Tag Archive | literatura turecka

Siła miłości

Mój egzemplarz tej książki nosi ślady zeszłorocznych wakacji, bo gdzieś pomiędzy kartkami dostrzegam drobinki piasku i zapach morza 😉 Jest także cały popodkreślany, gdyż jest w nim całe mnóstwo świetnych cytatów i sentencji, które szkoda byłoby zapomnieć, a czasem warto do nich wrócić! Zapraszam do lektury Czterdziestu zasad miłości Elif Shafak, bo to właśnie tę powieść przypominałam sobie w ubiegłoroczne lato 🙂

Czy można zakochać się w kimś, kogo nie znamy? Czy warto poświęcić całe życie dla kilku niepewnych chwil? Czy można z dnia na dzień porzucić dotychczasowe uporządkowane życie i wyruszyć w poszukiwaniu miłości? Czy miłość jest ważniejsza niż rodzina?

Gdyby zadać te pytania Elli Rubenstein, zawsze poprawnej żonie i matce, mieszkającej gdzieś na bogatych przedmieściach jednego z miast Stanów Zjednoczonych, to zapewne odpowiedziałaby, że oczywiście nie. Ella wiedzie zwyczajne życie kury domowej, wychowuje trójkę dzieci i czasem chciałaby, aby coś się w jej życiu zmieniło. Szczęśliwie dostaje pracę jako recenzentka w wydawnictwie i szybko otrzymuje pierwszą książkę, którą musi przeczytać i ocenić. W taki sposób w jej ręce trafia książka Aziza Zahary „Słodkie bluźnierstwo”, która jest biografią Rumiego, XIII-wiecznego perskiego poety i jego przyjaciela Szamsa z Tebrizu. Ella jest zafascynowana tajemniczą lekturą i nawiązuje kontakt z jej autorem. Jeszcze nie wie, że ta decyzja pociągnie za sobą wielką zmianę w jej życiu…

Czterdzieści zasad miłości przenosi nas do XIII-wiecznego, orientalnego świata, nieznanej kultury i odmiennych zasad, które czasem (o dziwo!) są tak bardzo podobne do naszych. Razem z główną bohaterką śledzimy fascynujące losy Rumiego i Szamsa, niecierpliwimy się, boimy i cieszymy. Z drugiej strony czytamy o losach Elli, o jej niewątpliwie trudnych wyborach i ich konsekwencjach. Kibicujemy jej lub dziwimy się temu, co robi. Trzeciej opcji nie ma.

Wielkim atutem powieści jest całe mnóstwo świetnych cytatów; prostych, a zarazem przenikliwie mądrych zdań. Kiedy będziecie czytać Czterdzieści zasad miłości, musicie mieć w pobliżu długopis lub, jeśli książka jest pożyczona, kartkę, aby podkreślać lub zapisywać wartościowe sentencje!

Elif Shafak, autorka Czterdziestu zasad miłości (a także kilku innych świetnych powieści, o których już pisałam) to znakomita turecka pisarka. Jej powieści są bardzo ciekawe, wciągające i pełne życia. Uwielbiam w nich połączenie przeszłości z teraźniejszością, wschodu z zachodem oraz kultury islamskiej z judeochrześcijańską. Książki Shafak, to lektury przy których nie sposób się nudzić, porywają Czytelnika w inny, daleki świat i zdecydowanie poszerzają horyzonty 🙂

Serdecznie polecam!

czterdzieści zasad miłościElif Shafak, Czterdzieści zasad miłości, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2012.

Reklamy

Worek z opowieściami

W 1920 roku do brzegów Stambułu dopływa rosyjski statek. Pasażerowie tego statku to Rosjanie, którzy nie potrafili lub nie mogli żyć w porewolucyjnym porządku. Wśród przybyszów znaleźli się młodziutka Agrypina Fiodorowna Antipowa i jej mąż generał Paweł Pawłowicz Antipow. Stambuł miał stać się ich nowym miejscem na ziemi, nowym domem. Po szczęśliwym, aczkolwiek trudnym początku, miasto przestało być dla nich przyjazne…

W 1966 roku Agrypina wraz z mężem wprowadzają się do pięknej nowej kamienicy nazwanej Pałacem Cukiereczek. Ten piękny pałacyk to prezent od Pawła dla schorowanej żony, to dar miłości, prośba o przebaczenie.

W 2002 roku w dziesięciu mieszkaniach kamienicy Pałacu Cukiereczek, mieszczącej się przy ulicy Żurnalowej numer 88 w Stambule, zamieszkują bardzo różne osobowości. Jest tam dozorca i jego silna żona, student ze swoim ogromnym psem, dwaj fryzjerzy -bliźniacy Cemal i Celal, rodzina Ognistych, Hadżi Haci z synem, synową i wnukami, Metin Twardziel z żoną Nadią, profesor uniwersytecki, Błękitna Kochanka, Tijen Czyścioszka z córką i Madame Babcia. Wszyscy ci mieszkańcy to paleta indywidualności, można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że to straszni dziwacy. O każdym z nich dowiadujemy się wielu interesujących rzeczy i poznajemy ich perypetie.

Pałac Cukiereczek lata świetlności ma już za sobą, żeby tego było mało, przy murach kamienicy pojawiają się stosy śmieci. Śmieci są codziennie wywożone, ale codziennie ich przybywa. W całej kamienicy unosi się straszliwy fetor, mieszkańcy nie są w stanie normalnie mieszkać i funkcjonować. Każdy próbuje wymyślić jak pozbyć się śmieci, ale nie jest to takie proste. Kiedy pewnego dnia na murach kamienicy pojawia się ostrzeżenie, jest to początek końca.

Pchli pałac to kolejna z książek Elif Shafak, którą bardzo polecam. Jest to przede wszystkim opowieść o ludziach. O indywidualistach i dziwakach, o ich skomplikowanych sytuacjach życiowych i relacjach między nimi. Kamienica żyje własnym życiem, w jej murach spotkamy ludzi z zasadami i bez zasad, ludzi słabych i silnych, pogubionych i szukających celu, tych pozostających w związkach i samotnych.

Pchli pałac to powieść wielowątkowa. Jest jak worek z różnymi opowieściami, który przy każdym oglądaniu pozwala nam dostrzec nowy detal, nową historię.

Pchli pałac czyta się miejscami jak dobry kryminał. Czytelnik poznając kolejnych mieszkańców Pałacu Cukiereczek dostaje nowe tropy, odnajduje nowe ślady, które mogą go zaprowadzić do odkrycia tajemnicy. Każdy mieszkaniec tego domu ma jakiś sekret i swoją własną historię.

O jednych bohaterach powieści dowiadujemy się więcej, a o niektórych niestety zdecydowanie mniej, choć chciałoby się jeszcze o nich przeczytać. Jest to dla mnie jedyna wada tej powieści jaką odnalazłam.

Bardzo serdecznie polecam Pchli pałac. Myślę, że z radością przeniesiecie się do niewielkiej kamienicy Pałacu Cukiereczek i zanurzycie się w tej opowieści, podobnie jak uczyniłam to ja 😉

20151105_193755Elif Shafak, Pchli pałac, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2009.

Wielokulturowa opowieść

Bardzo lubię tę pisarkę. Jej książki po prostu dobrze się czyta, są wciągające i według mnie zawsze zawierają w sobie jakiś rodzaj magii, kryją w sobie tajemnicę, którą chce się odkryć czy też zgłębić. Mam na myśli Elif Shafak, o której już pisałam przy Bękarcie ze Stambułu i zapewne jeszcze kilka razy o niej ode mnie przeczytacie 😉

Lustra miasta, do czytania której pragnę wszystkich Czytelników zaprosić, to powieść o wielu płaszczyznach, kulturach i czasach (charakterystyczna rzecz dla tej znakomitej tureckiej pisarki). Akcja powieści toczy się w XVII – wiecznym Madrycie. Europę ogarnęła gorączka zwalczania przeciwników chrześcijaństwa, więc jest to czas wielkiej pracy Świętej Inkwizycji. Ludzie wpadają w jej sidła poprzez swoje haniebne czyny lub na skutek donosu zmartwionych sąsiadów.

W tych trudnych okolicznościach poznajemy rodzinę Pereirów: lekarza, a zarazem filozofa Antonia, jego żonę Isabel, ich syna Andersa oraz brata Antonia – lekkoducha i bawidamka Miguela.

Gdzieś po drugiej stronie miasta mieszka i pracuje srogi inkwizytor Alonso Perez de Herrera, zwalczający grzeszników, a zarazem sam będący pełen niszczących go demonów i wszędobylskiego strachu.

W zupełnie innej części Europy poznamy Seyha Suleymana Sedefa Efendiego oraz rabbiego Jakuba, którzy też będą mieli wiele do opowiedzenia w tej historii.

Elif Shafak jest znakomitą pisarką i bardzo dobrą obserwatorką. W jej powieściach zachwycają mnie przede wszystkim opisy miejsc i wydarzeń. Są one przepięknie zilustrowane słowem i pełne szczegółów. Z jednej strony bardzo chciałoby się uczestniczyć w dziejących się wydarzeniach, być ich częścią, obserwować je z bliska i, kolokwialnie mówiąc, na gorąco, ale z drugiej strony ta plastyczność opisu pozwala na wyobrażenie sobie, że uczestniczy się w nich osobiście.

Kolejna rzecz, która mnie porywa w jej powieściach, to dygresje. W mowie potocznej dygresje nie są pożądane, gdyż zakłócają sens i sedno omawianych rzeczy. Natomiast, moim skromnym zdaniem oczywiście ;-), dygresje w powieściach ubarwiają całość, dodają smaku, zupełnie jak przyprawy zupie.

Kiedy Shafak w Lustrach miasta opisywała życie pewnej gruszy stale i stale rodzącej pyszne owoce, stała się ona jedną z ważnych postaci na kartach powieści. Dla mnie majstersztyk!

Gdybym miała porównać pisarstwo Shafak do innej powieściopisarki, to zdecydowanie byłaby to twórczość Olgi Tokarczuk. Nie jestem literaturoznawcą, nawet nie uzurpuję sobie prawa do tego, aby nim być, gdyż nie mam ku temu, ani wiedzy, ani wykształcenia, ale kierując się intuicją, sklasyfikowałabym je razem. Obie pisarki świetnie opowiadają, sięgają gdzieś do wnętrza człowieka, do jego pragnień i dążeń, potrafią pisać o historii, z jednej strony dalekiej, ale z drugiej strony takiej, która jeszcze gdzieś tam się toczy, przecież to co wydarzyło się wczoraj dzisiaj jest już historią!

Gorąco polecam Lustra miasta Elif Shafak, to zdecydowanie fantastyczna opowieść!

20151019_205208 Elif Shafak, Lustra miasta, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2011.

Smakowita turecka powieść

Literatura turecka nie jest w Polsce bardzo popularna. Zapewne większość Czytelników zna Orhana Pamuka i jego prozę (mnie niestety nie zachwyciła), gdyż pisarz dostał w 2006 roku Literacką Nagrodę Nobla. No i to by było na tyle. Właśnie z tego powodu postanowiłam napisać o świetnej tureckiej pisarce Elif Shafak i jej bardzo dobrej powieści. Elif Shafak pochodzi i mieszka w Turcji, a więc bardzo dobrze zna jej kulturę i tradycję, ale mieszka również w Stanach Zjednoczonych, dzięki czemu może popatrzeć na swój kraj z dystansu i czasem szczerze aż do bólu o nim pisać.
Bękart ze Stambułu to powieść, której akcja toczy się w Stambule i Stanach Zjednoczonych. Opowiada ona historię współczesnej tureckiej rodziny, jednakże nie zwykłej i przeciętnej, gdyż w tej rodzinie nie ma mężczyzn, którzy z powodu klątwy nie przeżywają więcej niż czterdzieści kilka lat. Skoro nie ma tam mężczyzn, to możemy przeczytać o silnych kobietach, które wspólnie zamieszkują podupadający, ale nadal piękny dom w jednej ze stambulskich dzielnic. Każda z nich ma mocny charakter i swoją własną i jakże ciekawą historię: najmłodsza Asya, cztery siostry Kazanci: Zeliha, Banu, Cevriye oraz Feride, ich groźna matka Gulsum oraz dobroliwa babka Mateńka. Druga część historii toczy się na drugim końcu świata, gdzie mieszka nastoletnia Amy Armanusz amerykanka ormiańskiego pochodzenia i jej skłócona rodzina. Z pozoru te dwie opowieści nic nie łączy, a jednak okazuje się, że jest to tylko czubek góry lodowej. Nie będę zdradzać, co i dlaczego się wydarzyło, ale zapewniam, że niektóre wydarzenia są wprost nieprawdopodobne, a świat jest jednak mały.
Tą powieść zaliczyłabym do uwielbianych przeze mnie powieści szkatułkowych, w których narrator snuje kilka opowieści, które tylko z pozoru wydają się nie połączone, ale które wspaniale się ze sobą łączą i tworzą doskonałą historię. Jestem fanką takich powieści, bo wtedy czuję się tak jakbym czytała jedną książkę, a w gratisie dostawała jeszcze dwie albo trzy 🙂
Bękart ze Stambułu jest przepełniony smakołykami. Na kartach tej powieści ciągle się gotuje i podaje coś pysznego do jedzenia. Jeśli ktoś miał okazję być w Turcji, to zapewne nieobce będą mu opisywane w książce potrawy. Ja niestety jeszcze nie byłam w Turcji, ale miałam szczęście poznać polsko – turecką rodzinę, które często mnie u siebie gości i częstuje wspaniałymi tureckimi potrawami. Właśnie dzięki tej znajomej rodzinie łatwiej było mi czytać powieści Shafak, bo znałam smak tureckiego jedzenia i słyszałam wiele opowieści o tureckich zwyczajach, co znacznie ułatwia odbiór książki. Co prawda, abyśmy się dobrze zrozumieli, nieznajomość tureckiej kuchni nie przeszkadza w zrozumieniu sensu książki! 🙂 Myślę, że jedynie wyostrza chęć spróbowania tych bajecznie i zmysłowo opisywanych potraw.
Bardzo serdecznie polecam książę Elif Shafak Bękart ze Stambułu! Nie będziecie żałowali, a może nabierzecie smaku na kolejne?! 🙂

20150804_204531  Elif Shafak, Bękart ze Stambułu, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2010.