Archive | Styczeń 2017

A dlaczego?! – mądre odpowiedzi na trudne pytania

Pamiętam, że swego czasu opiekowałam się pewnym rezolutnym trzylatkiem i podczas pierwszego spotkania jego mama powiedziała mi, że chłopczyk zadaje całe mnóstwo pytań, a ja mogę mu na nie odpowiadać cokolwiek! Pomyślałam wtedy: o zgrozo, jak to?! Przecież dziecku zawsze należy odpowiadać na temat, z sensem, no i w ogóle! Po kilku dniach, kiedy wciąż słyszałam: „a dlaczego??” dziesiąty raz pod rząd o tą samą rzecz czy zjawisko, to zwątpiłam. Przyznałam wtedy w duchu, że jego mama miała rację, to znaczy stwierdziłam, że kiedy dziecko pyta po raz enty o to samo, trudno odpowiadać mądrze, a w dodatku dostosowując wiedzę do możliwości percepcyjnych trzy czy czterolatka, no a czasem po prostu brakuje słów oraz, przykro to stwierdzić, ale również wiedzy.

W takich trudnych, a w dodatku częstych, wychowawczych sytuacjach, najłatwiej sięgnąć do mądrej książki, która uporządkuje wiedzę rodziców i opiekunów, a przede wszystkim da odpowiedzi na czasami bardzo skomplikowane pytania dzieci. W końcu nie ukrywajmy, rodzice i nauczyciele czasem bardzo potrzebowaliby doktoratu z fizyki, astronomii, biologii czy innej filozofii, ale przecież nie wszystko można mieć 🙂

Skąd się bierze tęcza? Dlaczego na zdjęciach mamy czerwone oczy? Jak to możliwe, że w muszli słychać szum morza? Dlaczego napoje gazowane syczą? Dlaczego popcorn strzela? Czy powietrze coś waży? Dlaczego na mrozie język przykleja się do metalu? Dlaczego czasem widzimy księżyc także w dzień? Dlaczego gwiazdy mrugają? Co sprawia, że wieje wiatr? Dlaczego ocean jest słony? Jak powstają płatki śniegu? Czemu w zimie widzimy swój oddech? Dlaczego zebra ma paski? Dlaczego kwiaty pachną? Dlaczego komary gryzą ludzi? Dlaczego ziewanie jest zaraźliwe? Po co człowiekowi gęsia skórka? Dlaczego niektóre piosenki zostają nam w głowie długo?

Te oraz wiele, wiele innych fascynujących pytań (ORAZ ODPOWIEDZI!!!), które zadają dzieci, zostało zebranych w książce Kathy Wollard pt. Jak to możliwe? Odpowiedzi na pytania ciekawskich dzieci.

Od lat 90 ubiegłego wieku Kathy Wollard, fizyk z wykształcenia i dziennikarka z zawodu, na łamach amerykańskiej gazety „Newsday” prowadzi rubrykę Jak to możliwe? Rubryka cieszyła się tak wielką popularnością, że dzieci z całego świata przysyłały do niej swoje pytania, czekając na mądre i wyczerpujące odpowiedzi. W końcu dziennikarka zdecydowała się wydać je wszystkie w formie książkowej.

Książka Jak to możliwe? Odpowiedzi na pytania ciekawskich dzieci jest przeznaczona do samodzielnego czytania dla dzieci powyżej 10 roku życia oraz dla dorosłych, dla których ma posłużyć jako skarbnica mądrości  (aby nie napisać ściąga) 😉

Odpowiedzi na każde pytania, które znajdują się w książce są szczegółowe, napisane z sensem, ale również wytłumaczone w miarę prosty sposób, przełożone trochę na język laika, który chciałby zdobyć praktyczną wiedzę. W odpowiedziach możemy znaleźć także całe pokłady dobrego humoru. Tekst uzupełniają małe, ale dosyć kolorowe i bardzo zabawne ilustracje. W całej książce znajduje się ponad 400 stron frapujących pytań i mnóstwo mądrych odpowiedzi.

To fascynująca lektura spowoduje, że wyraz nuda zniknie z osobistego słownika Waszych dzieci 😉 Doskonała w sam raz na mnóstwo wolnego czasu w ferie zimowe czy wakacje. Polecam!

jak-to-mozliwe Kathy Wollard, Jak to możliwe? Odpowiedzi na pytania ciekawskich dzieci, Wydawnictwo Prószyński i Spółka: Warszawa 2016.

Reklamy

Oriana Fallaci – droga do dziennikarskiej pasji

Dorocie, z podziękowaniami!

Nie lubię biografii, ale za to biografie lubią mnie. Z własnej woli sięgnęłam może po 2-3 tego rodzaju książki, ale co rusz ktoś poleca mi kolejną. W takim wypadku nie mam wyboru i muszę czytać, a kiedy po pięciu stronach już nie mogę się oderwać, to pochłaniam także biografie. Wszyscy, którzy mnie znają, a przede wszystkim znają moją słabość do literatury (aby nie napisać uzależnienie), polecają mi różne książki. Tym razem to koleżanka z pracy namawiała mnie, mamiła i w końcu, nie mając wyboru, zabrałam się za biografię Oriany Fallaci.

Orianę Fallaci znam lub do tej pory znałam tylko ze słyszenia. Wiedziałam, że była znakomitą włoską dziennikarką, pisała książki oraz robiła wywiady z najbardziej znanymi ludźmi świata i szczególnie szeroko pojętej polityki. Na tym moje informacje się kończyły. Oriana Fallaci. Portret kobiety Cristiny de Stefano pokazała mi, że moja wiedza była zgodna z prawdą, ale bardzo powierzchowna.

Oriana Fallaci. Portret kobiety to opowieść o prywatnym życiu dziennikarki, która wiele pisała o innych, jednak swoich prywatnych spraw bardzo strzegła. To opowieść o jej biednym, ale szczęśliwym dzieciństwie, trudach, jakie musiała pokonać, aby wybić się i pisać (w latach 50 i 60 kobieta – dziennikarka to jednak jeszcze rzadkość, aby nie napisać dziwadło), dziennikarskiej pasji, a przede wszystkim marzeniach o tworzeniu prawdziwych książek.

Z kart książki de Stefano wyłania się kobieta silna, niezależna, waleczna, bardzo inteligentna, ale z drugiej strony krucha, delikatna, samotna, pogubiona, bezbronna i nieustannie poszukująca. Jej dorosłe życie ukształtowała sytuacja jej rodziców, a szczególnie rola matki w domu, ale również II woja światowa, która nie zostawiła w sercu Fallaci żadnych złudzeń, natomiast pokazała jej, że tylko walka (ale niekoniecznie zbrojna) ma sens. Nie chcę za wiele zdradzać, bo warto poznać Orianę Fallaci osobiście i samemu wyrobić sobie zdanie na temat tej niezwykłej kobiety.

Książkę czyta się bardzo dobrze, miejscami jak najlepszą powieść, a miejscami jak wspaniałą książkę detektywistyczną, w której ze strzępów informacji powstaje migotliwa i zaskakująca całość. Autorka starała się zachować chronologię, jednak czasem, aby pokazać szerszą perspektywę, wracała do przeszłości czy sięgała przyszłości dziennikarki. Całość jest bardzo interesująca, sensowna i uporządkowana.

Dzięki tej biografii wiem, że będę chciała sięgnąć do książek samej Fallaci.

Serdecznie polecam!

16010488_1291302030915517_1781827252_o Cristina de Stefano, Oriana Fallaci. Portret kobiety, Wydawnictwo Sonia Draga: Katowice 2014.

Och, moja droga Klementyno…

Kryminały, a szczególnie serie kryminałów należy czytać po kolei. To jedna z mich refleksji po lekturze siódmej części kryminalnej serii o policjantach z Lipowa autorstwa Katarzyny Puzyńskiej! Pierwsze trzy części bardzo mi się podobały, a potem, nie mogąc przeczytać kolejnych trzech, wzięłam się za część siódmą. Historia świetna, trzymająca w napięciu, ale w trzech wcześniejszych częściach wiele zmieniło się w życiu głównych bohaterów, co trochę utrudniło mi (chociaż nie uniemożliwiło) odbiór całości. No, ale po kolei…

Najnowszy kryminał Katarzyny Puzyńskiej nosi tytuł Dom czwarty, a jego główną bohaterką jest bardzo niepokorna komisarz Klementyna Kopp. Klementyna jest świetną policjantką, ma genialny zmysł, który wytropi każdego przestępcę, ale jest również bardzo niedostępna, samotna i … zraniona. Jej przeszłość nie była usłana różami, wiele przeszła, stąd jej szorstkość i gruby mur, który wokół siebie wybudowała.

Kiedy wydaje się, że komisarz Kopp wszystko, co najgorsze ma za sobą i teraz będzie już tylko odpoczywać na zasłużonej emeryturze, zostaje poproszona o przyjazd w rodzinne strony. Kiedy decyduje się na ten krok, ślad po niej ginie. Komendant brodnickiej policji nie widzi nic dziwnego w zniknięciu Klementyny (w końcu Kopp jest jak kotka, która nikomu się nie tłumaczy i często podąża sobie tylko znanymi ścieżkami), ale Daniel Podgórski nie da się zwieźć pozorom i wyrusza na ratunek swojej starej przyjaciółce. W jego trudnej misji będą mu pomagały dwie kobiety, z którymi jego obecna relacja jest co najmniej napięta, czyli Emilia Strzałkowska i Weronika Nowakowska.

Złociny, rodzinna miejscowość Klementyny, przywitają ekipę poszukiwawczą nieprzyjaźnie, aby nie napisać, że wrogo. Trzy dwory, cztery zabudowania, pokłóceni mieszkańcy, tajemnice z odległej przeszłości, niedomówienia i nienawiść. Przeszłość plącze się z teraźniejszością, a miłość z nienawiścią… Nikt nie mówi prawdy, każdy kryje swoje ciemne interesy lub przeinacza fakty… Kiedy okazuje się, że prawda została pogrzebana, ktoś wpada na pomysł konfrontacji wszystkich potencjalnych podejrzanych… Czy to może się udać? Gdzie przepadła Klementyna? Czy komisarz jeszcze żyje i czy jej lipowscy przyjaciele odnajdą ją całą i zdrową?

Dom czwarty jest bardzo ciekawy, wciągający, emocjonujący, pasjonujący, a miejscami nawet trochę mroczny (na szczęście tylko trochę, gdyż nie jestem fanką mrocznych kryminałów). Szczególnie podobała mi się, zastosowana w powieści, metoda konfrontacji wszystkich podejrzanych i pozostałych postaci dramatu. Postawienie naprzeciwko siebie ludzi, którzy mają wiele do ukrycia i jeszcze więcej do stracenia, skojarzyło mi się z metodyką pracy mistrza dedukcji Herkulesa Poirota. To naprawdę świetna zabawa dla Czytelnika.

Historia morderstwa w Złocinach oraz poszukiwań komisarz jest równie ciekawa, co dalsze losy Daniela, Emilii, Weroniki oraz przeszłość Klementyny. Na szczęście w finale powieści wszystko się wyjaśnia, a poszczególne wątki układają się w całość, jednak to autorka musi mieć ostatnie słowo, dlatego dała nam poczuć przedsmak kolejnej powieści, która mam nadzieję, będzie już wkrótce.

Bardzo polubiłam postać tej niepokornej Klementyny, niezwykle wyrazistej i świetnie scharakteryzowanej! Polecam i Wam!

puzynska Katarzyna Puzyńska, Dom czwarty, Wydawnictwo Prószyński i Spółka: Warszawa 2016.