Tag Archive | kryminał

Och, moja droga Klementyno…

Kryminały, a szczególnie serie kryminałów należy czytać po kolei. To jedna z mich refleksji po lekturze siódmej części kryminalnej serii o policjantach z Lipowa autorstwa Katarzyny Puzyńskiej! Pierwsze trzy części bardzo mi się podobały, a potem, nie mogąc przeczytać kolejnych trzech, wzięłam się za część siódmą. Historia świetna, trzymająca w napięciu, ale w trzech wcześniejszych częściach wiele zmieniło się w życiu głównych bohaterów, co trochę utrudniło mi (chociaż nie uniemożliwiło) odbiór całości. No, ale po kolei…

Najnowszy kryminał Katarzyny Puzyńskiej nosi tytuł Dom czwarty, a jego główną bohaterką jest bardzo niepokorna komisarz Klementyna Kopp. Klementyna jest świetną policjantką, ma genialny zmysł, który wytropi każdego przestępcę, ale jest również bardzo niedostępna, samotna i … zraniona. Jej przeszłość nie była usłana różami, wiele przeszła, stąd jej szorstkość i gruby mur, który wokół siebie wybudowała.

Kiedy wydaje się, że komisarz Kopp wszystko, co najgorsze ma za sobą i teraz będzie już tylko odpoczywać na zasłużonej emeryturze, zostaje poproszona o przyjazd w rodzinne strony. Kiedy decyduje się na ten krok, ślad po niej ginie. Komendant brodnickiej policji nie widzi nic dziwnego w zniknięciu Klementyny (w końcu Kopp jest jak kotka, która nikomu się nie tłumaczy i często podąża sobie tylko znanymi ścieżkami), ale Daniel Podgórski nie da się zwieźć pozorom i wyrusza na ratunek swojej starej przyjaciółce. W jego trudnej misji będą mu pomagały dwie kobiety, z którymi jego obecna relacja jest co najmniej napięta, czyli Emilia Strzałkowska i Weronika Nowakowska.

Złociny, rodzinna miejscowość Klementyny, przywitają ekipę poszukiwawczą nieprzyjaźnie, aby nie napisać, że wrogo. Trzy dwory, cztery zabudowania, pokłóceni mieszkańcy, tajemnice z odległej przeszłości, niedomówienia i nienawiść. Przeszłość plącze się z teraźniejszością, a miłość z nienawiścią… Nikt nie mówi prawdy, każdy kryje swoje ciemne interesy lub przeinacza fakty… Kiedy okazuje się, że prawda została pogrzebana, ktoś wpada na pomysł konfrontacji wszystkich potencjalnych podejrzanych… Czy to może się udać? Gdzie przepadła Klementyna? Czy komisarz jeszcze żyje i czy jej lipowscy przyjaciele odnajdą ją całą i zdrową?

Dom czwarty jest bardzo ciekawy, wciągający, emocjonujący, pasjonujący, a miejscami nawet trochę mroczny (na szczęście tylko trochę, gdyż nie jestem fanką mrocznych kryminałów). Szczególnie podobała mi się, zastosowana w powieści, metoda konfrontacji wszystkich podejrzanych i pozostałych postaci dramatu. Postawienie naprzeciwko siebie ludzi, którzy mają wiele do ukrycia i jeszcze więcej do stracenia, skojarzyło mi się z metodyką pracy mistrza dedukcji Herkulesa Poirota. To naprawdę świetna zabawa dla Czytelnika.

Historia morderstwa w Złocinach oraz poszukiwań komisarz jest równie ciekawa, co dalsze losy Daniela, Emilii, Weroniki oraz przeszłość Klementyny. Na szczęście w finale powieści wszystko się wyjaśnia, a poszczególne wątki układają się w całość, jednak to autorka musi mieć ostatnie słowo, dlatego dała nam poczuć przedsmak kolejnej powieści, która mam nadzieję, będzie już wkrótce.

Bardzo polubiłam postać tej niepokornej Klementyny, niezwykle wyrazistej i świetnie scharakteryzowanej! Polecam i Wam!

puzynska Katarzyna Puzyńska, Dom czwarty, Wydawnictwo Prószyński i Spółka: Warszawa 2016.

Wielki powrót profesorowej Szczupaczyńskiej

Dla Kingi w podziękowaniu za pyszną lekturę 😉

Kiedy w ubiegłą sobotę dowiedziałam się, że wydano drugą powieść o mojej ukochanej profesorowej Zofii Szczupaczyńskiej, doznałam euforii. To było dla mnie wielkie zaskoczenie, więc tym bardziej, bardzo się ucieszyłam! Nie mogłam się doczekać, kiedy zacznę czytać! Na szczęście już nazajutrz, w deszczową niedzielę, mogłam się zaszyć z gorącą herbatą i książką w fotelu i pogrążyć w świecie krakowskiej socjety końca XIX wieku.

Jak zapewne niektórzy Czytelnicy wiedzą (a inni się dowiedzą 😉 ) Zofia Szczupaczyńska jest żoną krakowskiego profesora medycyny, Ignacego Szczupaczyńskiego, stuprocentową mieszczanką, ze szlacheckimi aspiracjami. Jest także idealną panią domu, bardzo inteligentną i (choć nigdy nie przyznałaby się do tego) mającą wielkie pragnienia i aspiracje bycia zauważoną i potrzebną. W pierwszej powieści pt. Tajemnica domu Helclów profesorowa Szczupaczyńska pomaga rozwikłać pewną trudną zagadkę związaną z domem pomocy fundacji Helclów.

W drugiej części Zofię czeka o wiele trudniejsze zadanie. Ktoś ośmielił się zhańbić i podnieść rękę na bezbronne dziewczę. A, jak się później okaże, ta zbrodnia to prawdopodobnie czubek góry lodowej, która może zatrząś w posadach Kraków – miasto kultury i inteligencji…

Aby tego było mało, w przeddzień Wielkiejnocy jedna ze służących profesorostwa Szczupaczyńskich składa wymówienie, a w dodatku nie bezpośrednio na jej, Zofii, ręce, lecz przez drugą służącą, Franciszkę! Co za brak kultury i dobrego smaku!

Rozdarta zasłona to świetna książka, a zarazem dobry, wciągający kryminał. Autorzy z niezwykłą wnikliwością opisali sytuację XIX-wiecznego Krakowa, zarówno miasta bogatych mieszczan, ale i biednych, zdanych na siebie, żyjących w nędzy i beznadziei ludzi.

Bardzo dobrze czytało mi się zwłaszcza opisy sytuacji społecznej i obraz ówczesnego, zamkniętego, mieszczańskiego, krakowskiego środowiska, pełnego zakłamania i dulszczyzny.

Zofia Szczupaczyńska została fantastycznie scharakteryzowana. Wyobrażam ją sobie jako kobietę z krwi i kości, która wiele wie i ma sporo mądrych przemyśleń, ale jako stateczna matrona, żyjąca w środku męskiego świata, nie jest w stanie lub nie może wiele pokazać. Jest dla mnie wzorem kobiety, która jako szyja, która kręci głową domu, decyduje o wszystkim, ale jakby mimochodem, robiąc wrażenie, że przyjmuje wolę męża, pana domu.

Rozdartą zasłonę czytało mi się świetnie także z tego powodu, że na kartach powieści odnajdywałam wiele znakomitych i bardzo zabawnych smaczków o obecnie bardzo znanych i zasłużonych krakowskich osobistościach, którzy po koniec XIX wieku nie spełniali nałożonych na nich oczekiwań, a wręcz byli skandalistami i buntownikami!  Pewien młokos Wyspiański maluje niedawno odbudowany kościół Franciszkanów i w związku z tym na pewno będzie trzeba robić w tej sprawie kwestę! Lucjan Rydel przynosi wstyd ojcu profesorowi medycyny i zamiast, jak porządny człowiek, zająć się medycyną lub prawem, buntuje się i pisze jakieś nic nie warte wiersze! A Włodzimierz Tetmajer żeni się z chłopką, czym do spazmów doprowadza pól Krakowa!

Rozdarta zasłona to bardzo dobra książka! Serdecznie gratuluję autorom niezwykle udanego dubla! Polecam!

15608523_1265650703480650_1626893352_o Maryla Szymiczkowa, Rozdarta zasłona, Wydawnictwo Znak: Kraków 2016.

Kryminalny bumerang

W swoim czytelniczym życiu wracam do kryminałów jak bumerang. I nie chodzi mi tutaj o to, że czytam jeden kryminał dwa-trzy razy (choć dobry kryminał można przeczytać ponownie, a radość i emocje z czytania mogą być podobne, jak za pierwszym razem), ale o to, że sięgam do kryminałów systematycznie. To znaczy, że czytam powieść obyczajową, ale zaraz mam ochotę na kryminał, potem znów biorę jakąś beletrystykę, ale już widzę na półce znajome nazwisko na okładce (które jakby puszczało do mnie oko) i znów muszę sięgnąć do kryminału. Czuję się jak w nałogu 😉

No, ale poważnie. Od kilku lat jestem wielką fanką radia Rmf Classic. To zdecydowanie moje radio, dlatego słucham go na okrągło. Jakiś czas temu na jego falach, występowała Gaja Grzegorzewska, autorka kryminałów rodem z Krakowa, która opowiadała o znanych detektywkach. Tak poznałam tę pisarkę, dlatego jeszcze przed wakacjami wypożyczyłam sobie jej najnowszą książkę pt. Betonowy pałac. Niestety po kilkunastu stronach porzuciłam tę powieść, bo jakoś nie mogłam się do niej przekonać…

Kilka dni temu została mi jednak polecona jej pierwsza książka pt. Żniwiarz i to już zupełnie inna bajka. A jeśli zostaniemy przy terminologii bajkowej, to muszę przyznać, że to literackie spotkanie miało bardzo dobre zakończenie!

Główną bohaterką Żniwiarza jest Julia Dobrowolska, młoda kobieta, która zaraz po studiach założyła biuro detektywistyczne w Krakowie. Jej codzienność to dosyć trywialne sprawy: rozwody, zdrady czy zaginione zwierzęta. Jednak pewnego dnia do drzwi jej biura puka mecenas Romański, który w imieniu swojej klientki prosi Julię o pomoc. W Bułkowicach, niewielkim miasteczku na południu Polski, została zamordowana Agnieszka Lipska, absolwentka prawa, pochodząca z dobrego i bogatego domu. Kto zabił Bogu ducha winną dziewczynę i jaki miał w tym cel? W Bułkowicach robi się gorąco, bo oprócz Julii sprawą zajmuje się miejscowa policja i dziennikarz śledczy Wiktor Bergen. Powietrze stoi (i to nie tylko od sierpniowego upału), a wokoło iskrzy od emocji i ukrytych zadr i tajemnic…

Żniwiarz to kapitalna, trzymająca w napięciu i elektryzująca powieść. Momentami siłą powstrzymywałam się od obgryzania paznokci z emocji! Doskonała, ciekawa historia, od której nie sposób się oderwać.

Ponadto Gaja Grzegorzewska stworzyła świetne postacie. Zarówno Julia Dobrowolska, jak Wiktor Bergen oraz sierżant Duraj to wielkie indywidualności, które próbują postawić na swoim i, znajdując mordercę, wygrać tę ambicjonalną grę.

Już nie mogę się doczekać, kiedy dostanę kolejną książkę o detektywce Julii Dobrowolskiej…

Bardzo polecam!

15034351_1222224061156648_1282590803_o Gaja Grzegorzewska, Żniwiarz, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2016.

Katarzyna Puzyńska – polska Camilla Lackberg

O Katarzynie Puzyńskiej, jako świetnej autorce kryminałów, mówi się już od jakiegoś czasu. Do tej pory nie miałam okazji przeczytać żadnej z jej książek, aż do teraz. Właśnie jestem po lekturze Motylka, pierwszego tomu serii o policjantach z Lipowa i jestem zachwycona. Mhm… jeśli oczywiście można powiedzieć, że jest się zachwyconym kryminałem?! A można?! Nie wiem, oceńcie sami 🙂

W każdym razie, bodajże przed wakacjami skończyłam sagę kryminalną Camilli Lackberg, którą w krótkim czasie pochłonęłam i w Puzyńskiej odnajduję to wszystko, za co pokochałam pisarstwo Lackberg. A co? Przede wszystkim jej (i również Puzyńskiej) kryminały to nie tylko zbrodnia i poszukiwanie winnych. To historia małego miasteczka i jego mieszkańców, oddanie charakteru małej społeczności, w której czasem bardzo wrze, w której czasami z małego płomienia robi się wielki ogień i który niejednokrotnie bardzo trudno ugasić. Książki Lackberg to kryminały, ale przede wszystkim kryminały obyczajowe, to powieści, które się nie czyta, ale pochłania. Dla mnie Puzyńska pisze dokładnie tak samo, w znaczeniu dokładnie tak samo dobrze i dokładnie tak samo płynnie.

Są takie książki, które czytając, po prostu czujemy, że autor umie pisać. Jego narracja jest opowieścią, a tę opowieść po prostu chce się czytać. Taka opowieść jest płynna, błyskotliwa i czytając ją, cali przenosimy się do świata wykreowanego i już nic nas nie interesuje. Jesteśmy tylko tu i teraz. Mam wrażenie (choć nie jestem literaturoznawcą), że w taki sposób rodzą się arcydzieła. I znowu moje pytanie – czy nie będę uznana za profana, który powieści obyczajowo-kryminalne lub kryminalno-obyczajowe nazwie arcydziełem?! Być może, a być może nie – wszystko w waszych rękach, drodzy Czytelnicy 😉

Motylek to pierwsza część sagi kryminalnej o policjantach z niewielkiej mazurskiej wsi Lipowo. Czterej policjanci urzędują w swoim prowincjonalnym posterunku policji, gdzie niewiele się dzieje, a jedyną ich pracą jest zatrzymywanie nielegalnej wywózki drzewa z lasu czy łapanie nastolatków, którzy po kilku piwach postanowili trochę zaszaleć… Kiedy nieopodal szosy zostaje znalezione ciało zakonnicy, wszyscy są skłonni przyznać, że została potrącona przez samochód i w wyniku wypadku zmarła. Sekcja zwłok wykazuje jednak dziwne odstępstwa od typowego obrazu człowieka zabitego przez samochód. Kiedy policja zaczyna przyglądać się bliżej tej sprawie, na jaw wychodzą bardzo dziwne fakty z życia zakonnicy…

W tym samym czasie do Lipowa wprowadza się Weronika Nowakowska. Ta młoda kobieta w odruchu szaleństwa kupiła niewielki dworek od miejscowego milionera i po rozwodzie próbuje odzyskać sens życia… Czy jej się uda? Czy sielska (?) wieś pozwoli jej naprawić zdradzone serce?!

Wartka akcja, nagłe zwroty akcji, nowi, bardzo charakterystyczni bohaterowie i wszystko razem zanurzone w atmosferze małego, skostniałego miasteczka to sedno Motylka. Przeczytałam jednym tchem, dosłownie!

Bardzo polecam!

dsc_0006 Katarzyna Puzyńska, Motylek, Wydawnictwo Prószyński i Spółka: Warszawa 2014.

Profesorowa Szczupaczyńska w akcji!

„Tak to już jest – pomyślała Szczupaczyńska (…) – że i zbrodnie mają swój styl. Ludzie przebiegli mordują przebiegle, okrutni – okrutnie, a praktyczni – praktycznie. Tym, co jest pod ręką” (s. 212)

Premiera tej książki miała miejsce w ubiegłym roku. Już wtedy mówiło się, że jest to znakomita pozycja, którą należy przeczytać. To takie „must have” literackiego sezonu. Zdradzę Wam, że osobiście bardzo ostrożnie podchodzę do książek, które „trzeba” przeczytać, bo tak jest trendy i modnie! Z przykrością muszę stwierdzić, że najczęściej takie napędzane marketingiem i bardzo rozreklamowane książki są po prostu średnie, aby nie napisać słabe. Jestem przekonana, że dobre książki nie potrzebują reklamy, bo zachwyceni Czytelnicy są najlepszą rekomendacją.

Jednak tak wiele dobrego słyszałam o tej książce, że postanowiłam się skusić 😉 Rozsmakowałam się w niej i połknęłam prawie jednym tchem! Co to za książka?! Otóż to Tajemnica Domu Helclów Maryli Szymiczkowej 🙂

Akcja książki rozpoczyna się w pewną pochmurną październikową sobotę 1893 roku w kamienicy Pod Pawiem na ulicy Świętego Jana w Krakowie. Główną bohaterką tej wciągającej lektury jest Zofia Szczupaczyńska, żona profesora nauk medycznych Ignacego Szczupaczyńskiego, mieszczanka z arystokratycznymi aspiracjami. Profesorowa Szczupaczyńska jest wierną żoną i wspaniałą panią domu. Niestety nie ma dzieci, ale pogodziła się z ich brakiem. Swój czas oszczędnie gospodaruje pomiędzy nadzorowaniem kucharki, szukaniem służącej, robieniem cotygodniowych zakupów oraz wymienieniem się krakowskimi plotkami. Wszystkie „obowiązki” profesorowej Szczupaczyńskiej są niezwykle ważne, jednak kiedy daleko za Plantacjami, przy końcu ulicy Długiej, w Domu Helclów w niewyjaśnionych okolicznościach ginie jedna z pensjonariuszek, profesorowa nie waha się wcale, udaje się tam, „gdzie szanująca się kobieta właściwie bywać nie powinna (s. 25)”i zaczyna poszukiwać, odpowiedzi na niewygodne pytania… Siostry zakonne prowadzące dom opieki i pozostali pensjonariusze wstrzymują oddech, ale Zofii Szczupaczyńskiej, raz puszczonej w ruch, nikt nie zatrzyma!

Tajemnica Domu Helclów to znakomita, wyjątkowo barwna i po prostu fascynująca książka. Język powieści jest niezwykle literacki i wyrafinowany. Z jednej strony Czytelnik może śledzić przebieg śledztwa, a z drugiej oglądać obraz magicznego, mieszczańsko – arystokratycznego XIX – wiecznego Krakowa. Zabawnie przyglądać się wielkiemu dziś miastu, które przed stu dwudziestu laty ograniczało się do rynku, kończyło na Plantacjach (dzisiejszych Plantach), a takie dzielnice jak na przykład Łobzów były odległymi wsiami 😉 Dla współczesnego Czytelnika znakomite opisy ówczesnej obyczajowości mogą być szokujące, ale również dające do myślenia (nie mówiąc o tym, że niektóre bawią do łez 😉 ). Dosłownie wybuchnęłam śmiechem, czytając ten krótki fragment powieści: „(…) zważywszy, że wzrok nadal miała rozmarzony, mogło tu dojść nawet do złożenia pocałunku na dłoni. W biały dzień” (s. 154)! Wyobrażacie sobie?! W biały dzień!!!

Pozwolicie, że podam jeszcze jedna zaletę Tajemnicy Domu Helclów i kończę tę przydługą recenzję 😉 Otóż fantastyczne, ale to znakomite są tytuły, a raczej résumé rozdziałów. Autorka (a raczej autorzy, gdyż M. Szymiczkowa to pseudonim owocnej współpracy Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego) na początku każdego rozdziału w dowcipny, symboliczny sposób przygotowuje Czytelników na to, czego mogą się spodziewać po danym fragmencie. Muszę się Wam przyznać, że czytając te opisy niewiele rozumiałam 😉 Dlatego wracałam do nich po przeczytaniu poszczególnych rozdziałów, a wtedy sytuacja, z lekko zamglonej i tajemniczej, zdecydowanie się przejaśniała!

Bardzo serdecznie polecam Tajemnicę Domu Helclów! Gwarantuje cudowną zabawę 🙂

helclowie Maryla Szymiczkowa, Tajemnica Domu Helclów, Wydawnictwo Znak: Kraków 2016.

Powrót do Fjallbacki

W kolejny czwartek wracam z recenzją do urokliwej, aczkolwiek przerażającej Fjallbacki. Tym razem przedstawiam już piątą część sagi kryminalnej Camilli Lackberg, której akcja toczy się na tej szwedzkiej prowincji.

Do tej pory wszystkie zbrodnie we Fjallbace działy się w pobliżu domu Eriki Falck, ale można śmiało napisać, że nie dotyczyły jej bezpośrednio. Akcja tej powieści osobiście dotyka Eriki, dlatego warto zdecydowanie podkreślić, że to jej bardzo osobista historia. Jesteście zaintrygowani?! Mam nadzieję, że tak, bo Niemiecki bękart to naprawdę mocna i wciągająca książka.

Pewnego dnia, pośród staroci na strychu, Erika odnajduje osobiste rzeczy swojej matki. Wśród pamiątek z dzieciństwa, pisarka dostrzega kilka cienkich zeszytów, które okazują się pamiętnikami matki, zakrwawiony niemowlęcy kaftanik oraz hitlerowski medal. Erika chce odczarować swoje smutne dzieciństwo i poznać losy matki, dlatego udaje się do Erika Frankela, emerytowanego nauczyciela historii, aby dowiedzieć się czegoś o medalu. Ku jej zdumieniu i późniejszemu przerażeniu, w niedługim czasie od jej wizyty Erik Frankel zostaje znaleziony martwy w swoim domu. Czy odgrzebywanie starych spraw z czasów II wojny światowej obudziło uśpione upiory? Czy Erika pozna tajemnice swojej matki i ich wpływ na jej późniejsze chłodne relacje z córkami? Jaki jest sens chronić tajemnice sprzed sześćdziesięciu laty?

Przez całą akcję powieści, a przy końcówce już bardzo intensywnie, zastanawiałam się, co oni (bohaterowie z czasów wojny) takiego strasznego zrobili lub czego nie zrobili, a co tak bardzo na nich wpłynęło, że za wszelką cenę próbowali to ukryć! Majstersztyk!

Okres II wojny światowej i czas nazizmu to straszne lata w historii ludzkości, ale widać, że skoro powstają kolejne książki dotyczące tego zjawiska, to ten temat  nie jest wyczerpany. Wielu ludzi wciąż potrzebuje wiedzy i odkrycia prawdy, aby ukoić swój ból czy wielką stratę. Powieść Lackberg nie jest książką historyczną, nie uzurpuje sobie prawa, aby być za taką uważaną, a pomimo tego jest wierna historycznej prawdzie i warta przeczytania.

Na okładce Niemieckiego bękarta jest napisane, że to najlepsza powieść Camilli Lackberg. Ja nie potrafię tego kategorycznie stwierdzić, gdyż każda część sagi bardzo mi się podobała. Z drugiej strony niepodważalnym faktem jest to, iż jest to świetna książka, którą się połyka (prawie na raz) i którą trudno odłożyć.

Bardzo serdecznie polecam Niemieckiego bękarta! Będziecie zachwyceni i oczarowani tak jak ja 🙂

niemiecki bękart Camilla Lackberg, Niemiecki bękart, Wydawnictwo Czarna Owca: Warszawa 2013.

Zemsta i popiół

Pomyślicie pewnie, że jestem nudna i przewidywalna, ale od kilku tygodni nie mogę wziąć do ręki żadnej innej książki (choć na półce mam kilkanaście pozycji do przeczytania 😉 ), bo wciąż czytam kryminalną sagę Camilli Lackberg! No tak, jestem nudziarą, bo czytam, czytam i nie mogę się oderwać! Zdecydowanie warto, do czego i Was zachęcam, dlatego kolejna czwartkowa recenzja, to kolejna część (a raczej części, bo tym razem opisuję dwie kolejne powieści z cyklu) książki o morderstwach we Fjallbace.

W powieściach kryminalnych bardzo lubię połączenie przeszłości z teraźniejszością, nakładanie się tego, co już się zdarzyło na współcześnie dziejące się wydarzenia. W obu kolejnych powieściach Camilla Lackberg zręcznie toczy dwie równoległe historie, które w końcu, aby zagadka została rozwiązana, a winni skazani, muszą się połączyć.

Kamieniarz to trzecia część sagi kryminalnej. Tym razem Patrik Hedstrom dostaje szczególnie trudne zadanie, gdyż musi poinformować swoich znajomych, że ich siedmioletnia córka Sara została utopiona. Sprawa jest bardzo trudna i skomplikowana, gdyż nie było żadnych świadków wypadku. Rodzice Sary dopiero co przeprowadzili się do Fjallbacki i tymczasowo mieszkają u babki dziewczynki – Lilian. Lilian to cierpiętnica, która bardzo przeżywa śmierć wnuczki, a jednocześnie dodaje zadań policji, gdyż nieustająco kłóci się z sąsiadem.  Sprawy nie ułatwia fakt, że syn sąsiada to mężczyzna z zespołem Aspergera, który może być podejrzany o zamordowanie dziewczynki. Sprawa, jak zawsze u Lackberg, jest bardzo skomplikowana. Równolegle z opowieścią o utopieniu dziewczynki, czytamy historię z początków XX wieku o pewnym pracowniku kamieniołomu Andersie. Anders, na swoje nieszczęście, wdał się w romans z samolubną i pustą kobietą z dobrego domu, a potem miał bardzo tego żałować…

Czwarta część cyklu nosi tytuł Ofiara losu. To jedna z niewielu powieści kryminalnych, w których już od połowy miałam dobrą intuicję i szybko odgadłam, kto jest mordercą. Domyślałam się tego, ale z drugiej strony, rozwiązanie wydawało mi się tak nieprawdopodobne, że wolałabym się mylić! No, ale po kolei 😉

Do komisariatu policji w Tanumshede przybywa nowa policjantka Hanna Kruse, która ma odciążyć pozostałych policjantów. Bardzo dobrze się składa, że Patrik i Martin będą mieć pomoc, zwłaszcza, że pierwszego dnia jej pracy zostają wezwani do wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Niestety szybko się okazuje, że zdarzenie początkowo wzięte za wypadek, wcale nim nie jest! Dodatkowo policja będzie miała dużo pracy, gdyż w gminie zostaje zorganizowany program reality show „Fucking Tanum”.

Równolegle do współczesnych wydarzeń, śledzimy historię rodzeństwa, które jest więzione przez swoją matkę w pokoju. Dzieci są zadbane, czyste, obdarzane miłością, ale równocześnie permanentnie chronione przed światem.

W jaki sposób te dwie, wydawałoby się, że zupełnie różne historie mogą być ze sobą połączone?  Odpowiedź na to pytanie jest tak bardzo trudna do wyobrażenia, że koniecznie musicie sami sięgnąć po tę powieść!

Trzecia i czwarta część sagi kryminalnej Camilli Lackberg to kolejne świetne kryminały, ale i bardzo dobre, pełne doskonałego zmysłu obserwacji, powieści obyczajowe. Każda z książek stanowi osobną część, ale czytane po kolei pozwolą na prześledzenie losów pisarki Eriki Falc i jej bliskich oraz wiele opowiedzą o małomiasteczkowej mentalności, ale i relacjach wewnątrzrodzinnych i sąsiedzkich.

Bardzo polecam znakomite powieści Camilli Lackberg!

DSC_0006Camilla Lackberg, Kamieniarz, Wydawnictwo Czarna Owca: Warszawa 2014.

DSC_0022Camilla Lackberg, Ofiara losu, Wydawnictwo Czarna Owca: Warszawa 2012.