Tag Archive | Thriller

Współczesna Antygona

25 października na księgarskie półki trafi powieść Alice Feeney Czasami kłamię. Ta książka to czytelnicza petarda: mocna, mroczna, trudna, frapująca. Po tej lekturze długo będziecie myśleć…

Amber Reynolds ma trzydzieści pięć lat i leży w szpitalu. We wstępie do opowieści o swoim życiu pisze, że Czytelnik przed rozpoczęciem lektury powinien wiedzieć o niej trzy rzeczy: po pierwsze, że jest w śpiączce, po drugie, że mąż już jej nie kocha i wreszcie po trzecie, że czasami kłamie. Tyle wiemy na początku, a później w miarę rozwoju historii poznajemy coraz więcej szczegółów, a obraz powoli się rozjaśnia (lub przynajmniej tak się wydaje z otrzymanych przesłanek). Kobieta jest w śpiączce, dlatego też jest zdana na łaskę i niełaskę służby zdrowia oraz swoich bliskich. Nie jest w stanie nic powiedzieć, nie panuje nad swoim ciałem, ale ma świadomość i słyszy oraz czuje wszystkie bodźce z otoczenia.

Historia opowiadana przez Amber biegnie dwutorowo. Z jednej strony dowiadujemy się o wydarzeniach teraźniejszych, słyszanych przez nią rozmowach i próbach przypomnienia sobie, co się zdarzyło i dlaczego leży w szpitalu. W retrospekcji poznajemy wydarzenia z przeszłości Amber, jej relacje z mężem, siostrą i rodzicami, a także jej sytuację zawodową. Natomiast dzięki pamiętnikowi dowiadujemy się o jej dzieciństwie.

Akcja książki powoli się rozkręca, napięcie wzrasta… Fabuła prowadzi do niespodziewanego, szokującego finału. Główna bohaterka jest jak starożytna Antygona, a jej życie to tragedia antyczna, z której nie ma dobrego, a co ważniejsze pozytywnego wyjścia. Cokolwiek postanowi, będzie to dla niej z którejś strony dramatyczne…

Czasami kłamię to mroczny, niepokojący i mocno trzymający w napięciu thriller. To książka, której nie jest się w stanie odłożyć aż do momentu, kiedy się ją skończy. Czytając ją, miałam poczucie, że koniecznie muszę poznać rozwiązanie i to szybko, bo inaczej nie będę mogła spać spokojnie. Z jednej strony chciałam ją odłożyć (dlaczego? bo momentami bardzo mnie przerażała!), a z drugiej nie byłam w stanie. Napawała mnie smutkiem, szczególnie kiedy czytałam wspomnienia z pamiętnika małej dziewczynki.

To powieść dla ludzi o silnych nerwach! Polecam.

czasami-klamie Alice Feeney, Czasami kłamię, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2017.

Reklamy

Z obsesyjną zachłannością…

Wczoraj swoją premierę miała najnowsza powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk pt. Obsesja. To kryminał z wątkami obyczajowymi lub powieść obyczajowa z kryminałem w tle. W tym przypadku nieważna jest nomenklatura, a to, że ta lektura wbija w fotel. Jest świetna i takie książki chce się czytać!

Dwudziestodziewięcioletnia Joanna Skoczek jest rezydentką na oddziale psychiatrycznym w Szpitalu Wschodnim w Warszawie. Jest świeżo po rozwodzie, dlatego podjęła decyzję o powrocie do stolicy z Gdańska, gdzie mieszkała wraz z mężem. Pół roku wcześniej wprowadziła się do niewielkiej kawalerki na Pradze, skąd ma rzut kamieniem do pracy. Wydawać by się mogło, że powoli podnosi się po nieudanym małżeństwie, wdraża się do obowiązków w nowym szpitalu i nawiązuje pozytywne relacje ze swoimi współpracownikami z oddziału. Niestety ten względny spokój nie trwa długo i na głowę Asi zwala się kilka spraw. Najpierw poznaje Łukasza, szpitalnego salowego, który wydaje się bardzo kontaktowy i przyjaźnie nastawiony, ale czy to nie pozory?! Zaraz potem w szpitalu wpada na Tomka (a także wpada mu w oko), kolegę ze studiów, a obecnie nieziemsko przystojnego chirurga, na widok którego szybciej biją serca połowy pracownic szpitala (i nie tylko), przez co nieświadomie staje się wrogiem co najmniej dwóch kobiet. Żeby tego było mało, zaczyna dostawać miłosne liściki od tajemniczego wielbiciela…

W tym samym czasie jedna z pacjentek szpitala zostaje brutalnie zamordowana! Policja zaczyna się zastanawiać czy to odosobniony przypadek czy przebudzenie seryjnego mordercy, który kilka miesięcy wcześniej atakował czarnowłose kobiety w Warszawie.

Co z tym wszystkim ma wspólnego Asia i jej powrót do stolicy?! Być może nic, a może znacznie więcej niż chciałaby wiedzieć…

Obsesja to powieść, którą czytałam z obsesyjną zachłannością. O ile pierwsze kilkadziesiąt stron było głównie spokojnym wprowadzeniem do powieści, o tyle pozostałe trzysta z hakiem to jazda bez trzymanki! Wystarczy sobie wyobrazić: stary szpital, oddział psychiatryczny, ciemne korytarze, jeszcze ciemniejsza szatnia w piwnicy i oddech mordercy, który czuć tuż za plecami… Majstersztyk, a w dodatku tak świetnie utkany, że sporo się nagimnastykowałam, aby rozwiązać zagadkę (co mi się oczywiście nie udało!), a kiedy doczytałam scenę finałową byłam autentycznie zszokowana! Tego się nie spodziewałam!

Wielkim atutem tej książki są bohaterowie. Nie jeden, nie dwóch, a co najmniej siedmiu… Są autentyczni, interesujący, nieszablonowi i bardzo charakterystyczni. Autorka zadała sobie sporo trudu, aby odmalować tak różne postacie, które będą żyły swoim życiem, wniosą sporo wątków do powieści, a przy tym nie zanudzą Czytelnika i nie będą się mylili (co wbrew pozorom naprawdę jest sztuką).

To była pierwsza powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk, którą przeczytałam, ale jeśli pozostałe są choć w połowie tak dobre, to już wiem, co będę czytać w najbliższym czasie!

Polecam!

obsesja Katarzyna Berenika Miszczuk, Obsesja, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2017.

 

„Marsjanin” – absolutnie fantastyczny!

Każdy, kto prześledzi mojego bloga, przeczyta informację o mnie lub po prostu zerknie do zakładki kategorie, zobaczy, że lubię czytać głównie beletrystykę, kryminały, literaturę dziecięcą, ciut historii i psychologii. Tak w skrócie przedstawiają się moje ulubione literackie smaczki 😉 Ale science – fiction?! Lub po polsku mówiąc (chociaż w tym wypadku raczej pisząc 😉 ) literatura fantastyczno – naukowa?! Nie! A jednak! To w sumie dla mnie samej jest duże zaskoczenie 😉 Nie dość, że książki z tej kategorii czasem czytuję, to w dodatku bardzo mnie wciągają i fascynują!

Wczoraj musiałam się zmusić, aby iść do pracy, bo najchętniej siedziałabym w domu i kończyła czytać fantastycznego Marsjanina Andy Weira 😉

Marsjanin to opowieść o Marku Watneyu, astronaucie, który jako jeden z sześciu członków ekspedycji na Marsa, został uznany za zmarłego i zostawiony na tej planecie. Wielka burza piaskowa zmusiła załogę statku badającego Marsa do odwrotu, ich misja miała trwać dwa miesiące, a skończyła się po 6 dniach. Mark, w wyniku wypadku, powinien rzeczywiście zginąć, ale przypadek czy też szczęście lub w tym wypadku raczej pech, spowodowały, że mężczyzna przeżył. Kiedy ocknął się po urazie, odkrył, że żyje, ale ma niewielkie szanse na przetrwanie, bo został na Marsie zupełnie sam bez łączności z załogą i bez możliwości powrotu na Ziemię! Każdy statystyczny człowiek w takim wypadku siadłby i płakał, czekając na śmierć, ale nie Mark! Astronauta postanowił zrobić wszystko, co w jego mocy, aby pomimo niewielkich zapasów jedzenia i wody, przeżyć i wrócić na Ziemię. Czy ta trudna misja się powiedzie? Czy Mark będzie w stanie uratować się przed zagładą? Koniecznie przeczytajcie książkę! Wspaniała rozrywka gwarantowana!

Marsjanin to fascynująca, fantastyczna i bardzo emocjonująca literatura! Nie wiedziałam, że przy science – fiction będę się tak dobrze bawić i będę tak poruszona. To absolutnie rewelacyjna książka. Trzyma w napięciu do ostatnich stron! W niektórych gorących momentach miałam ochotę obgryzać paznokcie ze stresu i emocji! To zdecydowanie rozrywka na najwyższym poziomie!

Oprócz rozrywki intelektualnej, którą ta książka bezsprzecznie umożliwia, jest ona również bardzo zabawna, pełna świetnego poczucia humoru, którym charakteryzuje się główny bohater. Czytając tę książkę wiemy na pewno, że pomimo, iż Mark może stracić życie i czasem ma powód, aby się załamać, to nigdy nie traci dystansu do siebie oraz poczucia humoru!

Mark – bohater i zarazem narrator w powieści (książka jest napisana w formie dziennika marsjańskiego) jest botanikiem i inżynierem mechanikiem. Posługuje się więc językiem inżyniera, opisuje trudne i skomplikowane procesy mechaniczne, chemiczne, fizyczne czy matematyczne, ale, co niezwykle ważne dla przeciętnego Czytelnika bez doktoratu z fizyki i astronomii, stara się je po ludzku, prostym językiem opisać i wyjaśnić. Nie będę zaprzeczać, że niektóre procesy były dla mnie trudne do wyobrażenia, szczególnie, że ostatnią lekcję fizyki miałam jakieś dziesięć lat temu w liceum, jednak nie przeszkodziło mi to w całościowym zrozumieniu powieści. Uff! 😉

Marsjanin jest jedną z lepszych powieści jakie ostatnio przeczytałam! Nawet jeśli nie czytacie książek fantastyczno – naukowych, to potraktujcie ją jako dobry thriller, nie zawiedziecie się 😉

BARDZO POLECAM!!!

20160126_162200Andy Weir, Marsjanin, Wydawnictwo Akurat: Warszawa 2015.

Kiedy ginie dziewczyna…

Właśnie skończyłam czytać Zaginioną dziewczynę Gillian Flynn. Jeszcze siedzę i jestem poruszona, bardzo poruszona.

Zaginiona dziewczyna to trzecia z książek Gillian Flyn, którą przeczytałam. Poprzednie dwie Mroczny Zakątek oraz Ostre przedmioty, pomimo świetnie skonstruowanej fabuły i wyśmienitych pomysłów dotyczących charakterystyki ofiar oraz ich oprawców, a także znakomitych i nieprawdopodobnych zakończeń w obu powieściach, niestety nie przypadły mi do gustu. Obie książki były dla mnie zbyt mroczne. Takie książki zdecydowanie nie są dla mnie, choć myślę, że wielu Czytelników mogły zachwycić.

Zaginiona dziewczyna to zdecydowanie inna historia. Myślę, że jej znakomitość podkreśla tylko fakt, że w 2014 roku na jej podstawie został nakręcony film z Benem Affleckiem. Jeśli nie oglądaliście jeszcze tego filmu (ja też nie), to przeczytajcie najpierw książkę (naprawdę warto!), na film przyjdzie czas 😉

Amy i Nick Dunne to bezrobotni dziennikarze, którzy po utracie pracy przenieśli się z Nowego Jorku do Missouri. Amy to córka psychologów, jest piękna, zdolna i urocza. W dzieciństwie na podstawie jej wizerunku powstała seria książek dla dzieci o Niezwykłej Amy. Nick to typowy chłopak rodem znad Missisipi. Wspólnie z siostrą bliźniaczką, Margo prowadzą bar. Matka Nicka po długiej chorobie zmarła na raka, a ojciec jest w zakładzie opiekuńczym. Kiedy Nick był nastolatkiem jego rodzice się rozwiedli, bo ojciec znęcał się psychicznie nad matką. Nick jest przystojny, ale także pełen kompleksów i nie potrafiący rozmawiać o swoich uczuciach, co zdecydowanie jest bagażem z trudnego dzieciństwa.

Co roku, w rocznicę ślubu, Amy przygotowuje dla swojego męża poszukiwanie skarbów. Rozwiązywanie zagadek prowadzi Nicka do kolejnych wskazówek, aż wreszcie znajduje prezent. W dniu piątej rocznicy ślubu Nick również dostaje plan, który ma go doprowadzić do rocznicowego prezentu, ale wtedy wydarza się coś jeszcze. Amy ginie. Nikt nic nie wie i nie słyszał, ale dowody wskazują na męża. Nick się broni, nie przyznaje się do winy i robi wszystko, aby odnaleźć żonę, jednak coś w tej historii zdecydowanie nie gra…

Czytając książkę miałam ambiwalentne uczucia do Nicka. Z jednej strony obserwowałam Nicka, który przerażony poszukiwał żony, a z drugiej czytałam wpisy z dziennika Amy (główna akcja powieści została nimi przeplatana), z których wynikało, że małżeństwo Dunnów nie było tak idealne, jak wydawało się na początku. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale warto podkreślić, że to, co na początku wydaje się oczywiste, wcale nie musi takie być, kiedy poznamy całą prawdę, a nie tylko prawdę, którą niektórzy za taką uważają! Uff, trochę skomplikowałam, ale kiedy sięgniecie po książkę, wszystko się rozjaśni 😉

Zaginiona dziewczyna jest pełna kłamstw i niedomówień, bo bohaterowie oszukują, lawirują i ukrywają prawdę, gdyż jest im tak wygodniej lub po prostu nie mają innego wyjścia.

Książkę bardzo dobrze się czyta. Jest błyskotliwa i ciekawa. Fabuła została świetnie skonstruowana, jest interesująca i wciągająca, a czasem wręcz trudno się od niej oderwać. Zakończenie jest bardzo dobre, gdyż nieprzewidywalne, a wręcz zaskakujące.

Bardzo polecam Zaginioną dziewczynę! To kawał dobrego thrillera!

Gillian Flynn, Zaginiona dziewczyna, Wydawnictwo Burda: Warszawa 2014.