Tag Archive | Dorota Terakowska

Filmowo – literackie opowieści o brzydkich kaczątkach

Niedawno byłam w kinie (uwielbiam nie tylko książki, ale również kino 😉 ) na bardzo pięknym libańskim filmie Anioł. Opowiada on historię Leby, skromnego nauczyciela i ojca dwóch dziewczynek, który przez sąsiadów i znajomych ciągle jest zasypywany życzeniami narodzenia syna. Wraz z żoną decydują się na trzecie dziecko i tym razem, ku uciesze lokalnej społeczności, rodzi im się syn. Okazuje się jednak, że chłopiec jest niepełnosprawny i o ile nie przeszkadza to jego rodzicom, to zaczyna doskwierać miejscowym ludziom. Leba kocha swojego syna i chce go ustrzec przed losem ośrodka dla niepełnosprawnych dzieci, dlatego wraz z żoną decydują się na odważny krok… Czy mały niepełnosprawny chłopiec może zmienić życie zakłamanych ludzi? Czy jego niepełnosprawność może okazać się cudowna i wyjątkowa? O tym przekonacie się, jeśli obejrzycie film, a zaręczam, że warto! Anioł to naprawdę dobre, dające do myślenia i wzruszające kino.

Rozpisałam się o filmie, a mój blog dotyczy przecież książek 😉 No tak, wracając do mojej wizyty w kinie, chciałam napisać, że oglądając Anioła pomyślałam o genialnej książce dotyczącej niepełnosprawności dziecka, a mianowicie o Poczwarce Doroty Terakowskiej.
Poczwarka opowiada historię kobiety i mężczyzny- Ewy i Adama, współczesnego małżeństwa, które- w ich mniemaniu- ma wszystko: wykształcenie, dobrą pracę, dającą im pieniądze i pozwalającą im się realizować i spełniać wszystkie marzenia, pozycję społeczną, dom, który w najmniejszym szczególe został zaprojektowany tak, aby był reprezentacyjny, niekoniecznie praktyczny i wygodny. Można by powiedzieć, że to wzorcowe, idealne małżeństwo. Do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka, które ma być dziedzicem ich materialnych i niematerialnych dóbr, które zdobyli dzięki własnej pracy i poświęceniom. Dziecko zostaje więc skrupulatnie zaplanowane, aby nie było niespodzianką, musi bowiem pojawić się w odpowiednim czasie, aby swoim przyjściem na świat uświetnić sukces rodziców. Rodzi się więc Marysia- nie jest jednak idealnym dzieckiem, o jakim marzyli Ewa z Adamem, to upośledzone dziecko. Dziewczynka ma zespół Downa, nie jest to jednak łagodna postać, która dla niewprawnego oka wydałaby się jedynie dziewczynką ze skośnymi oczami, ale postać ciężka, z głębokim upośledzeniem umysłowym. Dla Ewy i Adama te narodziny są końcem ich idealnego życia, coś poszło nie tak jak sobie zaplanowali.

Dorota Terakowska odmalowała bardzo ciekawe studium przypadku małżeństwa, któremu rozpada się życie, kiedy przychodzi na świat niepełnosprawne dziecko. Nie ulega wątpliwości, że niepełnosprawność potomka jest bardzo trudna do przepracowania, jest często nieoczekiwana. Jednak z drugiej strony upośledzone dziecko jest wyjątkowe, jest niezwykłym darem, ma w sobie jakąś cudowność (zupełnie jak każdy z nas), nieuchwytność. Jest poczwarką, która pewnego dnia może zamienić się w motyla. O tym także napisała Terakowska, z niezwykłą czułością i delikatnością.

Poczwarka to bardzo dobra powieść, chwyta za serce, ale także każe się zatrzymać i zastanowić. Czyta się ją jednym tchem i ma ochotę na jeszcze, pomimo tego, iż tematyka jest naprawdę trudna i delikatna. Kilkakrotnie przeczytałam już tę książkę, ale wiem, że jeszcze kilka razy do niej wrócę.

Powiedziałabym, że zarówno bohater Anioła, jak i Marysia – tytułowa poczwarka, to takie literackie brzydkie kaczątka, a ten, kto potrafi dostrzec więcej, zapewne zobaczy ich przemianę w piękne łabędzie.

Bardzo gorąco polecam i zachęcam do czytania, ale, i wyjątkowo w tej recenzji, także do oglądania! 🙂

20150921_190816 Dorota Terakowska, Poczwarka, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2001.

Czy możemy spotkać swojego Anioła?

Moją przygodę z pisaniem o książkach postanowiłam zacząć od powieści Doroty Terakowskiej Tam gdzie spadają Anioły, gdyż jest ona moją ulubioną 🙂 Mam nadzieję, że jest ona znana większości czytelników, a jeśli nie to, że zechcecie ją poznać.

Pierwszy raz czytałam Tam gdzie spadają Anioły mając 12-13 lat. Pamiętam, że był to czas mojego zauroczenia literaturą, zachłyśnięcia się nią i dziś wiem, że nieprzypadkowo trafiłam na Terakowską!

Z tamtego pierwszego czytania „Aniołów” pamiętam, że bardzo trudno było mi w niej odróżnić fikcję literacką od rzeczywistości. Spotkania Ewy z Avem były tak bardzo realne, Kamienie Życia jakby na wyciągnięcie ręki, a szczeble anielskiej Drabiny czekały na odkrycie. Drugi raz przeczytałam „Anioły” w liceum lub na początku studiów i już zupełnie inaczej na nie patrzyłam, z dystansem, bez dziecięcej (niektórzy mogliby powiedzieć – 12-13 lat – to raczej młodzieżowej!) ufności i wiary w cuda, które pojawiają się na każdym kroku. Pomimo tak jej różnego odbioru, za pierwszym i drugim do niej podejściem, wracam do tej książki przynajmniej raz w roku, czasem częściej, jeśli szczególnie za nią zatęsknię 🙂 Tyle moich wrażeń, a dla tych którzy jeszcze jej nie czytali krótka zachęta poniżej 😉

Tam gdzie spadają Anioły to historia Ewy, małej dziewczynki, która ma normalne, szczęśliwe dzieciństwo. Jednakże nagle coś się dzieje w jej krótkim życiu i do tej pory zdrowa dziewczynka zaczyna ulegać bolesnym wypadkom i coraz częściej przebywać w szpitalu. Czy zapracowani rodzice Ewy przerwą swoje niezwykle pasjonujące zajęcia, aby znaleźć lekarstwo dla swojej córki? Czy dolegliwości dziewczynki mogą mieć coś wspólnego z widzianymi w przeszłości aniołami lecącymi po niebie? Czy sceptyczny naukowiec może uwierzyć w istnienie Aniołów? Czy każdy człowiek ma swojego Anioła Stróża, który go chroni? Czy możemy spotkać swojego Anioła, a jeśli tak, to po czy go poznać? A w reszcie czy to tylko Anioł pomaga człowiekowi czy też człowiek może pomóc swojemu Aniołowi?

Tam gdzie spadają Anioły to niezwykle mądra i wzruszająca książka o tym, że każdy z nas ma wiele do zaoferowania drugiemu człowiekowi. To opowieść o tym, że nie wszystko można wiedzieć, że gdzieś kończy się nasza wiedza i że bardzo ważna jest wiara. To także historia o tym, że warto mieć otwarte serce, ale także oczy i uszy na świat i mieszkające na nim istoty tak jak potrafią to tylko dzieci. Myślę, że bardzo ważnym przesłaniem książki jest przekonanie o tym, że rodzice mogą się wiele nauczyć od swoich dzieci, dlatego trzeba słuchać swoich pociech. Nie wystarczy mieć dziecka, ale trzeba z nim być, spędzać z nim czas, pokazywać mu świat. Czas szybko leci, dzieci dorastają i może już nie być możliwości nadrobienia straconego czasu.

20151115_191225Dorota Terakowska, Tam gdzie spadają Anioły, Wydawnictwo Literackie: Kraków 1998, 2002.