetowaniem się po ciężkim dniu w pracy.

Moja druga młodość to debiutancka powieść Miry Kowal, ale pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to mocno autobiograficzna historia. Główna bohaterka nosi nawet imię i nazwisko autorki, stąd wątpliwości co do autentyczności (przynajmniej niektórych) zdarzeń odkładam na bok.

Polecam tę książkę wszystkim kobietom na początku ich dorosłości, po przejściach, w trakcie różnych zawirowań życiowych i polecam ją także mężczyznom! Gwarantuję, że ta lektura zdecydowanie da pokrzepienie i dobrą zabawę!

moja-druga-mlodosc Mira Kowal, Moja druga młodość, Wydawnictwo Dygresje: Poznań 2017.

Opowieść o wojennych bohaterkach

Dwa lata temu zachwyciłam się powieścią, której akcja toczy się w czasach II wojny światowej, ale zamiast wysławiać bohaterskich żołnierzy, opisuje losy pięciu kobiet, które musiały sobie same radzić w trudnych czasach wojennej zawieruchy. Tamta książka, Oblubienice wojny, przypomniała mi się teraz, kiedy miałam wielką przyjemność przeczytać nową powieść Manuli Kalickiej Koniec i początek, opowiadającą podobną historię wojennych bohaterek, usiłujących przetrwać w nieludzkich czasach…

Trzy młode kobiety: Irena, przedwojenna tancerka kabaretowa, Zosia, studentka architektury i Helena, dziewczyna z kieleckiej wsi, spotykają się w podwarszawskich Włochach jesienią 1944 roku. Chcąc, nie chcąc zamieszkują razem, starając się przetrwać, aby docelowo przedostać się do centrum stolicy, gdzie, wśród ruin i ciągle płonących zgliszczy, mają nadzieję usłyszeć wieści o swoich najbliższych. Chociaż na początku nie pałają do siebie sympatią, a na pewno nie mają do siebie zaufania, są na siebie skazane: samotna, młoda kobieta nie miałaby zbyt wielu szans na bezpiecznie przeczekanie wojny. Po pierwszych miesiącach wspólnego bytowania coś zaczyna się dziać: zewsząd słychać głosy o klęsce niemieckich żołnierzy, a Warszawa powoli budzi się do życia. Młode kobiety, choć noszą w sobie niezagojone rany, powoli zaczynają patrzeć w przyszłość z nadzieją…

Koniec i początek to bardzo dobra, mądra, wzruszająca, ale i dowcipna powieść o przyjaźni, miłości i nadziei w nieludzkich czasach. O ile na początku dosyć opornie mi się ją czytało, o tyle w dalszej części wciągnęła mnie bez reszty. Bardzo spodobało mi się połączenie fikcji literackiej z rzeczywistymi wydarzeniami, takimi jak odbudowa Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego i próba odzyskania zrabowanych książek.

Autorka znakomicie nakreśliła bohaterki, tworząc trzy zupełnie różne, jednak pełne życia postacie.

Fabuła powieści została bardzo ciekawie skonstruowana. Jej główna akcja toczy się od jesieni 1944 roku do późnej wiosny 1945, natomiast pozostałe, wcześniejsze wydarzenia zostają opowiedziane w retrospekcji. Generalnie akcja powieści została przedstawiona z perspektywy głównych bohaterek. Została do tego wykorzystana narracja personalna, w której trzecioosobowy narrator opisuje świat z punktu widzenia bohatera. Taki sposób opowiadania bardzo mnie urzekł i mam wrażenie, że dzięki takiemu zabiegowi Czytelnik może bardziej utożsamić się czy po prostu zaprzyjaźnić z każdą z postaci.

Koniec i początek to samodzielna powieść, jednak jeśli ktoś chciałby poznać losy Irki z początków wojny, może sięgnąć do wcześniejszej książki M. Kalickiej Dziewczyna z kabaretu.

Jestem przekonana, że tą historią autorka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, dlatego mam wielką nadzieję na dalszą część! Polecam!

Koniec.i.poczatek Manula Kalicka, Koniec i początek, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2018.

 

Wszyscy, wszystko, o wszystkich…

Podmiejskie osiedla, podobnie jak małe miasteczka i wsie, rządzą się swoimi prawami. Z jednej strony wszyscy się znają i służą sobie nawzajem pomocą, co sprzyja poczuciu bezpieczeństwa, ale z drugiej powoduje to brak anonimowości, plotkarstwo i wścibstwo. W telegraficznym skrócie oznacza to, że wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich… Na dłuższą metę jest to bardzo męczące i myślę, że między innymi stąd popularność wielkich miejskich osiedli.

W połowie stycznia nakładem Wydawnictwa Editio (w serii Editio Blue) ukazała się powieść Marybeth Mayhew Whalen pt. Wszystko, czego pragniemy, opowiadająca o małomiasteczkowym życiu.

Jaworowa Dolina to niewielkie podmiejskie osiedle gdzieś w Karolinie Północnej, gdzie życie toczy się wolniej, wszyscy się znają i wiedzą o sobie (prawie) wszystko. I tu chodzi właśnie o to prawie… Choć wszyscy wydają się znać innych na wylot, to każdy z mieszkańców osiedla ma sekrety, które powinny pozostać w ukryciu. Kiedy rozpoczyna się sezon letni i większość rodzin z dziećmi spędza całe dnie na basenie, wydarza się tragedia. Na szczęście mieszkańcy Jaworowej Doliny solidaryzują się, udzielając niezbędnej pomocy poszkodowanemu i jego rodzinie. Niestety ten wypadek powoduje, że niezamknięta przeszłość dobija się do drzwi teraźniejszości i demony wracają…

Marybeth Mayhew Whalen snuje swoją opowieść (lub raczej opowieści) z perspektywy kilku osób i to jest bardzo ciekawe. Co rusz dowiadujemy się nowej informacji i dzięki temu możemy poskładać kolejne części układanki w całość. Książka ma niecałe trzysta stron, ale jest bogata w treści.

Autorka stopniuje napięcie, nie mówi wszystkiego od razu. To powoduje, że powieść wciąga powoli, ale skutecznie. Najchętniej chciałoby się poznać wszystkie sekrety od razu, a tu trzeba czekać… Mam niestety wrażenie, że w powieści pojawiło się kilka niedomówień, że nie wszystkie tajemnice zostały przejrzyście wyjaśnione. Mam nadzieję, że jest to celowy zabieg autorki, która pracuje nad kolejną częścią tej historii.

Wszystko, czego pragniemy to opowieść warta przeczytania. Polecam!

wszystko-czego-pragniemy-w-iext51994444 Marybeth Mayhew Whalen, Wszystko, czego pragniemy, Wydawnictwo Editio: Gliwice 2018.

 

Kochaj i rób, co chcesz!

Długie, zimowe wieczory to najlepszy czas na dobrą lekturę. Jeśli w dodatku pachnie ona wiosną, napełnia optymizmem, daje nadzieję, skrzy się humorem i pozostawia Czytelnika z niedosytem, bo chce się więcej (najlepiej zaraz!), to jest to strzał w dziesiątkę! Taką właśnie książką jest Ogród Zuzanny, znakomity finał kooperacji Justyny Bednarek i Jagny Kaczanowskiej. Powieść została wydana nakładem Wydawnictwa WAB i swoją premierę będzie miała 31 stycznia, ale już teraz warto upolować ją na przedsprzedaży 😉

Zuzanna Czaplicz mieszka z dwunastoletnim synem Wojtkiem, matką Krystyną i babką Cecylią w starym, drewnianym domu pod Warszawą. Życie w czteropokoleniowej rodzinie i w dodatku w małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają, posiada swoje uroki, ale przede wszystkim wymaga sporo wysiłku, aby zachować choć namiastkę intymności. Zuzanna z wszystkich sił próbuje radzić sobie z samotnym macierzyństwem; pracą, w której jest wykorzystywana; piętrzącymi się rachunkami do zapłacenia i codziennością, która przypomina o sobie aż do bólu. Kiedy wydaje się, że już gorzej być nie może, a lepiej na pewno nie, kobieta dostaje zlecenie zaprojektowania ogrodu pewnemu bogaczowi. Dla ambitnej Zuzanny jest to świetna propozycja, do czasu, aż wyjdzie na jaw, kto jest zleceniodawcą… Niezamknięta przeszłość wchodzi z buciorami w teraźniejszość najmłodszej z pań Czaplicz, a przy okazji wywraca do góry nogami życie małomiasteczkowej społeczności. Czy los może się odmienić, a błędy popełnione w przeszłości da się naprawić? Czy po kilkunastu latach burz, wyjdzie wreszcie słońce dla Zuzanny?

Ogród Zuzanny to zabawna, ciepła, wzruszająca i mądra powieść z wartką akcją, dzięki czemu czyta się ją jednym tchem. Ciekawa fabuła, niespodziewane zwroty akcji, a ponadto mnóstwo dowcipu, zarówno sytuacyjnego, jak i słownego, powoduje, że ta lektura świetnie odstresowuje i napawa optymizmem.

Dodatkowym atutem książki są kapitalnie scharakteryzowani bohaterowie. Jeśli ktoś lubi małomiasteczkowe historie w stylu Magdaleny Kordel, gdzie aż roi się od indywidualistów, którzy razem tworzą mieszankę wybuchową, ale bez nich byłoby jakoś tak nudno i ponuro, to gwarantuję, że pokochacie także Ogród Zuzanny. Sama Magdalena Kordel także poleca tę powieść 🙂

26943645_1644314138947636_2099445155_n

Jedna z autorek, pani Jagna Kaczanowska jest psychologiem i czytając tę powieść da się to odczuć, co w tym wypadku jest ogromną zaletą! W fabułę znakomicie zostały wplecione różne mądrości, wyjęte jakby wprost z psychologii, które najczęściej wypowiada nestorka rodu – Cecylia Czaplicz. W moim egzemplarzu jest mnóstwo podkreśleń, bo jest tam wiele cytatów, do których warto wracać, tak jak ten: „A jednak zasady… Tak. Są (…) Naczelna brzmi: kochaj i rób, co chcesz. Ale najpierw kochaj. I zacznij od siebie.”

Autorki Ogrodu Zuzanny dają nam gwarancję, że (mam nadzieję) niedługo ukaże się kolejny tom opowieści, na co czekam z wielką ciekawością 😉

Bardzo, bardzo polecam!

ogród zuzanny Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska, Ogród Zuzanny. Tom 1: Miłość zostaje na zawsze, Wydawnictwo WAB: Warszawa 2018.