Tag Archive | rasizm

Niewygodne pytania…

„Kiedy Christina trzymała mnie za rękę, a pani Mina ściskała dłoń mamy, nastała chwila – mgnienie oka, jedno uderzenie serca – gdy wykształcenie, pieniądze i kolor skóry się nie liczyły. Wszyscy byli równi, a jedna kobieta zwyczajnie pomagała drugiej.”!!!

Kiedy dowiedziałam się, że Jodi Picoult napisała nową książkę, byłam bardzo poruszona. Uwielbiam pisarstwo tej Amerykanki, gdyż w każdej swojej powieści porusza ona bardzo współczesne i ważne problemy. Kiedy natomiast usłyszałam, że Jodi Picoult napisała książkę o rasizmie, trochę się zdziwiłam, gdyż jakoś nie mogłam sobie wyobrazić, o czym może być ta książka. Pomyślałam nawet, że przecież rasizm nie może być zbyt popularny, żyjemy przecież w XXI wieku i cywilizowani ludzie powinni (przynajmniej z zasady) oceniać człowieka po jego postawie i czynach, a nie po kolorze skóry! Ale z drugiej strony, widząc, co się dzieje na świecie, trudno nie zgodzić się z tym, że rasizm w dalszym ciągu ma się całkiem nieźle. Kilka lat temu oglądałam bardzo dobrą kampanię społeczną wyprodukowaną przez firmę Nike, w której występowali czarnoskórzy sportowcy. Jeden z filmów pokazywał piłkarzy, którzy podkreślali, że uwielbiają pozytywne emocje na stadionie, kochają strzelać do bramki, ale są wstrząśnięci tym, że są ludzie, którzy postrzegają ich jako gorszych piłkarzy tylko dlatego, że przeszkadza im ich kolor skóry! Skoro powstają takie książki i skoro tworzy się takie kampanie, to znaczy, że są one bardzo potrzebne!

Bardzo często wzruszam się na filmach, natomiast rzadziej wzruszam się, czytając książki. Na najnowszej powieści Jodi Picoult Małe, wielkie rzeczy byłam głęboko poruszona i wzruszona. Łzy same popłynęły.

Ruth już od szkoły podstawowej miała pod górkę, gdyż jako jedna z niewielu czarnoskórych dzieci, uczęszczała do szkoły, gdzie przeważały dzieci zamożnych, białych ludzi. Nie liczyło się to, że była zdolna i niesamowicie uparta oraz cierpliwie dążyła do raz obranego celu. Liczyło się przede wszystkim to, że była czarna, a więc nigdzie do końca nie pasowała: do białych, przez kolor swojej skóry, a do czarnoskórych przez uczęszczanie do szkoły dla białasów!

Na szczęście Ruth skończyła szkołę i od ponad dwudziestu lat mogła robić to, co kochała, czyli pracować jako pielęgniarka w prowincjonalnym szpitalu w Mercy – West Haeven. Rewelacyjnie wywiązywała się ze swoich obowiązków, była uczciwa, pracowita i uprzejma dla swoich pacjentek. Jednak pewnego dnia została odsunięta od małego pacjenta, tylko dlatego, że jej kolor skóry nie odpowiadał rodzicom noworodka. Wszystko może skończyłoby się tylko na niesmaku, gdyby nie to, że wkrótce po niegroźnym zabiegu, dziecko zmarło. Zrozpaczeni rodzice widzą tylko jedno wyjście, gdyż aby ukoić swój ból, muszą znaleźć winnego. A skoro czarnoskóra pielęgniarka, pomimo wyraźnego polecenia przełożonej, znalazła się obok noworodka, wiadomym jest, że tylko ona musi być winna! Czy można kogoś oskarżyć tylko dlatego, że nie podoba nam się kolor jego skóry?! Można, ale trzeba się liczyć ze wszystkimi konsekwencjami!

Małe, wielkie rzeczy to świetna, poruszająca, zapadająca w pamięć powieść! Można nie zgadzać się z postawą rodziców, można podzielać ich opinię, ale na pewno nie można stać z boku i patrzeć z obojętnością. Przy tej książce nie można wyłączyć emocji, a w dodatku podczas lektury wychodzą wszystkie nasze uprzedzenia, szczególnie te nieuświadomione. Myślimy w trakcie czytania, a także wtedy, kiedy choć na chwilę odłożymy książkę na bok, walczymy ze sobą, stawiamy się w roli głównej bohaterki, zastanawiamy się, co byśmy zrobili na miejscu rodziców. Jodi Picoult stawia konkretne, czasem niewygodne pytania i oczekuje odpowiedzi. My nie możemy spasować! Musimy odpowiedzieć, a wreszcie musimy opowiedzieć się po jednej ze stron. Tu nie ma wygranych i przegranych. Tu każdy coś zyskuje i każdy traci. Szala bardzo łatwo może się przechylić. Zwycięstwo, nie zawsze będzie się równało zyskowi…

Jodi Picoult jest genialną powieściopisarką. Jestem przekonana, że jeśli znajdą się tacy, którzy zarzucą jej błędy, to na pewno nie będą w stanie zarzucić jej nudy. Jodi Picoult wstrząsa Czytelnikiem, ale także, w dokładnie każdej książce, bardzo go zaskakuje. Przyznam się, że nie czytałam jeszcze żadnej jej książki, która by mnie nie zaskoczyła. Doczytując kilkadziesiąt czy kilkanaście ostatnich stron powieści, zawsze siedzę jak na szpilkach, gdyż niezmiennie za każdym razem jestem ogromnie zaskoczona. Tym razem, przy Małych, wielkich rzeczach było podobnie. Zostałam wprost porażona, nie spodziewałam się takiego rozwiązania!

Bardzo, bardzo polecam najnowszą powieść Jodi Picoult Małe, wielkie rzeczy!

18471875_1409220739123645_1447373386_o Jodi Picoult, Małe, wielkie rzeczy, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.