Archive | Marzec 2019

Na życiowym zakręcie

Motyw kobiety na zakręcie, opuszczonej, zdradzonej, której jedynym wyjściem jest wyjechać, kupić zrujnowany domek gdzieś na wsi czy zamieszkać w odziedziczonej chatynce jest dość popularny w literaturze kobiecej. Jest jednak sztuką napisać dobrą, wartościową, a zarazem lekką powieść o kobiecie, której runął cały świat. Agnieszce Litorowicz – Siegert zdecydowanie się to udało! Jej debiutancka powieść Olszany. Droga do domu, która ukazała się nakładem Wydawnictwa W.A.B. i miała swoją premierę 13 marca, jest znakomitą opowieścią dla każdej kobiety (i nie tylko).

Julia dostała właśnie brutalnego kopa od życia. Miesiąc przed ślubem zostawił ją narzeczony, a jej zawalił się świat. Dotąd żyła bezpiecznie i wygodnie, a jej największym problemem były drobne nieporozumienia z matką. Teraz kobieta będzie musiała przewartościować swoje życie i na nowo je poukładać. W dodatku dom, w którym mieszkała z narzeczonym boleśnie przypomina jej o minionych wydarzeniach, dlatego Julia postanawia wziąć zaległy urlop. Decyduje się wyjechać na Pomorze, gdzie w malowniczej miejscowości Olszany stoi rodzinny dom. Ma zamiar wreszcie sprzedać owianą złą tajemnicą wiejską posiadłość, ale jeszcze nie wie, że ta podróż na zawsze zmieni jej monotonne i w gruncie rzeczy mało wartościowe życie…

Olszany. Droga do domu to wciągająca, wzruszająca, zabawna i urocza powieść. Czytelnik odnajdzie w niej wiarę, nadzieję i miłość (oczywiście!). Książka spodobała mi się tak bardzo, że walczyłam z sobą, kiedy musiałam wyjść do pracy (przeszedł mi przez myśl nawet urlop na żądanie 🙂 ).

Olszany… to opowieść o wyswobodzeniu się spod cudzych oczekiwań, o uświadomieniu sobie swoich potrzeb, pragnień, o znalezieniu swojego miejsca w życiu, a wreszcie o spełnianiu swoich najskrytszych (a często nawet nieuświadomionych) marzeń. To historia również o dobrych, mądrych ludziach i budowaniu wartościowych relacji, o prawdziwej przyjaźni i miłości, która wszystko przetrzyma.

Ogromnym plusem powieści są świetne opisy, szczególnie te dotyczące małego miasteczka, w którym wszyscy się znają oraz barwni, charakterystyczni bohaterowie, z którymi aż chcemy się zaprzyjaźnić.

To świetna powieść wprowadzająca w wiosenny nastrój, ale także taka, którą warto zabrać ze sobą na urlop. Niecierpliwie czekając na następną część Olszan…(sic!), idę jeszcze raz zatonąć w lekturze 🙂 Bardzo, bardzo polecam!  

olszany Agnieszka Litorowicz – Siegert, Olszany. Droga do domu, Wydawnictwo W.A.B.: Warszawa 2019.

Reklamy

Sentymentalna podróż

Miałam zacząć tę recenzję od zupełnie innej strony, ale właśnie wróciłam z kina, gdzie obejrzałam Green Book – zachwycający film drogi o niezwykłej przyjaźni (bardzo polecam!) i naszła mnie pewna refleksja. Jeden z dwóch głównych bohaterów filmu, Donald Shirley, genialny, czarnoskóry muzyk był „zbyt czarny dla białych, a dla czarnych za biały”. Z tego powodu wszędzie był uznawany za obcego i nigdzie nie mógł znaleźć swojego miejsca. Jego historia skojarzyła mi się z losami Nedjelki, bohaterki powieści Lidiji Dimkovskiej pt. Non – Oui. Kobieta urodziła się i wychowała w Chorwacji, a po wojnie wyszła za mąż za Włocha i razem z nim wyjechała na Sycylię. Nedjelka jeszcze jako ponad osiemdziesięcioletnia staruszka była uznawana we Włoszech za cudzoziemkę, a w swym rodzinnym Splicie traktowana jako obca, ta, która wyjechała i na zawsze opuściła swoją ojczyznę.

Oba obrazy, film i książka, chociaż opowiadają zupełnie inne historie, poruszają bardzo ważne, fundamentalne kwestie, takie jak: miłość, przyjaźń, poczucie (nie)przynależności, samotność oraz stereotypy i związane z nimi uprzedzenia.

Non – Oui ma dwie główne bohaterki, a zarazem narratorki: babkę i wnuczkę. Obie noszą imię Nedjelka, jednak ta młodsza używa skrótu Neda. Początek opowieści to zarazem końcówka życia babci Nedjelki, która choruje na Alzheimera i zapomina języka włoskiego, którym porozumiewała się przez ponad sześćdziesiąt lat. Osiemdziesięcioletnia Nedjelka znów staje się młodą dziewczyną, która razem z rodzicami i bratem mieszka w Splicie i porozumiewa się tylko w języku chorwackim. Na szczęście dwudziestoletnia Neda, ukochana wnuczka, nauczyła się ojczystego języka babki i jako jedyna w rodzinie jest w stanie dogadać się z nestorką.

Powieść Lidiji Dimkovskiej to dwie przenikające się historie, dwie opowieści, które łączą przeszłość z przyszłością i losy babki z losami wnuczki. Neda – młoda dziewczyna u progu dorosłości porównuje swoje życie z dzieciństwem i młodością babki, jej wyborami i doświadczeniami. Z jednej strony jako krewniaczki są do siebie podobne, ale z drugiej różnią się wszystkim: począwszy od charakteru, a skończywszy na możliwościach jakie dawał im świat, w którym przyszło im żyć i dorastać.

Non – Oui to świetna opowieść o przeszłości i teraźniejszości, o wpływie sytuacji społeczno – politycznej na życie pojedynczego człowieka, o jego wyborach i perspektywach. To także magiczna, choć miejscami bardzo przygnębiająca, opowieść o świecie, którego już nie ma. Wreszcie to podróż po słonecznych splickich ulicach czy sycylijskich podwórkach zacienionych od gajów pełnych pomarańczy. Powieść Dimkovskiej to sentymentalna podróż do przeszłości, pełna melancholii, ale i radości, że świat poszedł do przodu.

Warto ją przeczytać, polecam!

non-oui Lidija Dimkovska, Non – Oui, Wydawnictwo Biblioteka Słów: Warszawa 2019.

O bezwzględnych ludziach władzy

Wojenny bohater, niepokorny, a przy tym bezkompromisowy żołnierz. Zanurzony w przeszłości, a przez to jednocześnie zagubiony w teraźniejszości. Żyjący z dnia na dzień, bez celu i przyszłości, wegetujący wyrzutek. Ciągle w podróży bez swojego miejsca w świecie. Bez domu, rodziny, przyjaciół i poczucia bezpieczeństwa. Niels Oxen, wojownik z PTSD zespołem stresu pourazowego, bo to o nim mowa, po raz kolejny został zmuszony do walki z bezwzględnymi ludźmi władzy, którzy nie cofną się przed niczym…

Rok temu miałam przyjemność zapoznać się z pierwszą częścią historii o Oxenie Zanim zawisną psy, natomiast miesiąc temu nakładem Wydawnictwa Editio, w serii Black, ukazała się druga część o niepokojącym tytule Mroczni ludzie.

Wydawało się, że po zakończeniu sprawy z wieszanymi psami i ich właścicielami, dla Oxena nastąpił nieco spokojniejszy czas. Co prawda słowo spokój w przypadku życia byłego komandosa jest dużym (ogromnym) nadużyciem, to sytuacja wydawała się opanowana. Niels zaszył się gdzieś na końcu świata, nie kontaktował się z ludźmi z przeszłości, nie oglądał telewizji, ani nie czytał prasy. Jednak w dalszym ciągu był przygotowany, czekał jak chart na polowaniu w gotowości, napięty jak struna, nie znający dnia, ani godziny, ale pewny, że prędzej czy później nadejdzie i nie będzie odwrotu… Na jego nieszczęście koszmary spełniają się szybciej niż marzenia. Tym szybciej, że na zamku w Nyborgu zostaje zastrzelony Malte Bulbjerg, inspektor muzeum. Sprawa Danehofu znowu wychodzi na światło dzienne. Są jednak ludzie, którzy za wszelką cenę będą chcieli ukryć swój udział w nieformalnym duńskim parlamencie…

Czytając Mrocznych ludzi miałam bardzo podobne wrażenia do tych, które odczuwałam przy pierwszej książce o Oxenie. Akcja bardzo powoli się rozkręcała, ale kiedy fabuła nabrała tempa, nie mogłam się od niej oderwać.

Powieść Jensena jest z jednej strony bardzo ciekawa, czasem zaskakująca, jednak z drugiej strony mroczna i niepokojąca, bo opowiada o skomplikowanych wydarzeniach, a przede wszystkim o trudnych emocjach. Historia Oxena jest poruszająca, dlatego należy się przygotować na mocne doznania.

Myślę, że niedługo możemy oczekiwać trzeciej, finalnej części powieści. Polecam!

oxen2 Jens Henrik Jensen, Mroczni ludzie, Wydawnictwo Editio: Gliwice 2019.