Tag Archive | macierzyństwo

O niespełnionych marzeniach…

Dorota Terakowska to jedna z moich ulubionych pisarek. Pisałam już o jej dwóch książkach: Tam, gdzie spadają anioły (to zdecydowanie jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w życiu, dlatego też często do niej wracam) oraz o Poczwarce. Teraz przyszedł czas na Ono – zapraszam!

Główną bohaterką Ono jest Ewa, dziewiętnastolatka, mieszkająca z rodzicami i dużo młodszą siostrą w małym miasteczku. Ewa ma rodzinę, ale czuje się w niej samotna, ma pracę, ale chodzi do niej, bo musi. Jej jedynym marzeniem i celem w życiu jest wyjazd z zaściankowej mieściny i przeprowadzka do dużego miasta. Ewa wierzy, że wraz z wyprowadzką wszystko w jej życiu zmieni się na lepsze, dosłownie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki! Dziewczyna nie robi jednak nic, aby przenieść się do miasta, a wszystkie swoje porażki i brak perspektyw usprawiedliwia miejscem zamieszkania.

Pewnego dnia Ewie przydarza się nieszczęście, a w konsekwencji okazuje się, że jest w ciąży. Jest zrozpaczona, bo jej wszystkie plany i marzenia legły w gruzach, a ona nie chce skończyć tak, jak jej własna matka – niespełniona, wiecznie sfrustrowana kura domowa! Jedynym wyjściem jest aborcja. Ewa udaje się do kliniki, a w jej ręce wpada pewna ulotka…

Czy aborcja to jedyne wyjście? A może lepiej urodzić? Co by było, gdyby Ewa urodziła? A gdyby nie urodziła? Czy życie Ewy może się zmienić? Co zyska? Co straci? Czy można dokonać takiego wyboru?

Dorota Terakowska z wielkim szacunkiem dla każdego człowieka i jego wyborów odpowiada na te bardzo trudne pytania. Czytelnik musi tylko chcieć odczytać sens, często ukryty i niewypowiedziany wprost.

Ono to fantastyczna powieść o życiu, o trudnych wyborach, o skomplikowanych relacjach rodzinnych, o marzeniach i planach każdego człowieka. Zdecydowanie można z niej wiele dla siebie wyciągnąć.

Autorka świetnie odmalowała obraz niespełnionej, pokłóconej i nieszczęśliwej rodziny. Z boku wszystko jest ładne, ale kiedy podejść bliżej, to dostrzeżemy mnóstwo rys i pęknięć. Dużym atutem powieści jest to, iż Terakowska opisała życie rodzinne z perspektywy każdego z jej członków. Obraz jaki się z tego opisu wyłania, jest bardzo smutny. Każdy z członków rodziny miał jakieś plany, tęsknoty, ale je porzucił, bo tak było prościej i wygodniej, a teraz, kiedy życie mija, nic już nie da się zrobić…

Ono kapitalnie pokazuje, że dzieci dźwigają na swoich barkach marzenia rodziców, ich oczekiwania, ich niespełnione nadzieje. Narrator wchodzi z Czytelnikiem w dialog, pyta go czy da się uwolnić z tych więzów, w jaki sposób to zrobić i przede wszystkim czy warto?

Jeśli ktoś oglądał film Małgorzaty Szumowskiej (prywatnie córki Doroty Terakowskiej) o tym samym tytule, co powieść, to bardzo ważna informacja: film nie powstał na podstawie książki. Terakowska i Szumowska zrobiły dwie zupełnie różne historie, opowiadające o dziewczynie, która boryka się z niechcianą ciążą i to w zasadzie koniec podobieństw. Każda z nich poszła w zupełnie innym kierunku, opowiedziała, dostępnymi sobie sposobami: w filmie i powieści, zupełnie odmienną historię, a porównywanie tych dwóch dzieł nie jest wskazane.

Ono to naprawdę fantastyczna powieść, uważam, że bardzo warto ją przeczytać, żeby nie być kategoryczną i nie napisać, że powinno się. Wielu osobom polecałam tę książkę i każda, która ją przeczytała, była zachwycona 😉 Terakowska miała wspaniały dar opisywania ludzkich emocji i przeżyć, szczególnie w trudnych życiowo sytuacjach, często granicznych i robiła to z wielkim wyczuciem i szacunkiem dla ludzi.

Bardzo serdecznie polecam Ono oraz inne dzieła wspaniałej Doroty Terakowskiej!

DSC_0002Dorota Terakowska, Ono, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2003.

Reklamy

Położna – opiekunka i asystentka

Nie jestem fanką literatury faktu, choć zdarzyło mi się kilka tego rodzaju książek przeczytać; nie posiadam również dzieci i nie jestem w ciąży, a pomimo tego sięgnęłam po książkę, która opowiada o ciąży i porodzie.

Położna to bardzo stary i niezwykle potrzebny zawód, a jednak osoby go wykonujące przez lata były spychane na margines hierarchii szpitalnej, gdzieś pomiędzy pielęgniarki, a salowe, opowiada położna, jedna z rozmówczyń Sylwii Szwed. Z drugiej strony położne nazywano babkami, babuszkami, znachorkami, akuszerkami, mądrymi czy też mundrymi, bo były to bardzo mądre i szanowane kobiety, relacjonuje inna.

Sylwia Szwed jest reporterką, autorką książki Mundra, w której opisała swoje rozmowy z dziesięcioma położnymi. Jak sama pisze w przedmowie, książka ta powstała z egoistycznej ciekawości, gdyż autorka chciała, wiedzieć, co ją czeka, kiedy będzie rodzić własne dziecko. Mundra jest cenną pozycją, gdyż opowiada o porodzie, jednak nie z perspektywy położnicy, ale położnej.

Sylwia Szwed rozmawiała z dziesięcioma zupełnie różnymi kobietami, w różnym wieku, z różnym bagażem doświadczeń, matkami i bezdzietnymi, wierzącymi i ateistkami. Pozwoliła im opowiedzieć o swojej historii, o początkach swojej pracy, o motywach wyboru zawodu, sukcesach i trudnościach, a także o samych pacjentkach. Czytamy o porodach w czasie wojny, okresie komunizmu, ale i tych współczesnych. Zaglądamy do porodówek w Polsce, ale i Tanzanii czy Danii. Dowiadujemy się dlaczego coraz częściej kobiety wybierają porody domowe, a dlaczego jeszcze niedawno każda chciała urodzić w szpitalu.

Mundra jest niezwykle ciekawą książką. Momentami czyta się ją jak najlepszą powieść, a innymi razy jak opowieść akcji czy wręcz grozy. Uważny Czytelnik dostrzeże ogrom pracy i serca, ale także poświęcenia, które położne wkładają w swój zawód.

Ta książka jest bardzo potrzebna, ponieważ skłania do refleksji, ale także powoduje poszerzenie naszych horyzontów i wejście w świat, który dla niektórych pozostaje zamknięty. Może stać się przyczynkiem wielu dyskusji i rozmów, a także nieuchronnych zmian na polskich porodówkach i w myśleniu położnic i ich bliskich. Może być również sposobem na oswojenie lęku, poznaniem tego, co nowe i niepewne.

Zachęcam do przeczytania Mundry kobiety, ale również mężczyzn, bo taka lektura zdecydowanie ubogaca. Polecam!

20151126_190201Sylwia Szwed, Mundra, Wydawnictwo Czarne: Wołowiec 2014.