Archive | Sierpień 2017

Maluch poznaje liczby i kolory

Małe dzieci są ciekawe świata, chcą go poznawać i eksplorować na każdym kroku. W codziennej zabawie uczą się mnóstwa ciekawych rzeczy, a w dodatku przychodzi im to z wielką łatwością. Asystując maluchom, towarzysząc im i współuczestnicząc w ich zabawach, dorośli mogą wspierać rozwój swoich pociech. Aby konstruktywnie spędzać czas z dzieckiem wystarczy trochę inwencji twórczej i otwartość na potrzeby malucha. Są jednak sytuacje, kiedy wyobraźnia nie ułatwia dorosłemu zadania, dlatego na podorędziu warto mieć dobrą literaturę.

Nakładem Wydawnictwa Adamada ukazała się ciekawa książka dla małych odkrywców pt. Kolory wokół nas. Liczby.

Już od pierwszych zdań Lizelot Versteeg, autorka książki, zaprasza małych Czytelników do wspólnej zabawy i nauki:

W książeczce tej kolorów jest gromada:
żółta cytryna, zielony wąż, brązowa czekolada.
Przy każdym kolorze – dwie rączki podpowiedzą,
ile jest jednakowych rzeczy, co w obrazku siedzą.
Licz od jednego do dziesięciu na ostatniej stronie.
I nie zapomnij na każdej znaleźć po balonie!

21081906_1510125605699824_82693057_o

Kolory wokół nas. Liczby to książka, dzięki której dzieci będą mogły w zabawny i dostosowany do ich percepcji sposób poznać kolory oraz liczby. Dodatkowo ta lektura to świetny sposób na trenowanie bardzo potrzebnych umiejętności, takich jak: spostrzegawczość, percepcja wzrokowa oraz pamięć.

Mniejsze dzieci na pewno zaciekawią barwne ilustracje, a te starsze można zachęcić do liczenia czy wyszukiwania ukrytych przedmiotów. Dzieci chętniej biorą udział w zabawach, jeśli wiedzą, że będą musiały czegoś szukać, coś odkrywać czy zgadywać. Interakcyjne książki są dla nich bardziej interesujące, bo niosą ze sobą mnóstwo ciekawych wiadomości, a przede wszystkim wciągają dzieci w działanie.

21081477_1510125709033147_303712415_o

21082163_1510125775699807_260081985_o

Ta książka jest przeznaczona dla małych Czytelników (albo raczej kandydatów na Czytelników 😉 ). Będzie się świetnie sprawdzała zarówno u roczniaków, ale również dwu i trzylatków. Książka jest wykonana z twardszych kartek, a dzięki temu nadaje się do małych rączek, gdyż trudniej ją zniszczyć (wszyscy rodzice małych dzieci znają ten problem).

Warto zaopatrzyć się w tą pozycję, gdyż spełnia bardzo ważny warunek, a mianowicie: bawi, ucząc i uczy, bawiąc 🙂

Polecam!

kolory-wokol-nas-liczby.1Lizelot Versteeg, Kolory wokół nas. Liczby, Wydawnictwo Adamada: Gdańsk 2017.

 

Reklamy

Śledztwo w obliczu osobistej tragedii

Moją słabość do kryminałów znają już chyba wszyscy, a zwłaszcza ci, którzy systematycznie śledzą tego bloga. Dobra powieść detektywistyczna to dla mnie znakomita rozrywka i skuteczny sposób na oderwanie się od codzienności. Kiedy tylko dowiem się, że coś nowego pojawiło się na księgarskich półkach w dziale kryminał, zaraz mam ochotę rzucić wszystko (choć niestety nie zawsze jest to możliwe) i usiąść w fotelu z dobrą książką!

W lipcu nakładem Wydawnictwa Editio Black ukazała się książka szwedzkiej powieściopisarki Johanny Mo, pt. Tak sobie wyobrażałam śmierć. Ta powieść łączy w sobie cechy dobrego kryminału, z wciągającą akcją oraz świetnego dramatu psychologicznego.

Główną bohaterką tej historii jest policjantka Helena Mobacke, która po dłuższym urlopie wraca do pracy. Pani komisarz przeżyła osobistą tragedię, ale podnosi się spod strasznego ciężaru i po roku wraca do policji. Chce pracować, chociaż jest świadoma swoich trudności i czasem wątpi czy da radę. Pech chce, że musi rozwikłać sprawę śmierci młodego chłopaka, który został wepchnięty pod pociąg, a przecież chociaż to nastolatek, był czyimś synem. Zaraz potem okazuje się, że na terenie stacji metra giną kolejne osoby. Przypadek? A może czyjś starannie zaplanowany plan? Komisarz Mobacke będzie musiała znaleźć sprawcę lub sprawców i poradzić sobie ze swoimi emocjami. Czy jej się to uda?

Tak sobie wyobrażałam śmierć to bardzo dobry, wciągający i zaskakujący kryminał. Świetnie się go czyta i w pewnym momencie trudno już się od niego oderwać, nie doczytawszy do końca. Jest to książka, która obarcza Czytelnika naprawdę dużym ładunkiem emocjonalnym. Po pierwsze tajemnicze wepchnięcia pod pociąg i trudne śledztwo, po drugie morderca, który dzieli się swoimi przemyśleniami, a wreszcie Helena i jej skomplikowana sytuacja. Dla mnie szczególnie trudne w odbiorze były emocje, które targały panią komisarz, jej  wspomnienia i przeżycia, który rzutowały na pracę. To śledztwo w obliczu osobistej tragedii policjantki jest jeszcze bardziej złożone.

Zapraszam do lektury i z nadzieją czekam na jej kontynuację, bo przecież komisarz Mobacke nie powiedziała jeszcze ostatniego zdania!

Polecam!

johanna mo Johanna Mo, Tak sobie wyobrażałam śmierć, Wydawnictwo Editio Black: Gliwice 2017.

Pewna kura była gruba…

Jaki jest sekret dobrych utworów dla dzieci, dzięki którym stają się one wciąż aktualne, ba nawet ponadczasowe, bawiąc całe pokolenia młodych ludzi (i tu otwarcie trzeba przyznać, że tych starszych też)? Lekka, krótka forma, mnóstwo dowcipu, brak natarczywego dydaktyzmu i autentyczność. Dla mnie największymi mistrzami tego gatunku są wciąż królujący w większości domów Jan Brzechwa i Julian Tuwim.

Od maja na naszą rodzimą arenę utworów dla dzieci wkroczył nowy poeta, podpisujący się pseudonimem Pan Poeta, który ze swoim darem do wnikliwej obserwacji współczesnej rzeczywistości i przekładania jej na język poezji może stać się równie popularny i równie poczytny jak polscy klasycy.

Jego pierwsza książka wydana nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka nosi przewrotny tytuł Kura, co tyła na diecie i rozpoczyna serię wierszyków dla najmłodszych, ucząc akceptacji i tolerancji. Utwory Pana Poety to dowcipne wiersze, opisujące różne ptaki i wyśmiewające ich przywary, które w rzeczywistości charakteryzują bardziej ludzi niż skrzydlate zwierzaki.

Pewna kura, chcąc być zgrabna i modna (sic!), postanowiła przejść na dietę. Ale jak tu znieść dietetyczną katorgę, skoro co rusz jakieś pyszne jedzenie wpada jej w oko, a co gorsza do dzioba?! Można przecież jeszcze ćwiczyć, ale ile można wytrzymać? Kura nie ma zbyt silnego charakteru, więc bez przerwy łamie swoje postanowienia. Na szczęście dochodzi do wniosku, że taka jaka jest, jest najładniejsza, a skoro podoba się sobie i kogutowi, to nie warto męczyć się bez sensu!

20542884_1489126014466450_1512137560_o

Kura, co tyła na diecie to wierszyk w sam raz na współczesne czasy i aktualnie lansowaną modę na szczupłą (aby nie napisać wychudłą) sylwetkę, przymus ciągłego odchudzania i wymyślane coraz to bardziej „skuteczne” diety. Ten utwór to świetny początek do rozmów z przedszkolakami o zdrowym trybie życia, prawidłowym odżywianiu oraz uprawianiu sportu. Ale z drugiej strony to także kapitalny sposób, aby uczyć dzieci akceptacji samego siebie i innych oraz dostrzegania w ludziach czegoś więcej niż tylko samego wyglądu.

Seria Pana Poety jest przeznaczona dla dzieci od 3 roku życia. Myślę, że podobnie jak wiersze klasyków spodoba się także dużo starszym Czytelnikom, stając się dla nich okazją do świetnej zabawy, ale i rozmyślania nad sobą i swoimi słabostkami, z którymi można przecież skutecznie walczyć.

20536326_1489125981133120_239294244_o

Kura, co tyła na diecie to krótki, zabawny i rymowany wierszyk, pozbawiony dydaktyzmu, ale bogaty w morał. Książka została starannie wydana i pięknie namalowana! Kolorowe, dowcipne i genialnie uzupełniające tekst ilustracje stworzyła Joanna Młynarczyk.

Już wkrótce recenzja drugiej książki Pana Poety Wróbel, co oćwierkał sąsiadów 🙂

Serdecznie polecam, ale wcześniej oddaję głos Panu Poecie, który osobiście opowiada o swojej kurce: https://www.youtube.com/watch?v=OvCFafApEIk

Zapraszam także na strony autora: http://www.panpoeta.pl, http://www.fb.com/panpoetabajkopisarz, www.instagram.com/panpoeta

20590793_1489126041133114_1792409142_o Pan Poeta, Kura, co tyła na diecie, Wydawnictwo Prószyński i S-ka: Warszawa 2017.

 

 

 

 

 

Tajemnica wyspy

Uwielbiam kryminały i czasem mam wrażenie, że jestem uzależniona od powieści tego typu, gdyż co rusz mam ochotę na kolejną zagadkę. Kryminały to dla mnie przede wszystkim relaks i mnóstwo rozrywki.

W połowie lipca nakładem wydawnictwa Editio Black ukazała się nowa islandzka powieść kryminalno – historyczna napisana przez  Viktora Arnara Ingólfssona pt. Tajemnica wyspy Flatey.

Akcja powieści Tajemnica wyspy Flatey dzieje się w latach 60 XX wieku na jednej z maleńkich islandzkich wysp. Rodzina rybaków, podczas jednej z wypraw na sąsiednią wyspę, znajduje ciało martwego człowieka. Na początku wydaje się, że to zwykła śmierć, ale kiedy nikt z mieszkańców nie rozpoznaje denata, sprawa trochę się komplikuje. Zaraz potem na wyspę zostaje wysłany młody adwokat Kjartan, aby poznać tożsamość nieboszczyka, wyjaśnić tajemnicę jego śmierci i sprowadzić ciało na ląd.

Na początku książki fabuła toczy się bardzo powoli, gdyż Czytelnik razem z Kjartanem poznaje codzienność mieszkańców wyspy, ich trudy, radości i zwyczaje. Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się o tyle tajemnicza, o ile prosta, jednak z rozdziału na rozdział (akcja nabiera tempa) przekonujemy się, że to tylko pozory, czubek góry lodowej, pod którą kryją się zupełnie niespodziewane okoliczności.

Tajemnica wyspy Flatey to dwie opowieści w jednej książce, które przeplatają się przez całą akcję. Pierwsza z nich to klasyczny kryminał, gdyż jego akcja dzieje się w czasie, kiedy największą pomocą śledczego był jego umysł i umiejętność dedukcyjnego myślenia. Niestety lub stety nie znajdziemy w nim najnowszych technik kryminalistycznych, które pomagają odnaleźć przestępcę, ale tylko mniej lub bardziej prawdziwe zeznania ludzi, pozwalające na zrekonstruowanie wydarzeń i prowadzące do rozwikłania zagadki. Druga to mitologiczne historie zapisane w Księdze wyspy Flatey, z którą wiąże się pewna stara i tajemnicza legenda, którą zechce poznać i jej tajemnicę rozwikłać dociekliwy Czytelnik.

Kiedy akcja powieści rozkręci się na dobre, nie można się od niej oderwać i chciałoby się od razu poznać rozwiązanie obu zagadek. Powieść jest ciekawa, a zakończenie bardzo zaskakujące.

Książka będzie świetną gratką dla fanów klasycznych książek detektywistycznych, ale również dla amatorów historii Skandynawii i jej bogatej mitologii. Momentami czyta się ją także jak powieść obyczajową, kiedy możemy przyglądać się losom i życiu mieszkańców wyspy.

Polecam!

wyspa Viktor Arnar Ingolfsson, Tajemnica wyspy Flatey, Wydawnictwo Editio Black: Gliwice 2017.