Tag Archive | nowotwór

W obliczu choroby

Jestem maniakalnym czytelnikiem, który potrafi rzucić wszystko i czytać. Zdarzyło mi się przeczytać ponad 500 stron jednego dnia, tylko dlatego, że nie byłam w stanie odłożyć książki na bok. Inaczej było w przypadku TEJ powieści, bo czytałam ją prawie dwa tygodnie. Nie dlatego, że mi się nie podobała, skąd! Nie byłam jednak w stanie przeczytać jej w ciągu jednego dnia. Po każdym rozdziale, ba zdaniu, musiałam łapać oddech. Jej przeczytanie kosztowało mnie dużo wysiłku, ale było warto.

TA książka to dzieło Charlesa Bocka pt. Alice i Oliver. Ukazała się w połowie marca nakładem Wydawnictwa W.A.B.

Alice, piękna, młoda kobieta, jest szczęśliwą żoną i matką kilkumiesięcznej dziewczynki. Pewnego dnia, zamiast jechać na rodzinny wypoczynek, Alice i jej mąż Oliver muszą udać się do szpitala. Kobieta jest osłabiona i wycieńczona, przelewa się przez ręce. Rutynowa wizyta u lekarza przeradza się w ratowanie życia Alice i szukanie przyczyny tak złego stanu jej zdrowia. Diagnoza brzmi jak wyrok: ostra białaczka szpikowa! Czy Alice będzie w stanie walczyć z rakiem? Czy będzie w stanie wytrwać długą walkę o zdrowie i życie? Czy Oliver zostanie przy żonie? Czy poradzi sobie z tak trudną sytuacją, samotnością i ogromną odpowiedzialnością?

Warto przeczytać tę powieść, choć jest niewątpliwie trudną, emocjonującą i miejscami przerażającą historią. Czasem podczas lektury razem z bohaterami tracimy grunt pod nogami i czujemy tylko czarną rozpacz, czasem nadzieja rozjaśnia niebo i przegania czarne chmury.

Alice i Oliver to powieść z wątkami autobiograficznymi. Charles Bock, pisząc książkę, korzystał ze swoich osobistych przeżyć, stąd opisy są niejednokrotnie aż do bólu prawdziwe i wyczuwa się w nich autentyczne emocje. Autor znakomicie opisał wszystkie etapy przystosowania się do przewlekłej choroby. Bohaterowie przechodzą przez szok, oczekiwanie poprawy, opłakiwanie straty, obronę, a wreszcie przystosowanie się i zaakceptowanie sytuacji.

Opowieść Charlesa Bocka jest napisana z różnych punktów widzenia: część historii opowiada narrator, a część poznajemy z perspektywy raz Alice, a innym razem Olivera. Ta powieść to historia walki o zdrowie, życie, a czasem po prostu godność pacjenta.

Kiedy czytałam o zmaganiach Olivera z ubezpieczycielami, cieszyłam się, że w Polsce mamy ubezpieczenia społeczne, ten nielubiany i wyszydzany ZUS! Nie chciałabym mieć takich programów ubezpieczeniowych jakie działają w USA.

Niestety rozczarowało mnie zakończenie powieści. Mam wrażenie, że książka byłaby dużo lepsza bez epilogu, ale to moje całkiem prywatne zdanie.

Alice i Oliver to świetna powieść, polecam!

alice_oliver_11 Charles Bock, Alice i Oliver, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2018.

Reklamy

Opowieść onkocelebryty

Kiedy czytam o chorobach, a szczególnie chorobie nowotworowej, zastanawiam się, co ja zrobiłabym w takiej sytuacji. Załamała się czy wręcz przeciwnie walczyła?! Podziwiam te osoby, które pomimo wszystko nie poddały się i walczyły, dzięki temu mogą być dla przeciętnego człowieka przykładem, a o ich zmaganiach możemy poczytać.

Tego księdza poznałam (cóż poznałam to za duże słowo, raczej poczytałam w tym wypadku 😉 ), kiedy zachorował na raka mózgu. Mówi o sobie, że jest onkocelebrytą, czyli osobą znaną z tego, że ma raka (s. 223). Bardzo miło jest mi przedstawić księdza Jana Kaczkowskiego, który wraz z Piotrem Żyłką napisał książkę Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość.

Życie na pełnej petardzie to wywiad rzeka Piotra Żyłki z księdzem Janem – niepokornym, często o niewyparzonej gębie (jego słowa 😉 ). To książka o zmaganiu się z chorobą, ale głównie książka o życiu. To opowieść o domu rodzinnym, o miłości, szacunku oraz o opiekuńczości, o rodzicach i rodzeństwie. To wreszcie wspomnienia o babci Wisi, która żyła wiarą i przekazała ją swojemu wnukowi. To historia o szkole, zdobytych tam doświadczeniach i wielkich niepowodzeniach. To również opowieść o seminarium, o wielu sukcesach i trudnościach z tamtego okresu. To wreszcie historia o kapłaństwie, o celibacie, o byciu spowiednikiem i pracy kapelana w szpitalu.

Ksiądz Kaczkowski opowiada w książce również o założonym przez siebie hospicjum w Pucku im. Św. Ojca Pio. Wspomina o początkach tej instytucji, wielu pokonanych już przeszkodach, ale i stojących przed placówką zadaniach i rozbudowie.

Jan Kaczkowski jako ksiądz, wyraża również w książce swoją opinię i przekazuje istotne informacje o wielu nurtujących współczesnych ludzi zagadnieniach z dziedziny bioetyki, takich jak aborcja, in vitro, antykoncepcja czy kara śmierci.

Życie na pełnej petardzie czyta się niezwykle szybko. Książka porusza niejednokrotnie bardzo trudne tematy, więc jest poważna, ale nie pompatyczna. Ksiądz Kaczkowski jest szczery w swoich opowiadaniach, niejedno już w życiu przeżył, a mimo to zachował pogodne usposobienie, da się go lubić. Z linijek książki możemy wyczytać, że ksiądz Kaczkowski to dobry, wrażliwy człowiek o dużym poczuciu humoru i dystansie do siebie.

Bardzo serdecznie polecam książkę o najsłynniejszym księdzu wśród onkocelebrytów 🙂

20151006_191017 Ksiądz Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka, Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość, Wydawnictwo WAM: Kraków 2015.

Opowieść o życiu i chorobie

Pamięci Izy
Rak – kiedy na ogół słyszymy to słowo, to kojarzy nam się ono ze straszną przewlekłą chorobą. Dla niektórych brzmi jak wyrok, inni traktują go jak wroga, którego trzeba pokonać. Dla jednych i dla drugich jest powodem cierpienia oraz najczęściej długiego leczenia i hospitalizacji, ale także momentem przewartościowania swojego życia. Każdy człowiek dotknięty tą chorobą musi sobie z nią jakoś poradzić, lepiej lub gorzej, samotnie lub przy wsparciu bliskich. Dla niektórych kończy się wyleczeniem, ale nie wszyscy mają tyle szczęścia.
Na całe szczęście o raku mówi się dużo w przeróżnych mediach, znane osoby opowiadają o swojej walce z nowotworem, a dzięki temu pokazują, że jest to choroba, która może dotknąć każdego i z której można się wyleczyć. Osoby chore, chcąc poradzić sobie ze swoim cierpieniem, piszą blogi, artykuły czy książki, zakładają fundacje, a dzięki temu również pomagają innym chorym.
W tym miejscu chciałabym polecić książkę Aliny Mrowińskiej Magda, miłość i rak. Magdalena Prokopowicz. O życiu, śmierci … i nadziei. Większość osób zapewne zna panią Magdę Prokopowicz z mediów czy bloga, a może szczególnie z założonej przez nią Fundacji Rak’n’Roll. Przyznam się, że ja kojarzyłam twarz pani Magdy, jednak dopiero, kiedy dostałam tę publikację, mogłam poznać jej osobę i dowiedzieć się szczegółów jej historii. W książce znajdziemy wywiad z panią Magdą, jej opowieści o życiu przed i po diagnozie, o małżeństwie, macierzyństwie, ale i o Fundacji. Są tam także fragmenty bloga i wiele zdjęć z prywatnego archiwum. Myślę, że ta książka może być wartościowa zarówno dla dotkniętych nowotworem, ich bliskich, ale również dla tych, którzy nie doświadczyli tej choroby bezpośrednio.
Według mnie najlepszą , najbardziej wartościową częścią tej książki jest wywiad z mężem pani Magdy – Bartkiem Prokopowiczem. Jest to świetna opowieść o życiu z bliską osobą, która jest chora na raka, o radzeniu sobie z jej i swoim cierpieniem, ale także o samotności, codzienności, wzlotach i upadkach. Jest to wielki atut tej publikacji, gdyż większość blogów, książek czy artykułów skupia się na chorym, ale przecież choroba i cierpienie jednego członka rodziny przekłada się na życie i funkcjonowanie pozostałych osób. Myślę, że gdyby nie ten wywiad, to zupełnie inaczej odebrałabym całą książkę, ale i również samą panią Magdalenę oraz jej życie i chorobę. Bardzo serdecznie polecam tę książkę!

magda, miłość i rak  Alina Mrowińska, Magda, miłość i rak. Magdalena Prokopowicz. O życiu, śmierci … i nadziei, Wydawnictwo Zwierciadło: Warszawa 2013.